Co z tym Księżycem ?

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Co z tym Księżycem ?

Post autor: chanell » 15 stycznia 2014, 10:39

Potencjalny budynek obcych na księżycu, uchwycony przez drugą chińską sondę księżycową



https://www.youtube.com/watch?v=NXwmc_-jQow#t=29

Prośba do Janusza lub Blada ,udostępnijcie video ,bo ja dalej nie mam opcji
flash, (co mnie wkurza )
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Co z tym Księżycem ?

Post autor: chanell » 06 lutego 2014, 17:59

Są to wybrane fragmenty książki Ingo Swanna pt: " Penetracja " w której autor opisuje swoje autentyczne przeżycia.
– Ingo, co wiesz o Księżycu?
O KSIĘŻYCU! Chce, abym dostał się na Księżyc.
– Cóż, wiem, że istnieje, że jest martwym satelitą Ziemi, ma kratery i góry, jeśli o to ci chodzi.
– Czy badałeś Księżyc? Czy byłeś tam w psychotronicznej podroży?
– Nie, nigdy nie eksperymentowaliśmy z Księżycem, ponieważ zbyt wiele wiadomo na jego temat.
Nie byłby to dobry eksperyment. Ludzie pomyśleliby, że nauczyłem się czegoś o Księżycu lub
spoglądałem na jego tarczę przez teleskop.
A co z ciemną stroną Księżyca? Jest ona z Ziemi niewidoczna. Nikt nie oskarżyłby cię o to, że
mogłeś ją zobaczyć przez teleskop.
– Jednak sondy NASA okrążały Księżyc. Istnieje wiele fotografii.
Axel roześmiał się.
– No cóż, chcemy, abyś dostał się na Księżyc i opisał, co widzisz. Mam kilka współrzędnych
Księżyca, około dziesięciu. Czy to nie za dużo?
(…..)
Nie miałem pojęcia czego chce Axelrod. Może ONI kimkolwiek są – szukają po prostu
odpowiednich miejsc na budowę baz księżycowych? A może “zgubili” statek kosmiczny lub coś w tym
rodzaju?
Byłem więc tam, nielicho zdenerwowany, gdzieś głęboko pod ziemią, przewracając się na twardym
łóżku z boku na bok. Cóż, obejrzę Księżyc z daleka i skończę z tym. Nie spodziewałem się ujrzeć
wielu rzeczy na Księżycu. To przecież martwy satelita. Kupa skał i kurzu.
Tak czy owak, tajemnica ISTNIAŁA, jeśli by się nad tym zastanowić. Przyprowadzono mnie tu w
kapturze na głowie! Postanowiłem, że nigdy więcej nie dam się wciągnąć w podobną aferę.
(…..)
Wcześniej tego dnia omawialiśmy sposób, w jaki sesja miała być przeprowadzona.
Poza podawaniem księżycowych współrzędnych, kiedy o nie prosiłem, Axel nie miał się w ogóle
odzywać. Mówię głośno, kiedy “robię swoje”, zadając SOBIE serię pytań. Ale są to pytania, mające
pomóc mojemu intelektowi w zrozumieniu tego, czego doświadczam. Nie muszą na nie odpowiadać
inni. NIE LUBIĘ, zamykać oczu kiedy robię “swoje”.
(……)
Te współrzędne – zapytałem – dotyczą ciemnej strony Księżyca? No tak, to oczywiste.
Próbowałem nadać sens wrażeniom, których doznawałem.
– Cóż, chyba jestem w pobliżu jakiegoś klifu. Wznosi się w górę całkiem wysoko.– To czarna skała.
Jest tu też biały piasek, bardzo puszysty i szeroka przestrzeń. Na piasku jest kilka wzorów, czy coś w
tym rodzaju.
– Jak wyglądają te wzory? – wtrącił Axel. Nie powinien przeszkadzać mi pytaniami, ale zrobił to,
więc mu odpowiedziałem.
– Hm (zamknąłem oczy), to coś jak małe kępki lub wydmy. Mam wrażenie jakby to wiatr wykonał
ten wzór. Po chwili zastanowienia powiedziałem:
– Na Księżycu nie powinno być jednak żadnego wiatru, prawda? Nie ma przecież atmosfery... Ale
ja wyczuwam coś, co przypomina atmosferę... Zaczynam się w tym gubić. Zróbmy przerwę.
Myliłem się? Axelrod wydawał się spoglądać na mnie w dziwny sposób. Miałem wrażenie, że tłumi
w sobie chęć mówienia.
– Cóż – kontynuowałem po chwili – wygląda to właściwie jak duże ślady pojazdów gąsienicowych.
Ale nie wiem, jak mogły powstać. Muszą być czymś, czego nie rozumiem. Są to po prostu ślady.
Dziwne ślady.
(…..)
“Wprowadziłem” kolejne współrzędne. Wizja klifu zbladła i w ciągu kilku sekund znalazłem się w
innym miejscu. Nie mogłem uwierzyć, że znajduje się ono na Księżycu.
– Przykro mi Axel, chyba wróciłem na Ziemię... – Dlaczego tak myślisz? – zapytał.
– No cóż, jest kilka... – przerwałem i spojrzałem na Axelroda. – Może lepiej zróbmy przerwę.
Proponuję małą kawę i znów zaczniemy.
– Dobrze, ale co widziałeś?
– Nie mam pojęcia. Jednak cokolwiek to było, nie mogło znajdować się na Księżycu.
(……)
Po piętnastu minutach wróciliśmy do eksperymentu. Ponownie przeszedłem proces oddalania się
od Słońca, aż znalazłem się na Księżycu.
– W porządku, podaj mi współrzędne.
Zrobił to. “Wprowadziłem” je powoli, upewniając się, że nie popełniam żadnego błędu. Zobaczyłem
zieloną mgłę, którą widziałem wcześniej. Tym razem postanowiłem wejść w nią.
Jestem w miejscu, które jest raczej głęboko. Przypuszczam, że to wulkan. Jest tu dziwna, zielona
mgiełka, jakby jakieś światło. Poza tym, wokół jest ciemno. Zastanawiam się skąd dochodzi to
światło... – zamilkłem na chwilę. Axel szturchnął mnie.
– Co jeszcze? – zapytał.
– Myślę, że to ci się nie spodoba. Widzę albo przynajmniej myślę, że widzę, hm... światła. To
zielone światła... Są dwa rzędy świateł... Tak, coś w rodzaju świateł na stadionach piłkarskich.
Światła na wieżach... – Poddałem się. – Och, Axel, to nie może być Księżyc. Wydaje mi się, że... –
przepraszam cię – ale chyba jestem gdzieś na Ziemi.
Axel wpatrywał się we mnie przez chwilę. NIE UŚMIECHAŁ SIĘ. Na jego twarzy nie było ani
sympatii, ani tolerancji. Pomyślałem, że to koniec.
– Jesteś pewien, że naprawdę widzisz światła? – zapytał w końcu.
– Cóż, widzę światła! Ale czyż na Księżycu mogą być światła?
Axel trzymał w ręku ołówek, którym cały czas obracał. Słysząc co mówię, zmarszczył brwi.
– Cholera – wydusił w końcu i złamał ołówek na pół. Byłem mocno zdziwiony, bo oczekiwałem, że
wstanie i wyjdzie z pokoju, skonsternowany głupią pomyłką mojego zdalnego postrzegania. Ale nie
wyszedł.
– Światła, tak? Jesteś pewien, że widziałeś światła? – Cóż, tak. Ale to oczywiście nie mógł być
Księżyc. Skąd na Księżycu wzięłyby się światła?
Axel wpatrywał się we mnie nic nie mówiąc.
Może jestem tępy, ale nagle coś zaczęło brzęczeć w mojej głowie.
Zwróciłem się do Axela.
– Myślisz, że... – zacząłem trochę niepewnie. Zdawałem sobie sprawę z tego, że muszę ostrożnie
dobierać słowa.
Czy mam uważać, że te światła naprawdę znajdują się na Księżycu?
Axel nie odpowiadał. Naciskałem dalej:
– Czy Rosjanie zbudowali na Księżycu bazę lub coś w tym rodzaju? Czy to jest rzeczywiście
zdalne postrzeganie?
Żadnej odpowiedzi.
Siedzieliśmy i wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższy czas. Po chwili postanowiłem znowu
przejąć inicjatywę: – Może powinienem ponownie sprawdzić te same współrzędne?
Wróciwszy w obszar zielonych świateł poczułem, że mam odwagę na nie spoglądać.
– Światło chyba ulega rozproszeniu, jak wtedy, gdy jest duża mgła – nie, to kurz – kurz! W
powietrzu unosi się kurz! – Przerwałem na chwilę, po czym kontynuowałem:
– Przecież na Księżycu nie ma powietrza, prawda? Słyszę hałas, jakby grzmot. Teraz widzę jakąś
oświetloną wieżę. Zbudowana jest chyba z kilku wąskich wsporników, cienkich jak ołówki. Jak dom z
prefabrykatów tuż przed Buckminster Fuller.
– Jak wysoka jest ta wieża? – przerwał Axel.

– Dość wysoka. Jest ich zresztą więcej. Muszę znaleźć coś, z czym można by je porównać.
Pomyślmy... wszędzie są ślady gąsienic. Jeśli mają one około 30 cm szerokości, wtedy, poczekaj,
niech to obliczę... – Przerwałem, patrząc na Axela. Nie uśmiechał się.
– Tak? – ściągnął brwi.
– Cóż, są wysokie, powiedzmy, na ponad trzydzieści metrów, ale...
– Ale co? – zapytał Axel, pochylając się do przodu. Ciężko przełknąłem ślinę i prawie stchórzyłem.
– Umknęła mi krawędź krateru. Myślę, że widzę na nim ogromną wieżę. Jest bardzo wysoka.
– Tak?
– Tak! Duża, naprawdę duża. – Jak duża?
Znowu przełknąłem ślinę.
– Cóż, jeśli porównać ją do czegoś w Nowym Jorku, to jest tak wysoka, jak budynek Sekretariatu
Organizacji Narodów Zjednoczonych, który ma 39 pięter.
Axel ściągnął usta.
– A więc widzisz, tak?
Jak się domyśliłem, to pytanie było skierowane raczej do niego, niż do mnie.
I znowu zapadła cisza. Ponownie zdecydowałem się przejąć inicjatywę.
– Czy mam założyć, że to, co widzę, naprawdę ZNAJDUJE SIĘ na Księżycu? Jeśli tak, to jest to
coś więcej, niż baza księżycowa, prawda?
Nie było odpowiedzi. Kontynuowałem więc swe wywody:
– Ten sprzęt jest ogromny. Czy NASA albo Rosjanie mają możliwość dostarczenia tak wielkiej
ilości sprzętu na Księżyc? Myślałem, że problemy były już z przeniesieniem kilku facetów i psa na
orbitę i że jedyną rzeczą, jaką mamy na Księżycu jest flaga, wciśnięta gdzieś w krater.
Kiedy tak mówiłem do siebie, coś zaczęło mi świtać. Nagle przestałem mówić.
Wpatrywałem się z niedowierzaniem w Axela.
– Myślisz, że to co widzę, NIE pochodzi z Ziemi? Axel uniósł brwi. Próbował się uśmiechnąć.
– Cóż za niespodzianka, prawda? – zapytał. Miałem wrażenie, że próbował NIE kierować się
emocjami. Niespodzianka? Delikatnie mówiąc! Kompletnie osłupiałem, do tego stopnia, że zacząłem
dość szybko oddychać. Zakręciło mi się w głowie.
– Zrozumiem, jeśli zechcesz zrobić przerwę, nim będziemy kontynuować – rzekł Axel.
To, czego naprawdę potrzebowałem, to było łóżko. Prawdę mówiąc, wciąż mam bezdech, gdy o
tym pomyślę, nawet teraz, kiedy piszę te słowa.
Jedną rzeczą jest czytać o UFO w czasopismach i książkach. Inna – słyszeć o wojsku czy rządzie,
zainteresowanym tymi sprawami, o tym, że schwytano Obcych i że wylądował ich statek.
Czymś kompletnie innym jest jednak znaleźć się w sytuacji, która w oczywisty sposób potwierdza
to WSZYSTKO. I to nie dlatego, że nagle dowiadujemy się, iż pogłoski to prawda. Sam znalazłem się
w sytuacji, w której w procesie zdalnego postrzegania widzę dowody!
Dobry Boże! – westchnąłem.
Mój mózg zaczął intensywnie pracować, składając wszystkie elementy do kupy. Axel i bliźniacy
oraz zawiła tajemnica całej tej “misji”.
Byłem teraz całkowicie pewien, że jestem obecny w nadzwyczaj dziwnym miejscu i że misja, którą
wykonujemy, polega na rozwiązywaniu tajemnic związanych z cywilizacją pozaziemską.
Wiedziałem, że NASA fotografowała dowody aktywności Obcych na Księżycu.
Nie rozumiałem jednak jednej rzeczy i zdałem sobie z tego sprawę przy trzeciej filiżance kawy i
dziesiątym papierosie. Zastanawiało mnie, dlaczego ten niezwykły i tajemniczy projekt wymagał moich
skromnych usług?
Spojrzałem na Axela, ale tym razem nie uśmiechnął się. – Dlaczego, do diabła, wciągnąłeś mnie w
coś takiego? Widzę, że masz wystarczająco dużo informacji w tej sprawie, więc zastanawiam się, czy
jestem ci do czegokolwiek potrzebny?
– No cóż, Ingo, i tak, i nie.
– Pogubiłem się – odpowiedziałem ostro. – Wytłumacz mi to.
– Nie mogę. Nie wolno mi udzielać ci żadnych wyjaśnień. Gdybyśmy tak uczynili, narazilibyśmy na
szwank nie tylko nas, ale i całą misję. Wydajesz się jednak wystarczająco bystry, by się w tym
połapać.
– Wielkie dzięki, Axel. A jednak ta ostrożność prawie zepsuła ci wszystko. Czyż nie nauczyłem się
akceptować i opisywać to, co widzę, ZANIM jeszcze zacznę to oceniać? Nie ośmieliłbym się
powiedzieć ci, że widzę światła na Księżycu. Odrzuciłbym to w obawie, że inni mogą wziąć mnie za
pomyleńca. A niech to! Obcy na Księżycu, nie inaczej!
– Cóż – zaczął Axel. – Gdybym cię uprzedził, czyż nie wziąłbyś mnie za pomylonego? – zapytał.
Tu mnie miał.
A WIĘC TO WSZYSTKO PRAWDA! Zamknąłem oczy, ponieważ fala gęsiej skórki przeszła przez
moje ciało. Nie mogłem już siebie kontrolować, więc zalałem się łzami.
cdn....
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Co z tym Księżycem ?

Post autor: chanell » 08 lutego 2014, 11:41

ciąg dalszy ,ale to znowu tylko wybrane fragmenty ksiażki Ingo Swanna
Humanoidzi na Księżycu
Po powrocie do pracy, dostałem od Axela kolejne współrzędne Księżyca; każda z nich
reprezentowała konkretne miejsce na jego powierzchni.
W niektórych – jak mi się wydawało – nie istniało nic prócz zwykłego, księżycowego krajobrazu.
Ale w innych? Cóż, było tam wiele dziwnych rzeczy, których przeznaczenia nie mogłem zrozumieć.
Wykonałem sporo szkiców. Axel zabierał je szybko, bez komentarza nigdy więcej już ich nie
widziałem.
Odkryłem wieże, maszyny, różnokolorowe światła i dziwie wyglądające budowle.
Znalazłem mosty, których funkcji nie mogłem odgadnąć. Jeden z nich zaczynał się po prostu w
pewnym miejscu i nigdzie nie kończył. Było wiele okrągłych kopuł, różnych rozmiarów. Wyglądały jak
małe spodki z oknami. Przechowywano je w pobliżu kraterów, czasem w jaskiniach, niekiedy w czymś,
co wyglądało jak hangary.
Miałem pewne problemy z oszacowaniem rozmiarów. Niektóre z owych “rzeczy” były bardzo duże.
Ujrzałem długie, ruropodobne konstrukcje, maszyny przypominające traktory, jeżdżące w górę i w
dół po wzgórzach, proste drogi, ciągnące się kilka kilometrów, obeliski, które nie spełniały żadnej
widocznej funkcji.
Na kopułach znajdowały się ogromne platformy w kształcie krzyży.
W ścianach krateru wydrążono otwory, mające najwyraźniej związek z pracami górniczymi:
poprzez nie usuwano ziemię.
Ponad kraterami rozciągnięto “siatki”; były tam również “domy”, w których ktoś najwyraźniej
mieszkał. Widziałem postacie jakby ludzkie, zajęte pracą nad czymś, czego nie mogłem zrozumieć. W
miejscu tym panowała ciemność. “Powietrze” wypełniał jasny pył i była tam jakaś iluminacja –
rozświetlająca ciemną, cytrynowo–zieloną mgłę.
Postacie wyglądały dokładnie jak my, ludzie, ale byli to sami mężczyźni. Mogłem to stwierdzić,
ponieważ wszyscy mieli gołe tyłki, nie miałem pojęcia dlaczego. Kopali w zboczu.
Opisałem to w sposób następujący:
– Muszą mieć jakiś sposób tworzenia przyjaznego im środowiska, gdzie jest ciepło i gdzie mają
czym oddychać. Ale dlaczego mieliby chodzić nago? – Na to pytanie nie było żadnej odpowiedzi.
Kiedy przebywałem tam w stanie medialnym, poczułem nagle, że kilku z mężczyzn zaczyna coś
mówić i z podnieceniem gestykulować. Dwóch z nich wskazało w moim “kierunku”.
Odniosłem wtedy wrażenie, że “uciekam” i chowam się, co – jak sądzę – uczyniłem, ponieważ
“straciłem” ów szczególny widok.
– Myślę Axel, że mnie zauważyli. Chyba wskazywali na mnie. Ale jak mogli to zrobić? Chyba, że
także posiadają coś w rodzaju wysoko rozwiniętej medialnej percepcji.
Axel odezwał się spokojnym, cichym głosem, tak cichym, że w pierwszej chwili ledwie go
usłyszałem.
– Uciekaj z tego miejsca – powiedział. – Szybko. Moje oczy rozszerzyły się, kiedy zrozumiałem
jego słowa.
Wiedziałeś o tym, że to istoty medialne, prawda? zapytałem.
Axel uniósł brwi i wziął głęboki wdech.
W jednej chwili nagle zamknął wszystkie swoje teczki. – Myślę, że lepiej będzie, jak na dziś
zakończymy pracę
– Byłem bardzo zaskoczony, ale udało mi się nad sobą panować – inaczej niż poprzedniego dnia.
– A więc WIESZ, że dysponują czymś w rodzaju telepatii. Czy myślisz, że są w stanie wytropić,
skąd pochodzi sonda medialna?
Axel uśmiechnął się, ale nie zamierzał odpowiadać na moje pytanie.
Daj spokój Axel, wyluzuj się – powiedziałem po chwili. Nie chciałem, aby zbywał mnie milczeniem.
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Co z tym Księżycem ?

Post autor: chanell » 19 lipca 2015, 20:42

Trzecia podróż na Księżyc



https://www.youtube.com/watch?v=4mOzBEHf9CA
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

ODPOWIEDZ