Templariusze

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Templariusze

Post autor: Blad » 08 lutego 2012, 13:10


Tekst łaciński przetlumaczyłem z angielskiego.
Chorus:
Da pacem, Domine, in diebus nostris Daj pokój Panie, w naszych dniach
Quia non est alius Bo nie ma nikogo więcej
Qui pugnet pro nobis Kto może walczyć o nas
Nisi tu Deus noster. oprócz Ciebie, Panie nasz

1. Fiat pax in virtute tua: et abundantia in turribus tuis.
Niech Twa Moc przyniesie pokój, i obfitość Twoich wież

Da pacem, Domine, in diebus nostris Daj pokój Panie, w naszych dniach
Quia non est alius Bo nie ma nikogo innego
Qui pugnet pro nobis Kto może walczyć o nas
Nisi tu Deus noster. oprócz Ciebie, Panie nasz

2. Propter fratres meos et proximos meos loquebar pacem de te:
Braciom moim i sąsiadom mówiłem że mój pokój jest w Tobie

Da pacem, Domine, in diebus nostris Daj pokój Panie, w naszych dniach
Quia non est alius Bo nie ma nikogo innego
Qui pugnet pro nobis Kto może walczyć o nas
Nisi tu Deus noster. oprócz Ciebie, Panie nasz

3. Propter domum Domini Dei nostri quaesivi bona tibi.
Dla dobrego domu Pana, Boga Naszego, Ciebie szukałem

Da pacem, Domine, in diebus nostris Daj pokój Panie, w naszych dniach
Quia non est alius Bo nie ma nikogo innego
Qui pugnet pro nobis Kto może walczyć o nas
Nisi tu Deus noster. oprócz Ciebie, Panie nasz

4. Rogate quae ad pacem sunt Jerusalem:et abundantia diligentibus te.
Módlce się za pokój dla Jerozolimy i o obfitość mojej miłości do Niego

Da pacem, Domine, in diebus nostris Daj pokój Panie, w naszych dniach
Quia non est alius Bo nie ma nikogo innego
Qui pugnet pro nobis Kto może walczyć o nas
Nisi tu Deus noster. oprócz Ciebie, Panie nasz

5. Gloria Patri et Filio et Spiritui Sancto, sicut erat in principio et nunc et semper, et in saecula saeculorum. Amen
Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętem, jak była na poczatku, jak jest teraz i będzie na wieki wieków. Amen
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Templariusze

Post autor: chanell » 24 kwietnia 2012, 22:22

700. rocznica tragedii. Klątwa zakonu templariuszy

Obrazek

Fot. Getty Images/FPM

Kiedy król Francji Filip IV Piękny kazał aresztować wszystkich mieszkających w tym kraju rycerzy Świątyni, nie zdawał sobie zapewne sprawy, że stworzył jeden z najsilniej zakorzenionych w europejskiej tradycji przesądów, a na swych najbliższych zesłał klątwę wojowniczych mnichów. 22 marca mija 700 lat od oficjalnego rozwiązania zakonu templariuszy. Co było przyczyną tego jednego z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń średniowiecznej Europy?
Obrońcy świątyni

Pierwsze wieki drugiego tysiąclecia były czasem ekspansji nowej wiary. Ewangelia za pośrednictwem mnichów, nierzadko uzbrojonych nie tylko w modlitewnik, ale i w miecz, docierała do najdalszych zakątków Europy oraz poza jej granice. Dla hierarchów Kościoła i świeckich władców kluczowym było utrzymanie dominacji na ziemiach, które świadkowały wydarzeniom z Nowego Testamentu. Los chciał, że w tym samym momencie o dominację w tym rejonie świata walczyli wyznawcy Allaha.

Przez setki lat Ziemia Święta stała się areną niekończących się wojen między dwiema wielkimi religiami monoteistycznymi. Obie strony prześcigały się w wynajdywaniu nowych sposobów zapewnienia sobie przewagi nad przeciwnikiem. Katolicy do tej wyrównanej walki rzucili zakony rycerskie powołane, by zbrojnie chronić wyznawców Chrystusa przed atakami niewiernych. W polskiej historii najsilniej zapisał się Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli uwiecznieni w powieści Henryka Sienkiewicza Krzyżacy.
Zbiorowa świadomość, kultura popularna i łowcy tajemnic żyją jednak historią innego zgromadzenia, założonego na początku XII wieku Zakonu Rycerzy Świątyni. Głównym zadaniem zbrojnych mnichów była obrona szlaków pielgrzymkowych na Bliskim Wschodzie przed Saracenami oraz walka z Maurami w na Półwyspie Iberyjskim. Pochodzący ze znamienitych europejskich rodów templariusze szybko zyskali wsparcie możnych protektorów i przychylność władców. Ich polityczna siła rosła razem z pomnażanym w zawrotnym tempie majątkiem. Ze swej kwatery głównej, którą był podarowany przez króla Jerozolimy meczet al-Aksa i przyległy do niego pałac, wielki mistrz kierował losami armii wiernych współbraci rozsianych po całej Francji, Anglii, Italii i Hiszpanii. Gdziekolwiek zjawiali się zakuci w zbroje jeźdźcy z charakterystycznych białym płaszczu z czerwonym krzyżem, wzbudzali respekt chrześcijan i postrach wśród innowierców. Templariusze, oprócz obrony pielgrzymujących do Grobu Pańskiego wiernych, brali udział w wielu kluczowych dla losów regionu bitwach; bitwie pod Hittin (1187), zdobyciu Damietty (1219) i obronie Akki (1298). Oprócz Ziemi Świętej templariusze walczyli za wiarę m.in. na Półwyspie Iberyjskim (rekonkwista) i na terenie Polski (bitwa pod Legnicą 1241).
700. rocznica tragedii. Klątwa zakonu templariuszy

Maria Rąbek | Onet Religia | 22 Marzec 2012 | Komentarze (46)

700. rocznica tragedii. Klątwa zakonu templariuszy

Fot. Getty Images/FPM

Kiedy król Francji Filip IV Piękny kazał aresztować wszystkich mieszkających w tym kraju rycerzy Świątyni, nie zdawał sobie zapewne sprawy, że stworzył jeden z najsilniej zakorzenionych w europejskiej tradycji przesądów, a na swych najbliższych zesłał klątwę wojowniczych mnichów. 22 marca mija 700 lat od oficjalnego rozwiązania zakonu templariuszy. Co było przyczyną tego jednego z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń średniowiecznej Europy?
Obrońcy świątyni

Pierwsze wieki drugiego tysiąclecia były czasem ekspansji nowej wiary. Ewangelia za pośrednictwem mnichów, nierzadko uzbrojonych nie tylko w modlitewnik, ale i w miecz, docierała do najdalszych zakątków Europy oraz poza jej granice. Dla hierarchów Kościoła i świeckich władców kluczowym było utrzymanie dominacji na ziemiach, które świadkowały wydarzeniom z Nowego Testamentu. Los chciał, że w tym samym momencie o dominację w tym rejonie świata walczyli wyznawcy Allaha.

Przez setki lat Ziemia Święta stała się areną niekończących się wojen między dwiema wielkimi religiami monoteistycznymi. Obie strony prześcigały się w wynajdywaniu nowych sposobów zapewnienia sobie przewagi nad przeciwnikiem. Katolicy do tej wyrównanej walki rzucili zakony rycerskie powołane, by zbrojnie chronić wyznawców Chrystusa przed atakami niewiernych. W polskiej historii najsilniej zapisał się Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli uwiecznieni w powieści Henryka Sienkiewicza Krzyżacy.

Dołącz do nas na Facebooku

Zbiorowa świadomość, kultura popularna i łowcy tajemnic żyją jednak historią innego zgromadzenia, założonego na początku XII wieku Zakonu Rycerzy Świątyni. Głównym zadaniem zbrojnych mnichów była obrona szlaków pielgrzymkowych na Bliskim Wschodzie przed Saracenami oraz walka z Maurami w na Półwyspie Iberyjskim. Pochodzący ze znamienitych europejskich rodów templariusze szybko zyskali wsparcie możnych protektorów i przychylność władców. Ich polityczna siła rosła razem z pomnażanym w zawrotnym tempie majątkiem. Ze swej kwatery głównej, którą był podarowany przez króla Jerozolimy meczet al-Aksa i przyległy do niego pałac, wielki mistrz kierował losami armii wiernych współbraci rozsianych po całej Francji, Anglii, Italii i Hiszpanii. Gdziekolwiek zjawiali się zakuci w zbroje jeźdźcy z charakterystycznych białym płaszczu z czerwonym krzyżem, wzbudzali respekt chrześcijan i postrach wśród innowierców. Templariusze, oprócz obrony pielgrzymujących do Grobu Pańskiego wiernych, brali udział w wielu kluczowych dla losów regionu bitwach; bitwie pod Hittin (1187), zdobyciu Damietty (1219) i obronie Akki (1298). Oprócz Ziemi Świętej templariusze walczyli za wiarę m.in. na Półwyspie Iberyjskim (rekonkwista) i na terenie Polski (bitwa pod Legnicą 1241).

Kto pyta nie błądzi - odpowiedz na pytania naszych użytkowników

Zazdrość, wyrok, klątwa

Nie cały świat chrześcijański kibicował wojowniczym mnichom. Szczególnie zaciętym ich wrogiem okazał się Filip IV Piękny, władca Francji. Historycy upatrują różnych źródeł konfliktu. Oprócz prozaicznej zazdrości o rosnące wpływy polityczne na dworach całej Europy ważnym czynnikiem był zapewne gigantyczny dług, jaki głowa domu Kapetyngów zaciągnęła u templariuszy. Król, będący wytrawnym graczem politycznym, wykorzystał moment, w którym wielki mistrz zakonu, Jakub de Molay przebywał akurat we Francji i kazał go uwięzić. Cała akcja zorganizowana została z zegarmistrzowską precyzją; w jednym dniu, prawdopodobnie o jednej godzinie do lochów trafili wszyscy templariusze przebywający na terenie Francji. Dzień ten, piątek trzynastego października 1307 roku na stałe zapisał się w historii.

Jakie były oficjalne powody aresztowania templariuszy? Lista ich domniemanych przewin była długa. Zakonnikom zarzucano bałwochwalstwo, bluźnierstwo, wypaczanie rytuałów kościelnych, kontakty polityczne z niewiernymi, zbyt skwapliwe gromadzenie dóbr doczesnych, rozpustę, a także praktyki homoseksualne. Zarzuty te nie są do końca bezpodstawne. Historycy zwracają uwagę, że na terenach Outremer przenikanie się kultur łacińskiej i arabskiej nie było niczym niezwykłym.
Wśród templariuszy nie brakowało ludzi świetnie wykształconych, dla których możliwość poznania tajemnic obcych cywilizacji była wielką szansą. Te zainteresowania mogły być przez ortodoksyjnych nadgorliwców wzięte za konszachty z niewiernymi. Zwolennicy teorii spiskowych wywodzą z tego faktu templariuszowskiej genezy ruchów masońskich. Zakonnicy świetnie zarządzali swymi finansami, dzięki czemu w krótkim czasie zgromadzili obrosłe legendą skarby. Na zapobiegliwość w pilnowaniu interesów poczytana im została za lichwiarstwo i chorą żądzę bogactwa. Zarzut o praktyki homoseksualne motywowano kształtem pieczęci zakonu, na którym widnieją dwaj rycerze jadący na jednym wierzchowcu. W rzeczywistości symbolizować miał on duch braterstwa.

Po pełnym fałszywych świadków, stronniczych sędziów, a przede wszystkim politycznych nacisków procesie, w który zaangażowany był zależny od Filipa IV Pięknego papież Klemens V, decyzją soboru w Vienne zakon Rycerzy Świątyni został skasowany, a wielu jego członków, z ostatnim wielkim mistrzem Jakubem de Molay na czele skazanych na spalenie na stosie.
700. rocznica tragedii. Klątwa zakonu templariuszy

Maria Rąbek | Onet Religia | 22 Marzec 2012 | Komentarze (46)

700. rocznica tragedii. Klątwa zakonu templariuszy

Fot. Getty Images/FPM

Kiedy król Francji Filip IV Piękny kazał aresztować wszystkich mieszkających w tym kraju rycerzy Świątyni, nie zdawał sobie zapewne sprawy, że stworzył jeden z najsilniej zakorzenionych w europejskiej tradycji przesądów, a na swych najbliższych zesłał klątwę wojowniczych mnichów. 22 marca mija 700 lat od oficjalnego rozwiązania zakonu templariuszy. Co było przyczyną tego jednego z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń średniowiecznej Europy?
Obrońcy świątyni

Pierwsze wieki drugiego tysiąclecia były czasem ekspansji nowej wiary. Ewangelia za pośrednictwem mnichów, nierzadko uzbrojonych nie tylko w modlitewnik, ale i w miecz, docierała do najdalszych zakątków Europy oraz poza jej granice. Dla hierarchów Kościoła i świeckich władców kluczowym było utrzymanie dominacji na ziemiach, które świadkowały wydarzeniom z Nowego Testamentu. Los chciał, że w tym samym momencie o dominację w tym rejonie świata walczyli wyznawcy Allaha.

Przez setki lat Ziemia Święta stała się areną niekończących się wojen między dwiema wielkimi religiami monoteistycznymi. Obie strony prześcigały się w wynajdywaniu nowych sposobów zapewnienia sobie przewagi nad przeciwnikiem. Katolicy do tej wyrównanej walki rzucili zakony rycerskie powołane, by zbrojnie chronić wyznawców Chrystusa przed atakami niewiernych. W polskiej historii najsilniej zapisał się Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli uwiecznieni w powieści Henryka Sienkiewicza Krzyżacy.

Dołącz do nas na Facebooku

Zbiorowa świadomość, kultura popularna i łowcy tajemnic żyją jednak historią innego zgromadzenia, założonego na początku XII wieku Zakonu Rycerzy Świątyni. Głównym zadaniem zbrojnych mnichów była obrona szlaków pielgrzymkowych na Bliskim Wschodzie przed Saracenami oraz walka z Maurami w na Półwyspie Iberyjskim. Pochodzący ze znamienitych europejskich rodów templariusze szybko zyskali wsparcie możnych protektorów i przychylność władców. Ich polityczna siła rosła razem z pomnażanym w zawrotnym tempie majątkiem. Ze swej kwatery głównej, którą był podarowany przez króla Jerozolimy meczet al-Aksa i przyległy do niego pałac, wielki mistrz kierował losami armii wiernych współbraci rozsianych po całej Francji, Anglii, Italii i Hiszpanii. Gdziekolwiek zjawiali się zakuci w zbroje jeźdźcy z charakterystycznych białym płaszczu z czerwonym krzyżem, wzbudzali respekt chrześcijan i postrach wśród innowierców. Templariusze, oprócz obrony pielgrzymujących do Grobu Pańskiego wiernych, brali udział w wielu kluczowych dla losów regionu bitwach; bitwie pod Hittin (1187), zdobyciu Damietty (1219) i obronie Akki (1298). Oprócz Ziemi Świętej templariusze walczyli za wiarę m.in. na Półwyspie Iberyjskim (rekonkwista) i na terenie Polski (bitwa pod Legnicą 1241).

Kto pyta nie błądzi - odpowiedz na pytania naszych użytkowników

Zazdrość, wyrok, klątwa

Nie cały świat chrześcijański kibicował wojowniczym mnichom. Szczególnie zaciętym ich wrogiem okazał się Filip IV Piękny, władca Francji. Historycy upatrują różnych źródeł konfliktu. Oprócz prozaicznej zazdrości o rosnące wpływy polityczne na dworach całej Europy ważnym czynnikiem był zapewne gigantyczny dług, jaki głowa domu Kapetyngów zaciągnęła u templariuszy. Król, będący wytrawnym graczem politycznym, wykorzystał moment, w którym wielki mistrz zakonu, Jakub de Molay przebywał akurat we Francji i kazał go uwięzić. Cała akcja zorganizowana została z zegarmistrzowską precyzją; w jednym dniu, prawdopodobnie o jednej godzinie do lochów trafili wszyscy templariusze przebywający na terenie Francji. Dzień ten, piątek trzynastego października 1307 roku na stałe zapisał się w historii.

Jakie były oficjalne powody aresztowania templariuszy? Lista ich domniemanych przewin była długa. Zakonnikom zarzucano bałwochwalstwo, bluźnierstwo, wypaczanie rytuałów kościelnych, kontakty polityczne z niewiernymi, zbyt skwapliwe gromadzenie dóbr doczesnych, rozpustę, a także praktyki homoseksualne. Zarzuty te nie są do końca bezpodstawne. Historycy zwracają uwagę, że na terenach Outremer przenikanie się kultur łacińskiej i arabskiej nie było niczym niezwykłym.

Wśród templariuszy nie brakowało ludzi świetnie wykształconych, dla których możliwość poznania tajemnic obcych cywilizacji była wielką szansą. Te zainteresowania mogły być przez ortodoksyjnych nadgorliwców wzięte za konszachty z niewiernymi. Zwolennicy teorii spiskowych wywodzą z tego faktu templariuszowskiej genezy ruchów masońskich. Zakonnicy świetnie zarządzali swymi finansami, dzięki czemu w krótkim czasie zgromadzili obrosłe legendą skarby. Na zapobiegliwość w pilnowaniu interesów poczytana im została za lichwiarstwo i chorą żądzę bogactwa. Zarzut o praktyki homoseksualne motywowano kształtem pieczęci zakonu, na którym widnieją dwaj rycerze jadący na jednym wierzchowcu. W rzeczywistości symbolizować miał on duch braterstwa.

Po pełnym fałszywych świadków, stronniczych sędziów, a przede wszystkim politycznych nacisków procesie, w który zaangażowany był zależny od Filipa IV Pięknego papież Klemens V, decyzją soboru w Vienne zakon Rycerzy Świątyni został skasowany, a wielu jego członków, z ostatnim wielkim mistrzem Jakubem de Molay na czele skazanych na spalenie na stosie.

Zemsta zza światów

Mimo że zakon przestał istnieć, sprawa templariuszy do dziś pozostaje żywa. Już w XVIII wieku zawrotną karierę robiła legenda o przekleństwie, jakie de Molay miał rzucić tuż przed śmiercią na swoich niesprawiedliwych sędziów. W efekcie klątwy z kilka miesięcy po wykonaniu wyroku w niewyjaśnionych okolicznościach zmarli nagle główni aktorzy procesu; papież Klemens V, król Filip IV Piękny i jego kanclerz Wilhelm Nogaret. Rządząca Francją dynastia Kapetyngów poniosła jeszcze dotkliwszą stratę. Oprócz króla zmarli jego trzej synowie, co zakończyło ich rządy tego domu nad Sekwaną. Polecenie zemsty na władcach Francji i następcach świętego Piotra miała być przekazana pozostającym w konspiracji ocalałym z pogromu braciom zakonnym. Z biegiem czasu losy zakonu poplątały się, obrosły legendą, fikcja zmieszała się z faktami historycznymi. Na templariuszowskie korzenie powoływać się wyrastające jak grzyby po deszczu loże masońskie. Ich rytuały i symbolika nawiązywać miały rzekomo do okrytych w białe płaszcze średniowiecznych przodków.
Dziś legenda o mściwych zakonnikach jest równie żywa. A to głównie dzięki zafascynowanym ich losami pisarzom. Ich apologetami są Umberto Eco, Jean Guillou Dan Brown. Ten pierwszy, mistrz historycznej mistyfikacji i mieszania wątków wskrzesił pamięć o zakonie w „Wahadle Foucault”. Szwedzki pisarz Jean Guillou stworzył przeniesioną na ekrany trylogię "Templariusz", której bohaterem jest średniowieczny mnich-wojownik. Dan Brown, odsądzany od czci i wiary autor takich bestsellerów jak choćby "Kod Leonarda da Vinci" beztrosko bawi się wyrwanymi z kontekstu postaciami historycznymi budując przy ich pomocy niestworzone historie. W polskiej literaturze templariusze pozostaną na zawsze żywi dzięki Zbigniewowi Nienackiemu. Na jego przygodach "Pana Samochodzika i templariuszach" wychowało się już kilka pokoleń poszukiwaczy tajemnic.
http://religia.onet.pl/publicystyka,6/7 ... 35117.html
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Templariusze

Post autor: janusz » 02 kwietnia 2013, 22:07


Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Templariusze

Post autor: janusz » 24 listopada 2013, 14:13

"Templariusze" - na podstawie książki Jadwigi Żylińskiej - ''Spotkania po drugiej stronie lustra''
W wyprawach krzyżowych chodziło nie tylko o odebranie Ziemi Świętej z rąk Seldżuków ani o szlaki handlowe. Gra toczyła się o znacznie większą stawkę — o zachowanie Europy. Od czasu bitwy pod Salaminą, a później bitwy pod Tours i Poitiers, Europa była stale zagrożona, choć może tylko nieliczni — na pewno papież — o tym wiedzieli: Europa, najmniejszy kontynent na kuli ziemskiej, właściwie nawet nie kontynent, lecz geograficznie przyczółek Azji, mogła utrzymać swoją odrębność tylko za cenę dominacji nad światem.
W kilkanaście lat po założeniu chrześcijańskiego królestwa Franków w Ziemi Świętej wyruszyło do Syrii
z inicjatywy opata Saint-Denis, Sugera dziewięciu rycerzy. W r. 1130 sobór w Troyes zatwierdził ich re¬
gułę, wzorowaną na cysterskiej, a sam święty Bernard z Clairvaux napisał na ich cześć ''De Laude Templariorum''. Albowiem mnisi-rycerze mienili się — nieco dziwnie — milites Templi Salomonis, od pałacu przy dawnej świątyni Salomona, gdzie obrali sobie siedzibę. Nosili oni białe płaszcze z ośmiokątnymi czerwonymikrzyżami, przyznanymi im przez papieża Eugeniusza III.

Marzenie chrześcijańskiej Europy się spełniło. Ziemia Święta była w jej rękach. Ale utrzymanie tego marzenia wymagało nieustannej obrony. Zadania tego podjęły się zakony rycerskie — templariusze i joannici. Wcześniejszy zakon szpitalników pod wezwaniem świętego Jana, sprawujący opiekę nad biednymi i chorymi pielgrzymami, przekształcił się po śmierci pierwszego mistrza również w zakon rycerski. Templariusze i joannici przystąpili do wznoszenia fortyfikacji, strażnic, strzegących z lądu i morza szlaków prowadzących do Jerozolimy. Twierdze zakonów rycerskich Krak des Chevaliers, Saint -Jean d’Acre, Kerak, Marcab, Tortosa, Safita, Safed, Beaufort mogły przy ówczesnej technice odeprzeć każdy atak. W ciągu stu pięćdziesięciu lat nieustannych walk Krak des Chevaliers stał na straży posiadłości krzyżowców i nigdy nie został zdobyty. Ostatnia załoga opuściła go w r. 1271, kiedy krzyżowcy utracili Azję Mniejszą. Twierdza, otoczona podwójnymi murami i umocniona basztami, z własnym dopływem wody, była tak masywnie zbudowana, że pozostałe po dziś dzień ruiny zachowały kształt dawnej konstrukcji i świadczą o kunszcie militarnej architektury zakonów rycerskich.
Zakony rycerskie nie poprzestały na ufortyfikowaniu królestwa Franków w Syrii, ale zaczęły wznosić swoje komandorie i kościoły w całej Europie. Większość kościołów wybudowanych przez templariuszy jest wzorowana na Grobie Świętym, okrągłej budowli wzniesionej przez cesarza Konstantyna (zmienionej później na meczet), głównej świątyni templariuszy. Ale kościół w Safita jest prostokątny, a w Hiszpanii, na drodze do Santiago di Compostela, kaplica w Eunate jest ośmiokątna, co przez lata intrygowało architektów. (Osiem było liczbą templariuszy.) Obok kościółka wznosi się również ośmiokątny klasztor z trzydziestu trzema arkadami, zawieszonymi na dwóch kolumnach. Obecnie droga do Composteli przebiega nieco inaczej niż w wiekach średnich. Stary szlak można jednak rozpoznać po znakach zostawionych przez budowniczych. W wiosce Bargota, dziś zupełnie nieznaczącej, znajduje się pradawny most, przerzucony przez rzeczułkę, i kościół gotycki ze wspaniałą orientalną fasadą - dzieło templariuszy. W starożytnym mieście Ponteferrata, niedaleko Composteli, zostały ruiny zamku ze zwodzonym mostem. Zamek był we władaniu templariuszy do r. 1310, więc omal do czasu rozwiązania zakonu. Compostela miała dla templariuszy szczególne znaczenie, jako że leżała na jednej z żył tellurycznych (na jej końcu), przecinających Francję od Beaulieu przez Marsylię, Montpellier, Dorres, Lourdes, Carcassonne do sanktuarium świętego Jakuba w Hiszpanii. A muszla świętego Jakuba ze swoim symetrycznym unerwieniem stanowiła według templariuszy najdoskonalszą formę geometryczną w naturze; posługiwali się też nią jako aide-memoire do swoich obliczeń astronomicznych. Na drodze do Composteli czynili obserwacje konstelacji nieba w sensie astronomicznym i ezoterycznym. A sama Compostela była celem chrześcijańskich pielgrzymek i centrum wiedzy gnostycznej nałożonej na tradycję celtycką. Pierwszy przewodnik do Composteli, znany pod mylącą nazwą Codex Callixtinus (mylącą, bo list papieża Kaliksta, umieszczony zamiast wstępu, był apokryfem), powstał z inspiracji templariuszy.

Twierdze wzniesione przez nich na Półwyspie Iberyjskim były, podobnie jak cytadele w Syrii, nie do zdobycia. Forteca Thomas w Portugalii, zbudowana przez mistrza Paes, wytrzymała w r. 1190 szturmy i oblężenia muzułmanów. Wśród budowli templariuszy osobne miejsce zajmuje piramida, postawiona przez wysoko inicjowanych milites Templi, usuniętych z zakonu na skutek trądu, jakiego się nabawili w Ziemi Świętej. Falicon, autor francuski, poświęcił jej całe dzieło ''La Pyramide templiere''. Budowa jej została oparta na szczegółowych wyliczeniach geometrycznych, figurach wpisanych jedna w drugą. Krzywa łącząca dwa punkty w sześcianie wpisana w koło odpowiada profilowi muszli świętego Jakuba. A stosunek osi do średnicy koła wpisanego w kwadrat stanowiący podstawę wykazuje zadziwiającą zbieżność z proporcjami w piramidach egipskich, co zdaje się świadczyć o podobnych założeniach ezoterycznych wywodzących się z fizykalności świata.

Templariusze od początku swego osiedlenia w Ziemi Świętej interesowali się wiedzą arabską, szczególnie alchemią, co otoczyło ich pewną tajemniczością. Na razie jednak ubodzy rycerze świątyni Salomona niczym się nie wyróżniali. Może tylko niezwyczajną odwagą. Weszło w zwyczaj, a raczej stało się ich przywilejem, że zawsze stawali w pierwszym szeregu i pierwsi szli do ataku. W r. 1250 podczas krucjaty prowadzonej przez świętego Ludwika w Egipcie rozgromili mameluków i pierwsi wdarli się do Mansura, gdzie w ciasno zabudowanych uliczkach zginęli przywaleni klocami drewna, zrzucanymi z dachów. Było ich dwustu osiemdziesięciu „armes tous et a cheval”, jak pisze Joinville w swojej "La Vie du Saint Rei Louis".
Jakkolwiek zrazu byli ubogimi rycerzami, nad podziw szybko zaczęli obrastać w bogactwo. W wieku trzynastym posiadali dziewięć tysięcy zamków i domów. Zakon templariuszy został wtedy podzielony na dziewięć prowincji, każda zorganizowana hierarchicznie, od wielkiego mistrza i marszałka po rycerzy, braci, rzemieślników i pachołków.

Podczas trzeciej krucjaty, kiedy rycerze krzyżowi ponieśli straszliwą klęskę pod Tyberiadą i Saladyn zdobył Jerozolimę, templariusze i joannici wykupili siedem tysięcy jeńców chrześcijańskich, a fama mówiła, że gdyby chcieli, mogliby wykupić wszystkich, w niewoli pozostało bowiem dwa razy tyle. Bogactwo templariuszy było tak wielkie, że zaczęło budzić podejrzenia, iż płynie z niezupełnie czystego źródła. Że źródłem tym jest wiedza tajemna, pozwalająca im wykrywać złoża metali i podziemne strumienie o leczniczych mocach, gdzie budowali swoje komandorie. Przypisywano im też — nie bez racji — kumanie się z Saracenami i wpływy u różnych najbardziej nieoczekiwanych osobistości. W r. 1140 emir Usama złożył Fulkowi, królowi Jerozolimy, wizytę w Saint-Jean d'Acre. Porozumienie ich było zwrócone przeciw atabegowi Aleppo Zankiemu, przygotowującemu najazd na turecki Damaszek. Z Saint-Jean d'Acre Usama udał się do Jerozolimy, gdzie spotkał się z templariuszami.
„Kiedy zwiedzałem Jeruzalem — relacjonuje — wstąpiłem do meczetu al-Aksa, zajętego przez templariuszy, którzy byli moimi przyjaciółmi. Z boku stał malutki meczet zamieniony przez Franków na kościół. Templariusze przeznaczyli mi ten kościół na odprawianie modłów.” Pewnego dnia jakiś nowo przybyły krzyżowiec usiłował przeszkodzić emirowi w jego inkantacjach do Allacha. Templariusze usunęli niewczesnego gorliwca z kościoła i przeprosili emira: „To cudzoziemiec, co nie zna tego kraju.”
Znamienne, że wielki mistrz templariuszy Gerard de Ridefort, choć skłaniał króla Jerozolimy, ażeby ruszył na odsiecz oblężonej przez Saracenów Tyberiadzie, został przez Saladyna oszczędzony, chociaż pozostałych templariuszy i joannitów, wziętych do niewoli, kazał ściąć!

W owym czasie budownictwo sakralne uległo pewnemu przyśpieszeniu: jakby mistrzowie-kamieniarze odkryli nowy rytm bryły. Powstanie nowego stylu — gotyku — zbiegło się z inspiracją przyniesioną ze wschodu przez założycieli zakonu templariuszy. Liczby i ich walor w budowli uległy przewartościowaniu. Kwadrat został zastąpiony przez koło. Takie były narodziny Róży. W Róży krystalizowała się materia, Róża była okiem katedry, okiem, co sięga spojrzeniem daleko, dalej niż słońce. Róża usytuowana po stronie południowej wchłaniała żar słońca, w portalu zachodnim ostatnie promienie zachodu, podczas gdy Róża w transepcie zwrócona na północ przepuszczała tylko rozproszone blaski lub promienie księżyca. Róży towarzyszyły po bokach katedry dwie wieże, wyższa i niższa. Wieża północna, księżycowa, stanowiła biegun dodatni, wieża południowa biegun ujemny, przyciągający Słońce i Gwiazdy. Funkcją wież było zachowanie równowagi między biegunami.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Templariusze

Post autor: janusz » 06 grudnia 2013, 17:23

Styl gotycki, który zawładnął Francją i Anglią i rozprzestrzenił się na północną i środkową Europę, był w dużej mierze dziełem francuskich Normanów, skąd poszło miano „art gothique", sztuka Gotów. Ale „art gothique" może również być zniekształceniem ortograficznym słowa „argotique", wywodzącego się od „argot" — języka, jakim posługiwali się wtajemniczeni. Tak przynajmniej tłumaczą etymologię słowa „gotyk" wyznawcy nauki hermetycznej. Albowiem katedry gotyckie nie były zwyczajnymi przybytkami bożymi, jak dostojne kościoły i opactwa romańskie, tchnące spokojem i wiarą w wieczność. Miejsce pod katedrę było starannie wybierane według wskazówek templariuszy. Każda katedra miała swój rytm i swój sekret i była przeznaczona dla danego miejsca. Macierzą wszystkich było stare opactwo Saint-Denis, przebudowane przez opata Sugera, który ufundował witraże. W ciągu dwunastego i trzynastego wieku wybudowano na samej Ile-de-France dwanaście katedr, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny: Notre Damę w Laon, w Bayeux, w Paryżu, w Chartres, w Reims, w Soissons, w Amiens, w Śees, w Beauvais i Saint-Etienne-de-Bourges i dwie katedry pod wezwaniem patronów alchemii, Saint Gervais i Saint Protais.
Konstrukcja budowli gotyckich jest oparta na sklepieniu ostrołukowym ze skrzyżowanymi żebrami, wspartymi na filarach. Mury nie dźwigają ciężaru budowli, co pozwalało na wznoszenie wysokich wież, iglic, które coraz zuchwałej pięły się ku niebu. Katedra gotycka jak gdyby przełamywała prawo ciążenia, była wyzwaniem rzuconym niebu przez mistrzów — budowniczych. Katedry były budowane z kamienia nadającego się do obróbki i wnet zostały pokryte rzeźbami, wychodzącymi przez portale na mury zewnętrzne, na wieżyczki przypór, na balustrady i dachy. Na murach katedr rzeźbiarze utrwalili w kamieniu dla tych, co nie umieli czytać, zdarzenia biblijne, tworząc swego rodzaju księgę, Biblię Pauperum. Na zewnętrznej ścianie Sainte Chapelle, na prostokątnych jak karty księgi polach, nieznany artysta przedstawił dzieje ludzkości od stworzenia świata. Na polu z Arką Noego zaprezentował wszystkie znane mu zwierzęta, jak ustawiają się na pokładzie — słonie i żyrafy górują nad pozostałymi — lub śpieszą przez pomost, byle prędzej znaleźć się na zbawczej Arce. Tylko para żółwi haniebnie się spóźniła i została na zewnątrz pola. Widzimy ją pełznącą po wypukłej ramie, choć skądinąd wiemy, że ostatecznie zdążyła do arki ocalenia, gdyż w przeciwnym razie nie byłoby na ziemi żółwi. Gdyby skończyło się na tym niewinnym incydencie! Ale oto na ściany i wieżyczki katedr zaczynają wypełzać monstra nie mające odpowiednika w naturze, budzące trwogę w sercach. Święty Bernard z Clairvaux w liście do opata Saint-Thierry pisze z przerażeniem o potworach wyrzeźbionych na murach klasztornych: „Tu ogon węża przyczepiony do czworonoga, ówdzie zwierzę czworonożne ma głowę ryby; bestia o końskim przodzie i zadzie kozy; zwierz rogaty z tułowiem końskim." Lecz na tym też jeszcze nie koniec.
Albowiem niekiedy galerie i gzymsy obsiadają postacie z zagadkowymi emblematami, jak gdyby przekazać chciały nieznane posłanie. Stąd domniemanie, że budowniczowie — po francusku macons — zaszyfrowali w kamieniu wiedzę alchemiczną, czytelną tylko dla wtajemniczonych. Victor Hugo twierdzi, że katedra Notre Damę w Paryżu stanowi „najpełniejszy skrót wiedzy hermetycznej". Płaskorzeźby nad portalami ilustrują proces przemiany pierwiastków mającej na celu uzyskanie złota, oznaczającego w języku ezoterycznym prawdę. Na portalu Sądu alchemik chroni atanor przed wpływami z zewnątrz. Kruk na tarczy w ręku kobiety oznacza rozkład materii; wąż na tarczy innej postaci wyobraża merkuriusza filozoficznego, czyli rtęć; kobieta o długich rozwianych jak płomienie włosach personifikuje wypalanie w procesie alchemicznym; siedem kół na sarkofagu Matki Bożej w scenie zaśnięcia to siedem planet, symbolizujących najważniejsze metale:
Słońce oznacza złoto, Merkury rtęć,
Saturn jest ołowiem, Wenus to brąz,
Luna — srebro, Jupiter — cyna,
A Mars oznacza żelazo...
Aby zaś nie było wątpliwości, że chodzi o tekst alchemiczny, na szczycie drugiej galerii przy wejściu na wieżę północną przyczaił się — pośrodku chimer — alchemik w czapce frygijskiej, stanowiącej atrybut adepta. Wszystkie katedry miały fasadę zwróconą na północny zachód, transept stanowiący ramiona krzyża — na północny wschód i południowy zachód. Jest to orientacja stała, ażeby wierni wchodząc do kościoła od strony zachodniej byli twarzą zwróceni ku wschodowi, Palestynie, kolebce chrześcijaństwa. Trzy rozety zdobiły transept i główny portal. Rozeta po lewej stronie transeptu nigdy nie była oświetlona promieniami słonecznymi, rozeta po prawej stronie rozświetlała się w południe, rozeta nad wielkim portalem rozpalała się o zachodzie.
Żadna budowla sakralna nie wywoływała tylu spekulacji, nie wzbudzała tylu komentarzy i prób odczytania jej symboliki co katedra gotycka.

Katedry były budowane na planie krzyża łacińskiego. Posadzkę katedry pokrywała kostka z kolorowego marmuru, tworząca Labirynt. Nie wszystkie katedry zachowały pierwotny wzór. Ale Labirynt w Chartres szczęśliwie ocalał.

Obrazek Labirynt światła.

John James, architekt australijski, który poświęcił cztery lata na studiowanie historii katedry w Chartres, napisał o Labiryncie, co następuje:
„Każdy, kto zdąża przez nawę, musi kroczyć przez Labirynt — największy, niepowtarzalny ornament w całej katedrze: rozleglejszy niż rozety, niż wszystkie płaskorzeźby, rozmyślnie wpuszczony tak głęboko w posadzkę, że każdy musi po nim deptać. Nic tutaj nie jest rzeczą przypadku. Chartres jest przybytkiem najwyższej szkoły filozoficznej swojego czasu, gdzie każdy szczegół, każda forma i barwa ma swoje znaczenie. Labirynt stanowi jeden olbrzymi symbol Dróg i Środków wiodących do Celu. Jedenaście kół i zawiła ścieżka Labiryntu prowadząca do centrum odzwierciedlają w języku ezoterycznym wędrówkę, jaką człowiek musi odbyć, ażeby dostąpić zbawienia. Rozmiary i proporcje Labiryntu świadczą o subtelności geometrii mistrzów kamieniarzy, którzy w strukturze katedry wyrazili uwielbienie dla dzieła Zbawienia. Katedra stała się symbolem Drogi i jednocześnie symbolem budowniczych - Boga i Człowieka. Stanowi ogniwo między życiem i wiecznością."
Katedry były budowane w miejscu o szczególnym działaniu żył tellurycznych. Kroczenie boso po Labiryncie przywracało pielgrzymowi równowagę psychiczną i działało ozdrowieńczo w sensie fizycznym i duchowym. (Pokrywanie posadzek betonem przerwało kontakt między Kosmosem i Ziemią i pozbawiło katedrę jej mocy.)
Labirynt nie stanowi jedynego sekretu katedry. Każda katedra ma w pewnym miejscu wmurowany metalowy sześcian służący do przyciągania promieni kosmicznych. Zachował się pewien tekst inicjacyjny mistrzów budowniczych, czterowiersz wprowadzający w sedno tajemnicy:
Punkt w kole,
Który się mieści w kwadracie i w trójkącie,
Jeśli znasz punkt, wszystko będzie dobrze,
Jeśli go nie znasz, cały trud na nic.
Obrazek

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Templariusze

Post autor: janusz » 12 grudnia 2013, 21:21

Współczesny pisarz angielski Lawrence Durrell konstatuje:
„Magnetyczne pole w Stonehenge, ma pewne miejsce blisko centrum, wydzielające dosyć prądu elektrycznego, ażeby odmagnetyzować zegarek... dotyczy to również katedry Świętego Pawła — jest tam ten magnetyczny punkt w głównej nawie, gdzie budowniczowie wmurowali ów czarny sześcian... Jak gdyby mieli wmontowany żyrokompas, który pchał ich do budowania zgodnie z siłami kosmicznymi, jak Słońce, Księżyc i Biegun."
Katedry wznoszono w miejscach, które wnet zasłynęły z cudownych uzdrowień, przypisywanych Czarnej Madonnie, czuwającej nad żyłami tellurycznymi, ukrytymi głęboko w ziemi. Pochodzenie Czarnej Madonny jest związane ze Wschodem. Notre Damę w Rocamadour, miejsce licznych pielgrzymek w dwunastym wieku, miała drewnianą statuę Czarnej Madonny, przyniesioną rzekomo przez świętego Amadoura. A imię Amadour jest pseudonimem nawróconego przez Chrystusa Zacheusza, który przywędrował do Galii. Inną figurę Czarnej Madonny mieli przywieźć trzej templariusze, kawalerowie d'Eppes, de Courcy i de Marchais, krzyżowcy, wypuszczeni z niewoli saraceńskiej w Kairze, dzięki nawróconej przez nich córce sułtana.
Katedra w Chartres ma aż dwie statuy Czarnej Madonny. Jedna ukryta w krypcie pod ziemią. Tak zwana Notre Damę sous Terre, pierwotnie przedstawiająca Izis, uległa zniszczeniu w niewiadomym czasie. Jej miejsce zajęła Madonna Druidów z napisem na cokole „Virgini Pariturae". Legenda mówi o kulcie Dziewicy, co urodziła syna, czczonej przed narodzeniem Chrystusa przez druidów. Figura Madonny Druidów została spalona podczas Wielkiej Rewolucji w r. 1793. Dokładny jej opis znajduje się w inwentarzu katedry z 1682 r. Obecna statua jest jej kopią.

Obrazek Czarna Madonna z Chartres

Przed drugą figurą Czarnej Madonny, wyrzeźbionej w ciemnym drzewie, jarzą się zawsze świece. Jej cześć trwa nieprzerwanie od ośmiu wieków. W katedrze w Chartres znajduje się sto siedemdziesiąt wizerunków Madonny i scen z Jej życia. Ale kult Czarnej Madonny jest znacznie starszy niż katedra w Chartres i starszy niż katedry gotyckie, wywodzi się z pradziejów, kiedy czczono Matkę Ziemię, Macierz bogów i ludzi. Pauzaniasz wspomina, że w Figalia była drewniana figura Czarnej Demeter. Spłonęła w pożarze po powrocie Heraklidów na Peloponez, około trzy i pół tysiąca lat temu. Katedry wznoszono na szlakach, gdzie, jak wierzono, istniała, dzięki żyłom tellurycznym, łączność między Ziemią i Niebem. A tą, która stanowiła centrum łączące obydwa poziomy, była Czarna Madonna.
Odwieczna cześć, jaką ją darzono, znalazła wyraz w liturgii kościelnej na dzień Niepokalanego Poczęcia:
„Jeszcze nie było przepaści, a jam już poczęta była. Ani jeszcze źródła wód wyniknęły były, ani jeszcze góry ciężką wielkością były stanęły; przed pagórkami ja się rodziłam jeszcze był Ziemi nie uczynił, ani rzek, ani zawias okręgu ziemi. Gdy gotował niebiosa, tamem ja była: gdy pewnym porządkiem i kołem otaczał przepaści. Gdy niebiosa utwierdzał w górze, ważył źródła wód; gdy zakładał morzu granicę jego, a ustawy dawał wodom, aby nie przestępowały granic swoich; kiedy zawieszał fundamenta ziemi, z nim byłam, wszystko składając, i cieszyłam się na każdy dzień, igrając przed Nim na każdy czas: igrając na okręgu ziemi, a rozkoszą moją być z synami człowieczymi."
Liturgia ta, wzięta z Księgi Mądrości i wprowadzona do nabożeństwa przez Piusa Dziewiątego w r. 1863, jest odbiciem najstarszej intuicji rodzaju ludzkiego, upatrującego u początku świata działanie elementu żeńskiego, występującego pod różnymi imionami.
Katedry zostały wybudowane ku czci Patronki pramaterii i zarazem matki Słowa Wcielonego. Święty Bernard, według tradycji wtajemniczony w inicjację druidyczną, nazywał Ją Różą Mistyczną. Kościół wielbi Ją mianami o pradawnym rodowodzie, zachowanym w pamięci zbiorowej:
Zwierciadło Sprawiedliwości,
Stolico Mądrości,
Naczynie Duchowne,
Naczynie Poważne,
Naczynie osobliwego nabożeństwa,
Różo Duchowna,
Wieżo z kości słoniowej,
Domie Złoty,
Arko Przymierza,
Bramo Niebieska,
Gwiazdo Zaranna.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Templariusze

Post autor: janusz » 20 grudnia 2013, 18:21

W dwanaście lat po inwazji Mongołów na Europę Roubrouk, wysłannik świętego Ludwika do chana, zastał w obozie Sardaka (wnuka Dżyngis-chana) pewnego templariusza. Kiedy w rozmowie z Sardakiem Roubrouk nazwał cesarza największym władcą chrześcijańskiego świata, Sardak zauważył sucho: „O ile jest mi wiadomo, obecnie przewodnictwo należy do Ludwika, króla Francji.” Zapewne informacji tej udzielił Sardakowi ów templariusz, co przybył do jego obozu nad dolną Wołgą chyba w specjalnej misji. Być może templariuszom chodziło, tak jak królowi Francji, o odwrócenie uwagi Mongołów od Europy i skierowanie impetu, jaki wzięli, na mameluków. Chociaż pewien tekst okultystyczny rzuca światło, jakie były rzeczywiste motywy działania templariuszy, jak bardzo przerastały układy polityczne i religijne i sięgały w daleką, być może nieosiągalną przyszłość.

W r. 1260 doszło za sprawą króla Armenii Hetuma Wielkiego do porozumienia z Mongołami. Wnuk Dżyngis-chana Hulagu wtargnął do Syrii muzułmańskiej, zajął Aleppo, Hama, Homs i Damaszek. Książę Antiochii Boemund Czwarty i Hetum połączyli swoje armie z wojskami mongolskimi dowodzonymi przez generała Kitbukę. Ale baronowie z Saint-Jean d'Acre obawiali się bardziej Mongołów niż mameluków i przepuścili tych ostatnich przez swoje terytorium. Jeżeli oczekiwali wdzięczności ze strony Bajbarsa, to się zawiedli. W r. 1265 Bajbars zaczął systematyczne zdobywanie twierdz na Ziemi Świętej, pozostających jeszcze w rę-kach krzyżowców. Po kolei padły lub zostały ewakuowane Cezarea, Arsuf — forteca templariuszy, Safed, Jafa i komandorie templariuszy Beaufort i Safita. W r.1271 joannici opuścili Krak des Chevaliers. W tym samym roku przybył z posiłkami książę angielski Edward i wynegocjował dziewięcioletni rozejm z Bajbarsem. Ale w r. 1291 sułtan Egiptu el-Achrat Khalil ruszył z armią w sile stu sześćdziesięciu tysięcy piechurów i sześćdziesięciu tysięcy jeźdźców na ostatnie posiadłości krzyżowców i przystąpił do oblegania kolejnych twierdz. Najdłużej utrzymali krzyżowcy warownię Saint-Jean d'Acre. Po przełamaniu zewnętrznych murów mamelucy wdarli się do miasta. Musieli zdobywać ulicę po ulicy i dom po domu. Wielki mistrz joannitów Mathieu de Clermont i wielki mistrz templariuszy Guillaume de Beaujeu, nieufnie i wrogo do siebie nastawieni, pojednali się w godzinie zagłady i obaj polegli. Heroiczny opór templariuszy opisał Renę Grousset w L'Epopee des croisades:
„Jeszcze tylko klasztor-cytadela templariuszy się trzymała. Położona nad morzem, z przepotężnymi murami, stanowiła ostatni bastion. Po śmierci wielkiego mistrza marszałek zakonu Pierre de Sevry i komendant Thibaut Gaudin zamknęli się w niej z ostatnimi obrońcami. Ale przedtem ściągnęli pod mury wszystkie, jakie zdołali, statki i załadowali mężczyzn, kobiety i dzieci, co szukali w ich fortecy schronienia, i wyekspediowali ich z królem Henrykiem [nominalnym królem Jerozolimy] na Cypr. A kiedy statki rozwinęły żagle, templariusze stojący na murach pożegnali ich gromkim okrzykiem i flotylla odpłynęła."
Przez wiele dni forteca odpierała wszystkie ataki. Wtedy sułtan ofiarował templariuszom honorową ka-pitulację i wyjazd na Cypr. Templariusze wyrazili zgodę; na wieżę wciągnięto chorągiew sułtana i setka mameluków z emirem wkroczyła do twierdzy, ażeby czuwać nad ewakuacją. Lecz na widok dam — a więc nie wszystkie odpłynęły, niektóre zostały z templariuszami — mamelucy nie wytrzymali i rzucili się na nie. Kawalerowie stanęli w obronie dam, wyrżnęli mameluków, zdarli sztandar z Półksiężycem i z powrotem się zabarykadowali. Sułtan po raz drugi zaproponował honorową kapitulację. Pierre de Sevry zaufał jego słowu i udał się na rozmowy w asyście kilku braci. Wszyscy zostali ścięci. Pozostali w twierdzy, w tym ranni i chorzy, postanowili bronić się do końca. Dwudziestego dziewiątego maja 1291 r. muzułmanie zaczęli wdzierać się wyrąbanym przejściem do twierdzy, lecz pod ich ciężarem zawaliły się przypory i budowla runęła grzebiąc dwa tysiące mameluków. Tego samego roku padła inna twierdza templariuszy, Tortosa. Milites Templi utrzymali się jeszcze na małej wysepce Ruad do r. 1303.

Oficjalne dzieje templariuszy skończyły się stosem. Dnia jedenastego marca 1314 r. na placu przed porta-lem katedry Notre Damę w Paryżu zapadł wyrok, po czym wielki mistrz Jakub de Molay i komtur Godfryd de Charnay zostali spaleni na maleńkiej wysepce na Sekwanie naprzeciw ogrodów królewskich. Poza nimi spalono we Francji pięćdziesięciu braci. Stanęli pod zarzutem herezji i odstępstwa od wiary Chrystusa, do czego się przyznali i za co mieli zostać skazani na wieczyste więzienie. Wielki mistrz i dwóch wysokiej rangi templariuszy w ostatniej chwili wszystko odwołali i zostali spaleni. Papież Klemens Piąty przydzielił dobra templariuszy joannitom, kapitały zagarnął król Francji Filip Czwarty Piękny, który ód dawna przygotowywał proces przeciw zakonowi.
Wśród zarzutów odstępstwa od wiary wysuwano cześć oddawaną Baphometowi i plugawienie krzyża.
Tajemniczy Baphomet z głową koziorożca oznaczał prawdopodobnie znak zodiakalny, zwiastujący w dale-kiej przyszłości nadejście innej Ery, z innym układem Gwiazd. Co do krzyża — templariusze nigdy nie przedstawiali Chrystusa na krzyżu: być może, podobnie jak katarzy, uważali, że narzędzia kaźni nie zasługują na adorację.
Oficjalna wersja wyroku, rozpowszechniana w całej Europie, znalazła się również u Długosza pod r. 1314.
„Jedenastego marca publicznie spalono w Paryżu mistrza templariuszy z niektórymi komturami tego zakonu. Przyczynę tego podano później do publicznej wiadomości. Były nią bluźnierstwa, zaparcie się Chrystusa i oplucie krzyża dla pohańbienia Ukrzyżowanego, do czego wielu się przyznało."
Akta procesu mówią o odstępstwach od reguły i bluźnierczych praktykach, jakie im przypisywano i jakich nie potrafili, nie chcieli czy nie mogli odeprzeć, i podają zeznania, jakie na nich wymuszono torturami. Ich wiara zapewne przekraczała granice konfesji. W rzeczywistości nie wiadomo, jaka była wyznawana przez nich doktryna. Templariusze nie zostali potępieni przez sobór, lecz papież Klemens Piąty skasował zakon na mocy własnego wyroku, jak gdyby nie chciał ujawnić ich nauki, uważając ją za zbyt niebezpieczną. Nie wygląda również na to, jakoby uczynił to wyłącznie pod presją króla Filipa. Zachowało się w archiwach papieskich pismo Klemensa Piątego, skierowane do legata wysłanego na wyspę Rodos wraz z poleceniem, ażeby zatrzymał się na Cyprze i dopilnował zarządzenia dotyczącego templariuszy:
„Sprawiedliwość wymaga, ażeby wydobyć z templariuszy całkowitą prawdę. Należy przesłuchiwać ich po jednemu, po dwóch, po trzech, czterech, pięciu i sześciu i wydać na tortury. Tymczasem biskupi i delegaci nieroztropnie zaniedbali tego środka. Rozkazujemy im wyraźnie zastosować wobec kawalerów właściwy rodzaj tortury dla najszybszego i całkowitego wydobycia prawdy. Święte kanony wymagają, ażeby w podobnych okolicznościach osoby wzbudzające tak oczywiste poszlaki i tak silne domniemania zostały wydane katom trybunałów kościelnych.”....Registrum litt. Clementis papae V. Archives secretes du Vatican. Podaję za E. Aroux, Dante, heretiąue, revolutionnaire et socialiste. Tłum. J. Ź.
Jakiego zagrożenia dla Kościoła obawiał się Klemens Piąty ze strony templariuszy? Jakie intencje im przy-pisywał? Ślady, na jakie natrafiamy, wskazują na różne źródła inspiracji.
Wiadomo, że templariusze najbardziej uroczyście obchodzili nie dzień Bożego Narodzenia ani dzień Zmartwychwstania, lecz dzień Zesłania Ducha Świę tego, co by wskazywało na inspirację Wieczystej Ewan gelii Joachima di Fiore i przekonanie, że wnet nastąpi Era Ducha Świętego, Era Miłości, wszechobejmującej cały rodzaj ludzki.
Zarzucano templariuszom powiązania z szyicką sektą asasynow, praktykującą mordy polityczne. Lecz same kontakty z asasynami nie stanowią dostatecznego przeciw nim dowodu. Ludwik Dziewiąty Święty również negocjował z nimi i przyjął w darze od Starca z Gór, jako rękojmię przyjaźni i bezpieczeństwa, jego koszulę i pierścień, a także kryształowego słonia, drogocenne szachy i wonne olejki. Ze swej strony ofiarował przywódcy asasynow rynsztunek bojowy, szkarłat, złote czarki i srebrne wędzidło.

Istnieje zagadkowe powiązanie templariuszy z rycerzami Graala.
Sama legenda o Graalu jest opowieścią o wtajemniczeniu w misteria, wywodzącym się — według nie-których badaczy — ze starożytnego kultu Natury. Rytuał składał się z dwóch stopni wtajemniczenia, niższego, związanego z siłami płodności, i wyższego — wtajemniczenia w duchowe i boskie życie. Możliwe, że templariusze zetknęli się na Wschodzie ze spadkobiercami naaseńczyków lub innej sekty gnostyckiej i zostali zafascynowani nie przeczuwaną tajemnicą Graala.

CDN.....

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Templariusze

Post autor: janusz » 26 grudnia 2013, 20:23

Na tle epoki, w jakiej żyli, poczynania templariuszy musiały wzbudzać zasadnicze wątpliwości. Jakie były ich rzeczywiste działania i cele, dla których spełnienia gromadzili olbrzymie środki, mówią pisma hermetyczne.

W ''Le berceau des cathedrales'' znajdują się liczne wzmianki o funkcji templariuszy: „Jest wielce praw-dopodobne, że w latach 1136—1137 poszukiwania alchemików zostały uwieńczone powodzeniem i że prze-kazali templariuszom, jeszcze nie wtajemniczonym w tę sztukę, nieoczekiwane sposoby ulepszania metali, z czego ci ostatni mieli zrobić później użytek. Jest zatem możliwe, że, by zwiększyć do maksimum walor katedry, ażeby ją przemienić w trwały atanor, alchemia przyłożyła do tego ręki, a ściśle mówiąc, ogień... Znając właściwości dolmenów ci budowniczowie zamyślili powierzyć wiekuiście wibrującym kamieniom dodatkowe źródło wibracji szczególnych. Mianowicie metal w rodzaju elektrum. Możliwe, że taki mały depozyt został ukryty pod płytką sześcianu w pobliżu zwornika sklepienia chóru w Chartres."
I nie tylko w Chartres.
W kaplicy San Bernardo, na drodze do Starej Kastylii, kawaler Gimond de Milles Alpes, templariusz wysokiej rangi, w rozmowie z ojcem Severin powiedział:
„Ta płytka nad odwróconym trójkątem wyobraża kamienny sześcian. Stanowi on początek i zwornik budowli. Mieści w sobie wymiary, rytmy i harmonie. Jest duszą i pamięcią konstrukcji. Gdy którykolwiek z towarzyszy wróci do tej kaplicy, będzie — dzięki niemu — dokładnie znał Liczbę tej budowli i rozmiary odpowiadające tej Liczbie. Będzie mógł bez trudności podjąć dalsze prace według tych samych norm. Ten kamień będzie do niego mówił. Znajduje się po słonecznej stronie. Gdy nasz towarzysz podniesie wzrok ku słońcu, kamień będzie do niego mówił Językiem Ptaków. Dzięki kamieniowi będzie mógł wejść w porozumienie z mistrzami, co go poprzedzili, i stosownie do swoich zdolności i wyobraźni kontynuować dzieło. A budowla będzie wibrowała zawsze tak samo, oświetlona tym samym słońcem. Czasy będą inne, lecz Liczba jedna i. ta sama, niezmienna. Tradycja stanie się nicią wiążącą czasy dzięki wspólnemu językowi."
Mowa o Języku Ptaków.
Fulcanelli w Les Mysteres des cathedrales nazywa Język Ptaków macierzą wszystkich języków. Jest to prajęzyk, którym ludzie mieli się porozumiewać przed budową wieży Babel. Dopiero tam zatracili zdolność rozumienia się wzajem. Lecz w dniu Zesłania Ducha Świętego, kiedy nad głowami Apostołów i Matki Bożej pojawiły się ogniste języki, odzyskali Język Ptaków. W starożytności mieli go znać Tejrezjasz i Tales z Miletu. W średniowieczu był to język alchemików, budowniczych katedr, templariuszy, kabalistów. O tym ostatnim zdaje się świadczyć statua z zawiązanymi oczami, personifikująca Synagogę, umieszczona w transepcie katedry w Reims.

Templariusze zniknęli z kart historii. Bracia zakopali się głęboko, przyczaili po klasztorach i ślad po nich zaginął. Ale jeżeli ocalał choć jeden inicjowany miles Templi Salomonis wysokiego stopnia, organizacja templariuszy egzystowała nadal i władna była utrzymać ciągłość. Jacąues de Molay miał przed śmiercią przelać swoją władzę na J. Marca Larmenins, a ten udał się do Jerozolimy, gdzie z kolei przekazał ją kawalerowi H... de... Aktu inwestytury dokonał w r. 1324 patriarcha Jerozolimy Teoklet, sześćdziesiąty siódmy następca Apostoła Jana. Nie wiadomo, czy wielki mistrz został w Jerozolimie. Na Wschodzie od dawna istniały centra inicjacyjne. Celem ich było — bez względu na to, do jakiej konfesji należeli inicjowani i jaką drogą zdążali — przywrócenie człowiekowi pierwotnej harmonii między wszystkimi elementami jego osobowości i podniesienie go do wyższej strefy duchowości. Niestety, nie możemy śledzić dalszych losów inicjowanych templariuszy. Z chwilą gdy zniszczono formę — zakon templariuszy — ośrodek inicjacyjny stał się nieuchwytny, gdyż inicjacja odbywa się przez kontakt osobisty i nie pozostawia widomych śladów w postaci zapisów. Nie. możemy więc udokumentować trwania zakonu templariuszy inaczej jak poprzez fakt, że w końcu czternastego wieku pojawili się w Europie — jako ogniwo tego samego łańcucha — Rose-Croix.

Jest jeszcze jedna być może ostatnia, tajemnica templariuszy, łan Wilson w dziele Całun turyński podejmuje kwestię zagadkowego wizerunku, jakiemu według zeznań niektórych niższych rangą templariuszy mieli oddawać cześć inicjowani milites Templi Salomońis. Być może „Głową brodatego mężczyzny" budzącego cześć i trwogę było oblicze Chrystusa na Całunie turyńskim. Według Wilsona złożony Całun, znany pierwotnie pod nazwą Mandylionu, był — po zdobyciu Konstantynopola przez Franków w r; 1204 — w posiadaniu templariuszy. Zbieżność czy podobieństwo nazwiska właściciela Całunu ujawnionego we Francji w wieku czternastym z nazwiskiem komtura Geoffreya de Charnay spalonego wraz z wielkim mistrzem de Molay zdaje się potwierdzać tę tezę. Proces przeciwko templariuszom czeka od blisko siedmiuset lat na rewizję.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Templariusze

Post autor: janusz » 07 stycznia 2014, 21:51

Templariusze w Polsce.




Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Templariusze

Post autor: chanell » 14 stycznia 2014, 11:18

Oj .oj .oj ........i ty mi "Błędny rycerzu " nic o tym nie mówisz :evil: ;) koniecznie muszę obejrzeć te da filmiki ,ale juz nie dzisiaj ,bo spadam do pracy :D
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

ODPOWIEDZ