Przepowiednia św. Otylii

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Przepowiednia św. Otylii

Post autor: Blad » 25 lipca 2011, 11:52

Wiele jej przepowiedni zdążyło się już wypełnić. Zgodnie z tym, co przewidziała, świat już wkrótce stanie w obliczu potężnej wojny, która przerośnie najgorsze oczekiwania ludzkości. Trzeba jednak przyznać, że proroctwo kończy się optymistycznie. Czy i tym razem słowa świętej staną się faktem?

Każdego roku, 13 grudnia w Kościele katolickim odprawiana jest msza na cześć świętej Otylii, czy też, zgodnie z niektórymi przekazami, Odylii. Przez większość z nas kobieta kojarzona jest jako patronka niewidomych. I słusznie. Niewielu jednak wie, że to autorka wielu wizji profetycznych, ukazujących przyszłość świata. Na początek należałoby wspomnieć krótko o jej fascynującej, a zarazem niezwykle przejmującej historii. Urodziła się około 660 roku w Alzacji. Niestety, od samego początku, już jako niemowlę, musiała walczyć o życie. Kiedy jej ojciec, książę Adalryk dowiedział się, że dziewczynka jest niewidoma, kazał ją zamordować. Bezduszny władca uważał, że niepełnosprawność córki przyniesie wstyd całej rodzinie. Na szczęście matka Otylii, Bestwinda miała więcej odwagi i miłości w sercu i ocaliła dziecko. W tajemnicy przed mężem ukryła dziewczynkę w klasztorze żeńskim Hohenberg, któremu po wielu latach na cześć świętej Otylii nadano nazwę Monte Sainte Odylie. ( http://www.google.com/maps/imgnav/stati ... 6001&hl=pl )Tam właśnie dziewczyna, dopiero jako dwunastolatka, przyjęła chrzest z rąk biskupa - świętego Erharda, w niektórych podaniach określanego imieniem Eberhard. Wydarzenie jest o tyle ważne, że w wielu przekazach istnieją wzmianki o tym, że ponoć za sprawą chrztu Otylia odzyskała wzrok. Niestety, są to informacje zbyt niepewne i szczątkowe, by uznać je za wiarygodne. Do dziś również nie ma pewności, z czyjej inicjatywy tak naprawdę powstał ten klasztor. Niektórzy twierdzą, że założycielem był sam Adalryk, inni natomiast wspominają o bracie Otylii, który z czasem ufundował także przyklasztorny szpital. Zgodnie z legendarnymi już dziś opowieściami, święta kobieta właśnie tam spędzała większość swojego czasu, opiekując się biednymi i chorymi ludźmi. Rzekomo jej ojciec, zaskoczony dobrocią córki, przekonał się do niej i pozwolił powrócić do domu.

Niestety, kiedy Otylia zdecydowała się poświęcić swe życie Bogu i odmówiła małżeństwa z jednym z kandydatów do jej ręki, ojciec znowu odwrócił się od niej, wydziedziczając ostatecznie córkę. Po wielu latach służby Bogu Otylia zmarła. W XI wieku ówczesny papież, Leon XI kanonizował ją. Setki lat później, w 1946 roku kolejny opiekun Watykanu, Pius XII ogłosił ją patronką Alzacji i tak zostało po dziś dzień. Wróćmy jednak do niezwykłej umiejętności prorokowania, którą święta Otylia była obdarzona. Jej przepowiednie od samego początku zapisywano w klasztornych annałach, lecz prawdziwą sławą zapiski świętej zaczęły cieszyć się dopiero po klęsce Francuzów pod Sedanem. To święta Otylia przewidziała ją ponad dwanaście wieków przed tragicznym dla Francji scenariuszem. Pierwszy raz tekst proroctwa ujrzał światło dzienne, kiedy w 1870 roku ukazał się drukiem. Wtedy jednak nikt nie mówił o Otyli, a jego autorstwo błędnie przypisano mnichowi z klasztoru w Orvalu. Stąd też w publikacjach poświęconych przepowiedniom bardzo często pojawia się jako tak zwana „przepowiednia orvalska”. To dzięki trwającym wiele lat badaniom francuskich naukowców zajmujących się historią tekstów profetycznych, autorstwo owego proroctwa wróciło do prawowitej właścicielki. Pomyłkę odkryto w 1916 roku i od tego momentu wydawano ją pod właściwym tytułem, a mianowicie jako Przepowiednię świętej Otylii. Niestety poprzednia nazwa tak mocno zakorzeniła się w literaturze profetycznej, że nadal sporadycznie zdarzają się pomyłki, szczególnie w starszych wydaniach było ich sporo. Niezależnie jednak od wydania i tytułu, tekst przepowiedni był bardzo popularny, zwłaszcza w okresie pierwszej i drugiej wojny światowej. Niewątpliwie najbardziej fascynująca jest precyzja, z jaką święta Otylia przepowiadała czas i miejsce działań wojennych. Niestety, wysoka popularność proroctwa świętej Otylii bardzo szybko doprowadziła do prób zafałszowania jej prawdziwej wersji. I tak przez lata dopisywano do niej nowe fragmenty, zmieniano treść przepowiedni i naginano ją do potrzeb historii, jaką sukcesywnie pisało życie. Poniżej przytaczamy za Andrzejem Sieradzkim najważniejsze fragmenty wizji. Wiadomo, że jest to uwspółcześnione tłumaczenie jednej z najstarszych angielskich wersji proroctwa, by prawdopodobieństwo jej autentyczności było możliwie najbardziej wysokie.

"Słuchajcie, słuchajcie! bracia. Oto ujrzałam postrach lasów i gór. Przerażenie zmroziło serca ludzkie. Oto nadchodzi czas, w którym Niemcy będą nazwani najbardziej wojowniczym narodem świata. Przyjdzie czas, kiedy na ziemi urodzi się potwór, który sprowadzi na nią wojnę światową i którego lud pod bronią nazwie Antychrystem. On to sprowadzi na ziemskie matki to, o czym mówi Pismo: »...i płakała Rachel ze swymi dziećmi i nic nie dała się pocieszyć, że ich nie masz«.

Dwadzieścia narodów będzie brało udział w wojnie. Zdobywca rozpocznie swój zwycięski pochód od brzegów Dunaju. Zada ludziom cierpienia, jakich dotychczas nie doznawali. Będzie miał w broni płomienie, a jego żołnierze nosić będą hełmy. Ze szczytów tych hełmów tryskać będą iskry, a żołnierze w rękach dzierżyć będą płonące pochodnie.

Obrazek

Odnosić będzie zwycięstwa na lądzie i na morzu, a nawet w powietrzu. Jego smoki uskrzydlone w niewidzianych nigdy pojazdach wznosić się będą aż pod firmament niebieski, zrywać gwiazdy z nieba i rzucać je w dół na miasta, wzniecając nieugaszone pożary. Narody zdziwione wykrzykną: »Któż równy jest jego sile?! Któż jest w stanie przeciwstawić się takiej wojnie?«.

Obrazek

Ziemia będzie drżała od łomotu bitew, rzeki spłyną krwią. Nawet potwory morskie uciekać będą do najgłębszych głębin, szukając schronienia na dnie oceanów. Przyszłe pokolenia słupieć będą ze zdziwienia, że przeciwnicy byli w stanie powstrzymać pochód jego zwycięstw. Wojna będzie trwała długo, a zwycięzca osiągnie szczyt swych powodzeń około połowy szóstego miesiąca, drugiego roku działań wojennych. Wtedy nadejdzie okres końca krwawych zwycięstw. W triumfalnym upojeniu swym wykrzyknie: »Przyjmijcie jarzmo mego panowania!«. Jednak przeciwnicy nie poddadzą się jego woli i wojna trwać będzie dalej. Wobec tego wykrzyknie: »Nieszczęście spadnie na tych, co mi się sprzeciwiają, ja bowiem jestem zwycięzcą!«.

Drugi okres wojny trwający połowę czasu pierwszego okresu będzie kiedyś nazwany okresem schyłkowym. Wiele będzie niespodzianek, które spadną w tym okresie na ludzi ziemi, szczególnie wtedy, gdy dwadzieścia narodów weźmie udział w wojnie. W połowie okresu drugiego niektóre drobniejsze narody błagać będą zdobywcę: »Daj nam pokój, daj nam pokój«. Lecz nie będzie pokoju dla tych narodów. To jeszcze nie będzie końcem owych wojen, lecz dopiero początkiem końca, gdy oto przyjdzie do walki wręcz w fortecy fortec. Wtedy wybuchnie także bunt wśród niewiast jego własnego kraju. Będą go chciały ukamienować. Także na Wschodzie dziać się będą ważne wypadki i zdarzenia. Półksiężyc i Krzyż połączą się z sobą.

Trzeci okres wojny będzie najkrótszy, a najeźdźca nie będzie miał już zaufania swoich wojsk. Okres ten nazwany będzie okresem najazdu, gdyż kraj zdobywcy najechany zostanie ze wszystkich stron i zmuszony do zapłaty za całe przez siebie zdziałane bezprawie i bezbożne czyny. Koło góry popłyną rzeki krwi, i to będzie ostatnia bitwa. Narody będą śpiewały hymny wdzięczności w świątyniach Bożych i dziękowały Bogu za swe wyzwolenie. Stanie się to, gdy potwory zniszczą wojska najeźdźcy, a nieznana choroba zdziesiątkuje jego armię. Ta choroba spopieli serca jego żołnierzy, gdy inne narody mówić będą głośno: »Oto Palec Boży, oto Jego kara!«. Narody będą wiedzieć, że oto koniec się zbliża i uradują się w duszy. Ponieważ Bóg jest sprawiedliwy, czasem dopuszcza do okrucieństwa i zbrodni, lecz wszystkie nie zepsute narody, które trwały wiarą przy Nim, odzyskają, co straciły i ponadto zostaną nagrodzone. Nieskończone miejsca napełnią się ogniem i płomieniem, lecz zostaną uratowane przed rozlewem krwi przez swych dzielnych obrońców. Okolice Lutecji [Paryża] zostaną ocalone dla swych świętych miejsc i dla swych pobożnych niewiast, lecz poza tym wszystko napełni się spustoszeniem.

Potem lud wejdzie na góry i ofiaruje dziękczynienie Bogu, a ponieważ ludzie widzieli wszystkie okropności tej wojny, dalsze pokolenia nigdy więcej nie będą chciały wojny".

Jak wcześniej wspomnieliśmy, przepowiednie świętej Otylii publikowano w różnych wersjach. Oto fragment kolejnej z nich:

"W owych dniach biada wszystkim tym, którzy nie będą obawiali się Antychrysta, bo jest on ojcem wszystkich, dla których zbrodnia jest niestraszna. Sprowokuje dalsze mordy i wiele łez zostanie jeszcze wylanych z powodu złych uczynków. Ludzie powstaną jedni przeciw drugim i w końcu, aby przywrócić porządek, będą czynić tak, że jeszcze pogorszą sytuację.

Natomiast gdy sprawy sięgną zenitu i człowiek nie będzie mógł już zrobić nic więcej, Bóg podniesie swoją rękę i ześle karę, a będzie ona straszliwa i niewyobrażalna.

Bóg zesłał już na grzesznych ludzi potop, ale obiecał, że więcej tego nie uczyni, lecz to, co uczyni, będzie rzeczą niesłychaną i przerażającą. Nadejdzie jednak era pokoju i ostaną się dwa rogi Księżyca, łączące się z Krzyżem. W tych dniach przerażeni ludzie czcić będą Boga w prawdzie, a słońce zaświeci niezwykłym blaskiem […]".

Proroctwa Otylii badało wielu interpretatorów na całym świecie. Po historii z tak zwaną „pomyłką orvalską” chciano ponad wszelką wątpliwość potwierdzić, że to właśnie święta Otylia jest autorką popularnych zwłaszcza we Francji, wizji. Najwięcej uwagi poświęcił im bez wątpienia Clarence Reed. Angielski badacz podczas pracy nad tekstami zauważył, że są one zgodne czasowo z tak zwanym proroctwem mickiewiczowskim, które w Anglii funkcjonuje jako Przepowiednia polska czyli Polish Prophecy. W jednej z publikacji Andrzeja Sieradzkiego można znaleźć taki oto komentarz do przepowiedni świętej Otylii: "Pewne wizje św. Otylii, np. dotyczące rozwoju techniki wojskowej, wydają się możliwe do zrealizowania w przyszłości. Chodzi tu m.in. o owe hełmy, ze szczytów których będą tryskać iskry. Również smoki uskrzydlone to nie są zwykłe samoloty bojowe, gdyż mowa jest o latających, niewidzianych nigdy pojazdach, które zrywać będą gwiazdy z nieba i zrzucać je w dół na miasta, wzniecając nieugaszone pożary. Nie ulega wątpliwości, że jest to wizja użycia broni jądrowej".

Zgodnie z tym, co przewidziała kobieta, świat już wkrótce stanie w obliczu potężnej wojny, która przerośnie najgorsze oczekiwania ludzkości. Trzeba przyznać jednak, że proroctwo kończy się optymistycznie. Zgodnie z jej słowami po wielkiej wojnie nastanie pokój, a ludzie zapomną o agresji i wrogości. Ta informacja wydaje się tylko naiwnym życzeniem. W obliczu dzisiejszej nienawiści na świecie sytuacja, w której ludzie zaczną żyć w zgodzie wydaje się iście absurdalna. Nie traćmy jednak nadziei. Skoro historia zna wydarzenia, które kobieta przewidziała co do joty, może i tym razem świat ma szansę na spełnienie proroctwa...

Autor: Anna Nowak Źródło: Wydawnictwo Astrum
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Żywot św. Otylii

Post autor: Blad » 25 lipca 2011, 12:01

Żywot świętej Otylii, ksieni

(Żyła około roku Pańskiego 720)

O kilka mil od Strassburga widać na wysokiej górze ruiny zamku i klasztoru żeńskiego Hohenburg. Założycielem tego Klasztoru był książę alzacki Adalryk. Pobożna jego małżonka Berwinda powiła mu około roku 662 córeczkę, ale dziecię było niewidome i brzydkie. Dumny i popędliwy Adalryk widział w tym wstyd dla swego domu i chciał dziecię zabić. Przestraszona matka powierzyła je służebnej, a po roku krewnej w klasztorze Palmę. Tu ochrzcił dziewczątko Eberhard, opat klasztoru i nadał jej imię Otylia. Po chrzcie odzyskało dziecię wzrok i wypiękniało.

Pod troskliwą opieką zakonnic rosła Otylia nie tylko w latach, ale i w nauce i cnocie i stała się wkrótce miłą i nadobną dziewicą. Tęskniąc do rodziców i braci, pragnęła ich odwiedzić, ale zawzięty ojciec zabronił jej powrotu. Gdy matka nic nie mogła wskórać, poprosiła Otylia swego brata Hugona, ulubieńca Adalryka, aby przebłagał ojca. Ten uczynił co mógł, ale uporu ojca przełamać nie zdołał. Sądząc, że osobiste zjawienie się córki więcej podziała na ojca, aniżeli prośby i błagania, i że widok odepchniętej a cudem Boskim uleczonej i kwitnącej panienki obudzi w sercu Adalryka miłość ojcowską, wprowadził Hugon potajemnie ukochaną siostrzyczkę do zamku. Czyn ten przypłacił niestety życiem, a Otylia z boleścią serca musiała wrócić do klasztoru.

Ochłonąwszy z gniewu i opamiętawszy się, począł książę żałować zbrodniczego czynu i pozwolił córce wrócić do domu, ale kazał jej pełnić obowiązki prostej służebnicy. Otylia pokornie podziękowała za pozwolenie powrotu i znosiła poniżenie z tak pobożną cierpliwością, że nareszcie zmiękczyła serce ojca i wpłynęła na całkowitą jego zmianę. Po tym zwycięstwie przyszły jednak na nią inne utrapienia. Czar jej wdzięków i bogactwa ojca skłoniły wielu młodzieńców do ubiegania się o jej względy. Książę Adalryk sprzyjał jednemu z nich i namawiał córkę, aby mu oddała rękę, ale Otylia przeszedłszy długą i twardą szkołę cierpień i poznawszy próżność uciech światowych, umiłowała Chrystusa i uczyniła ślub, że Jemu poświęci dziewictwo i całe swe życie.

Święta Otylia

Adalryk zapłonął gniewem, a chcąc złamać opór córki strącił ją znowu do rzędu służebnic. Niedługo potem spotkał ją gdy szła do chorego. Kiedy zapytał, gdzie idzie, Otylia odparła: "Niosę choremu trochę mąki jęczmiennej, aby się miał czym posilić". Wzruszony Adalryk rzekł: "Kochana córko! Wszystko ci wynagrodzę". Około roku 680 darował jej zamek Hohenburg i zamienił go na klasztor żeński, po czym osiadł na pokucie przy jej boku i umarł przykładną śmiercią, pojednany z Bogiem i ludźmi, dnia 20 lutego roku 690.

Ponieważ Hohenburg był pierwszym żeńskim klasztorem w Alzacji, a rozgłos cnót Otylii daleko się rozchodził, nie dziw, że wiele panien z najpierwszych rodzin wstępowało do zakonu, tak że wkrótce liczył 130 mniszek. Otylia stała na ich czele jako ksieni i kochająca matka, i budowała je więcej własnym przykładem, aniżeli nauką i napomnieniami. Dużo czasu poświęcała modlitwie i czytaniu Pisma świętego. Surowa dla siebie, dla drugich była łagodna i miłosierna. Pokarmem jej był chleb owsiany, napojem woda, łożem niedźwiedzia skóra, poduszką kamień, a jej miłość ku Bogu i ofiarność dla podwładnych nie miała granic. Reguła, według której rządziła klasztorem, była prawdopodobnie benedyktyńska, którą w jedenastym wieku zastąpiła reguła świętego Augustyna.

Ponieważ chorym, kalekom i osłabionym trudno było wychodzić na górę, wystawiła Otylia u stóp Hohenburga wielki szpital dla ubogich, chorych i pielgrzymów, oraz kościół. Później założyła, obok kościoła klasztor dla starszych zakonnic, aby im dać sposobność do ćwiczenia się w dziełach miłosierdzia. Wielkim tym zakładem zarządzała mądrze i oględnie; sama schodziła codziennie przez wiele lat na dół, aby opatrywać chorych, świadczyć dobrze ubogim, a Bóg wynagradzał jej te starania stokrotnymi łaskami. Szczególną cześć i wdzięczność okazywała Otylia św. Janowi za odzyskanie wzroku przy chrzcie świętym. Pod jego wezwaniem wystawiła na Hohenburgu kościółek z malutką celką, gdzie niejedną godzinę spędzała w samotności na modłach i rozmyślaniach.

Gdy Bóg objawił jej bliski koniec życia pełnego cierpień i zasług, zwołała siostry zakonne do kaplicy świętego Jana i udzieliła im ostatnich upomnień, po czym wpadła w zachwycenie. Nie widząc w ukochanej matce oznak życia, zaczęły zakonnice rzewnie płakać i całować jej głowę i ręce. Obudzona tym Otylia z żalem zawołała: "Ach! dlaczego przerwałyście mi błogi spokój i spoczynek? Za sprawą łaski Bożej byłam u świętej Łucji, dziewicy, i doznawałam takich rozkoszy, jakich język nie wypowie, oko nie widziało, a ucho nie słyszało!" Potem przyjęła Komunię świętą i spokojnie zasnęła 13 grudnia roku 720. Cuda przy jej grobie dzieją się po dziś dzień. Szczególniejszej od niej pomocy i ulgi doznają chorzy na głowę i oczy.

Nauka moralna

Gdy św. Otylia przyszła na świat, była niewidoma i brzydka. Obie te ułomności są niejako obrazem stanu każdego człowieka przy urodzeniu.

Przy akcie chrztu świętego odradzamy się skutkiem łaski Bożej, tj. występujemy z szeregu istot grzesznego Adama, a wstępujemy do Królestwa Chrystusowego. Przez urodzenie otrzymaliśmy życie naturalne, staliśmy się członkami ludzkości; przez akt sakramentalnego odrodzenia uzyskujemy żywot nadprzyrodzony, stajemy się członkami Kościoła Chrystusowego, mistycznego Ciała Pana Jezusa. Święty Paweł w liście swym do Galatów mówi w rozdz. 3, wierszu 27: "Bo wszyscy, którzy w Chrystusie zostaliście ochrzczeni, oblekliście się w Chrystusa".

Przy akcie chrztu świętego otrzymaliśmy nadto łaskę usprawiedliwienia, tj. wskutek zasług Chrystusa Pana oczyściliśmy się z winy i kary grzechu pierworodnego, a jeżeli kto przyjął chrzest św. w wieku późniejszym, oczyścił się z winy i uwolnił od kary za grzechy osobiste. Oprócz tego pozyskaliśmy łaskę uświęcającą, obejmującą w sobie cnoty wiary, nadziei i miłości. Nikt, żadne pióro nie zdoła opisać ważności i wielkości tej łaski, skutkiem której stajemy się synami Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha świętego, dziedzicami Królestwa niebieskiego, braćmi i współspadkobiercami Jezusa Chrystusa. W Niebie i w wieczności poznamy całą wartość nadprzyrodzonego, od Boga pochodzącego żywota. Kto umiera zaraz po chrzcie, ten staje się uczestnikiem tego szczęścia natychmiast, nie zdziaławszy jeszcze nic dobrego na świecie.

Chrzest święty wycisnął także na duszy naszej niezatarte znamię, że jesteśmy dziećmi Boga i uczestnikami Chrystusa. Znamię to uprawnia nas do wszystkich łask i przywilejów chrześcijanina katolika, tj. do przyjmowania innych sakramentów, uczestniczenia w Mszy świętej i odpustach kościelnych; ale zarazem zobowiązuje nas do zachowywania przepisów i pełnienia obowiązków nakazanych przez Kościół, jak np. modlitwy, posty i jałmużny. Korzystajmy przeto skwapliwie z tych łask chrztu św. i idźmy za przykładem św. Otylii, która niech będzie orędowniczką naszą.

Modlitwa

O Boże, zechciej nas opatrzyć czujnością i wstrzemięźliwością wzroku, abyśmy tym zmysłem nie grzeszyli. Za przyczyną świętej Otylii racz sprawić, abyśmy byli wolni nie tylko od ślepoty cielesnej, ale i od wszelkich chorób duszy, wywołanych nadużyciem wzroku. Amen.

w. Otylia, ksienia
urodzona dla świata 662 roku
urodzona dla nieba 13.12.720 roku
wspomnienie 12 grudnia

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

ODPOWIEDZ