Dziedzictwo Jana Matejki.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 04 czerwca 2011, 00:54

Obraz Joanna d`Arc powstał w 1886 r. Jest największym obrazem namalowanym przez Matejkę. Znajduje się w Galerii Rogalińskiej i koniecznie potrzebuje renowacji!



Dziewica Orleańska o powierzchni 47 metrów kwadratowych odpowiada wymiarom średniej wielkości mieszkania. To właśnie z powodu tego płótna hrabia Edward Raczyński wybudował galerie przy pałacu. Jan Matejko obraz malował dwa lata. Prace konserwatorskie będą trwały ponad trzy miesiące. Tymczasem już lada dzień ruszy aukcja obrazu w internecie. Na licytację trafi sto wirtualnych fragmentów Dziewicy Orleańskiej. Licytacja ma wesprzeć renowację, która kosztować będzie około 180 tysięcy złotych.

Gigantyczny obraz Jana Matejki „Joanna d’Arc” kryje w sobie tajemnicę. Wiele wskazuje, że w latach stanu wojennego lub tuż po nim tajnie opuścił na kilka miesięcy galerię w Rogalinie i pojechał do Francji. Tak twierdzi Antoni Karliński, radny z Mosiny, który wówczas nadzorował pakowanie obrazu.
''Byłem wtedy szefem transportu w firmie Hartwig – opowiada. – Dostaliśmy ogromne zlecenie na spakowanie obrazu Matejki w Rogalinie i przewiezienie go do Paryża. Pamiętam, jak opuszczaliśmy go na wielokrążkach. Był bardzo ciężki. Ważył chyba tonę i mierzył ok. 12–14 metrów. Było nas tam 15 mężczyzn. Wokół nas biegał zdenerwowany kustosz galerii i krzyczał, żebyśmy uważali, nie połamali obrazu. To rzeczywiście była trudna i nietypowa operacja. Obraz, jak twierdzi Antoni Karliński, był opuszczany i jednocześnie nawijany na specjalny wałek. Potem 15 mężczyzn niosło go do specjalnego resorowanego tira.''
Muzeum Narodowe w Poznaniu, którego oddziałem jest Muzeum i Galeria w Rogalinie, nic nie wie o tym wyjeździe obrazu. – Sprawdziliśmy dokładnie – mówi Aleksandra Sobocińska, rzecznik Muzeum Narodowego w Poznaniu. – Nie ma śladu w karcie obrazu. Rozmawiałam z konserwatorami, z kierownikiem oddziału w Rogalinie Joanną Nowak i kuratorem Galerii Sztuki Polskiej XVIII–XX wieku Marią Gołąb. Wszyscy są pewni, że obraz nigdy nie opuścił Galerii w Rogalinie, odkąd został powieszony w 1950 roku.

Antoni Karliński jednak obstaje przy swoim: – Jestem poważnym człowiekiem. Nie mogę sobie pozwolić na wymyślanie historii. Okres sprzed 28–29 lat to były dziwne czasy. Może ktoś ważny z władz zadecydował, że dla ocieplenia stosunków z Francją obraz ten pojedzie do Paryża Wiem, że nie tylko ja pamiętam tę historię, ale także moi ówcześni pracownicy. Jestem pewnien, że nie chodziło o inny obraz tylko właśnie o „Joannę d’Arc”. Ważne, że nie wieźliśmy go już z powrotem.

Co ciekawe, gdyby obraz naprawdę trafił do Francji, byłoby to choćby częściowe wypełnienie „testamentu” Jana Matejki. Artysta namalował bowiem „Joannę d’Arc” z myślą o ofiarowaniu jej Francuzom.

Obrazek

Artysta ukrył na obrazie wiele symboli nie do odszyfrowania dla zwykłych zjadaczy chleba. Są tutaj prorokinie Sybille, Michał Archanioł w towarzystwie świętych kobiet. Trzymany przez Joannę sztandar zwija się i ukrywa twarz Boga, jakby chciał ukazać, że Pan odwrócił swoje oblicze od zdrajców dziewicy z Orleanu. Joannę zewsząd otacza ogień, zapowiedź jej śmierci w męczarniach płonącego stosu.
Na obrazie ważne są gesty rąk, które często pojawiają się w dziełach mistrza Jana.
http://free.art.pl/artmix/archiw_3/0102ik.html

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki

Post autor: janusz » 23 czerwca 2011, 22:18

Na tym obrazie można zobaczyć to co ukrył w swoim dziele Jan Matejko.

Obrazek

Wielu z towarzyszy broni Joanny było członkami gwardii szkockiej, powiązanej z rozwiązanym zakonem templariuszy. Jeden z nich, Rene Andegaweński nosił tytuł króla Jerozolimy, który odziedziczył po swoim przodku Gotfrydzie de Bouillon, założycielu zakonu Syjonu. Ta właśnie tajemnicza grupa osób powołała do życia bractwo świątynii Salomona. Wiadomo, że Rene był bliskim przyjacielem Leonarda da Vinci, który u schyłku życia miał jakoby zostać wielkim mistrzem zakonu Syjonu. Nazwisko Arc w języku francuskim znaczy ''łuk''. Przypisywana Merlinowi przepowiednia głosiła, że dosiadająca Łucznika dziewica uratuje Francję! Na krótko przed świtem 6 stycznia 1412 roku planeta Merkury, wysłannik bogów, wzeszła nad łukiem konstelacji Strzelca, podczas gdy Wenus, gwiazda poranna i symbol wielkiej bogini, ulokowała się na bicepsie ramienia Łucznika trzymającego łuk. Potem wzeszło Słońce, ukrywając ten widok nieba w świetle dziennym. To był dzień narodzin dziewicy Joanny, znany pod różnymi nazwami: dzień Ojawienia Pańskiego lub święto Trzech Króli. Zaskakujące, że ani matka Joanny, ani żaden inny świadek na procesie unieważniającym wyrok śmierci nie wspomina, że dzień jej urodzin był oficjalnym świętem. Biorąc pod uwagę fakt, że ta rozprawa miała udowodnić, iż misja przyszłej świętej naprawdę była inspirowana przez Boga,to to milczenie jest bardzo zastanawiające. Chyba, że ....cała historia życia Joanny została w jakiś sposób wyreżyserowana..... przez tajemniczą organizację. ;)
''Cały świat jest sceną, a wszyscy mężczyźni i kobiety są tylko aktorami'' - Wiliam Szekspir vel Francis Bacon w dziele ''Jak się wam podoba?''

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki

Post autor: janusz » 15 grudnia 2011, 22:43

Trzy wątki z jednej sceny, czyli tajemnice obrazu Matejki

Obrazek

Wątek I. Ręka Jungingena
W jednej ręce, Jungingen trzyma miecz. W drugiej zaś... Drugą rękę ma położoną na ręku kata Który chce go zabić. Wiadomo, że Matejko malował bardzo tajemniczo, ale czy i tutaj o coś chodzi? Może Jungingen przytrzymuje go, by go odepchnąć - żeby to właśnie kat nie mógł go zabić (hańba). ;)
...i kolejna tajemnica...

Obrazek

Wątek II. Miecz Zyndrama nad głową Jungingena
Nad głową Mistrza Zakonu Ulricha von Jungingena, widnieje miecz który trzyma Żyndram z Maszkowic. Kto jest winny śmierci Jungingena? Z tyło także Jungingena atakuje rycerz z kopią, a niedaleko Ulricha, jest też rycerz, który czymś w niego rzuca. W filmie Aleksandra Forda "Krzyżacy", Jungingena zabijają chłopi. Ale wróćmy do Zyndrama...
To on na obrazie jest z pewnością winny śmierci Ulricha. A może to chłopi... :|

Obrazek

Wątek III. Włócznia św. Maurycego, którą w ręku trzyma chłop, który chce zabić Jungingena
I znowu "wielka" tajemnica. Chłop, który chce zabić Jungingena, trzyma w ręku włócznię św. Maurycego, którą podarował Chrobremu Otton III. Włócznią tą, prawdopodobnie przebito bok Jezusowi. Co oznacza ta włócznia?

Obrazek

Matejko umieszczał dużo zastanawiających informacji na swoich obrazach.
Postacie zadające Urlykowi śmiertelne ciosy to kat (z lewej strony w czerwonym kapturze z toporem) wykonujący "sprawiedliwy wyrok", oraz chłop żmudzki z włócznią Św. Maurycego (symbolizującą chrzest Litwy, który umożliwił zjednoczenie sił i zwycięstwo nad Zakonem).

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Konstytucja 3-go Maja

Post autor: Blad » 06 lutego 2012, 00:14

„Mazurek 3 Maja” (bo w rzeczywistości wcale to nie był polonez) jest melodią dobrze znaną większości Polaków, z historii i okolicznościowych imprez... Przez długie lata wyciszany, by sąsiedzi go nie słyszeli, teraz już przeszedł do historii. Przy okazji też pojawiła się sprawa genezy, a raczej przyczyny powstania tej pieśni, napisanej zresztą dopiero w XIX wieku.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/c ... 3_Maja.jpg
Obrazek

Przywykliśmy do traktowania Konstytucji 3 maja euforycznie i w podniosłym duchu. To naród się odradza, naród powstaje, naród porządkuje swoją ojczyznę, wreszcie naród rzuca wyzwanie wrogowi, zwłaszcza Rosji. Tymczasem w rzeczywistości o istocie tego, co nastąpiło późnym popołudniem 3 maja 1791 roku w Sali Senatorskiej warszawskiego Zamku, w gruncie rzeczy wiedział tylko krąg zaangażowanych zwolenników reform i zdeklarowani wrogowie nowego porządku. Dziś, z perspektywy czasu możemy już sobie jasno powiedzieć, że ratowanie ojczyzny odbywało się w tym dniu niezupełnie w zgodzie w regułami prawa, choć trzeba przyznać, że było to działanie wtórne w stosunku do bezprawia stosowanego przez przeciwników zmian w kraju. Posiedzenie sejmu zarządzono w czasie, gdy większość posłów opozycyjnych przebywała na feriach świątecznych, na ulice Warszawy wyprowadzono wojsko, a już w sali posiedzeń każdy z opozycjonistów miał jako „opiekuna” - odpowiednio uzbrojonego patriotę. Ubezpieczeniem sali kierował młody książę Józef Poniatowski, który zza tronu stryja uważnie patrzył na rozwój sytuacji. Po kilkugodzinnej debacie (posiedzenie Sejm rozpoczął o godzinie 11, a konstytucję uchwalono dopiero po 18 i protestacyjnych wybrykach kaliskiego posła Jana Suchorzewskiego, udano się na uroczyste Te Deum do katedry św. Jana.

Na rok przed śmiercią, w 101. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, Jan Matejko ukończył kolejne, przedostatnie już ze swych monumentalnych dzieł historycznych, przedstawiające tym razem przejście posłów z warszawskiego Zamku do katedry późnym popołudniem 3 maja 1791 roku. Rzecz dzieje się niemal w z fotograficzną dokładnością odtworzonej perspektywie ulicy Świętojańskiej, z piękną sylwetą Wieży Zegarowej Zamku w oddali; artysta mógł sobie na to pozwolić, gdyż w 1877 roku przejazdem był w stolicy Kongresówki.
Scena przed katedrą stanowi zestawienie wydarzeń z różnych momentów owego nieprzeciętnego dnia. W ulicę Świętojańską wlewa się pochód posłów przechodzących w szpalerze grenadierów gwardii pieszej koronnej. To właśnie oni tworzą ubezpieczenie całej uroczystości, pod dowództwem czujnie z wysokości siodła obserwującego tłum księcia Józefa. Niewątpliwym ośrodkiem całej sceny, zaakcentowanym nawet jasnym ubiorem, jest osoba marszałka Stanisława Małachowskiego. W lewej ręce ma swoją marszałkowską laskę, prawą triumfalnie pokazuje tłumowi tekst nowego prawa. Aczkolwiek w rzeczywistości tytuł dokumentu brzmiał „Ustawa Rządowa”, na jego pierwszej karcie wyraźnie widać napis „Konstytucja 3 Maja”; to właśnie tytuł obrazu, wprost napisany w centralnej części dzieła przez samego artystę. Obok Małachowskiego rozentuzjazmowany tłum niesie na ramionach marszałka konfederacji Wielkiego Księstwa Litewskiego Kazimierza Nestora Sapiehę.
Kazimierz Nestor Sapiechamały.jpg
Kazimierz Nestor Sapiechamały.jpg (38.87 KiB) Przejrzano 837 razy
Nawet w ubiorach podkreślona została jedność patriotów, niezależnie od stopnia ich sentymentu do tradycji: pierwszy z marszałków odziany jest jak Francuz (zgodnie z prawdą historyczną, bowiem „polski Arystydes” nigdy nie chodził w kontuszu), drugiego zaś widzimy w typowym stroju szlacheckim.
Marszałek Małachowskimały.jpg
Marszałek Małachowskimały.jpg (30.96 KiB) Przejrzano 837 razy
Postać Stanisława Małachowskiego dzieli obraz na dwie części. Z lewej strony znalazł się król Stanisław August Poniatowski z najbliższym otoczeniem, przeciskający się do katedry przez rozgorączkowany, zachwycony tłum. Artysta jednak nie lubił postaci Stanisława Augusta i od „Rejtana” począwszy przedstawiał go w nie najlepszym świetle.
Stanisław August Poniatowskimały.jpg
Stanisław August Poniatowskimały.jpg (27.26 KiB) Przejrzano 837 razy
Tak jest i tym razem. Król kroczy po czerwonym dywanie ku grupie mieszczan witających go pod baldachimem u wejścia do świątyni. Jest wśród nich Jan Dekert (w rzeczywistości już wtedy nieżyjący) z małżonką, (?? Czy córką?)są i liczne damy, jako że król Staś istotnie, jak wiadomo, był znawcą i wielbicielem niewieściej urody. Stanisław August podaje ręce do pocałowania, jest dość sztuczny i pompatyczny. To wyraźna aluzja do fasadowości roli króla w całym wydarzeniu. Dziś historycy skłonni są przyznawać, że miał jednak duży wpływ na opracowanie i ustanowienie konstytucji. Gwoli historycznej ścisłości wypada też dodać, że w rzeczywistości 3 maja 1791 roku nie było go w poselskim pochodzie do katedry, bo przeszedł do świątyni gankiem łączącym Zamek z kościołem (tym samym, który przed laty był miejscem nieudanego zamachu szlachcica Piekarskiego na Zygmunta III) i dołączył do tłumu już wewnątrz, przed ceremonią powtórzenia przysięgi.
pod baldachimemmały.jpg
pod baldachimemmały.jpg (29.78 KiB) Przejrzano 837 razy
Aby odczytać obraz Matejki, musisz kliknąć na wybrany fragment...

Obrazek

Marian Gorzkowski wymienia też inne postacie z otoczenia króla w obrazie: księcia Czetwertyńskiego, Złotnickiego i Matusiewicza. Strojnie odziany oficer, odwrócony tyłem do widza z ponurą miną i arogancko podparty pod boki to przypuszczalnie Ksawery Branicki - przywódca opozycji, płatny zdrajca, ten sam, który w „Rejtanie” towarzyszy scenie wyrzucania patrioty z sali. W rzeczywistości grupa głównych przeciwników konstytucji ze swym przywódcą nie przyłączyła się do pochodu i została w izbie senatorskiej.

Na prawo w górę od Branickiego widzimy biskupa Wojciecha Turskiego, który wstępnie, jeszcze w sali zaprzysiągł króla na konstytucję, a tuż obok skromną sylwetkę księdza Scypiona Piattolego monarszego sekretarza, w którego mieszkaniu zamkowym redagowano tekst nowej ustawy.
Hugo Kołłątajmały.jpg
Hugo Kołłątajmały.jpg (31.94 KiB) Przejrzano 837 razy
Nieco poniżej wyraźnie odznacza się masywna sylwetka księdza Hugona Kołłątaja, który niemal gestem Ponińskiego z „Rejtana” każe usunąć z drogi leżącego na bruku Jana Suchorzewskiego. Poseł kaliski dokonuje tu manifestacji, do której doszło rzeczywiście, lecz w izbie senatorskiej Zamku: w desperacji, widząc, że sytuacja zmierza ku zaprzysiężeniu konstytucji, wyprowadził na środek sali swego kilkuletniego synka, dobył szabli i zagroził, że chłopca zabije, by nie oglądał hańby Rzeczypospolitej. Szaleńca obezwładniono i odrzucono na stronę, dziecko jednak nie wytrzymało psychicznego wstrząsu; w kilka dni później chłopiec zmarł. Dodajmy jednak, że istnieją informacje stwierdzające, że mały Suchorzewski jednak przeżył, po latach doskonale się spisywał pod rozkazami Napoleona. Na obrazie poseł kaliski leży wprost na ziemi, jedną ręką przytrzymując wyrywającego się, przerażonego chłopczyka, w drugiej dzierży szablę. Za uzbrojoną rękę chwycił go znany wtedy szlachcic - siłacz, poseł inflancki Jan Kublicki, który rzeczywiście szybko szaleńca obezwładnił. Z kieszeni Suchorzewskiego wysypała się talia kart, co jest aluzją do sposobu przekupienia go przez rosyjskiego ambasadora Stackelberga i przez Branickiego. Poseł inflancki zasiadał z nimi do gry i chociaż dobrym graczem nie był, nieoczekiwanie zaczął wygrywać wielkie sumy, przy jednoczesnej energicznej akcji werbunkowej jego partnerów.
Jan Suchorzewskimały.jpg
Karty, kości i inne utensylia związane z grami pokazują bezcelowe tracenie czasu w imię złego celu życia, fałszywy cel w życiu, jego grzeszność.
Jan Suchorzewskimały.jpg (42.52 KiB) Przejrzano 837 razy
Wróćmy jednak do zwalistej postaci Kołłątaja. Kroczy za nim skromny, lecz wytworny, jeden z twórców Konstytucji, Ignacy Potocki. Natomiast za posłami niosącymi na ramionach obydwu marszałków sejmowych widać reformatorów, ludzi swą myślą wkraczających już w przyszłe czasy: to ksiądz Stanisław Staszic i były kanclerz Andrzej Zamoyski, twórca własnego projektu kodeksu, który wciąga do pochodu wahającego się jeszcze i niepewnego, ale kroczącego równolegle chłopa. Rzeczywiście, Konstytucja 3 maja dość niejasno rozwiązywała problemy wsi, co w trzy lata później zmusiło Kościuszkę do wydania dodatkowych postanowień w tej kwestii. Zamoyski natomiast rzeczywiście uwolnił z poddaństwa chłopów w swych włościach.

Otaczający tłum na ogół tworzą już tylko statyści całej sceny. Są tu i oficer dragonów mirowskich (gwardii konnej koronnej), i bogaci mieszczanie, ale też różni oberwańcy i kłusujący wzdłuż pochodu ulicznik. Intrygują umieszczone przy dolnej ramie obrazu dwie skromne, lecz wymowne sylwetki. Jedna z nich (trochę niżej Branickiego) to św. Klemens Maria Hofbauer zwany Dworzakiem - pionier misji redemptorystów, czyli benonitów, święcącej w Warszawie ogromne triumfy na polu działalności charytatywnej. Wreszcie w prawym dolnym rogu obrazu Matejko przedstawił postać brodatego Żyda zwróconego twarzą do widza i wykonującego palcami charakterystyczne kółeczko: „Sy, git”, co oznacza „Dobrze jest!”. Zaskakująca to akceptacja, zważywszy, że Konstytucja 3 maja niewiele zmieniała w położeniu ludności wyznania mojżeszowego. Przy ogólnie znanym, ambiwalentnym stosunku Matejki do Żydów (o czym będzie mowa w innym miejscu) postać tę można odczytać jako uosobienie dość typowego dla tej nacji koniunkturalizmu, który znacznie przyczynił się do jej przetrwania w diasporze.

Chorągwie widoczne nad tłumem są słabo czytelne i jak się wydaje, poza centralnym, białym znakiem królewskim, z godłem Rzeczypospolitej, w zasadzie odgrywają niewielką rolę. To na jej tle właśnie Małachowski pokazuje zgromadzonym tekst nowej ustawy.

W całym obrazie jest dużo ruchu, wiele realizmu - nawet ściśle technicznego, jak w przypadku bruku, bardzo uważnie wcześniej studiowanego przez artystę. Przede wszystkim jednak przemawia z niego podniosłość i doniosłość chwili. Matejko doskonale wiedział, co czyni, gdy w 1892 roku przeznaczył obraz dla Zamku Warszawskiego:
„...jestem Polakiem, a ostatnim wyrazem uczuć moich - Ojczyzna - nie zamknięta w ramach jednej z prowincji konstytucyjnej monarchii austriackiej. Nie dla udekorowania jednego więcej salonu gmachu sejmowego we Lwowie złożyłem dar ostatni, ale z myślą, że ci, co obręczą niewoli uciśnieni, kiedyś przyjmą go w mury swej stolicy, a zawieszą na ścianach sali sejmowej, tam, gdzie przyjętą została przez stany wielka reforma w kraju Konstytucją 3 maja nazwaną”.
Musiało minąć niemal sto lat, by wola Mistrza została spełniona.


Jan Matejko, z cyklu "Dzieje cywilizacji w Polsce":
"Konstytucja 3 maja - Sejm Czteroletni - Komisja Edukacyjna
- Rozbiór R.P. 1795", 1888
Olej na desce, 79 x 120 cm. Muzeum Narodowe w Warszawie.


Trzeciomajowy akcent występuje także w jednym z obrazów cyklu „Dzieje cywilizacji w Polsce”: „Konstytucja 3 maja - Sejm Czteroletni - Rozbiór R.P. 1795”. Zgodnie z zasadą artystyczną, że to, co najważniejsze - to po lewej (wejściowej przy oglądaniu) stronie obrazu, mamy tu właśnie wkraczające n o w e, postępowe, świetlane, w odróżnieniu od ponurego, prawego kąta, z rozpartym w krześle Repninem i poszeptującym do niego posłem pruskim Girolamo Lucchesinim. Do sali wkraczają książę Adam Kazimierz Czartoryski - komendant Szkoły Rycerskiej - Hugo Kołłątaj z księgą reform i czołówka ówczesnych luminarzy postępu z kandelabrami oświecenia: Stanisław Konarski, Onufry Kopczyński, Ignacy Potocki, Franciszek Karpiński, Grzegorz Piramowicz, Tadeusz Czacki, Julian Ursyn Niemcewicz oraz bracia Jan i Jędrzej Śniadeccy. Najbardziej zapracowani są jednak siedzący skromnie z boku Andrzej Zamoyski i Stanisław Staszic. Dyskutują nad projektem nowej ustawy rządowej, zaś sekunduje im pochylony nad oparciem kanapy sławny prezydent Warszawy, Ignacy Wyssogota Zakrzewski. Całkowicie się od nich odwrócił i zajął swoimi sprawami siedzący przy stoliku prymas Michał Poniatowski.

Dokładna analiza tego (doskonałego, jak i pozostałe) szkicu wykracza poza główny wątek rozważań z tej strony; widać jednak wyraźnie kontynuację koncepcji i myśli Matejki o majowej Konstytucji.


Autor: Marek Rezler



Wklejono z <http://eduseek.interklasa.pl/artykuly/a ... 704/idc/1/>
konst..jpg
1. Stanisław August Poniatowski (1732-1798)
2. Jan Dekert (1738-1790)
3. Elżbieta Grabowska (1748-1810)
4. Jan Kiliński (1760-1819)
5. Klemens Maria Hofbauer (1751-1820)
6. Antoni Stanisław Czetwertyński-Światopełk (1748-1794)
7. Franciszek Ksawery Branicki (1730-1819)
8. Hugo Kołłątaj (1750-1812)
9. Ignacy Potocki (1750-1809)
10. Adam Kazimierz Czartoryski (1734-1823)
11. Stanisław Małachowski (1736-1809)
12. Ignacy Wyssogota Zakrzewski (1745-1802)
13. Tadeusz Kościuszko (1746-1817)
14. Kazimierz Nestor Sapieha (1754-1798)
15. Jan Suchorzewski (1740-1809)
16. Kazimierz Konopka (1769-1805)
17. Stanisław Staszic (1755-1826)
18. Andrzej Zamoyski (1716-1792)
19. chłop
20. Józef Poniatowski (1763-1813)
21. stary Żyd
konst..jpg (40.07 KiB) Przejrzano 836 razy
Tyle dr Marek Rezler

Ja jeszcze zauważyłem kilka ciekawostek. np samo centrum obrazu to ręka należąca ... do nikogo. Rękę trzymającą odwróconą czapkę. Rękę tę za plecami podtrzymuje lewą ręką Roman Ignacy Franciszek Potocki herbu Pilawa W 1781 został on Wielkim Mistrzem Wielkiej Loży Narodowej Wielkiego Wschodu Polski. Stanął też na czele Rady Niewidzialnej i Tajnej, organu zrzeszającego polskich masonów najwyższych stopni wtajemniczenia. W 1783 został marszałkiem nadwornym litewskim, później marszałkiem wielkim litewskim (1791-1794).
Centrum obrazu.jpg
Centrum obrazu.jpg (130.74 KiB) Przejrzano 837 razy
a i coś takiego :D Tę "twarz" znalazłem na lewym jego ramieniu. Czyżby diabeł siedział w masonach? :D
Twarz.jpg
Twarz.jpg (7.76 KiB) Przejrzano 837 razy

Nie zapominajmy że król Staś, od roku 1777 (data pewnie nie była przypadkowa) należał do Loży Wolnomularskiej. W czasie swojej podróży edukacyjnej na Zachód w latach 1753-1754, zetknął się z ruchem wolnomularskim. Po wstąpieniu na tron zachodnie koła wolnomularskie traktowały go bądź jako członka loży, bądź eksponenta jej idei.

Już od września 1768 brał udział w posiedzeniach loży Cnotliwy Sarmata. 24 czerwca 1770 złożył 2000 złp na uroczystość oficjalnego otwarcia siedziby tej loży (instalacji) w jurydyce Bielino. Dopiero jednak w 1777 został formalnie przyjęty do masonerii rytu Ścisłej Obserwy w loży Karola pod Trzema Hełmami. Uzyskał od razu wszystkie stopnie wtajemniczenia z najwyższym, ósmym włącznie, za co zapłacił 66 i pół talara w złocie[81]. Przyjął imię zakonne Salsinatus (anagram od Stanislaus) Eques a Corona vindicata. Jego akces do masonerii był zachowywany w ścisłej tajemnicy, wiedziało o nim w Rzeczypospolitej jedynie kilku wolnomularzy siódmego i ósmego stopnia. Król podpisał m.in. zobowiązanie do posłuszeństwa zwierzchnikowi Ścisłej Obserwy, księciu Ferdynandowi Brunszwickiemu. Władca brał także aktywny udział w pracach warszawskiego kółka Różokrzyżowców. 8 maja 1788 loża Katarzyny pod Gwiazdą Północną na jego cześć zmieniła nazwę na Stanisława Augusta pod Gwiazdą Północną.
Swoją niechęć do naszego króla Mistrz Jan okazał poprzez dwie postaci, stojące w tłumie, który się zebrał po lewej ręce króla (kobietę i mężczyznę). Postaci te w geście zatrzymania, odcinają się jawnie od króla Stasia
żyd1.JPG
Żyd i "króliczek"
żyd1.JPG (69.38 KiB) Przejrzano 826 razy
Załączniki
Książę Józef Poniatowski mały.jpg
Książę Józef Poniatowski mały.jpg (26.22 KiB) Przejrzano 837 razy
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Wernyhora

Post autor: Blad » 06 lutego 2012, 13:24

Wernyhora to jeden z niewielu obrazów Jana Matejki opierający się na legendach, czy pół-legendach namalowany w latach 1883-1884 w Krakowie. Drugim takim doskonałym przykładem jest namalowany 4 lata później Nasz Piotr Włostowic. To symboliczne dzieło przedstawia legendarnego ukraińskiego wieszcza czasów koliszczyzny – Wernyhorę. Jest to niesiony przez Kozaka i Ukrainkę starzec, będący w akcie wyjawiania proroctwa dotyczącego dalszych losów Polski, jej rozbiorach i odrodzeniu. Te przepowiednie spisuje siedzący po jego prawej stronie Nikodem Suchodolski, starosta korsuński. U stóp Wernyhory Matejko umieścił dwie symboliczne i sprzeczne ze sobą postacie – niewinne dziecko w białych szatach z ryngrafem z przedstawieniem Matki Boskiej Częstochowskiej będące uosobieniem ugody i dążenia do pojednania oraz ubranego na czarno mnicha prawosławnego który oznacza konflikty i spory. Całą mistyczną atmosferę podnosi księżyc w pełni o pomarańczowym kolorze i dwa nietoperze widoczne na tle nieba po prawej stronie obrazu.

Obrazek

Inspiracją dla Matejki były m.in. dzieła Juliusza Słowackiego: Beniowski oraz Sen srebrny Salomei. Z kolei Stanisław Wyspiański pod wpływem tego obrazu umieścił Wernyhorę w swoim literackim arcydziele Weselu.
Jakie przepowiednie spisywał Nikodem Suchodolski?

"Polacy teraz w swoich zamiarach upadną i Polska trzykroć będzie rozszarpana. Różni ludzie kusić się będą o jej odbudowanie, ale nadaremnie. Przyjdzie wielki mąż od zachodu: Polacy oddadzą się jemu na usługi; wiele im przyobieca, a mało uczyni: chociaż nazwą się znowu narodem, będą jęczeli pod jarzmem Niemców i Moskali. Potem zostanie ich królem człowiek zły i zacięty, który wiele krwi przeleje. Polacy powstaną przeciw niemu, i jeszcze upadną przez nieład i niezgodę. Długo niewola i ucisk rozciągną się nad nimi; aż na koniec zajaśnieją błogie czasy, kiedy naród bogaty sypnie pieniędzmi, Mahometanie w Horyniu napoją swoje konie, i Moskale dwa razy na głowę pobici zostaną: raz pod Batowem około Semi-mohił (siedmiu mogił), drugi raz pod Starym Konstantynowem w jarze Hanczarycha zwanym. Od tego czasu Polska zakwitnie od Czarnego do Białego morza i będzie trwała po wieki wieków".

Jej najpopularniejszą wersją jest redakcja z 1809 r, która miała sprawiać wrażenie, że powstała jeszcze wczasach konfederacji barskiej. Najprawdopodobniej przepowiednia Wernyhory jest mistyfikacją powstałą już po opisanych wydarzeniach, sporadycznie uaktualniana w ciągu lat. Zwrot: Od tego czasu Polska zakwitnie od Czarnego do Białego (Bałtyckiego) morza i będzie trwała po wieki wieków wyraźnie nawiązuje do czasów, które jeszcze nie miały miejsca, jednak ogólność tej treści i nawiązanie do Polski od morza do morza podaje w wątpliwość autentyczność owych treści. Jednak opis wydarzeń historycznych we wcześniejszych frazach jest bardziej dokładny. Jeśli ów utwór był mistyfikacją najprawdopodobniej powstawał po wydarzeniach rozbiorowych, kiedy to romantyczni Polacy wiążący nadzieje z Napoleonem marzyli o powrocie do granic Rzeczypospolitej z czasów jej największej świetności. Za autentycznością utworu przemawia jego zbieżność z kilkoma innymi, m.in. z Przepowiednią z Tęgoborza (fragment o Polsce "od morza do morza").
Na to że Mistrz Jan stosował symbolikę dłoni zwróciłem uwagę właśnie przy tym obrazie. Dłonie popa są w nienaturalnym układzie. Sam próbowałem założyć tak ręce, jest to możliwe, ale trudne do wykonania.

Po wczorajszej rozmowie z Januszem, który zasugerował że w obrazach Matejki może być wszechobecny Żyd wieczny tułacz, trochę zmieniłem kąt patrzenia na postać "mnicha prawosławnego". Zwróciłem uwagę na zdartą podeszwę buta, aż do wielkiej dziury. Czyżby od wiecznej tułaczki? Żyd Wieczny Tułacz (Ahaswerus, Aswerus) była to legendarna postać Żyda, który miał znieważyć czynnie Chrystusa, idącego z krzyżem na Golgotę. Ukarany został za to wieczną tułaczką po świecie.

Najdawniejsza legenda odnosi się do człowieka, który nie mógł stracić życia, ponieważ zgubił śmierć. Błądzi w nieskończoność, oglądając troski i radości innych ludzi, sam skazany na wieczną kontemplację w oczekiwaniu końca świata.

W 1228 roku legenda rozwija się dzięki relacji benedyktyna, Matthieu Pâris, zapisanej przez niego na podstawie wypowiedzi armeńskiego biskupa przebywającego z wizytą w klasztorze. Biskup opowiedział o tym, że w czasie drogi krzyżowej odźwierny Poncjusza Piłata, Rzymianin imieniem Cartaphilus, popchnął Chrystusa i spytał go dlaczego się zatrzymuje. Chrystus miał odpowiedzieć:
- Idę jak jest zapisane, niebawem odpocznę, ale ty będziesz wędrował aż do mojego powrotu.
Biskup miał gościć przy swoim stole i rozmawiać z Cartaphilusem, który ochrzczony przybrał imię Józef.

W XVI wieku legenda była już powszechnie znana w całej Europie. "Wieczny tułacz" jest już najczęściej żydowskim szewcem o imieniu Ahaswerus.
Nasz "zakonnik prawosławny" jako Ahaswerus - zgodnie z powiedzeniem "szewc bez butów chodzi" :D. Jego wzrok twardo wbity w ryngraf, świadczy dobitnie o tym że nie jest zainteresowany przepowiedniami Wernyhory, a zupełnie czym innym.
Wernyhora- pop.jpg
Pop czy żyd?
Wernyhora- pop.jpg (44.76 KiB) Przejrzano 833 razy
i zwróćcie uwagę co jest ukryte po jego prawej stronie :D
Wernyhora- głowa.jpg
Głowa w tałesie?
Wernyhora- głowa.jpg (20.31 KiB) Przejrzano 833 razy

Tego żyda znaleźliśmy zarówno w obrazie "Konstytucja 3-go Maja" jak i wydawałoby się że jest obecny w Piotrze Włostowicu, ustawiony tuż za Biskupem Janikiem.
Wernyhora szkic.jpg
Szkic do obrazu Wernyhora
Wernyhora szkic.jpg (98.54 KiB) Przejrzano 835 razy
Bardzo mi się podoba ten "kozak" w nowoczesnych okularach :D
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Żyd wieczny Tułacz w obrazach Jana Matejki

Post autor: Blad » 10 lutego 2012, 21:28

Podczas wielu naszych badań nad pracami Jana Matejki dotyczącymi obrazu „Piotr Włost sprowadza cystersów do Polski”, ponieważ wiele prac jest ze sobą powiązanych i historią i motywem, zaglądaliśmy do wielu obrazów Mistrza Jana. Aż pewnego dnia Janusz powiedział - Ty wiesz? Tam za Janikiem jest ukryty Żyd wieczny tułacz. Żyd wieczny Tułacz? A cóżby on robił u Matejki? Matejko, taki religijny człowiek a chciałby upamiętniać Żyda? I to TAKIEGO Żyda?

Pewnie zapytacie kim on był lub raczej kim jest?

Żyd Wieczny Tułacz (Ahaswerus, Aswerus) jest to legendarna postać. Żyd, który miał znieważyć Chrystusa, idącego z krzyżem na Golgotę. Ukarany został za to wieczną tułaczką po świecie.
Najdawniejsza legenda odnosi się do człowieka, który nie mógł stracić życia, ponieważ zgubił śmierć. Błądzi w nieskończoność, oglądając troski i radości innych ludzi, sam skazany na wieczną kontemplację w oczekiwaniu końca świata. W 1228 roku legenda rozwija się dzięki relacji benedyktyna, Matthieu Pâris, zapisanej przez niego na podstawie wypowiedzi armeńskiego biskupa przebywającego z wizytą w klasztorze. Biskup opowiedział o tym, że w czasie drogi krzyżowej odźwierny Poncjusza Piłata, Rzymianin imieniem Cartaphilus, popchnął Chrystusa i spytał go dlaczego się zatrzymuje. Chrystus miał odpowiedzieć:
- Idę jak jest zapisane, niebawem odpocznę, ale ty będziesz wędrował aż do mojego powrotu.
Biskup miał gościć przy swoim stole i rozmawiać z Cartaphilusem, który ochrzczony przybrał imię Józef.
W XVI wieku legenda była już powszechnie znana w całej Europie. "Wieczny tułacz" jest już najczęściej żydowskim szewcem o imieniu Ahaswerus. Widziano go w Czechach, Austrii i Hiszpanii. Pojawia się wtedy anonimowy list zawierający jakoby wypowiedź niemieckiego biskupa, Paula von Eitzena. Miał on w młodości spotkać Ahaswerusa w kościele w Hamburgu i rozmawiać z nim po mszy. W liście nacisk położony jest nie na czynną zniewagę Chrystusa, lecz na karę wiecznej tułaczki i nawrócenie.
Doniesienia o spotkaniu z "wiecznym tułaczem" pojawiają się przez wieki XVII, XVIII i XIX. Dotyczą całej Europy. Ostatnim, który spotkał Ahaswerusa (w 1868 roku) miał być amerykański mormon z Salt Lake City.
Popularna cały czas legenda, szczególnie żywe zainteresowanie wzbudzała w okresie romantyzmu i na początku XX wieku, a także w naszych czasach. Badanie legendy wskazuje na jej złożoność i trwałość pewnych stałych danych, co otwiera szerokie możliwości prowadzenia studiów porównawczych z zakresu socjologii religii, psychologii jednostek i społeczeństw i ich stosunku do tajemnicy czasu.
Tyle o Żydzie, który znieważył Chrystusa i został skazany na poniewierkę, ale co on ma wspólnego z Mistrzem Janem? A ma i to wiele.

Historycy nic, albo bardzo mało wspominają o gminach żydowskich w średniowiecznej Polsce, natomiast Jan Matejko tak. W obrazie „Przyjęcie Żydów w Polsce R.P. 1096”. Jest to kolejny obraz z serii Historia Cywilizacji w Polsce, który wyszedł spod pędzla Mistrza Jana na przełomie roku 1888 i 1889 (sygnatura JM R.P. 1888) a więc po tym jak namalował obraz „Piotr Włost sprowadza cystersów do Polski”, ale na razie nie będę pisał o chronologii wydarzeń, a właściwie chronologii Żyda Wiecznego Tułacza w obrazach Matejki. Oba te obrazy (oprócz daty powstania) łączy jedna rzecz. Sytuacje przedstawione na płótnach prawdopodobnie się nie zdarzyły, chociaż mogły. Postawimy ten obraz jako pierwszy, bo to on właśnie wskazuje najbardziej na wieczną tułaczkę Żydów, aż do granic Rzeczypospolitej, ale jeszcze wtedy Ona tak się nie nazywała.
Dzieje_cyw_03 strona.jpg
Zapewne jest to szkic bo różni się od oryginału nieznacznymi szczegółami np. Inny układ dłoni cadyka, czy mniej złota a więcej czerwieni na kolanach Władysława Hermana
Dzieje_cyw_03 strona.jpg (39.78 KiB) Przejrzano 817 razy
Co przedstawia nam ten obraz?

Zaczniemy od lewej strony, bo tam właśnie Matejko umieścił grupę wychudzonych, zmęczonych tułaczką Żydów, w których imieniu, na klęczkach, z rozłożonymi w geście bezradności ramionami przemawia Beniamin z Toledo. Jego poza wydaje się krzyczeć - Pozwól nam Panie tu pozostać, nie mamy już sił ani miejsca gdzie moglibyśmy się udać. U jego kolan leży młoda kobieta przytulająca niemowlę i z błaganiem w oczach patrzy się z dołu na siedzącego na tronie Władysława Hermana. U dołu siedzi na ziemię dziecię z wyciągniętą rączką w geście prośby.

Obrazek

W grupie zgromadzonych za Beniaminem z Toledo Żydów wyróżnia się w szczególności jeden. Ten który trzyma najcenniejszą dla Żydów rzecz, zwiniętą w olbrzymi rulon Torę.
Nad tą grupą w opiekuńczym symbolu umieścił Matejko dwa ptaki. Orła białego dumnie powiewającego na proporcu, i trochę wyżej, nad nim zawisłą w locie synogarlicę. Symbol Ducha Świętego, wysłannika samego Boga (w Nowym Testamencie Biblii pojawia się podczas chrztu Jezusa w Jordanie, oraz podczas Piędziesiątnicy, gdzie na zebranych w wieczerniku apostołów, Marię oraz „inne kobiety” zstąpił Duch Święty. Do symboliki ptaków jeszcze dojdziemy później).
W samym centrum obrazu mamy następnego ptaka, równie ważnego jak te dwa poprzednie. Jest to sokół (albo jastrząb), trzymany przez jednego z synów Władysława Hermana, Zbigniewa (ten zapewne już ma w zamyśle zakaz osiedlania się Żydów na mazowszańskiej ziemi), tuż nad barkiem jego młodszego brata, Bolesława Krzywoustego, który zdaje się popierać decyzję ojca.
Po ich lewej stronie, na tronie, odziany w królewską czerwień i złoto, trzymający w prawej ręce laskę siedzi Władysław Herman zasłuchany w żydowską opowieść skargi.

Jakiejże opowieści może słuchać tak uważnie książę Władysław?

Już sam rok w tytule obrazu mówi bardzo dużo. Rok 1096 był rokiem jakże ważnym dla chrześcijaństwa, a jakże trudnym dla Żydów, Żydów zamieszkałych w całej Europie, a nie tylko ziemi jerozolimskiej, dokąd właśnie wyruszyła ogłoszona przez Papieża Urbana II rok wcześniej, 27 listopada, pierwsza wyprawa krzyżowa. Od tego czasu Żydzi mieszkający w Hiszpanii, Niemczech, czy nawet w Czechach byli prześladowani przez krzyżowców i zmuszani do opuszczenia swoich domostw. W czeskiej Pradze jest dzielnica Josefov, która leży w centrum miasta, w zasadzie w obrębie Starego Miasta. Dzielnica ta nazywana jest przez niektórych Żydowskim Miastem. Na przestrzeni 800 lat miejsce to było zamieszkiwane przez jedną z największych, europejskich społeczności żydowskich. W XIX i XX wieku na tym terenie przeprowadzane były liczne przebudowy i wyburzenia, co nadało współczesnego wyglądu Praskiej Dzielnicy Żydowskiej. Według znalezionych kronik miejskich, już w 1091 roku w Pradze istniały dwie osady żydowskie, mieszczące się w pobliżu Rynku Starego Miasta. Podczas trwania pierwszej wyprawy krzyżowej, tj. w 1096 roku doszło w Pradze do pogromu Żydów i prawdopodobnie tych Żydów chciał ukazać Matejko, skarżących się na swoją niedolę. Ale nie tylko z Czech przybyli na ziemie polskie Izraelici. Na galerii księżna Judyta ogląda piękny dar, kasetkę hiszpańskiej roboty, którą chwali stojący obok Leopardus, słynny rzeźbiarz i snycerz - domniemany twórca drzwi z brązu w katedrze gnieźnieńskiej. Obok Księcia Władysława, po jego lewej ręce, siedzi Arcybiskup Marcin z gotowym edyktem mającym dać prawo wygnańcom, lecz prawą swoją rękę wyciąga w kierunku dumnie stojącego palatyna książęcego, Sieciecha, dając tym samym do zrozumienia że ten ma się podzielić pieniędzmi przyjętymi od Izraelitów za wstawiennictwo u księcia.

Obrazek

Patrząc na Izraelitów wyraźnie widać chrześcijańskie wychowanie malarza ukryte w symbolice.
Reception_oh_Jews_in_Poland_1096dawaj.JPG
Symbolika Trójcy Świętej
Reception_oh_Jews_in_Poland_1096dawaj.JPG (112.25 KiB) Przejrzano 816 razy
Widzimy tam dwóch Żydów z charakterystycznie ułożonymi palcami dłoni, które symbolizują Trójcę Świętą. Starszy, bardziej doświadczony, z modlitewnie okrytą głową, wskazuje na niebo, młodszy, pochylony w pokornym pokłonie, wskazuje na ziemię, i aż chciałoby się powiedzieć sentencję z modlitwy „Ojcze nasz” - Jako na Ziemi, tak i w Niebie.

Wróćmy teraz do symboliki ptaków umieszczonych na obrazie.

Turkawka, gołębica, synogarlica – są symbolem Izraela, dlatego że stanowią oczywistą opozycję do innego popularnego symbolu-ptaka – orła, drapieżnika, który reprezentuje narody o wojowniczych ambicjach, przywódczych, dążące do przewagi nad innymi i chlubiące się swoją potęgą i siłą.

Popatrzmy na symbole największych mocarstw w historii, jak na przykład Rzym, Cesarstwo Bizantyńskie, Rosja, cesarskie Niemcy, III Rzesza, cesarska Austria, Stany Zjednoczone – symbolem ich wszystkich był lub jest orzeł. Wszystkie orły - jako symbole państwowe - wywodzą się od orła z tradycji greckiej, w której ptak ten symbolizował najpotężniejszego z greckich bogów – Zeusa.

Rabin Samson Rafael Hirsz stwierdza: „W przeciwieństwie do imperialnych orłów, które są symbolem mocy i majestatu potęg świata, gołębica jest symbolem bezbronności, zdana całkowicie na łaskę wrogów”.
Turkawka, gołębica, synogarlica jest ptakiem łagodnym, symbolizującym pokój (gołębica przynosząca w dziobie liść oliwki, na znak końca Potopu), zdanym całkowicie na opiekę Boga, a nie na swoją siłę. W Talmudzie (Berachot) 44a czytamy, że „tak jak synogarlica może ocaleć wyłącznie dzięki swym skrzydłom [nie ma ostrego dzioba i zakrzywionych szponów do obrony], tak Żydzi mogą ocaleć wyłącznie poprzez szlachetność swoich micwot ”. To jedynie dobro czynów może chronić Żydów i unosić ich w niebo w ucieczce przed drapieżcami żyjącymi na ziemi. Z kolei traktat Sanhedryn 108b przywołuje obraz gołębicy, która tak odzywa się do Boga: „Pozwól, Królu świata, aby mój pokarm był gorzki jak oliwka, ale z Twoich rąk, a nie słodki jak miód, ale z rąk istot z ciała i krwi”.

W Midrasz Raba dotyczącym „Pieśni nad Pieśniami” znajdujemy taki komentarz: „Tak jak gołębica, gdy stworzy parę, nie opuszcza swojego wybrańca dla innego i jak gołębica, gdy jej pisklęta są zabrane z gniazda – ona tego gniazda nie porzuca, tak lud Izraela jest wierny Bogu”.
W Pieśniach nad Pieśniami 6:9 czytamy: „Tylko jedna jest moja gołębica, moja doskonała”, co Raszi postrzega jako symbol Izraela, a Alszich Hakadosz (XVI wiek) stwierdza, że chodzi to o ufność Żydów – zarazem charakterystyczną cechę tego łagodnego ptaka - w podążaniu na pustynię, za Bogiem, bez zadawania pytań o żywność.

Kabalistyczne interpretacje idą dalej i widzą w gołębicy (jona) symbol neszamy (duszy), dlatego postrzegają w postaci proroka Jony [Jonasza] duszę zesłaną dwukrotnie, aby wcielić się w człowieka i naprawić świat.

Następnym takim obrazem na którym spotkaliśmy Żyda Wiecznego Tułacza jest obraz pt. „Konstytucja 3-maja”, doskonale opracowanym przez dr Marka Lezlera (omówiony w poprzednich postach). Tam też, w samym dolnym, prawym rogu widzimy Żyda, z ułożonymi palcami dłoni w kształcie charakterystycznego „zajączka”.
Zając (również i królik, ikonografia nie rozróżnia znaczenia tych dwóch zwierząt) swoją bezbronnością symbolizuje wiarę ludzką. Pomimo swoich krótkich przednich łapek jest bardzo szybki, zwinny i skoczny – prawie fruwa. Jak fruwający zając, może człowiek osiągnąć Chrystusa, swojego Boga, szczyt mądrości, jedyną obronę i swoje pewne schronienie.

Obrazek

Do tego należałoby dodać "mnicha prawosławnego" z omówionego w poprzednim poście obrazu Matejki "Wernyhora" i oczywiście Żyda z obrazu "Piotr Włostowic sprowadza cystersów do Polski" i tak własnie przewija nam się ten Żyd Wieczny Tułacz.
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 22 lutego 2012, 18:12

Obrazek
W Muzeum Okręgowym w Toruniu w dniach 23 października – 28 listopada 2004 r. otwarto wystawę Templariusze - Historia i mit, która była pierwszą ekspozycja na ten temat prezentowaną w wystawiennictwie środkowowschodniej Europy i pierwszą próbą podsumowania interdyscyplinarnych badań prowadzonych w Polsce. Wystawa składała się z dwóch części: pierwszej poświęconej historii zakonu, ze szczególnym uwzględnieniem ziem obecnej Polski; natomiast druga część przybliżała formowanie się mitu templariuszy od XVII w., aż do czasów nam współczesnych. Jako ciekawostkę nawiązującą do tematyki templariuszy zaprezentowano poniższy obraz mistrza Jana Matejki. :!:

Obrazek Jan Matejko
"Św. Ludwik, król francuski wybierający się na wyprawę krzyźową", (szkic), 1876.
fot. Muzeum Okręgowe w Toruniu

http://www.gazetarycerska.pl/readarticl ... ticle_id=1

Jak widać organizatorzy nie mieli dostępu do wiedzy o Piotrze, komesie z pod góry Ślęży :o oraz o znanym nam innym obrazie Jana Matejki, na którym templariusz jest bardzo, bardzo widoczny. ;)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 22 lutego 2012, 18:29

Matejko odnaleziony po 100 latach
Jeden z pierwszych obrazów Jana Matejki, przez lata uważany za zaginiony, można było oglądać na Wawelu.

Obrazek

Prezentacja odnalezionego ostatnio dzieła jest wielkim wydarzeniem dla historyków sztuki i miłośników Jana Matejki – mówi kurator Agnieszka Janczyk. Obraz po raz pierwszy eksponowano na Zamku Wawelskim w 1883 roku, podczas wystawy z okazji jubileuszu malarza.
- Ponowna obecność dzieła w historycznym wnętrzu przypomina jednocześnie o darze Matejki dla Wawelu, monumentalnej kompozycji "Hołd Pruski" - dodaje Janczyk. - To duże wydarzenie! - mówi dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu, prof. Jan K. Ostrowski.

Co się działo z obrazem Matejki?

Dzieło "Zabicie Wapowskiego" zakupił prezes Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, książę Władysław Sanguszko. Obrazu nie pokazywano na wystawach dedykowanych Matejce, dlatego został uznany za zaginiony.
Nieznane są też jego losy w trakcie i po zakończeniu II wojny światowej, a krakowski Salon Dzieł Sztuki Connaisseur, przedstawiciel dzisiejszego właściciela obrazu, na ten temat milczy. - Poszukiwania trwały kilka lat. Obraz udało się odnaleźć poprzez kontakty prywatne - zdradził Konstanty Węgrzyn z Salonu Connaisseur.

"Zabicie Wapowskiego" nie zostanie na Wawelu
Malowidło prosto z Wawelu trafi prawdopodobnie na aukcję. Jeśli jednak znajdą się sponsorzy, którzy zakupią obraz, to ma on szansę znaleźć się na stałe w którymś z krakowskich muzeów.

Obrazek Obraz Matejki "Zabicie Wapowskiego w czasie koronacji Henryka Walezego".

Młody Matejko "oszczędny w płótnie"
Obraz pochodzi z wczesnego okresu twórczości artysty, pracował nad nim świeżo po studiach w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych.
Recenzenci, doceniając talent młodego Matejki, zauważali jednak pewne błedy kompozycyjne. - Krakowianin rysuje i maluje wybornie, grupuje efektownie, a wykończeniem starannem niepospolicie się odznacza, wszelako pojąć nie możemy, dlaczego artysta tak oszczędnym jest w płótnie - pisali na łamach Tygodnika Ilustrowanego. "Zabicie Wapowskiego w czasie koronacji Henryka Walezego" ma bowiem wymiary, jak na Matejkę, skromne: 132x101 cm.

Matejko - malarz historii
Scena, widoczna na obrazie rozegrała się w 1574 roku na Wawelu. Podczas koronacji Henryka Walezego wniesiono śmiertelnie rannego kasztelana przemyskiego, Andrzeja Wapowskiego. Czekanem ugodził go Samuel Zborowski, który został potem skazany na wygnanie, a 10 lat później, za panowania Stefana Batorego, wydano na niego wyrok śmierci.
Na pierwszym planie widoczna jest grupa z rannym Wapowskim, po prawej, tyłem do widza stoi Zborowski z czekanem, a obok niego, w centrum obrazu widzimy Jana Tęczyńskiego, proszącego króla o sprawiedliwy wyrok.

Piter1974
Posty: 31
Rejestracja: 10 czerwca 2012, 17:37

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: Piter1974 » 26 czerwca 2012, 12:42

Matejko ukazał scenę, gdy Wernyhora kozak ukraiński uciekając przed Hajdamakami schronił się na wyspę Rosę zamieszkałą przez młynarzy i tam zaczął głosić swoje przepowiednie. Wernyhora w biało-czerwonym stroju to alegoria Rzeczypospolitej przedrozbiorowej i pacholę w sukmanie w dolnej części obrazu symbolizuje odradzającą się Polskę, której pisane jest długie pielgrzymowanie. (torba podróżna ,kapelusz ,kij) źródłem jej siły wartości religijne, moralne i etyczne (ryngraf). One to, podobnie jak błogosławiąca dłoń Wernyhory - Polski Dawnej (odniesienie do roli Mojżesza w bitwie Izraelitów z Amalekitami ), obronią ją przed zagrożeniem, jakie reprezentuje pop z nożami hajdamackimi i leżących na nim knutem, oznaczającym „carską politykę przemocy która zastąpiła politykę dobrowolnej unii realizowaną przez dawna Rzeczypospolitą ”. W przyszłości nastąpi zbratanie powaśnionych narodów ( pierścień w zasięgu ręki dziecka i odpowiadający mu pierścień na palcu Ukrainki podtrzymującej wieszcza).
Obraz malowany był w latach, 1878 – 1883 czyli przez 5 lat a nie jak jest podawane 1883 -1884 data 1884 jest nie prawdziwa, bo ( z relacji Gorzkowskiego) w grudniu 1883 artysta wysłał obraz do Wiednia do Daniela Penthera, który słynął z umiejętności restaurowania obrazów obraz Wernyhory musiał być naklejony na drugie płótno, bo gdy w pracowni było otwarte okno i silniejszy wiatr obraz upadł na podłogę i uszkodził się. Dopiero w lutym 1884 roku obraz powrócił z konserwacji z Wiednia i to, dlatego jest podawana data 1884 ukończenia obrazu przez Matejkę, co jest oczywiście błędem. :D

Skoro Piotr sam nie chce nas zaprosić to ja to zrobię i serdecznie zapraszam na Piotra strone poświęconą Matejce http://www.dziejecywilizacjiwpolsce.cba ... zydow.html

Blad
Ostatnio zmieniony 26 czerwca 2012, 13:15 przez Piter1974, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Maat
Posty: 129
Rejestracja: 25 stycznia 2011, 23:23

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: Maat » 27 czerwca 2012, 14:49

Witaj Piotrze jak miło Cię Tu spotkać. Wernyhora, któremu Matejko jak mówisz poświęcił pięć lat jest równie mistycznym dziełem co Mona Liza tworzona przez 16 lat. Twoja znajomość tła historycznego, postaci i rekwizytów, które miały symboliczne znaczenie jest nieoceniona. Dzięki tobie udało się zidentyfikować kolejną postać na obrazie Piotr Włost sprowadza Cystersów do Polski. Pas i miecz, który trzyma rycerz stojący obok Piotra (zdaniem Andrzeja i Janusza dowódca jego drużyny Roger) ma na ramieniu ten sam pas i miecz co Krzywousty na obrazach - Przyjęcie Żydów w Polsce w 1096 i jego portretem z Pocztu Królów Polski. A więc pas i miecz w pochwie nie może być niczym innym jak personifikacją zmarłego władcy Polski. Ale co łączy trzynasty nieoficjalny obraz związany z Piotrem Włosem, który według (chronologii powinien być czwartym z kolei) z obrazem Przyjęcie Żydów w Polsce w 1096 (przedstawiającym wydarzenie, które się w rzeczywistości nie wydarzyło) i podobizną Krzywoustego z pocztu Królów Polski. Jaką częścią kodów enigmy Matejki jest Krzywousty, którego powiernikiem Włostowic? (opowiem jak znajdę wolna chwilę).

ODPOWIEDZ