Nieśmiertelność i nieśmiertelni.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1172
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Nieśmiertelność i nieśmiertelni.

Post autor: janusz » 21 października 2014, 00:49

Grób Nieśmiertelnego

Podziemny grobowiec pierwszego cesarza Chin nie ma sobie równych w świecie. A przecież odsłoniono zaledwie jego część.

W marcu 1974 r. około 5 km na wschód od miasta Litong, stolicy okręgu prowincji Shaanxi, robotnicy wiercili otwory szukając wody. Przez przypadek natrafili na podziemne galerie z naturalnej wielkości terakotowymi figurami wojowników i koni. Ponieważ miejsca te znajdowały się zaledwie 1225 m na wschód od kurhanu cesarza Qin Shi Huangdi, twórcy zjednoczonych Chin (259–210 r. p.n.e.), od razu przyjęto założenie, że pierwotnie stanowiły część jego kompleksu grobowego. Szybko okazało się, że olbrzymi zespół grobowy jest jednym z największych, a być może również najbogatszych, nie tylko w Chinach, ale i na świecie.

Kronikarz Sima Qian (145–86 r. p.n.e.) szczegółowo opisał grobowiec cesarza Qin Shi Huangdi sto lat po jego śmierci. Według niego władca tuż po wstąpieniu na tron w 246 r. p.n.e. rozpoczął budowę swego grobowca u stóp góry Lishan. Zatrudnił do tego ponad 700 tys. przymusowych robotników. Kronikarz wspomina, że do komnat wstawiono modele pałaców, pawilonów i wież, kosztowne naczynia, szlachetne kamienie. Na suficie komory grobowej wykonano ponoć gwiezdne konstelacje, a na podłodze wydrążono mapę Chin. Główne rzeki kraju – Jangcy i Huang-ho – oraz wielki ocean wypełniono rtęcią, którą specjalne urządzenia utrzymywały w ciągłym ruchu. Według Sima Qiana przed rabusiami chroniły grobowiec kusze z mechanicznymi samowyzwalaczami. Aby zamaskować miejsce pochówku, posadzono na kurhanie drzewa i posiano trawę, aby wyglądał jak naturalna góra. Syn i następca cesarza polecił podobno pochować razem z ojcem wszystkie jego konkubiny, a w pobliskich grobach spocząć mieli także zaufani urzędnicy cesarza oraz rodzeństwo następcy tronu. W grobowcu zamknięto też wszystkich rzemieślników znających tajemnice pochowanych skarbów. Naukowcy nie spodziewali się jednak, że opisywane przez starożytnego kronikarza fakty znajdą potwierdzenie.

Armia, żurawie, artyści

Choć wykopaliska w okręgu grobowym Qin Shi Huangdi trwają od ponad trzydziestu lat, udało się dotychczas przebadać zaledwie niewielką część miasta umarłych. Z jam w ziemi wydobyto ponad 1000 terakotowych wojowników, ale przypuszczalnie 80 proc. wciąż tkwi tam nadal. Zdaniem badaczy gliniana armia składała się z ponad 7000 figur żołnierzy, 150 wierzchowców i 520 koni zaprzężonych do 130 kwadryg. Wojsko uszeregowano w sposób odpowiadający starej chińskiej taktyce wojennej opisywanej wiele razy w tekstach: żołnierze stoją w militarnym porządku, podzieleni na jednostki według rodzaju broni.

Obrazek

W jednej mniejszej komorze archeolodzy znaleźli swego rodzaju sztab generalny, gdzie 68 figur przedstawia wyłącznie wysokich oficerów i doradców wojskowych. Badacze rozróżniają wśród glinianych wojowników osiem rozmaitych rang lub funkcji: generałów, wysokich oficerów, kawalerzystów, woźniców, jeźdźców w hełmach, piechurów, łuczników i żołnierzy walczących wręcz. Figury naturalnych rozmiarów są wykonane z twardej, szarej, wypalonej w wysokiej temperaturze gliny. Z napisów wynika, że przez wiele lat wytwarzało je co najmniej 85 rzemieślników, którym pomagało ponad 1000 robotników. Sklejano je z elementów seryjnie odciskanych w formach. Stopy i nogi są pełne, natomiast głowy, tułowia i ramiona puste w środku. Głowy były prawdopodobnie najpierw złożone z dwóch pustych półkulistych połówek, następnie pokrywane warstwą gliny wysokiej jakości, w której modelowano rysy twarzy oraz uzupełniano detale, takie jak uszy, brody, ozdoby głowy. Wszystkie figury były niegdyś barwnie pomalowane. Nie wiadomo, gdzie mieściło się centrum produkcyjne terakotowych rzeźb, skąd przywożono surowiec, w jakiej formie i pod czyim nadzorem realizowano projekt. Nie ma wątpliwości, że musiały istnieć świetnie zorganizowane warsztaty, które były w stanie temu podołać. To, co fascynuje, to nie maestria wykonania pojedynczych postaci, ale ich liczba.

Archeolodzy chińscy odkrywają nie tylko terakotowe figury żołnierzy. W 1999 r. na wschód od mauzoleum natrafiono na mierzącą ok. 15,6 tys. mkw. zbrojownię. Już w pierwszym wykopie znaleziono 80 pancerzy i hełmów. Każdy hełm składał się ze 120, a pancerz z 610 wypolerowanych i ponawiercanych wapiennych płytek. Kolejne odkrycie miało miejsce jesienią 2001 r., kiedy to odsłonięto część podziemnego kanału ukształtowanego na podobieństwo rzeczki, wzdłuż którego ustawiono naturalnej wielkości figury łabędzi, żurawi i gęsi z brązu. W innej jamie znajdował się terakotowy zespół sceniczny – 12 figur artystów, których zadaniem było zabawianie cesarza w zaświatach sztuczkami akrobatycznymi, śpiewem i tańcem. Na południowy zachód od kopca grobowego znaleziono 12 urzędników z terakoty oraz dwukołowy powóz z parasolem. Tak jak pisał Sima Qian, na terenie nekropoli znaleziono też grobowce. W 17 grobach znajdowały się pozbawione głów szkielety. Niewykluczone, że są to ciała zamordowanych przez następcę tronu młodszych synów Qin Shi Huangdi.

W 2005 r. badacze niemieccy podczas badań geomagnetycznych zlokalizowali miejsce, w którym pod ziemią znajduje się olbrzymie skupisko metali kolorowych. Ustalono z dużym prawdopodobieństwem, że chodzi tu o podziemną komorę zawierającą skarbiec państwowy. W czasach panowania pierwszego cesarza i jego następców monety bito głównie z brązu, rzadziej ze srebra. Niewykluczone jednak, że w skład skarbu wchodzą także inne kosztowności. Chińscy badacze postanowili, że nie przystąpią do odkopywania nowo odkrytej komory, dopóki nie będą mieli warunków do natychmiastowej konserwacji wydobytych skarbów.

Obrazek

Tytan pracy, Gwiazda Polarna

Widoczne dzisiaj pozostałości monumentalnego zespołu grobowego wskazują, że zorientowano go zgodnie z kierunkami świata, czym naśladował stolicę cesarską – z centralnie wznoszącym się kopcem symbolizującym axis mundi – pępek świata. Konfucjusz porównywał władcę do Gwiazdy Polarnej, wokół której krążą wszystkie inne gwiazdy. Niewątpliwie w tej pozycji widział siebie cesarz. Jako trzynastolatek królewicz Zheng wstąpił na tron królestwa Qin. Zaraz po uzyskaniu pełnoletności wygnał kanclerza, kochanka swojej matki, z którym przez 8 lat musiał dzielić się władzą. Dopiero później zaczął wcielać w życie swój plan, jakim było zjednoczenie wszystkich walczących ze sobą królestw Państwa Środka. Po wieloletnich walkach w 221 r. p.n.e. Chiny stanowiły polityczną jedność. Aby nadać temu historycznemu wydarzeniu stosowne znaczenie, 38-letni władca zmienił swój tytuł na Qin Shi Huangdi – Pierwszy Cesarz Qin, zakładając tym samym nie tylko nową dynastię, ale dając nową nazwę całemu Państwu Środka – Chinom.

Qin Shi Huangdi był tytanem pracy. Kroniki wspominają, że codziennie opracowywał 60 kg dokumentów zapisanych na bambusowych tabliczkach. Absolutnie nadludzkie wydaje się też to, co udało mu się dokonać w ciągu 28 lat rządów. Za pomocą centralnego aparatu urzędniczego przeprowadził administracyjny podział państwa na prowincje, ujednolicił miary, wagi, walutę, a także szerokość rozstawu kół wozów w całym kraju. Zreformował – przy sprzeciwie świata uczonych – pismo, stworzył mnóstwo nowych praw, budował ulice, bajeczne pałace, połączył też już istniejące wały obronne na północy w słynny, długi na ponad 2400 km, Wielki Mur. Jednak przy całym podziwie dla osiągnięć potężnego władcy chińskie kroniki historyczne, ukształtowane głównie przez konfucjanizm, wypominają mu osławione spalenie książek w 213 r. p.n.e., związane z wprowadzeniem nowych zasad pisma.

Przez całe życie towarzyszył cesarzowi paniczny strach przed śmiercią. Bał się, że nie będzie mógł zrealizować do końca swych planów. Legendy opisują, jak szukał środków przedłużających życie – drogi do raju, w którym miał nadzieję znaleźć nieśmiertelność. Potężny grobowiec był z jednej strony formą demonstracji władzy, z drugiej zaś – zakopana razem z nim gwardia przyboczna miała go czynić nawet w zaświatach niezwyciężonym. Terakotowa armia nie zapewniła jednak spokoju jego doczesnym szczątkom. Cztery lata po śmierci cesarza generał rebeliantów Xiang Yu zdobył stolicę Xianyang, zrównał z ziemią pałace kwitnącej metropolii i splądrował cesarskie mauzoleum. Najprawdopodobniej widok uzbrojonej armii nie przestraszył rebeliantów, żywi żołnierze zabrali z rąk glinianych wojowników większą część uzbrojenia, które potem przydało się w prawdziwej walce.

Co kryje kurhan?

Badania geofizyczne dowiodły, że w kurhanie znajduje się duża pusta przestrzeń. Można zatem zakładać, że gdzieś we wnętrzu potężnego kopca jest grobowiec cesarza. Próbki gleby pobrane z jego nasypu wykazały ogromne stężenie rtęci, co potwierdzałoby relacje Qiana. Tak jak w przypadku skarbca, nie podjęto dotąd decyzji o rozpoczęciu wykopalisk. Chińscy badacze od lat dyskutują, co począć z grobowcem, którego wyposażenie może być wielokrotnie bogatsze od skarbów z grobu faraona Tutanchamona. Jedni chcą jak najszybciej rozpocząć badania, bez względu na wielkie koszty takiego przedsięwzięcia, inni uważają, że do wykopalisk należy się dobrze przygotować. Nie wiadomo też, czy grobowiec jest nietknięty. Z kroniki Sima Qiana wiadomo, że stolica pierwszego cesarza została spalona, a jego kompleks grobowy splądrowany. Niektórzy jednak wierzą, że złodzieje nie dotarli do komory grobowej. Bogate znaleziska z okolic kurhanu podtrzymują tę nadzieję.

http://www.paranormalne.pl/topic/9678-g ... ertelnego/
http://www.990px.pl/index.php/2009/08/2 ... shi-huang/

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1172
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Nieśmiertelność i nieśmiertelni.

Post autor: janusz » 23 października 2014, 22:47

Eliksir nieśmiertelności

Obrazek

O tym, jaką rolę odgrywa jeszcze i dziś Pierwszy Cesarz w powszechnej świadomości Chińczyków, świadczy przekształcenie ulubionego miejsca władcy w teren turystyczny, pełen pomników, świątyń i parków. Wszystko jest przygotowane na przyjście zwiedzających, jednak oni każą na siebie czekać, bo połączenia komunikacyjne w obszarze prowincji Shandong są jeszcze niewystarczające.
Kiedy wchodzimy na wzgórze Langui nad morzem, rozpościera się przed nami piękny widok ciągnącej się kilometrami, opustoszałej plaży. Na szczycie napotykamy grupę ogromnych białych pomników. Figura centralna przedstawia bez wątpienia Qin Shi Huangdi, który prawą ręką wyciągniętą w kierunku wschodnim wskazuje morze, nad którym właśnie wschodzi słońce. Obok niego stoi Xu Fu, podróżnik, którego cesarz wielokrotnie wysyłał na morze w poszukiwaniu eliksiru nieśmiertelności. Spotkał go tu po raz pierwszy w roku 219 i Xu Fu opowiadał mu: „Na morzu znajdują się trzy Święte Góry o nazwie Penglai, Fangzhang i Yingzhou. Mieszkają na nich Nieśmiertelni. Błagamy, byśmy mieli prawo, po odbyciu rytualnego oczyszczenia, udania się z gromadą chłopców i dziewcząt na poszukiwanie tych wysp". W jednym z rozdziałów „Zapisków historycznych" ich autor donosi z całą powagą do istnienia tych wysp. „Od czasów księcia Wei (378-343 p.n.e.), księcia Xuan (342-324) i króla Zhao (31 l -279) z Yang zaczęto wysyłać ludzi na morze, by szukali trzech tajemniczych gór Penglai, Fangzhang i Yingzhou, które podobno miały leżeć na morzu Bo Hai.

Kiedyś udało się podpłynąć marynarzom całkiem blisko. Zobaczyli wówczas, że na wyspie mieszkają wyłącznie 'Nieśmiertelni', którzy zdobyli eliksir nieśmiertelności. Wszystkie istoty, ptaki i zwierzęta były przejrzyście białe, a pałace i bramy z czystego złota i srebra. Marynarze widzieli to wszystko z oddali, jak przez mgłę. Kiedy jednak wydawało im się, że są już blisko lądu, trzy tajemnicze wyspy pogrążyły się pod wodą, a wiatr wiejący z przeciwnego kierunku spowodował, że ich statek odpłynął. Nigdy już nie udało im się tam dotrzeć".

Dopiero w dzisiejszych czasach doszło do spektakularnego odkrycia; w pobliżu miejscowości Penglai, w zatoce Bo Hai, w prowincji Shandong, zaobserwowano i sfilmowano rzadko występującą fatamorganę, która może wyjaśnić powstanie idei Wysp Szczęśliwości. Gdy się dokładnie przyjrzymy zdjęciom, zrozumiemy na ile trafny był opis Sima Qiana: W niewielkiej, istniejącej do dziś mieścinie Penglai, w okresie Walczących Państw, ludzie zauważyli to zjawisko optyczne i zaczęli podążać w kierunku tego fenomenu. Kiedy zmieniły się warunki świetlne, wyspy zniknęły. Nazwa jednej z Wysp Szczęśliwości pochodzi zapewne od miejscowości Penglai. Należy przypuszczać, że Xu Fu usłyszał o tym zjawisku i opowiadając o nim swemu cesarzowi, chciał się mu przysłużyć. Zdaje się, że człowiek ten w swoim czasie był ważną osobistością. Do dziś zachowało się we wschodniej prowincji wiele atrakcji turystycznych, które wskazują na jego istnienie, jak choćby „Miasto tysiąca chłopców" (Qian Tong Cheng) w prowincji Shandong. Nazwa ta związana jest prawdopodobnie z pierwszą podróżą Xu Fu, w którą wyruszył wraz z tysiącem czystych chłopców i dziewcząt jako dla Nieśmiertelnych.

Sprawozdanie z podróży opiera się po części na faktach, zwłaszcza jeśli chodzi o wiadomości na temat kolejnej wyprawwy „Kiedy powrócił bez niczego, Xu Fu znalazł wymówkę i powiedział: 'Widziałem na morzu wielkiego boga, który powiedział do mnie: „Czy jesteś wysłannikiem cesarza zachodu?". Kiedy to potwierdziłem, a on zapytał mnie, czego chcę, powiedziałem: „Chciałbym prosić o eliksir, który przedłuża życie". „Prezenty, które dał ci król Qian", odpowiedział bóg, „są niestety zbyt skromne. Możesz jedynie obejrzeć sobie to lekarstwo". Potem wypuścił nas w kierunku południowo-wschodnim, a my dotarliśmy do wyspy Penglai. Widziałem bramę pałacu Qi-Cheng. Przed nią stał posłaniec władcy wyspy, o ciele smoka jakby rzeźbionym z brązu, z którego wychodziły promienie oświetlające całe niebo. Pozdrowiłem go dwukrotnie i spytałem, jakie powinienem przynieść dary, by otrzymać eliksir. „Kiedy sprowadzisz nam tu synów i córki z najlepszych rodzin, jak i rzemieślników wszystkich specjalności, otrzymasz go". Qin Shi Huangdi ucieszył się bardzo, kazał sprowadzić trzy tysiące dorastających chłopców i dziewcząt i przekazał ich Xu Fu wraz z nasionami pięciu gatunków zbóż i rzemieślnikami wszelkich specjalności Xu Fu wypłynął w morze i znalazł wreszcie spokojną, płodu.) ziemię. Tam osiadł, obwołał się królem i nigdy nie powrócił".

Po śmierci Qin Shi Huangdi, Xu Fu wypłynął wraz trzema tysiącami chłopców i dziewcząt, mniej więcej setką rzemieślników i ogromną ilością żołnierzy, w wielkim konwoju, z dzisiejszej prowincji Shandong (dane te znajdziemy także w źródłach japońskich). Przepłynęli zatokę Bo Hal, płynąc przez Morze Żółte wzdłuż Cieśniny Koreańskiej, dotarli najpierw do japońskiej wyspy Kiusiu. Po krótkim pobycie, popłynęli dalej i dotarli wkrótce do dzisiejszego Singu w okręgu Kumano. Stamtąd wyruszyli w głąb kraju, ponieważ widzieli w oddali Fuji, którą uważali za poszukiwaną górę Penglai. Wielu z nich osiedliło się u stóp Fuji, wywierając z czasem duży wpływ na rozwój japońskiej kultury.
Za taką hipotezą przemawia wiele faktów; przed ich przybyciem mieszkańcy Japonii znajdowali się jeszcze w okresie nazywanym w historiografii Jomon, odpowiadającym kulturze neolitu. Mniej więcej w okolicy roku 200 p.n.e. zauważyć można wyraźną zmianę, i tak ceramika tzw. kultury Yayoi wykazuje podobieństwo do wyrobów glinianych z okresu Qin. Poza tym, niektórzy historycy japońscy twierdzą, że kultura Yayoi jest raczej wynikiem obcych wpływów związanych z migracją, ślady widać wyraźnie w sposobie uprawy roli, produkcji ceramiki i nowo wprowadzonej hodowli jedwabników.
W roku 198Z tajwański naukowiec Pan Shansong opublikował książkę, w której doszedł do wniosku, że Xu Fu był cesarzem, tenno — „niebiańskim władcą w okresie Yayoi". Japońscy historycy mają wprawdzie pewne trudności z udowodnieniem tej tezy, jednak w wielu japońskich miejscowościach jeszcze dziś można odnaleźć świątynie przodków Xu Fu; w Shingu znajduje się jego grób, park Xu Fu i relikwiarz Xu Fu, a inskrypcja na starej tablicy kamiennej informuje, że był on legendarnym cesarzem Japonii.
jeszcze i dziś, nawet przy złej pogodzie, można zobaczyć wczesnym rankiem wielu mieszkańców Shingu u stóp świętej góry o nazwie Penglai kłaniających się na wszystkie cztery strony świata, klaszczących w dłonie, a później dzwoniących dzwoneczkiem przy relikwiarzu Xu Fu. Czczą też Xu Fu, który wskazał im sposób łowienia wielorybów, praktykowany tam do dziś. Polega on na tym, by zapędzić zwierzę przy pomocy łódek do zatoki i zabić w pobliżu wybrzeża.
W niektóre bardzo pogodne dni można z Shingu dostrzec Fuji, świętą górę Japonii. Łatwo sobie wyobrazić, że Xu Fu wyruszył w tym kierunku ze swymi ludźmi. Kiedy się do niej zbliżamy, wspominamy opis góry Penglai, pochodzący ze starego źródła chińskiego: „Góra, której szczyt okryty grubą warstwą białego świecącego śniegu dotyka chmur, to Penglai. U jej stóp kłębią się wszelkiego rodzaju smoki. Dlatego żadna żywa istota nie odważy się do niej podejść".

Wydaje się jednak, że Xu Fu i jego towarzysze dotarli do Fuji i osiedli tam. Jeszcze i dziś w pisowni nazwisk rodzin mieszkających w okolicy świętej góry pojawia się stary chiński znak oznaczający Qin, co w japońskim wymawia się jako „hata” Znak ten dodawany jest do nazwiska danej osoby, tak jak to czytamy na płycie nagrobnej Xu Fu w Shingu: „Grobowiec Xu Fu z Qin".

Po rozmowie z Xu Fu, Qin Shi huangdi miał sen — walczył w nim z bogiem morza, który pojawił się pod postacią człowieka. Objaśniacze snów twierdzą, że bogowie morza symbolizują złe duchy, które przyjmują najróżniejsze postacie; mogą występować jako ogromne ryby, węże morskie czy smoki. Należy je przepędzić, by mogły się pojawić dobre duchy. Dlatego też cesarz postanowił, że przy pomocy strzał zabije jedno z tych zwierząt. Wyruszył więc ze swym orszakiem z Langya wzdłuż wybrzeża Shandong, nie napotkał jednak ani jednego wieloryba. Dopiero gdy dotarł do najbardziej na wschód wysuniętego cypla Chin, mógł zrealizować swój zamiar.
W Zhifu na szczycie Chengshan, który nazywany jest też „chińskim Przylądkiem Dobrej Nadziei", można jeszcze obejrzeć miejsce, z którego cesarz zabił wieloryba. Opis tego wydarzenia w „Zapiskach historycznych", jak i samo miejsce świadczą o tym, że cesarz postąpił dokładnie w taki sposób, jakiego później Xu Fu nauczył Japończyków: kiedy jego pomocnicy zapędzili z otwartego morza zwierzę w głąb zatoki, stojąc na wzniesieniu, zabił je za pomocą strzał. Dopiero teraz, gdy udało mu się tym sposobem utorować drogę dla dobrych duchów, udał się w dalszą podróż w kierunku zachodnim.
Podążamy śladami Pierwszego Cesarza przez ten najbardziej wietrzny zakątek Chin. Na skale znajduje się pomnik z napisem: „Koniec Nieba", którego niemal nie sposób sfotografować, bo silny wiatr wyrywa aparat z rąk. Jeszcze niedawno znajdował się tu zamknięty poligon chińskiej marynarki. Wszędzie widać stacje radarowe i ukryte w krzakach lufy armatnie. Tu znajduje się świątynia, w której Qin Shi Huangdi jeszcze i dziś czczony jest jako bóg. W drugim pomieszczeniu oddaje się cześć bogu Słońca, który pojawia się tu każdego poranka, wyłaniając się z morza, i rozpoczyna swą wędrówkę przez chiński ląd.

ODPOWIEDZ