Dziedzictwo Jana Matejki.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 08 marca 2014, 01:36

Dziękuję Piotrze za te szczegóły dotyczące obrazu z Joanną d'Arc. Trudno cokolwiek znależć na ten temat.
Ale kto szuka ten i znajdzie...... ;)

Jacek Kowalski - Zapomniane dzieło Matejki
Data publikacji: 2012-03-09

Dzieje Europy, Francji i Polski są skomplikowane, a malarstwo Jana Matejki – jeszcze bardziej. Bo wbrew pozorom (hołdować tym pozorom nauczono nas w szkole, niestety…) jego obrazy nie są zwykłymi ilustracjami.

Jan Matejko wszystkim znany – głosił tytuł leciwej już, a niegdyś popularnej książki. Tymczasem geniusz z Krakowa pozostaje postacią nieznaną. Człowiek, który za życia otrzymał najwyższe możliwe w ówczesnej Polsce zaszczyty (wszak został dyktatorskim szefem Akademii, otrzymał od Narodu berło polskiej sztuki, jego popularność była bezdyskusyjna, a obrazy sprzedawał na pniu za gigantyczne kwoty) – otóż człowiek ten… czuł się niezrozumiany, porzucony przez swoich współczesnych. Oczywiście, możemy powiedzieć: zdziwaczał. Ale jego wyobcowanie miało ważne przyczyny. Chciał czegoś więcej niż „tylko” podziwu dla dzieł swego pędzla. Czy na przykład przeciętny Polak wie o tym, że Matejko był bezkompromisowym katolikiem, który głosił wiarę z otwartą przyłbicą, czasem nawet ze śmieszną ostentacją?… Że był konserwatystą, który nie lubił rewolucji i ubolewał nad tym, że bohaterowie naszego powstania 1863 roku brali udział w bezbożnej Komunie Paryskiej roku 1870?

Całość dziejowa
Ponadto, Matejko uważał się nie tylko za malarza, ale i za historyka. Nigdy prawie nie tworzył pseudofotografii historycznej, migawkowego reportażu z przeszłości. Malował zawsze pewną – jak to nazywał – „całość dziejową”, z rozmysłem dobierając i obmyślając najdrobniejsze detale, pozy i rekwizyty. Nie zawsze to rozumiano. Sypały się zarzuty: że taka to a taka postać podczas obrad sejmu rozbiorowego już nie żyła, a Matejko mimo to ją przedstawił na Rejtanie; że pod Grunwaldem nie znano skrzydeł husarskich, a na jego obrazie są… itp., itd. Ale Matejce potrzebna była taka wolność wypowiedzi, aby łącząc postaci i rzeczy pozornie tylko sprzeczne, tworzyć własny specyficzny dyskurs o historii.

Porażka
Ten zamiar Matejki do pewnego stopnia spełzł na niczym. Zarówno niegdyś jego współcześni, jak i dziś przeciętni Polacy XXI wieku odczytywali i odczytują jego obrazy raczej jako „triumfalne peany” bądź „lamenty” – rzadko kiedy wgłębiając się w ich prawdziwe przesłanie. Co prawda Mistrz malował tak, że jego dzieł nie trzeba wcale „rozumieć” wedle zamysłu autora, aby je polubić. Działają samą swą niezwykłą ekspresją. Zupełnie niezależnie od tego, czy są, czy też nie są głębiej „rozumiane”. Proszę mi uwierzyć – czas na zrozumienie niektórych dzieł przyszedł dopiero niedawno. Materia to skomplikowana, nie będę więc próbował streścić jej „po łebkach” na kilku zaledwie stronach. Uczynię inaczej: pokażę w czym rzecz na krótkim przykładzie obrazu Dziewica Orleańska, jaki Matejko poświęcił Joannie d’Arc. Jest to bodaj najmniej znane, za to pod względem rozmiarów największe jego płótno (484 × 973 cm), powstałe w roku 1886.

Dzieje świętej Joanny d’Arc
Po bitwie pod Azincourt w roku 1415 Anglicy szybko zdobyli pół Królestwa Francji i wkroczyli do Paryża, gdzie obłąkany król Karol VI oficjalnie wydziedziczył swego syna – delfina Karola – oddając koronę angielskiemu Henrykowi V. Delfin uciekł na południe, do Bourges, gdzie gnuśniał wśród dworskich zabaw. Po kilkunastu latach Anglicy postanowili zlikwidować niebezpiecznego konkurenta i oblegli bramę południowej Francji – miasto Orlean. Sytuacja wydawała się dramatyczna, gdy na horyzoncie pojawiła się nagle Joanna d’Arc. Młodziutka wieśniaczka z wioski Domrémy na wschodnich krańcach królestwa usłyszała tajemnicze głosy, które w imię Boga nakazywały jej wyzwolić Ojczyznę od najeźdźców, tudzież doprowadzić do koronacji prawowitego następcy tronu – czyli delfina Karola. Wydawało się to niepodobieństwem, zważywszy, że katedra koronacyjna w Reims znajdowała się w głębi terytorium opanowanego przez Anglików, zaś wojska angielskie uchodziły za niezwyciężone. A jednak tak się stało. Joanna po długiej i niebezpiecznej podróży dotarła przed oblicze delfina, do zamku w Chinon. W rozmowie przeprowadzonej na osobności zrobiła na nim piorunujące wrażenie; ponoć powiedziała mu coś, o czym wiedział dotąd tylko on sam i Pan Bóg. Sporządzono więc dla niej zbroję i wymalowano specjalną chorągiew, wedle poleceń danych przez tajemnicze głosy. Na chorągwi widniał Bóg Ojciec w otoczeniu aniołów oraz wypisane były imiona: „Jezus” i „Maryja”. Z tą chorągwią Joanna wystąpiła na czele francuskiej armii, której nakazała porzucić ladacznice obozowe i zaniechać przekleństw. Wkrótce uwolniła Orlean (zyskując miano „Dziewicy Orleańskiej”), by zaraz potem rozgromić armię angielską pod Pathay. Miasta dotąd wierne Anglikom zaczęły same otwierać bramy przed Joanną – i oto 15 lipca 1428 roku delfin Karol wjechał uroczyście do Reims, aby dzień później przywdziać koronę w katedrze i stać się królem Karolem VII. Po koronacji król obdarzył Joannę licznymi przywilejami, ale zaprzestał marzeń o dalszej wojnie i wyzwoleniu Paryża. Joanna próbowała sama przedsięwziąć właściwe kroki, ale niespodziewanie dostała się do niewoli pod Compiègne. Anglicy nie posiadali się z radości – natychmiast zorganizowali w Rouen zespół posłusznych im francuskich duchownych, którzy utworzyli trybunał inkwizycyjny. Joannie wytoczono proces – i spalono na stosie jako czarownicę. Kiedy wiele lat potem król Karol odbił Rouen, powołał komisję, która odtworzyła przebieg procesu, ponownie przesłuchała świadków i rehabilitowała Joannę, pozostawiając niezwykle kompletne i obszerne archiwa. To właśnie dzięki nim można było rozpocząć w wieku XIX proces kościelny, uwieńczony kanonizacją Joanny już w dwudziestym stuleciu.

Zakryte Oblicze Pańskie nad Francją
Postanowiwszy namalować Dziewicę Orleańską, Matejko wybrał do przedstawienia moment uroczystego wjazdu Joanny do Reims. Niby moment największego triumfu. Czy rzeczywiście? Spójrzmy na to wielkie płótno. W jego centrum widnieje Joanna na rumaku, który jakby wspinał się do skoku. Dziewica patrzy w niebiosa, ku świętym: Katarzynie, Agnieszce i Archaniołowi Michałowi, ulatującym ponad nią (to właśnie ich głosy wzywały ją do wyruszenia pod mury Orleanu). Po stronie lewej – kotłuje się wiwatujący tłum, pośród niego rodzice Joanny i klęcząca kobieta ze wsi Lagny, podająca Joannie dziecko – to właśnie dziecko uratowała Joanna przed śmiercią bez chrztu (motyw chrztu i umarłego, lecz ochrzczonego w czas dziecka wydaje się tu bardzo znaczący). Za tłumem lśni fasada katedry w Reims. Po prawej – podąża za Joanną konny orszak królewski, otoczony przez żołnierzy, wlokących i depczących zdobyczne angielskie ­chorągwie. Wydawałoby się więc – rzeczywiście triumf. A jednak nie do końca. Zacznijmy od tego, że Joannę otaczają zewsząd płonące pochodnie. To zapowiedź stosu. Wiemy, że Matejko w rozmowach ze swoim sekretarzem tak właśnie o tym mówił. To samo znaczy ukazana daleko na niebie – spadająca gwiazda: metafora przemijającej sławy. Ale przede wszystkim mówi o tym chorągiew. Otóż na chorągwi powinna być Osoba Boga na Majestacie – taki jej wizerunek Matejko znał z licznych wyobrażeń. Tymczasem Boga na chorągwi nie ma! Czy raczej – jest niewidoczny. Zawinięty wichrem dziejów proporzec, który – rzecz znacząca – spływa ku postaci przyszłego króla Karola VII, ukrywa malowidło ze sceną tronującego Pana. Dlaczego?

Odpowiedź znaleźć można w wielu miejscach płótna. Przede wszystkim jednak w orszaku królewskim. Wiadomo, że w dniu wjazdu do Reims nie było z królem królowej ani dwórek. Tymczasem tutaj z królem jest królowa, za nią zaś jedzie druga kobieca postać – dziewczyna w powłóczystej sukni z wielkim dekoltem i z rozpuszczonymi włosami. Wydaje się ważniejsza od królowej, upozowana i widoczna w pełnej krasie, z sokołem na dłoni, jakby wyruszała na polowanie. Postać tę rozszyfrował sam Matejko w swoim szkicu-objaśnieniu do obrazu. To sławna Agnieszka Sorel, królewska nałożnica. Problem polega na tym, że Agnieszka nie tylko nie wjeżdżała do Reims z królem, ale nigdy nie widziała Joanny, bo na monarszym dworze pojawiła się później. Natomiast w orszaku królewskim owszem, bywała i to właśnie… za królewską parą, budząc słuszne oburzenie Francuzów. W XV-wiecznej kronice opisano to tak:

…przybyła do Paryża panna, o której powszechnie wiedziano, że jest miłowana przez króla Francji na przekór wierze, prawu i miłości dla dobrej królowej, którą był poślubił. A było tak, że [panna ta] wiodła za sobą świtę jakby jaka hrabina lub księżna; i często jeździła tam i nazad za dobrą królową Francji, zupełnie nie wstydząc się swojego grzechu, co sprawiało królowej wiele boleści […] O, niestety! Jaka to żałość, gdy władca królestwa daje tak zły przykład swojemu ludowi!… [tłum. JK]

Pobożny Matejko ladacznic nie lubił, rozpustę tępił – więc ponad Agnieszką Sorel domalował zwróconą ku niej diabelską maskę rzygacza. Ale w takim razie po cóż ją w ogóle przedstawił? Uczynił to dlatego, że wprawdzie bolał nad rewolucją francuską i Komuną Paryską, tudzież – jako konserwatysta – nad utratą tronu przez Burbonów, ale równie silnie bolały go przyczyny rewolucji i Komuny Paryskiej. A przyczyny te okazywały się po części identyczne z tymi, które ułatwiły Anglikom podbój Francji w XV wieku. Jak to ujął ówczesny arcypoeta, książę Karol Orleański (Joanna d’Arc zamierzała tegoż księcia uwolnić z angielskiej niewoli):
Twa wielka pycha, chciwość, wyuzdanie
I niesprawiedliwości rozpasanie,
I gnuśność, łącząc ze sobą rozpustę,
Krzyczą do Boga o twe pokaranie,
Arcychrześcijańskie Królestwo Francuskie!
[tłum. JK]

Wyuzdanie króla i dworu, rozpusta, niewierność Bogu – to przyczyny, dla których Arcychrześcijańskie Królestwo zostało pokarane, a Bóg zasłonił przed nim swe oblicze. I jeszcze – w przyszłości królestwo to znów podlegnie karze, jeśli się nie nawróci. Taka właśnie myśl tkwi w obrazie Matejki, który jakby pytał: – Francjo, co uczyniłaś ze swoim chrztem? W tle tego pytania widzimy owo dziecko z Lagny, które ochrzczone dzięki Joannie – jednak umarło…

Nadzieja
Ale oczywiście to nie jedyna myśl. Obraz jednak daje nadzieję. Joanna – choć ma zginąć – nie zginie nadaremno i w nie byle jakiej walce. Zyska wieniec niebieski – amorek zawiesza go na grocie chorągwi. Kiedy zaś spojrzymy pod kopyta jej rumaka, zobaczymy, że malarz umieścił tam rzuconą rękawicę – znak wyzwania. Jest to rękawica zdjęta z ręki Dziewicy, co poznać po detalach, identycznych z detalami jej zbroi. Rękawica została więc rzucona przez Joannę – i przez samego Matejkę – zeświecczonemu światu. Drugą „nadzieję” widzimy na prawej krawędzi płótna. Orszak królewski zamyka dziwna postać rycerza na koniu, osłaniająca sobie oczy dłonią – jakby czegoś w dali wypatrywała. Na przeciwległym krańcu obrazu odpowiada tej postaci portal koronacyjnej katedry. To w ów portal wpatruje się tajemniczy rycerz, którego Matejko określił jako „duc d’Angoulême”. W epoce Joanny żył faktycznie książę Angoulême, brat wspomnianego już księcia Karola Orleańskiego – który w roku 1429 przebywał w angielskiej niewoli i w koronacji brać udziału nie mógł. Nie była to jednak żadna wybitna postać. I trudno byłoby zgadnąć, dlaczego akurat jego umieścił Matejko na obrazie, gdyby nie sięgnąć do historii wieku XIX. Otóż w czasach Matejki żył książę Louis-Antoine de Bourbon, hrabia Artois i książę Angoulême – nadzieja ówczesnych monarchistów – kreowany na przyszłego króla, ostatni delfin z rodu Burbonów. Jego postać na obrazie Matejki – to zapewne wyraz nadziei Mistrza na powrót do władzy prawowitej dynastii…

Epilog
Dokończmy jednak sprawy samego Matejki. Po namalowaniu i wystawieniu obrazu Dziewica Orleańska Mistrz postanowił wykonać niezwykły polityczny gest i… ofiarować obraz narodowi francuskiemu, jako… ekspiację za uczestnictwo Polaków w Komunie Paryskiej! A przecież owi polscy uczestnicy Komuny byli zarazem bohaterami powstania 1863 roku. Nawet przedstawiciele krakowskich konserwatystów uznali, że taki pomysł to „strzał do własnej bramki”, bo polskie społeczeństwo go nie zaakceptuje, a Matejko ściągnie na siebie „gniew narodu”, przy okazji pogrążając polską prawicę. Toteż nim się jeszcze wieść o pomyśle rozeszła, przedstawiciel konserwatystów, hrabia Stanisław Tarnowski wybrał się do Mistrza i po dramatycznej rozmowie odwiódł go od tego zamiaru.

Ostatecznie Dziewicę Orleańską zakupił hrabia Edward Raczyński, specjalnie dla niej, „pod rozmiar” płótna, budując największą salę swojej pałacowej galerii w Rogalinie pod Poznaniem, gdzie obraz znajduje się do dziś. Potem słuch o obrazie zaginął – w tym sensie, iż rzadko go oglądano, a jeszcze rzadziej pisano o nim, z góry uważając, że jest to najmniej ciekawe dzieło Matejki. Co, jako żywo, okazuje się nieprawdą.

Jacek Kowalski

Artykuł ukazał się w nr. 13 dwumiesięcznika "Polonia Christiana".

Read more: http://www.pch24.pl/zapomniane-dzielo-m ... z2vKJImyRE

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 27 marca 2014, 20:10

Jeszcze raz w temacie ale, troszkę inaczej. :D



Jan Matejko "Konstytucja 3 maja 1791 roku" - animacja przygotowana na wystawę "Duma Rzeczypospolitej" w Galerii Kordegarda w Warszawie.

filiżanka2
Posty: 11
Rejestracja: 25 marca 2014, 15:18

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: filiżanka2 » 28 marca 2014, 12:34

Mimochodem dorzucę, że obejrzenie "Dziewicy Orleańskiej" graniczy z cudem.
Galeria w Rogalinie jest jest w bezmała w wiekuistej renowacji od ponad dziesięciu lat, udało mi się tam znaleźć tylko raz.
Część zborów Raczyńskich wystawiona jest w Muzeum Narodowym w Poznaniu ( na najwyższej kondygnacji) które to muzeum z serca polecam. Należy jednak przeznaczyć na oglądanie kilkanaście godzin, chyba że w systemie japońskim :)

Piter1974
Posty: 31
Rejestracja: 10 czerwca 2012, 17:37

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: Piter1974 » 28 marca 2014, 12:53

Matejko też wierzył w cuda może przesłaniem tego obrazu jest cud oglądania jego? Jakieś fatum ciąży nad tym obrazem. ;) :D

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 12 września 2014, 01:14

Jan Matejko – malarz dziejów narodu polskiego

Obrazek

– To był człowiek, który tworzył nerwami. Wlewał w siebie litrami czarną kawę, odpalał papierosa od papierosa – mówiła o malarzu dr Maria Przemycka-Zielińska, kustosz Dworu Matejki w Krzesławicach.

Jan Alojzy Matejko urodził się 24 czerwca 1838 w Krakowie. Ojcem artysty był Franciszek Matejka, który przybył do Galicji na początku XIX wieku, gdzie poślubił Katarzynę Rosberg. Jan przyszedł na świat jako dziewiąty z jedenaściorga dzieci państwa Matejków. W domu rodzinnym przyszłego artysty panowała arcypolska atmosfera. Jego starsi bracia wzięli czynny udział w Wiośnie Ludów i powstaniu styczniowym.

"Ślepowron" obdarzony wielkim talentem
Miał 13 lat gdy w 1851 roku znalazł się w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Jan Matejko był niskiego wzrostu, wręcz karłowaty. W czasie malowania z powodu krótkiego wzroku przykładał do lewego oka specjalne szkiełko. W szkole koledzy nadali mu ośmieszające przydomki – "ślepowron" i "męczybuła".
W 1858 roku w wieku 20 lat wziął na swój warsztat obraz "Szymon Starowolski z Karolem Gustawem przed grobem Łokietka". Rok później za obraz przedstawiający "Zygmunta Starego nadającego szlachectwo profesorom Akademii Krakowskiej w 1535 roku" Matejko dostał stypendium zagraniczne – wyjazd do Monachium.

Obrazek Nz: "Bitwa pod Racławicami" - fragment obrazu autorstwa Jana Matejki (1888 rok), źr. Muzeum Narodowe w Krakowie, Wikipedia/dp

Uznanie i krytyka
Powróciwszy do Krakowa, wynajął małą pracownię, w której powstały najwspanialsze jego dzieła: "Kazanie Skargi", "Rejtan" i "Unia Lubelska". Dzięki tym płótnom zdobył wielką sławę. Za ostatni z wymienionych obrazów uhonorowany został w Paryżu Legią Honorową. Mianowany został także dyrektorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wśród jego najwybitniejszych uczniów należy wymienić: Włodzimierza Tetmajera, Józefa Mehoffera czy Stanisława Wyspiańskiego.
Mimo dużej popularności Matejko nie budził sympatii niektórych przedstawicieli polskiego życia kulturalnego. Jego twórczość krytykował m.in. Józef Ignacy Kraszewski. Stanisław Witkiewicz określał malarstwo Matejki jako "zatęchłe więzienie, w które chciano wtłoczyć cały nurt artystyczny w Polsce”.
Ganiony czy sławiony, zamykał się Matejko w sobie, by tworzyć z równym napięciem. Był niezwykle pracowity i wytrwały w opisywaniu glorii narodu polskiego.

– Dziennie stał po 6-8 godzin na drabinie i malował te swoje olbrzymie obrazy – podkreślała doktor Maria Przemycka-Zielińska, kustosz Dworu Matejki w Krzesławicach. – A trzeba pamiętać, że miał zaledwie około 1,60 metra wzrostu. Poza tym całe życie był schorowany. Po 30. roku zapadł na wrzód żołądka. Leczył go profesor Dietl, ale Matejko nie słuchał lekarzy. To był człowiek, który tworzył nerwami. Wlewał w siebie litrami czarną kawę, odpalał papierosa od papierosa.

Obrazek Nz: "Jan III Sobieski pod Wiedniem" - obraz autorstwa Jana Matejki (XIX wiek), Wikipedia/dp

Malarz historiozofem
Twórczość Matejki była bardzo specyficzna i różniła się od tego, co w tym czasie malowano, Można ją łączyć z nurtem historyzmu, który rozwijał się w drugiej połowie XIX wieku. W obrazach artysty odnajdujemy ów charakterystyczny rys drobiazgowego opracowywania detali, niezwykłej troski, by odpowiadały one realiom danej epoki. Był to oczywiście jedynie środek do przekazania wielkich, historiozoficznych treści, wielkich idei i koncepcji Matejki, który czuł się zarówno malarzem, jak i historiozofem.
Jan Matejko usiłował przez swoje obrazy tłumaczyć historię Polski, przyczyny upadku Rzeczpospolitej, niemożności jej odrodzenia. Postrzegał losy państwa poprzez psychikę i czyny wybitnych jednostek tę historię kształtujących.
U schyłku życia zwierzał się przyjaciołom: "Od kilku lat dłużnikiem narodu się czuję, a pragnąc się z tego wywiązać, postanowiłem dać narodowi to co mu najmilszym być może, to co sam ukochałem od dziecka, a więc "Kościuszkę pod Racławicami”.
Na dwa lata przed śmiercią (1891) zdążył jeszcze zrealizować zamiar utrwalenia na płótnie jednej z najświetniejszych chwil w naszych dziejach – Konstytucji 3 Maja. Malarz zmarł w 1893 roku w Krakowie.

Warto posłuchać audycji radiowych na temat Jana Matejki w poniższym linku..... :D
Jan Matejko - audycja z cyklu "Biografie niezwykłe" cz.1 (27.02.1978)
Jan Matejko - audycja z cyklu "Biografie niezwykłe" cz.2 (27.02.1978)

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artyk ... -polskiego

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 18 września 2014, 16:05

"Poczet królów polskich" Jana Matejki



Reprodukcje stworzonych przez Jana Matejkę wizerunków królów zna każdy Polak - z banknotów, monet, podręczników. Oryginalne rysunki Pocztu przechowuje w swoich zbiorach Muzeum Narodowe we Wrocławiu - to bezcenne dzieło prezentowane jest bardzo rzadko.
Zapraszamy na wyjątkowy pokaz jednego z największych skarbów narodowych. :D

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 20 listopada 2014, 21:51

KLĘSKA LEGNICKA - ODRODZENIE. R. P. 1241.

Obrazek

Symbol spójni jaka łączy jeszcze dzielnicowych książąt - Piastów. Wspólny bohaterski odruch - dla ratowania dotychczasowego dorobku. Jest to chwila - gdy po napadzie Tatarów i spustoszeniu całej prawie Polski - obecni opłakują zgon Henryka Pobożnego księcia wrocławskiego, który zginął na polu bitwy pod Legnicą, a z nim kwiat rycerstwa. Piersiami swymi zasłaniali zagrożoną Ojczyznę, ratowali zdobycze pracy pokoleń od ostatecznej zagłady. Złączyła śmierć dzielnego księcia śląskiego, marzącego o królewskiej koronie w zjednoczonej Polsce - z poprzednikiem przyszłych zajadłych jej wrogów - W. Mistrzem krzyżackim. Miasta w ruinie - wsie wyludnione - żałoba ogólna - oto treść obrazu.

Obrazek

W katedrze wrocławskiej stoją mary bohaterów.
Chwile pogrzebowych uroczystości. W trumnach zwłoki Henryka śląskiego - Wielkiego Mistrza Poppona V. Ostierna i Bolesława morawskiego, nad nimi sztandary z godłami dzielnic Polski. Św. Jacek Odrowąż odprawia nabożeństwo - usługuje mu błog. Czesław. Biskupi: krakowski Prandota, wrocławski Tomasz i arcybiskup gnieźnieński Fulko - odmawiają modlitwy nad zmarłymi. Cały obraz oddaje tę chwilę żałobnego nastroju i rozpaczy. Św. Jadwiga śląska, matka Henryka - leży krzyżem. Żona jego, Anna, z dziećmi klęczy pochylona pod ciężarem żalu. Konrad mazowiecki, przyszły burzyciel spokoju wśród krewniaków, stoi oparty o balustradę, przy nim opłakuje śmierć syna Klemens z Ruszczy, kasztelan krakowski. W stallach święte: Gertruda, Salomea i Bronisława - a po stopniach stall schodzi młody Przemysław przyszły Odnowiciel Polskiej Korony.
W obrazie tym przedziwnie uchwycił Matejko nastrój średniowiecza: głęboką bezkrytyczną wiarę, pęd do ascezy i wyrzeczeń - krańcowość charakterów - od typów uduchowionych - chodzących po tej ziemi jak po padole płaczu, do najbardziej burzliwych i nieznających hamulca dla swych namiętności, opłakujących następnie chwile upadku w najtwardszych pokutach,.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 02 grudnia 2014, 18:21

Stanisław I Leszyński, król Polski, książę Baru i Lotaryngii
"I wziął Leszczyński koronę krwawą,
Lecz krótko zdobił nią skronie.
Bo gdy Szwed przegrał bój pod Połtawą,
August znów zasiadł na tronie.
Król przetrwał mężnie ciosy i burze,
Tak jak na mędrca przystało.
A Bóg mu za to dał w jego córze,
Swietniejszą cieszyć się chwałą".
Autor: Władysław Bełza
Obrazek
Król Stanisław Leszczyński Lata życia 1677 - 1766.
Lata panowania 1704 - 1710 i 1733 - 1736. Syn Rafała i Anny z Jabłonowskich.


Obrazek
Na portrecie z cyklu "Poczet królów i książąt polskich" Jan Matejko nawiązuje do wyglądu Leszczyńskiego przed objęciem tronu. Przedstawienie króla w kontuszu i żupanie, o fryzurze i wąsach typowo szlacheckich dodatkowo uwydatnia prawdziwie polski wizerunek króla Stanisława w przeciwieństwie do króla Augusta II.

Stanisław Leszczyński, 2-krotny król Polski, król tułacz, filozof, człowiek o przynajmniej dwóch twarzach. Jest to także jeden z najmniej znanych władców Polski. A szkoda, bo to postać barwna, nietuzinkowa. Był najdłużej żyjącym królem Rzeczpospolitej. W historii różnie go oceniano, często dzieląc jego życiową postawę na dwa okresy: polski i francuski. W każdym bądź razie jego życie jest gotowym scenariuszem na film sensacyjny.
Pochodził z możnego rodu z Wielkopolski herbu Wieniawa, urodził się 20 października 1677 roku we Lwowie. Jego kariera potoczyła by się pewno podobnie, jak większości przedstawicieli rodów magnackich i skończyła na godności wojewody lub buławie hetmańskiej, gdyby nie zażyłość z królem Szwecji Karolem XII. Trwała Wojna Północna i Szwedzi mimo neutralności Polski bez oporu zajęli Warszawę. Klęski elektora saskiego, bo pod tym sztandarem August II Mocny ówczesny król Polski brał udział w tym konflikcie, nie przysparzały mu zwolenników nad Wisłą. Jednym z oponentów był ojciec Stanisława, podskarbi wielki koronny Rafał Leszczyński,. Po jego nagłej śmierci śmierci, kontynuatorem polityki ojca stał się 26 letni Stanisław, wówczas już wojewoda poznański. Z Karolem XII spotkali się po raz pierwszy w Lidzbarku. Młody Leszczyński bardzo przypadł Szwedowi do gustu. Tak bardzo, że postanowił uczynić go królem Polski!

"Elekcja" Stanisława odbyła się 2 lipca 1704 roku i była farsą. Rok później, po koronacji 4 października 1705 roku, Leszczyński już jako Stanisław I podpisał traktat o przyjaźni polsko - szwedzkiej. Był to początek końca potężnej niegdyś Rzeczpospolitej Jagiellonów. Był to też czas narodzin nowego hegemona w Europie środkowej, Rosji. W 1709 roku wojska Karola XII doznały klęski w bitwie z carem Piotem I pod Połtawą i tak skończyła się wielkość Szwecji, a zaczęła się epoka dominacji Rosji. Karol osadza swojego protegowanego w Księstwie Dwóch Mostów nad Renem. I Tak Stanisław I zostaje "monarchą bez ziemi".
Do Polski wraca August Mocny, który chcąc raz na zawsze pozbyć się rywala do tronu zleca na niego zamachy. Ile ich było, tak na prawdę nie wiadomo. Pierwsza próba miała miejsce w 1715 roku, pomysłodawcą był Jakub Henryk Flemming, feldmarszałek saski. Króla zamierzano porwać z karety podczas przejażdżki. Spisek jednak wydał się, a w karecie zamiast leszczyńskiego był jego dworzanin Trębski. Ujęto trzech zamachowców, kary łamaniem kołem uniknęli dzięki okazaniu im królewskiej łaski. Potem była jeszcze próba otruciem arszenikiem dodanym do tytoniu fajkowego i nasyłano na króla płatnych zbirów. Wszystko na całe szczęście na nic. Tym niemniej król postanowił zmienić miejsce swojego pobytu i w 1719 roku osiadł w alzac­kim Wissemburgu. Wydawało się, że jego kariera dobiegła końca. I wtedy stał się cud tak wielki, że Leszczyński, na wieść o nim zemdlał. Do zapomnianego króla Polski przyjechali swaci z Wersalu, aby poprosić w imieniu 14. letniego Ludwika XV, o rękę jego córki Marii. Bourbonowie liczyli, że uboga Maria nie bedzie wtrącać się w sprawy polityczne, a oni przez ten mariaż zwiększą swoje wpływy w Polsce. Francuzi nie przeliczyli się na pewno co do pierwszego. Maria była cicha i potulna, a w Wersalu rządziła metresa królewska Madame de Pompadour. Ze zwiększeniem wpływów w Polsce poszło już gorzej. W 1733 roku Leszczyński przebrany za kupca udaje się do Warszawy. 10 września ambasador francuski przeprowadza go bocznym wejściem do ołtarza w kościele św. Anny i ukazuje rodakom. Wzruszony tłum ze wzruszenia krzyczy Vivat i śpiewa Te deum, a 2 dni później Leszczyński po raz drugi zasiada na tronie Polski.
Lata tułaczki odcisnęły jednak piętno na jego wyglądzie. Zacytujmy list gończy policji austriackiej:
Otyły, średniego wzrostu, twarz okrągła, duże brwi siwe, nos mierny orli, zęby zniszczone, sczerniałe od tytoniu, wiek od 50 do 60, lecz bliżej sześćdziesiątki".
Po latach jawi się, nie jako władca narzucony przez obce mocarstwo, ale jako "Piast", reprezentant ducha narodego. Królem nie był jednak długo. Niespełna 2 miesiące po tym wydarzeniu do Polski wkraczają wojska rosyjskie i pod ich szablami królem ponownie zostaje Sas. Leszczyński ucieka w przebraniu chłopa do Królewca. W Europie wybucha wojna o tzw. sukcesję Polską, a Stanisław I abdykuje w zamian otrzymując w dożywocie tron Księcia Baru a później Lotaryngii. To chyba najlepszy okres w jego życiu. Doprowadził tą krainę do rozkwitu, budował szpitale i ochronki, był cenionym mecenasem sztuki. Z myślą o Polakach założył szkołę rycerską. W Luneville, gdzie rezydował opublikował jeden z najważniejszych traktatów politycznych XVIII wieku „Głos wolny wolność ubezpie­czający".

Postulował w nim konieczność naprawy Rzeczypospolitej poprzez m.in. uwłaszenie chłopów, wprowadzenie gospodarki czynszowej. rozwój handlu, uzdrowienie sytuacji w polskich urzędach i sądach oraz odbudowę 100 tysięcznej armii. Wskazywał jednocześnie skąd pozyskać na te cele pieniądze. Niektórzy badacze autorstwo tego dzieła przypisują anonimowemu szlachcicow polskiemu. Nawet jeżeli tak było, to król Polski się pod nim podpisał, co było i jest /nawet dzisiaj/ częstą praktyką. W innych swoich pracach dawał wyraz swoim marzeniom pacyfistycznym. Ten dobrtliwy król-filozof chciał uczynić człowieka szczęśliwym. Sam chyba szczęsliwy był. Miał liczne słabostki i skłonność do żartów - uwielbiał płeć piękną, piwo i namiętnie palił fajkę.
Może ta ostatnia przywara stała się zresztą przyczyną jego śmierci. Jedna z anegdot głosi, że sędziwy król leżać w łóżku palił fajkę, od której zajęła się ogniem pościel. Przeraził tym pokojówkę, która zaczęła głośno krzyczeć. Król Stanisław na ten widok wycharczał: Nigdy nie myślałem, że w tym wieku będę jeszcze płonął takim okiem na widok młodej niewiasty. Oficjalna przyczyna śmierci Leszczyńskiego mówi jednak o zaprószeniu ognia z kominka. Tym bardziej ta pierwsza wydaje się sympatyczniejsza. W wyniku poparzeń król Polski w latach 1705-1709 i 1733-1736 Stanisław I Leszczyński, książę Lotaryngii i Baru zmarł w wieku 90. lat 23 lutego 1766.
Tułaczem był także po śmierci. Jego grobowiec w Notre-Dame de Bonsecours w Nancy został zbeszczeszczony w trakcie rewolucji francuskiej. Szczątki królewskie przewieziono wpierw do Warszawy, potem do Petersburga. W 1924 trumienka z doczesnymi pozostałościami po królu leżała przez 2 lata w szafie /sic/ w Zamku Królewskim w Warszawie. W 1928 roku przesłano ją do Krakowa, na Wawel, gdzie król spoczywa do dzisiaj.
Król Stanisław I był z pewnością jednym z najwybitniejszych postaci Oświecenia. Całe życie szukał "trzeciej drogi" dla Polski. Kochany przez Francuzów, zapomniany w Polsce.

Wojciech Gatz


http://najlepszahistoria.blogspot.com/2 ... siaze.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5% ... y%C5%84ski

Piter1974
Posty: 31
Rejestracja: 10 czerwca 2012, 17:37

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: Piter1974 » 02 grudnia 2014, 20:28

Ja dodam, że Leszczyński był synem podskarbiego wielkiego koronnego Rafała Leszczyńskiego i Anny córki hetmana polnego koronnego Stanisława Jabłonowskiego.
Na portrecie Matejki jest przedstawiony, jako Sarmata - w żupanie, kontuszu z gronostajowym podbiciem, pasem przeworskim na biodrach, ale tez, jako oświecony myśliciel, król-filozof (złożona karta zapewne listu pod prawą dłonią). Pragnę zwrócić uwagę na brak insygniów, podobnie jak u innych XVIII-wiecznych monarchów w Poczcie, symbolizuje upadek władzy królewskiej w Polsce. Na szarfie orderowej widnieje krzyż z białą gołębicą w locie - Order Świętego Ducha, ustanowiony przez króla Francji Henryka III dla "obrońców wiary katolickiej", nadany Leszczyńskiemu w 1725 r. przez Ludwika XV. Wymowę symboliczną ma gest lewej ręki przytrzymującej pochwę z karabelą. Charakteryzuje on rządy Leszczyńskiego, dążącego wytrwale do zdobycia lub obrony władzy królewskiej. Najbliższy rysunkowi Matejki wydaje się portret z 1712 r. przypisywany Johannowi Starbusowi (oryginał w Muzeum Narodowym w Stokholmie) oraz litografia według rysunku Aleksandra Lessera zamieszczonego w albumie Królowie polscy (1860).

Obrazek

http://commons.wikimedia.org/wiki/File% ... ski_01.jpg
Johann Starbus - portret Stanisława Leszczyńskiego.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Dziedzictwo Jana Matejki.

Post autor: janusz » 13 grudnia 2014, 20:38

MUZEUM NARODOWE W KRAKOWIE

Dział IX - Zbiory Jana Matejki

Zbiory Jana Matejki zawierają eksponaty, które wiążą się z osobą artysty i jego twórczością. W dużej części jest to kolekcja rzemiosła artystycznego, tkanin, broni i zbiorów etnograficznych, którą artysta gromadził przez całe życie.

Jan Matejko jest kojarzony przede wszystkim jako autor wielkich płócien o tematyce historycznej, rzadziej portretów. Wiele z nich można oglądać w Galerii Sztuki Polskiej XIX w. w Sukiennicach.
Natomiast w Domu Jana Matejki znajdują się prace reprezentujące wszystkie fazy twórczości: od młodzieńczych realizacji (np. „Martwa natura”, 1852; „Widok z Wieży Ratuszowej w Krakowie”, 1857) po te ostatnie („Carowie Szujscy na sejmie warszawskim”, 1892).
Wiele eksponatów wiąże się z kolejnymi etapami pracy twórczej artysty.
Są tu niewielkie kompozycje historyczne, szkice do wielkich płócien, wizerunki postaci historycznych. Ważne miejsce zajmują portrety rodziny i przyjaciół m.in. pozyskane w ostatnich latach: „Portret Pauliny Giebułtowskiej” (1862)- teściowej artysty oraz jego siostry „Portret Marii Golichowskiej” (1882).
Do najcenniejszych obrazów należą: „Wnętrze grobu Kazimierza Wielkiego” (1869), „Mikołaj Kopernik czyli rozmowa z Bogiem” (1871), „Jan II Sobieski wręcza kanonikowi Denhoffowi list do papieża z wiadomością o zwycięstwie nad Turkami pod Wiedniem w r. 1683” (1880), „Autoportret” (1887) i wiele innych.

Obrazek
Jan Matejko, Portret Pauliny Giebułtowskiej, 1862

Cenny zbiór rysunków został pogrupowany tematycznie na: szkice do kompozycji historycznych, studia portretowe, kostiumowe, architektoniczne, krajobrazowe oraz rzemiosła artystycznego. Szczególne miejsce zajmują karykatury rodzinne oraz akwarele o tematyce historycznej.

Obrazek
Jan Matejko, Sobieski pod Wiedniem, szkic

Przechowywane są także liczne kartony projektowe polichromii do kościoła Mariackiego w Krakowie, nad którą Matejko pracował w latach 1889-1891. Realizacja ta przyczyniła się do odnowienia zainteresowań malarstwem ściennym w twórczości jego uczniów: Stanisława Wyspiańskiego i Józefa Mehhofera.

Obrazek
Jan Matejko, Pieśń, 1886, olej na desce

Wyrazem uznania dla osiągnięć malarza są liczne polskie i zagraniczne medale, dyplomy, świadectwa przynależności do stowarzyszeń artystycznych i naukowych, różnego rodzaju akty hołdownicze sławiące wielkość Jana Matejki, a zwłaszcza „berło panowania w sztuce” wręczone mu przez Radę Miasta Krakowa w 1878 roku.

Do najcenniejszych dokumentów rodzinnych należą świadectwa szkolne Jana, legitymacja Akademii Sztuk Pięknych w Monachium (1859) akt zawarcia małżeństwa z Teodorą z Giebułtowskich, ich wspólny paszport wydany na wyjazd do Paryża w roku 1863, akt zgonu artysty.

Obok listów Matejki do rodziny i przyjaciół znajdujemy także autografy osobistości okazjonalnie korespondujących z artystą (m.in. Henryka Sienkiewicza, Władysława Czartoryskiego, Jacka Malczewskiego, Stanisława Tarnowskiego czy Mikołaja Zyblikiewicza). Na uwagę zasługują rękopisy np. Izydora Jabłońskiego – przyjaciela i biografa Matejki).

Twórcy muzeum zdawali sobie sprawę, że eksponowanie wszystkich prac mistrza w jednym miejscu jest niemożliwe, dlatego też gromadzili ich dokumentację fotograficzną (niektóre zdjęcia są jedynym śladem po zaginionych obrazach). Wiele fotografii pochodzi ze zbiorów artysty i znajduje się na nich autorski komentarz. Do najcenniejszych należą podobizny Jana Matejki, jego rodziny oraz osób, które pozowały mistrzowi.

Obrazek Paleta Jana Matejki

Kolekcjonerskich zainteresowań Matejki dowodzi zbiór wyrobów rzemiosła artystycznego, tkanin, ubiorów, militariów, które często posłużyły artyście jako rekwizyty w pracy nad obrazami. Wiele z nich ma znaczna wartość artystyczną i materialną. Do najciekawszych należą: krzyż z przełomu XIV/XV wieku, dalmatyka włoska z końca XV wieku, żupan Jana Daniłowicza z XVII wieku, gobelin flamandzki z XVIII wieku z przedstawieniem anioła stróża oraz elementy ubioru żydowskiego z przełomu XVII i XVIII wieku. Można także podziwiać neorenesansowe meble z Wenecji, broń europejską i wschodnią oraz zbiór narzędzi tortur pozyskany przez Matejkę podczas renowacji wieży dawnego ratusza. Świadectwem silnego związki artysty z Krakowem są np. kopie regaliów Kazimierza Wielkiego wykonane według rysunku artysty, który był obecny podczas komisyjnego otwarcia grobu królewskiego. Natomiast ciekawym przykładem zabytkowego sprzętu ekspozycyjnego jest wypchany koń ustawiony w pracowni malarza, nabyty przez twórców muzeum prawdopodobnie pod koniec XIX wieku.

Obrazek
Jan Matejko, Anioł, projekt do polichromii kościoła Mariackiego w Krakowie, 1889, akwarela na papierze

W Domu Jana Matejki znajdują się także obrazy, rysunki, rzeźby, ryciny oraz odlewy gipsowe prac innych artystów gromadzone przez malarza (najcenniejsze to dwa tryptyki z XV i XVI wieku oraz portret Mikołaja Kopernika z wieku XVIII) lub ofiarowane do powstającego muzeum („Portret Cziczerina” Ilii Riepina, 1894; akwarela Paula Delaroche’a „Noc św. Bartłomieja”(1 poł. XIX w.), czy rysunek Henryka Siemiradzkiego Studium do obrazu „Wędrowny handlarz” (2 poł. XIX w).

Ciekawostką są rysunki Teodory Matejkowej, jej szkicowniki i pierścionek zaręczynowy, rzeźba jeźdźca na koniu wykonana przez córkę artysty – Helenę, ponadto ryciny z obrazów Matejki służące jako ilustracje w czasopismach i inne przedmioty świadczące o recepcji dzieł Mistrza.

Obrazek
Pierścionek zaręczynowy

Księgozbiór Jana Matejki obejmuje starodruki od XVI do XVIII wieku, wydawnictwa historyczno-artystyczne, często z dedykacjami dla artysty, czasopisma (m.in. „Kłosy”, „Tygodnik Ilustrowany”, „Przegląd Polski”). Są też prace dotyczące Jana Matejki wydane po jego śmierci, czyli po 1893 roku.

Obiekty pozostające poza stałą ekspozycją są pokazywane podczas wystaw zmiennych.

Agnieszka Zagrajek

http://www.muzeum.krakow.pl/Dzial-IX-Zb ... 176.0.html

ODPOWIEDZ