Król Artur i Święty Graal

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: Blad » 13 grudnia 2011, 22:18

Dorotko, przeciez to jest opisane w Pietrku,, a część drugą już mam na ukończeniu :D
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: janusz » 05 stycznia 2012, 13:29

W książce Grahama Phillipsa (historycznego detektywa ) - ''W poszukiwaniu Świętego Graala'' przeplata się historia i mit. To ciekawa lektura dla każdego, kto zafascynowany jest tą legendą.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Od wieków artyści przedstawiali Marię Magdalenę z jej świętym naczyniem. Na przykład: w 1317 średniowieczny włoski malarz Simone Martini przedstawia je jako garnek do przypraw (obraz 1.), w 1525 renesansowy artysta Bernardino Luini przedstawia jako zbiornik na perfumy (nr 2.), XIX-wieczny malarz-prerafaelita Gabriel Rossetti (nr 3.) jako św Graal natomiast w 1859 r. angielski prerafaelicki malarz Fryderyka Sandys ukazuje go (nr 4) jako kielich na maść.

Pierwotnie nazywane Kielichem Marii, naczynie szczelnie zamknięto w pustym grobie Jezusa, gdzie pozostawało przez prawie czterysta lat. Gdy cesarz rzymski Konstantyn Wielki nawrócił się na chrześcijaństwo na początku IV wieku, jego matka cesarzowa Helena nakazała ów kielich wykopać i przywieźć do Rzymu. Pozostał tam do 410 roku n.e. Potem wraz z innymi skarbami, został przewieziony w zbrojnym konwoju wozów dla bezpieczeństwa do Wielkiej Brytanii, ostatniego bastionu cywilizacji rzymskiej w Europie Zachodniej. Według średniowiecznej legendy nadal gdzieś tam jest, ukryty w Kaplicy Graala.

Obrazek
Kaplica Świętego Graala - Edward Coley Burne -Jones, 1898)

W arturiańskiej historii, Graal jest przechowywany w kaplicy w twierdzy o nazwie Biały Zamek ,w miejscu zwanym Białym Miastem. W XII wieku rycerz angielski Fulka Fitz Warine twierdził, że posiada ów kielich. Zamek Fulka , zbudowany był z kamienia w kolorze jasnym i określano go jako, Biały Zamek. Miasto, w którym do dzisiaj stoi nazywa się Whittington "Białe Miasto".

Obrazek Whittington jest 17 ​​mil na północny zachód od Shrewsbury w angielskim hrabstwie Shropshire.

Na początku 1200 roku Fulk Fitz Warine umiera, wkrótce jego rodzina zostaje zmuszona do opuszczenia zamku, który wiele wieków popada on w ruinę. Co stało się z kielichem Marii pozostaje niewyjaśnioną tajemnicą historyczną.

Obrazek Biały Zamek w Whittington.

Obrazek Ruiny kaplicy Whittington

Podobno w 1855 roku, potomek Fulka pisarz Thomas Wright postanowił ukryć puchar. twierdził, że zostawił opracowanie, trop, wskazówki, które doprowadzą do jego kryjówki. Wspomniał, że w opowiesci Sir Gawain i Red Knight, jest wiadomość o ukryciu tej Świętości. Historia rozgrywa się w Shropshire rodzimych stronach Wrighta, i rozpoczyna się w Białym Zamku a kończy na znalezieniu Graala w Czerwonym Zamku. Był to kolejny zabytkowy budynek, około dziesięciu km na wschód od Whittington na terenie osiedla Hawkstone Park.

Obrazek Czerwony Zamek

Obrazek Jedyny zachowany obraz kubka Wrighta, w XIX-wiecznej ilustracji.

Autor książki wpadł na pomysł,że kluczem do kodu dotyczącego ukrycia Graala jest słowo ''Pasterz''. Trop ten doprowadził Grahama do wersetów psalmów króla Dawida, w których można znależć odnośniki dla poszukującego. Pisarz złamał w ten sposób kod Thomas Wrighta i znalazł wejście do kaplicy w ''Białym klifie''.

Obrazek Wejście do jaskiń, w Białym Clifie

Wejście prowadzi na labiryntu tuneli i komór wyciętych w głębi klifu. Sa to wyraźnie sztucznie wykonane przejścia, prowadzace do ciemnej komory z filarami i łukami, wyciętymi z żywej skale. Jedna z teorii sugeruje, że były one pierwotną kopalną miedzi zbudowaną przez Rzymian prawie dwa tysiące lat temu.

ObrazekObrazek

ObrazekObrazek

Jeden z tuneli prowadzi do centralnej komory w samym sercu Białego Clifa, którą zdobiły cztery kamienne posągi: byka, lwa, orła i anioła. Do dzisiaj dotrwały tylko dwie figury, lwa i orła.

Następne odnośniki z psalmów, doprowadziły autora naszej książki do kościoła w Hodnet.

Obrazek Hodnet - Kościół

Tutaj znajduje się witraż przedstawiający czterech autorów ewangelii: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana sugerujacy według pisarza, że starożytna święta relikwia uważana za Świętego Graala była ukryty w Hodnet.

Obrazek

Obrazek

Graham doszedł do wniosku, że ewangelista Jan, trzymający w dłoni kielich oraz jego symbol orzeł prowadzą do miejsca ukrycia świętego pucharu.

ObrazekObrazek

Graham powrócił do jaskiń, by zbadać pomnik orła. Okazało się, że został on zniszczony w 1920 roku, kiedy miejscowy biznesmen o imieniu Walter Langham zdecydowała się kupić rzeźby od właściciela ziemskiego i umieścić je w swoim ogrodzie. Pomnik orła został poważnie uszkodzony a jego podstawa została całkowicie rozbita.

Obrazek

Jednak, Graham odkrył coś w nowoczesnym przewodniku, co było jednocześnie ekscytujące i przygnębiające. Gdy podstawa się rozpadła, okazało się, że jest częściowo wydrążona wewnątrz i odkryto w niej "interesującą osobliwość" - "małą filiżankę wykonaną z zielonego kamienia". Po dalszych badaniach, Graham odkrył, że Langham uznał, kielich za ciekawy artefakt i ze względu na niezwykłe okolicznosci jego odnalezienia zatrzymał go dla siebie. Kiedy Graham skontaktował się z potomkami Langhama, był zachwycony, bo odkrył, że kielich jest nadal w ich posiadaniu. W rzeczywistości, był przechowywany na strychu ich domu w angielskim miasteczku Rugby w hrabstwie Warwickshire. Podobnie jak ich przodek nie mieli oni żadnego pojęcia, czym on był.

Obrazek Alabastrowy
Kielich, w którym mogła być krew Chrystusa.

Czyżby Graham Phillips znalazł Kielich Magdaleny? Mówi się, że to jest możliwe. :D

Obrazek

http://www.grahamphillips.net/chalice/chalice1.html
https://translate.google.pl/translate?h ... rev=search

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: janusz » 01 marca 2014, 00:41

W poszukiwaniach św.Graala nie można pominąć ''czarnego maga'' III Rzeszy......


https://www.youtube.com/v/AhEF-gAfON0&

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: janusz » 02 listopada 2014, 18:18

Czy w Hiszpanii znaleziono Świętego Graala?

Czy w Hiszpanii znaleziono tajemniczy kielich z Ostatniej Wieczerzy? Siła tej legendy odsłania tęsknotę chrześcijan za przedmiotem łączącym ich z Jezusem.

Obrazek

Znowu – czytam – odnaleziono Świętego Graala. Znowu – bo w samej tylko Europie jest już około dwustu kielichów uważanych za to legendarne naczynie. Najznamienitszy z nich, podarowany w 1436 r. katedrze w Walencji przez Alfonsa V Wspaniałomyślnego (1396–1458), króla Aragonii, Sardynii, Korsyki i Neapolu, hrabiego Barcelony, pochodzi z I w. naszej ery. Równie wielką czcią cieszyła się dotąd płytka misa z agatu o średnicy 76 centymetrów – największe naczynie sporządzone kiedykolwiek z jednego kawałka szlachetnego kamienia, będące ongiś w posiadaniu księcia Burgundii, Karola Śmiałego (1433–1477), dziś znajdujące się w dawnym skarbcu Habsburgów w Wiedniu.

Mimo to w kwestii Świętego Graala doświadczamy tego, co stało się udziałem Indiany Jonesa w ostatnich scenach „Poszukiwaczy zaginionej Arki”: wizji rozległego skarbca, wypełnionego po sufit skrzyniami cennymi przedmiotami [Jones ostatecznie odnalazł tajemniczy kielich w filmie „Indiana Jones i ostatnia krucjata” – red.]. Skarbca ukrytego, najwyraźniej, na zawsze.

Kielich z San Isidoro

Ostatnio o Graalu znowu jest głośno. W marcu Margarita Torres, mediewistka z Uniwersytetu w León, oraz historyk sztuki José Manuel Ortega del Rio opublikowali książkę „Los reyes del Grial” („Królowie Graala”), w której utrzymują, że Graal jest kielichem, który podarował Fernandowi I Wielkiemu z nawarskiej dynastii Jimenez, hrabiemu Kastylii, a w połowie XI w. królowi Kastylii i Leónu, emir Dénii, Alí Iqbal ad-Dawla z dynastii Amirydów. Był on władcą muzułmańskiego państewka na południu Hiszpanii.


Według autorów, kielich przechowywano przez ostatnie lata w romańskiej bazylice San Isidoro w León, położonej na szlaku pielgrzymkowym do Santiago de Compostela. Oprawiony w złoto i ozdobiony szlachetnymi kamieniami, składa się z dwóch połączonych czarek: górną wykonano z agatu, dolną – z onyksu. Czarka górna pochodzi z Bliskiego Wschodu i należała do Urraki de Zamora (1033–1101), starszej z dwóch córek Ferdynanda I. I to właśnie ona, zidentyfikowana jako kielich infantki Urraki przechowywany najpierw we wspaniałym romańskim podziemiu bazyliki, zwanym „Panteonem Królów”, ma być Graalem z legendy.

Torres i Ortega del Rio powołują się na własne trzyletnie badania nad darami arabskich władców, złożonymi w bazylice San Isidoro – a także na arabskie źródła z Egiptu, odkryte w bibliotece słynnego uniwersytetu Al-Azhar. Utrzymują, że znaleźli tam dwa pergaminy z XI w., które zawierają opis pucharu wykradzionego z Grobu Pańskiego i podarowanego Ferdynandowi I w 1054 r. Według tego opisu, Chrystusowy kielich był, podobnie jak czarka infantki, matowy i lekko uszkodzony. Hiszpańscy badacze twierdzą nadto, że puchar ten powstał we wspólnocie esseńskiej w Qumran między 200 r. p.n.e. a 100 rokiem n.e. – i że od IV czy też V w. jerozolimscy chrześcijanie uważali go za kielich z Ostatniej Wieczerzy. Następnie z kościoła Grobu Pańskiego miał on trafić do Kairu, stamtąd zaś do emira Dénii. Ferdynand I wiedział jakoby zatem, że chodzi o kielich z Wieczernika i dlatego ponoć nakazał namalowanie w bazylice San Isidoro fresku z Ostatnią Wieczerzą, na którym nie ukazano Świętego Graala.

Krytycy tej tezy utrzymują oczywiście, że Graal jest literackim wymysłem z XII stulecia. I że legendy o nim należy odczytywać symbolicznie, nie zaś dosłownie. Nie ma źródeł, które potwierdzałyby, że jedenastowieczni królowie Leónu wierzyli, iż są rzeczywiście w posiadaniu świętego naczynia. Zresztą, nawet gdyby tak było, niczego to nie dowodzi – historia w tej epoce była raczej przedmiotem wiary niż wiedzy.

Jednak argumenty sceptyków nie przemawiają do tłumów. Ruszyły one szparko ku bazylice San Isidoro, by na własne oczy uświadczyć nowego Graala. Kielich trzeba było usunąć z muzealnej witryny kościoła i zastąpić go kopią.

Droga jest wszystkim

Podnieceniu tłumów nie sposób się dziwić. Każda tajemnica jest przecież fascynująca. Jednak chodzi też o coś więcej: nie mamy żadnych przedmiotów, które z absolutną pewnością moglibyśmy złączyć z historycznym Jezusem. Dotyczy to i innych osób dramatu, który rozegrał się w Palestynie w I w. n.e. Wyjątkiem – to okrutny paradoks – jest Piłat: w 1961 r. z ruin teatru w Cezarei Nadmorskiej wydobyto bowiem kamień z jego domu (tzw. Kamień Piłata) z uszkodzoną tablicą dedykacyjną dla Tyberiusza.

Naturalnie są miejsca, które można powiązać z Jezusem – ale przecież i tysiącami innych osób – jak choćby odsłonięte przez archeologów w podziemiach wznoszącej się nad Jerozolimą twierdzy Antonia rysunki rzymskich żołdaków, znudzonych strażowaniem albo biczowaniem skazańców, do jakiejś gry planszowej.

Święty Graal jest zatem pragnieniem, które musi zostać, przynajmniej przejściowo, zaspokojone. Nawet jeśli kościelne opracowania zarówno w średniowieczu (wyjąwszy może spisaną w latach 1211–1223 Kronikę Hélinanda de Froidmont), jak i w późniejszych czasach, milczą na jego temat.

Najważniejsze staje się więc samo poszukiwanie Graala. Jakby, paradoksalnie, cel – choć wzniosły i święty – był niczym, wszystkim zaś była droga. Tak było od początku pojawienia się symbolu Graala w literaturze. Już bowiem około 1200 r. – jak pisze Monika Hauf w książce „Drogi do Świętego Graala” – zajmowano się „nie tyle czynami króla Artura, ile Okrągłym Stołem, czyli kręgiem najlepszych rycerzy tamtych czasów, których zebrał wokół siebie, a także zadaniem, jakie sobie wyznaczyli: poszukiwaniem Świętego Graala”.

Szukając Graala, poruszamy się bowiem ścieżkami krętymi, nierzadko niebezpiecznymi – ścieżkami, które prowadzą ku niewiadomej lub giną w tumanie niejasności. Nietrudno na nich o złych przewodników, o wędrówkę za złudzeniem, za fantazmatem, za rojeniem cudzym lub własnym. Pełno też pułapek: tych, które zastawili strażnicy ortodoksji, i tych, które stawiamy sobie sami w uporczywej i namiętnej, może nawet obsesyjnej, pogoni za ideą Świętego Graala.

„Poszukiwanie Graala – wylicza Roger Sherman Loomis w książce »Graal. Od celtyckiego mitu do symbolu chrześcijańskiego« – wiodło do Pendżabu w Indiach, do pałacu Atreusa w Mykenach i świątyni Zeusa w Dodonie, do klasztoru Montserrat w Hiszpanii, do pałacu Chosroesa w Persji i do chrześcijańskich przybytków Konstantynopola. Jeśli weźmiemy pierwszą lepszą książkę na ten temat, przekonamy się, iż autor wywodzi w niej uczenie, że ów tajemniczy przedmiot można wywieść z kotła irlandzkiego boga Dagdy, oka egipskiego boga Thota, symbolu żeńskiego narządu płodności, perły zoroastriańskiego kultu zwanego Gobar, talizmanu heretyckich albigensów czczonego niegdyś w pewnej jaskini w Pirenejach, czy z »wielkiego szafiru« przechowywanego dawniej w zakrystii opactwa Glastonbury. Z drugiej strony niektórzy uczeni uważają, iż Graal występował ab origine jako szczególnie święte naczynie eucharystyczne”.

Może więc liczy się tylko cud przygody? Egzotyczne miraże, sekretne podziemia z ich niespokojną magią? A może raczej liczy się nieokiełznana tęsknota za mocą, jaką – niezależnie od ceny – chcemy w tych miejscach, od znajdujących się tam jakoby obiektów, uzyskać? Czasem byłaby to tęsknota mroczna i opętańcza, jak w przypadku Himmlera i jego ludzi z Deutsches Ahnenerbe, Niemieckiego Dziedzictwa Przodków, zaangażowanych – nie tylko w filmach Spielberga o Indianie Jonesie – w poszukiwania źródeł nadzmysłowej, mistycznej siły, którą zaprząc można byłoby, jako Wunderwaffe, w służbę nazizmu.

W każdym razie – pisze Loomis – „żadna legenda średniowieczna, poza legendami aprobowanymi przez Kościół, nie oddziaływała tak stymulująco jak dziwne opowieści narosłe wokół Graala. Dzięki Tennysonowi i Wagnerowi, Galahad i Parsifal [legendarni rycerze Okrągłego Stołu – przyp. red.] stali się uosobieniem czystości, a poszukiwanie tajemniczego naczynia zaczęło oznaczać z jednej strony – próżną gonitwę za »błędnymi ognikami«, a z drugiej – żmudne poszukiwanie najwyższego przeżycia mistycznego”.

Cudowne rozmnożenie

Za przyczyną Świętego Graala wciąż stajemy wobec otwartego na oścież pola możliwości. „Wszystko jedno, w jakiej dziedzinie – podsumowuje Monika Hauf – czy to w technice, medycynie, malarstwie czy literaturze: niezliczone Święte Graale czekają, aż ktoś je wreszcie zdobędzie”.

Myślenie Hauf wydobywa zatem z mitu o Świętym Graalu przesłanie zespalające jego różnorodne epifanie – jako znamienny dla współczesnej kultury Zachodu imperatyw kreacji, twórczej drogi, twórczego działania. Tym samym nadaje mu charakter radykalnie odmienny od tych wykładni legendy, które usiłowały dostrzec w nim absolutne zwieńczenie wędrowania: przez uzyskanie dostępu do źródła błogosławionej mocy. Ostatecznie zaś skupiały się ostatecznie na tajemnej sile obiektu.

Taka interpretacja jest oczywiście możliwa. Już bowiem w półwieczu 1180–1230, kiedy powstały niemal wszystkie „kanoniczne” przekazy o Świętym Graalu, mieliśmy do czynienia od razu z kulturowym i religijnym palimpsestem. Z opowieściami najeżonymi z miejsca chmarą najróżniejszych symboli, wartości i znaczeń. Z tekstami, w których piętrzyły się: celtyckie i teutońskie przekazy pogańskie, wątki platońskie i kabalistyczne, mistyka islamu, ludowa magia i okultyzm o rozmaitym pochodzeniu, archaiczne kulty płodności i kobiecości. A także nieortodoksyjne, „podziemne”, ezoteryczne tradycje chrześcijańskie – dualizm katarów, pelagianizm, arianizm, domniemane praktyki templariuszy. Wszystko zaś podlane było sosem cudowności, który przekształcał mitologię w fascynujący romans. „To, co nas najbardziej zachwyca u poetów dzięki urokowi cudowności – pisze William Paton Ker w opracowaniu »Wczesne średniowiecze. Zarys historii literatury« – od krainy Złotego Runa po krainę Świętego Graala, wiąże się w jakiś sposób z mitologią”.

Ale też – z drugiej strony – wszystko to oznaczało powstanie rozbieżności od których roją się pierwotne opowieści o tajemniczym naczyniu. Pisze Loomis: „Graala przedstawia się w nich jako półmisek, z którego Chrystus spożył paschalnego baranka podczas Ostatniej Wieczerzy; jako pierwszy sakramentalny kielich, do którego zebrano później krew Zbawiciela spływającą z Jego okrytego ranami ciała; jako kamień posiadający cudowną właściwość dostarczania pożywienia i zachowywania młodości; wreszcie jako tacę z ludzką głową zbroczoną krwią. Może go nieść przez salę urodziwa panna; okryty białym brokatem może unosić się w powietrzu w pałacu Artura; może też znajdować się na stole, gdzieś na Wschodzie, obok świeżo złowionej ryby, i służyć jako talizman odróżniający cnotliwych od niecnotliwych. Jego strażnik może zwać się Bron, Anfortas, Pelles lub Józef z Arymatei, lub też po prostu Król Rybak. Może on cieszyć się dobrym zdrowiem, lecz może też mieć przebite uda lub zranione genitalia. Bohater, który wieńczy poszukiwania powodzeniem, to albo kochliwy Gawain, albo dziewiczy Galahad”.

Na dodatek wszystko to zdaje się przywodzić na myśl jakiś średniowieczny, radykalnie przedwczesny postmodernizm avant la lettre, z przypisaną mu kulturą cytatu, z brakiem jakiejś jednej, widomej, „ośrodkowej” prawdy. Bo nie chodzi tu wcale o zbawczą prawdę chrześcijaństwa, skoncentrowaną na zmartwychwstaniu Jezusa. Opowieść o Józefie z Arymatei, zbierającym do naczynia z Wieczernika krew zamordowanego Chrystusa, zaczerpnięta z apokryficznej Ewangelii Nikodema, została – jak dowodzą badacze – mechanicznie, na zasadzie luźnych skojarzeń, a może i językowych nieporozumień, dołączona do utrwalonej już, choć nieskładnej, relacji. Pierwsza i najbardziej popularna relacja o Graalu – podana około 1180 r. przez Chrétiena de Troyes, poetę z Szampanii, i ofiarowana Filipowi Alzackiemu, hrabiemu Flandrii – mówi wprawdzie o naczyniu, lecz nie łączy go ani z Ostatnią Wieczerzą, ani tym bardziej z pojemnikiem na krew Chrystusa.

Paradoksalnie, najdalej w tym zakresie posuwają się dzisiejsze interpretacje, które francuskie wyrażenie Saint Graal wykładają jako Sang Réal albo Sang Royal, czyli „królewską krew” – i wywodzą od mitycznego kielicha genealogię Merowingów, Wittelsbachów czy Stuartów, których przedstawiciele mają być rzekomo potomkami Jezusa. Najbardziej znanym utworem tego nurtu jest „Święty Graal, święta krew” Michaela Baigneta, Richarda Leigha i Henry’ego Lincolna, który swój karykaturalny (lecz przemawiający do wyobraźni) wyraz znalazł w powieści Dana Browna „Kod Leonarda da Vinci”.

Ponad troską i trwogą

Pierwotne opowieści o Graalu – a jest ich dziesięć – można uporządkować. Zdaniem Loomisa, tworzą one dwie grupy. Do pierwszej należą historie o „przygodach rycerzy z czasów króla Artura odwiedzających, przypadkiem lub rozmyślnie, zamek w Brytanii, gdzie przechowuje się naczynie”. Druga natomiast grupa, obejmująca tylko dwa utwory, to rzeczy „opowiadające historię naczynia od czasów Chrystusa po czasy Merlina i wyjaśniające, w jaki sposób przeniesiono je z Ziemi Świętej do Brytanii”. Do pierwszej, należałoby to dodać, należą najsłynniejsze teksty – wspomniany poemat Chrétiena de Troyes oraz „Parsifal” Wolframa von Eschenbacha, do drugiej zaś – „Józef z Arymatei” burgundzkiego poety Roberta de Boron.

To jednak nie koniec opowieści o Świętym Graalu. Dzieje tajemniczego świętego kielicha nie są jeszcze zamknięte w kulturze Zachodu. Wydaje się, że dopiero teraz przychodzi nam zbierać owoce średniowiecznej legendy – raczej z powodu jej obrazowej mocy niźli duchowego przesłania. Karmiąc wyobraźnię znękaną „odczarowaniem świata” i stęsknioną za jego baśniowym czy poetyckim kształtem, legenda o Świętym Graalu daje nam bowiem iście „oszałamiającą mieszankę bitew i uczt, ziemskiej magii i cudu sakramentalnego, krwawych waśni i tajemniczych obrzędów” (Loomis).

Ale być może chodzi o coś jeszcze innego: o nieskażony, czysty, a przy tym zawsze nieuchwytny symbol nadziei, jakiego ciągle łakniemy. I to pomimo naszego naskórkowego cynizmu, powszechnej ironii, naszych praktycznych, ponad miarę praktycznych, starań.

Ponad codziennymi i przaśnymi – troską i trwogą.
PROF. ZBIGNIEW MIKOŁEJKO jest filozofem i historykiem religii, kierownikiem Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Opublikował m.in. książki „Emaus i inne spojrzenia do wnętrza Pisma”, „Żywoty świętych poprawione”, „Śmierć i tekst”, „W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu”.

http://tygodnik.onet.pl/wiara/czy-w-his ... aala/92jql

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: janusz » 15 listopada 2014, 15:08

https://www.youtube.com/watch?v=V5ds5W19vv4

Król Artur, Arthmael, Św. Armel, Arthwys – legendarny celtycki władca Brytów z przełomu V i VI wieku. Bohater licznych legend, dzieł literackich i filmów.
W tekstach pisanych Artur pojawia się po raz pierwszy w Historia Brittonum kronikarza Nenniusa z IX w. Tak historyczność samej postaci jak i szczegóły biografii są przedmiotem sporu historyków.
Według legend arturiańskich 150 rycerzy zasiadało przy Okrągłym Stole na dworze króla Artura (choć wedle rozmaitych przekazów wymienia się ich także 25 lub 50). Jego kształt miał zapobiec kłótniom między rycerzami o pierwszeństwo. Misją Rycerzy Okrągłego Stołu było poszukiwanie legendarnego kielicha – Świętego Graala. W rzeczywistości Okrągły Stół był prawdopodobnie amfiteatrem, który mógł pomieścić do tysiąca rycerzy.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: janusz » 10 stycznia 2016, 21:49


EwaBytom
Posty: 2
Rejestracja: 11 stycznia 2016, 15:18

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: EwaBytom » 13 stycznia 2016, 11:47

Witam ,
jestem nowa na forum , w związku z tym nie moge pisac prywatnych maili a mam pytanie do Janusza , i prośbę , czy mógłbyś Janusz do mnie napisać na prywatną pocztę , korzystając z forum ...bardzo proszę .
pozdrawiam
Ewa

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: janusz » 13 stycznia 2016, 14:51

Serdecznie Witam Ewo :D
Namawiam Ciebie do pisania i rozruszania naszego forum. Im więcej piszących tym ciekawiej.
Na prywatną pocztę wysłałem informację, powinna już dojść.

EwaBytom
Posty: 2
Rejestracja: 11 stycznia 2016, 15:18

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: EwaBytom » 14 stycznia 2016, 13:23

Witam ponownie ,
serdecznie dziękuję za wiadomość na prywatnej poczcie . Oczywiście już doszła , przepraszam , że dopiero dzisiaj odpowiadam . Niestety Janusz dalej nie mogę Ci odpisać na tej prywatnej poczcie , bo jestem nowa , myślałam , że przynajmniej będę mogła odpisać a to o co chcę zapytać naprawdę na forum się nie nadaje. Może podasz swojego maila i wtedy napiszę , dobrze?
pozdrawiam
Ewa

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1173
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Król Artur i Święty Graal

Post autor: janusz » 17 stycznia 2016, 21:24

Ewo, aby kontaktowac się na PW, trzeba na forum napisać co najmniej trzy posty.
Wysłałem do Ciebie informację na pocztę. Twój email usunąłem, aby nie był dostępny dla wszystkich internautów. Jeszcze raz pozdrawiam. :D

ODPOWIEDZ