Szczerbiec - miecz polskich królów.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Szczerbiec - miecz polskich królów.

Post autor: janusz » 26 stycznia 2011, 00:54

Szczerbiec.
Głowica, trzon i jelec (elementy rękojeści) zrobione są ze złotych płytek, zdobionych symbolami Ewangelistów, Barankiem Bożym oraz ornamentami roślinnymi wykonanymi w technice niello w XIII wieku. Jelec i głownia mają wygrawerowane również symboliczne sentencje. Na głowicy monogram Boga, tzw. tetragrammaton z literami alfa i omega alfabetu greckiego oraz napis w języku łacińskim Haec figura valet ad amorem regum et principum iras iudicum (ten znak umacnia miłość królów i książąt, a gniew sędziów). Na jelcu wygrawerowany jest tekst w języku hebrajskim, wyrażony literami alfabetu łacińskiego Con citomon eeve Sedalai Ebrehel (żarliwą wiarę wzbudzają imiona Boga Sedalai i Ebrehel - chodzi prawdopodobnie o imiona Boga w Starym Testamencie El Szaddai i El-Roeh) oraz tekst łaciński Quicumque hec nomina Dei secum tulerit nullum periculum ei omnino nocebit (ktokolwiek te imiona Boga ze sobą nosić będzie, temu żadne niebezpieczeństwo w ogóle nie zaszkodzi). Z XIV wieku pochodzą złote okładziny uchwytu rękojeści. Nie zachowała się pochwa, która wg źródeł historycznych była nie mniejszym arcydziełem. Jedyną pozostałością po niej jest srebrna tarcza z orłem.

Rozmiary:

długość całkowita - 98,4 cm
długość głowni - 82 cm
szerokość głowni - 5 cm

Obrazek

Według XIII-wiecznej Kroniki Wielkopolskiej,miecz ten otrzymał od anioła król polski Bolesław Chrobry,aby zwyciężał nim swoich nieprzyjaciół. Według legendy Chrobry wjeżdżając w 1108 r. do Kijowa,wyszczerbił kli-
ngę,uderzając mieczem w Złotą Bramę.Hebrajskie napisy na nim wskazują,że oprawiającym szczerbiec mógł być Żyd zajmujący się kabałą. :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Szczerbiec - miecz polskich królów.

Post autor: chanell » 26 stycznia 2011, 00:55

Szczerbiec miecz koronacyjny królów polskich
1796 - wywieziony wraz z regaliami ze skarbca wawelskiego do Berlina. 1884 - zakupiony do petersburskiego Ermitażu. 1928 - przekazany Polsce. Po wybuchu II wojny światowej 1939 - wywieziony z kraju, 1940 - zdeponowany w Kanadzie. 1959 - zwrócony Polsce. Szczerbiec przechowywany jest w Skarbcu Koronnym Zamku Królewskiego na Wawelu.” (*2)

Szczerbiec jest bez wątpienia najstarszym wśród naszych przedmiotów „liturgicznych” używanych w czasie koronacji. Jest też jedynym zachowanym tej wagi przedmiotem, ponieważ nie zachowały się koronacyjne korony polskie i nie znane jest miejsce ich przechowywania. Jak podaje portal wiedzy jest tylko „legendą” że wyszczerbił go sam Bolesław Chrobry w 1018 uderzając nim o kijowską Złotą Bramę. Czy jet to faktem ? Nie jesteśmy w stanie udowodnić, ale zachowane przekazy historyczne min w obrazach:
Jana Matejki, "Wjazd Bolesława Chrobrego do Kijowa" czy Piotra Michałowskiego - w obrazie "Wjazd Bolesława Chrobrego do Kijowa" (1018) obraz ze zbiorów Wawelskich (*3) wydają się tą legendę podtrzymywać i znacznie ją rozpowszechniają.

Ale co na to historia, którą jako pierwszy opowiada Gall Anonim
„14 sierpnia Bolesław ze Światopełkiem wkroczyli bez walki do Kijowa. Wedle na poły legendarnego przekazu polski książę wyszczerbił swój miecz, uderzając nim w Złotą Bramę. Polacy wywieźli z miasta olbrzymie łupy, a Chrobry porwał (według Galla Anonima zgwałcił) księżniczkę Predsławę, o której rękę wcześniej zabiegał.”

W rzeczywistości Szczerbca używano do koronacji Władysława I Łokietka w roku 1320 i do końca I Rzeczypospolitej.
Prawdziwa czy nie, legenda urosła ponieważ Szczerbiec koronował prawie wszystkich królów polskich (za wyjątkiem np. Augusta 3).

Szczerbiec zaginał przed rokiem 1800. W roku 1796 - wywieziony wraz z regaliami ze skarbca wawelskiego do Berlina. 1884 roku - zakupiony do petersburskiego Ermitażu.
Zostaje rozpoznany na wystawie w Paryżu, ale wraca do Polski dopiero w 1928 roku na mocy postanowień Traktatu Ryskiego po podpisaniu tzw. Układu Generalnego, rozstrzygającego definitywnie wszystkie niezałatwione jeszcze sprawy Mieszanej Komisji Specjalnej. (*4)
Po wybuchu II wojny światowej 1939 - wywieziony z kraju, 1940 - zdeponowany w Kanadzie. W roku 1959 - zwrócony Polsce. Szczerbiec przechowywany jest w Skarbcu Koronnym Zamku Królewskiego na Wawelu. Miejmy nadzieje że już nikt nigdy nie wywiezie tego skarbu historii polskiej z kraju.

więcej http://www.wsercupolska.org/joomla/inde ... skich.html
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Szczerbiec - miecz polskich królów.

Post autor: janusz » 26 stycznia 2011, 00:57

Dla mnie pierwszą rzeczą,która rzuciła mi się w oczy podczas jego oglądania na Wawelu,była symbolika na jelcu ''Szczerbca'' tzn. symbole czterech ewangelistów - lew,orzeł,człowiek i wół.Jest w nich zawarte tajemne imię Boga Jahwe.Twarz lwia oznaczała sprawiedliwość bożą,twarz byka jego moc a orła - mądrość.
Ludzka twarz wskazuje na miłosierdzie boże.Te symbole i hebrajskie napisy czynią z niego miecz niezwykły,jakby zaczarowany,taki polski Ekskalibur,legendarny miecz światła naszych królów.Szkoda,
że zagineła jego pochwa,która według tradycji arturiańskich zapewniała że noszącemu ją nie zagrażały żadne rany.
szczerbiec1.jpg
szczerbiec1.jpg (107.81 KiB) Przejrzano 465 razy
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Szczerbiec - miecz polskich królów.

Post autor: janusz » 24 stycznia 2014, 15:43

Tajemnica Szczerbca


Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Szczerbiec - miecz polskich królów.

Post autor: janusz » 22 sierpnia 2016, 18:38

OPOWIEŚĆ O PIĘKNEJ PREDSŁAWIE I LEGENDARNYM SZCZERBCU

Andrzej Zieliński

Poświęcił dla niej życie rodzonej córki i jej męża, porzucił niedawno poślubioną żonę, zbudował nawet
specjalnie, on, rzymski katolik, cerkiew w Ostrowie Lednickim, aby mogła wyznawać swoją wiarę,
w czym pomagał jej, przywleczony, jako jeniec, archiprezbiter cerkwi Dziesięcinnej Narodzenia
Najświętszej Marii Panny w Kijowie. Czy to była miłość, czy tylko wielka namiętność człowieka
u schyłku życia? I czy to uczucie zostało przynajmniej odwzajemnione?

Predsława, najmłodsza córka wielkiego księcia Rusi Kijowskiej Włodzimierza Wielkiego (noszącego
przedtem staronordyckie imię Valdemar) i Anny Porfirogenetki, siostry cesarza bizantyjskiego Bazylego II
Bułgarobójcy, była według ruskich kronikarzy nastolatką olśniewającej urody (nie zachował się niestety
żaden jej wizerunek). W parze z ową pięknością szło także niezwykłe jak na tamte czasy wykształcenie
księżniczki. Od dziecka była przygotowywana do zrobienia wielkiej małżeńskiej kariery. Władała biegle,
w mowie i piśmie, greką i łaciną. Matka zadbała także o to, by córka poznała podstawy filozofii.
Podobno była też bardzo muzykalna. Stanowiła zatem poszukiwaną partię dla największych europejskich
domów królewskich, także z racji swoich bliskich koneksji rodzinnych z cesarzem Bizancjum. A poza tym
książę kijowski Włodzimierz Wielki był wówczas władcą potężnego państwa, o którego przyjaźnie
i sojusze zabiegało wielu europejskich królów i książąt, a także cesarz niemiecki. Dobrych kontaktów z wielkim księciem kijowskim szukał również Bolesław Chrobry. Wydał nawet jedną ze swoich córek, niestety nieznanego imienia, za Świętopełka, syna wielkiego księcia Włodzimierza, wyznaczonego wcześniej przez ojca na następcę tronu. Poprawne stosunki polskiego księcia z Rusią Kijowską uległy jednak drastycznemu pogorszeniu z chwilą śmierci Włodzimierza Wielkiego (15 lipca 1015 roku). Na tron wielkoksiążęcy, początkowo zajęty przez Świętopełka, wstąpił wkrótce kolejny syn wielkiego księcia Jarosław Mądry, od lat skonfliktowany z ojcem i bratem. Trudno go też było nazywać przyjacielem polskiego księcia. Mimo to krótko po śmierci żony Emnildy (w 1017 roku) liczący wtedy równe pięćdziesiąt lat polski władca wysłał uroczyste poselstwo do Kijowa z prośbą o rękę pięknej Predsławy, ulubionej siostry nowego wielkiego księcia Rusi Kijowskiej. Polskich wysłanników odprawiono jednak szybko nie tylko z kwitkiem, ale i z bardzo złośliwym graniczącym ze zniewagą komentarzem dotyczącym podeszłego, jak na tamte czasy, wieku niefortunnego oblubieńca. Wypomniano polskiemu księciu jego zaawansowane lata wraz z otwartą sugestią szukania sobie kobiety odpowiedniej wiekiem, jakiej wśród sióstr wielkiego księcia Jarosława nie było. Bolesław Chrobry znalazł sobie prawie natychmiast inną młodą narzeczoną. Była to Oda, córka margrabiego miśnieńskiego Ekkeharda, z którą wziął ślub 4 lutego 1018 roku. Ciągle jednak nosił w sercu zadrę po zniewadze, jakiej doznał ze strony wielkiego księcia Rusi Kijowskiej. Szukał szybkiego pretekstu do ataku na Kijów. Jak pamiętamy, po śmierci Włodzimierza Wielkiego jego miejsce na wielkoksiążęcym tronie (wymordowawszy trzech starszych braci – Borysa, Gleba i Świętosława) zajął najstarszy żyjący syn Świętopełk I, zwany Przeklętym, mąż córki Bolesława Chrobrego. Po roku został on jednak zrzucony z tego tronu przez przyrodniego brata Jarosława Mądrego, wówczas księcia nowogrodzkiego. Książę Świętopełk pozostawiając rodzinę w rękach Jarosława, zbiegł do Polski, prosząc teścia o pomoc w odzyskaniu władzy w Kijowie. Lepszej okazji do osobistych porachunków Bolesław Chrobry nie mógł sobie wymarzyć. Miał teraz wręcz obowiązek, jako kochający ojciec, wystąpić oficjalnie w obronie córki, której życie było przecież poważnie zagrożone. Wspierany przez Węgrów, Niemców i Połowców wyruszył latem 1018 roku do Rusi Kijowskiej. Piętnastego lipca w bitwie nad Bugiem rozgromił wojska Jarosława, który po tej klęsce zbiegł do Nowogrodu, pozostawiając w Kijowie żonę oraz siostrę Predsławę. Miesiąc później, po krótkim oblężeniu, Bolesław Chrobry triumfalnie wjechał na czele swoich wojsk do zdającego się na jego łaskę miasta. Oddać teraz należy głos pierwszemu naszemu kronikarzowi Gallowi Anonimowi, który tak oto zrelacjonował ten moment wjazdu polskiego księcia do stolicy Rusi:
Bolesław bez oporu wkroczył do wielkiego i bogatego miasta i dobywszy z pochwy miecza uderzył nim w Złotą Bramę, gdy zaś ludzie się dziwili, czemu to czyni, wyjaśnił ze śmiechem, a wcale dowcipnie: „Tak jak w tej godzinie Złota Brama ugodzona została tym mieczem, tak następnej nocy ulegnie siostra najtchórzliwszego z królów, której mi dać nie chciał. Jednakże nie połączy się z Bolesławem w łożu małżeńskim, lecz tylko jeden raz, jak nałożnica, aby pomszczona została w ten sposób zniewaga
naszego rodu, Rusinom zaś ku obeldze i hańbie”. Tak powiedział i co rzekł, to spełnił.
Obrazek
Złota Brama w Kijowie zbudowana została w połowie XI wieku. Scena przedstawiona tu przez Jana Matejkę
nie miała miejsca.

Poczucie humoru zakonnika-kronikarza jest tu zadziwiające. Gwałt na młodziutkiej księżniczce
dokonany został bowiem w bardzo upokarzający ją sposób. Najpierw wprowadzono ją do sali, w której
biesiadowali zwycięzcy, a następnie zawleczono do najbliższej komnaty, dokąd udał się natychmiast
książę Bolesław. Po pewnym czasie książę wrócił, witany owacyjnie i rubasznie przez podchmielonych
współbiesiadników, i ucztował dalej. Po chwili przez tę samą salę musiała ponownie przejść Predsława.
Wbrew wcześniejszej zapowiedzi polskiego władcy, księżniczka nie została bynajmniej jednorazową
nałożnicą Bolesława Chrobrego. Książę uwięził ją w jednej z zamkowych komnat i przez cały swój pobyt
w Kijowie odwiedzał Predsławę, gdy tylko miał na to ochotę. Prawie tysiąc lat po tym wydarzeniu polscy historycy próbowali wytłumaczyć postępek księcia, interpretując go jako swego rodzaju gest symbolicznego zaślubienia Rusi Kijowskiej z Polską, łącząc to, co wydarzyło się podczas owej uczty z faktem, że Bolesław Chrobry demonstracyjne zasiadł również na tronie Włodzimierza Wielkiego w Kijowie. Nie zajmowali się już tym, jak mogła czuć się „zaślubiona” w taki sposób Predsława. Ani tym, że taki „gest zaślubienia” przez żonatego przecież księcia byłoby po prostu najzwyklejszą bigamią, kwalifikującą się wtedy do najwyższej kościelnej kary. Kronikarze ruscy z Nestorem na czele nie mieli jednak cienia wątpliwości. Polski książę Bolesław publicznie pohańbił piękną najmłodszą siostrę Jarosława Mądrego.
Trudniej było naszym dziejopisom wytłumaczyć późniejsze uprowadzenie pięknej ruskiej księżniczki
do Polski. Bolesław Chrobry zabrał ją ze sobą, wracając z Kijowa. Niejako po drodze raz jeszcze
pokonał próbujące przeszkodzić mu w tym powrocie wojska Jarosława Mądrego. Po przybyciu do kraju
osadził Predsławę w najbezpieczniejszym miejscu w swoim księstwie, jakim był Ostrów Lednicki, pilnie
strzeżony przez doborową drużynę książęcą. Nie zgodził się na propozycję wymiany młodziutkiej
księżniczki na własną córkę, żonę Świętopełka, znajdującą się wtedy w rękach Jarosława Mądrego,
wydając tym samym na nią wyrok śmierci. Co więcej, ten bardzo katolicki władca, tak energicznie
zabiegający o własnych świętych i błogosławionych, wraz z Predsławą zabrał także z Kijowa Anastazego
Korsunianina, archiprezbitera przy cerkwi Dziesięcinnej Narodzenia Najświętszej Marii Panny, i nakazał
wybudować w Ostrowie Lednickim dla swojej branki świątynię w obrządku wschodnim. Resztki tej
cerkwi odnaleźli ostatnio archeo​logowie. Polski książę, u schyłku swoich lat po prostu najwyraźniej zupełnie stracił głowę dla pięknej nastolatki. Miał przecież w tym samym czasie w Gnieźnie równie młodą żonę i maleńką córeczkę Matyldę. Każdą wolną chwilę spędzał jednak w Ostrowie Lednickim. Zapomniał o tym, że sam wcześniej wprowadził w państwie bardzo represyjne kary za cudzo​ łóstwo. (Najczęściej winnego cudzołóstwa przybijano do drzewa gwoździem wbitym w mosznę i dawano mu do ręki ostry nóż. Mógł uratować życie, odcinając sobie przyrodzenie. Kobiecie natomiast odcinano łechtaczkę i przybijano na drzwiach jej domostwa). Książę Bolesław stracił u boku Predsławy wszelką ochotę do mieszania się w wewnętrzne sprawy Rusi Kijowskiej. Nie zrobiła na nim nawet żadnego wrażenia skrytobójcza śmierć zięcia, czyli księcia Świętopełka, w którego obronie przecież wyruszył na Kijów. Nie interesowały go dalsze losy własnej córki, żony Świętopełka, zapewne także bardzo szybko zgładzonej przez wielkiego księcia Rusi Kijowskiej. Znacznie ograniczył książę swoje zainteresowanie sprawami państwa, skupiając się praktycznie jedynie na staraniach o królewską koronę. Pozostałymi działaniami, w tym zarządzaniem państwem, jak również prowadzeniem wojen, zajmował się wtedy, jako następca tronu, jego młodszy syn, książę Mieszko II. W Ostrowie Lednickim Predsława urodziła Bolesławowi Chrobremu dwie dziewczynki o nieznanych imionach, wydane później za wielkopolskich wielmożów. Jednym z nich był podobno Miecław z rodu Doliwów, wysoki urzędnik i wojewoda na dworze króla Mieszka II, a następnie władca Mazowsza, wielki oponent i konkurent Kazimierza Odnowiciela do władzy w Polsce. Predsława urodziła także prawdopodobnie jeszcze syna, gdyż niedawno znaleziono w Ostrowie Lednickim grób małego chłopca
z początku XI wieku z zachowanymi resztkami niezwykle bogatego stroju. Losy Predsławy po śmierci króla nie są niestety znane. Nie wiadomo, czy Mieszko II odesłał ją do Kijowa ani kiedy umarła i gdzie została pochowana. Sama zaś cerkiew na Ostrowie Lednickim zburzona została podczas najazdu czeskiego księcia Brzetysława I i nigdy jej nie odbudowano. Brak jest również jakichkolwiek informacji o tym, czy Predsława pokochała ostatecznie swojego ciemięzcę, czy też łączył ich tylko związek kata i ofiary. Według Galla Anonima podobno Gaudenty, brat i następca św. Wojciecha, z nieznanej mi przyczyny
obłożył ją (Polskę) klątwą. Czy powodem było tak ostentacyjne cudzołóstwo Bolesława Chrobrego?
Niestety, znowu brak jakichkolwiek potwierdzeń tej klątwy w dokumentach kościelnych (także
papieskich) i w zagranicznych kronikach, a przecież taki fakt zawsze powszechnie odnotowywano.
Milczał na ten temat Nestor. Co więcej, milczał również znany przecież z krytycznych wpisów o polskim
władcy niemiecki kronikarz Thietmar z Merseburga. Wyszczerbiony rzeko​mo o kijowską Złotą Bramę miecz Bolesława Chrobrego przeszedł, jako tak zwany szczerbiec, do legendy, do polskiej historii, a także do rytuału koronacyjnego polskich królów. Powszechnie utożsamiany jest bowiem błędnie z za​cho​wanym do dzisiaj mieczem koronacyjnym o tej samej nazwie.
Tymczasem w 1018 roku, gdy polski książę wjeżdżał do Kijowa, Złotej Bramy jeszcze w tym mieście
nie było. Gall Anonim widocznie o tym nie wiedział. Bolesław Chrobry uderzył zapewne swoim
mieczem w jedną z kilku kijowskich bram miejskich. Ta nazwana Złotą została wybudowana przez
Jarosława Mądrego dopiero w połowie XI wieku. Uszkodzony miecz, złom zupełnie nieprzydatny już
w boju, polski władca zapewne od razu odrzucił, bo chyba nie miał najmniejszego zamiaru używać potem
w bitwach czy też przywozić do kraju takiego wybrakowanego oręża.

Obrazek
Szczerbiec – miecz, który okazuje się być darem Żydów sefardyjskich, dla księcia Bolesława Pobożnego

Na pewno także polski książę nie doznał wtedy żadnego proroczego olśnienia, że oto w taki sposób
powstaje w Kijowie późniejsza ważna relikwia narodowa. A nawet gdyby wydał polecenie, aby
zachować ten miecz dla przyszłych pokoleń w charakterze symbolu swojej jurności, to i tak oręż ten
zostałby zniszczony podczas najazdu czeskiego księcia Brzetysława I, który z niezwykłą zawziętością
likwidował wszelkie ślady po Bolesławie Chrobrym łącznie z jego sarkofagiem; posunął się nawet
do sprofanowania znajdujących się w nim szczątków naszego króla. Natomiast rzeczywiście uderzył mieczem w istniejącą już wtedy kijowską Złota Bramę – i zapewne go wówczas wyszczerbił – inny polski władca, król Bolesław Śmiały. Zdarzyło się to dopiero w 1068 roku. Powtórzenie gestu pradziada nie miało tym razem żadnego podtekstu seksualnego, było tylko elementem symbolicznym, nawiązaniem do legendy o poprzednim zdobyciu Kijowa. Nie wiadomo jednak, jakie były dalsze losy tego królewskiego uszkodzonego miecza. Na pewno nie jest to obecny szczerbiec, znany jako miecz koronacyjny. Trudno przypuszczać, aby Bolesław Śmiały specjalnie polecał przechowywać ten oręż w królewskim skarbcu, dla przyszłych pokoleń, albo wywiózł go, uciekając na Węgry, jako pamiątkę dawnych sukcesów, ale nawet gdyby tak było, to nadal nic nie wiadomo o jego dalszych losach. Wątpliwe jest także, aby następca Bolesława, książę Władysław Herman, odnalazłszy ten miecz na Wawelu, darzył szczególnym przywiązaniem ową wyszczerbioną broń swojego starszego brata i przechował ją, proroczo przewidując, że w przyszłości stanie się ona mieczem koronacyjnym polskich królów.

W jaki zatem sposób szczerbiec znalazł się wśród najważniejszych polskich regaliów? Dodać należy
od razu, jako miecz ceremonialny, a nie oręż bitewny.
„Miecz Bolesława Chrobrego” po raz pierwszy jako rekwizyt koronacyjny wystąpił 20 stycznia 1320
roku podczas uroczystego wprowadzania na polski tron króla Władysława Łokietka, chociaż wtedy
jeszcze nie nosił takiej nazwy. Był to rzeczywiście lekko wyszczerbiony miecz, a może po prostu źle
wykuty, podobno, jak początkowo utrzymywano, pamiątka rodzinna książąt mazowieckich, ostatnio
w posiadaniu księcia kujawskiego Kazimierza I, królewskiego ojca. Należał ponoć pierwotnie
do jakiegoś nieznanego polskiego uczestnika krucjaty do Ziemi Świętej, o czym mogła świadczyć jedna
z ozdób na jego rękojeści (Baranek Boży, herb, jaki nadany został Jerozolimie przez krzyżowców). Nie
jest przy tym do końca jasne, w jaki sposób oręż ten znalazł się w rękach książąt mazowieckich.
Pojawiła się jednak jeszcze inna hipoteza, zgłoszona ostatnio przez pracowników muzeum na Wawelu –
Marcina Biborskiego, Janusza Stępińskiego i Grzegorza Żabińskiego – a oparta na wnikliwej analizie
porównawczej podobnych mieczy w Europie. Zbadali oni zarówno surowiec i technikę wykonania, jak
wszystkie jego ornamenty. Otóż ich zdaniem ten paradny miecz, zwany dzisiaj Szczerbcem, mógł być
darem wdzięczności... Żydów sefardyjskich dla księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego
za umożliwienie im osadzenia się w jego włościach w Wielkopolsce.
Miecz ten, ów żydowski podarunek, z racji bogatego zdobienia rękojeści wszedł potem w skład posagu
córki tegoż księcia Jadwigi, jak wiadomo, żony Władysława Łokietka. Świadczyłaby o tym nieistniejąca
już dzisiaj tabliczka na rękojeści z łacińskim napisem – „książę Bolesław” (oczywiście Pobożny),
interpretowana później przez wielu historyków jako tabliczka z imieniem Chrobrego. Był to przy tym
miecz tak bogato zdobiony, że tym samym zupełnie nieprzydatny w boju, nadawał się więc jedynie
na miecz paradny lub ceremonialny. Wyszczerbienia na brzeszczocie miecza mogły być wynikiem
niestaranności płatnerza, jak również wadliwości użytego materiału. Na pewno nie powstały
od świadomego uderzenia nim w jakąkolwiek kamienną czy stalową konstrukcję.
Jeśli ta hipoteza okaże się prawdziwa, a wszystko na to wskazuje, to nie lada problem mieć będą teraz
ci, którzy tak ochoczo, z przekonań nacjonalistycznych, wpinają sobie miniaturkę „mieczyka Chrobrego”,
tego „najstarszego polskiego miecza”, do klapy marynarki. Ale to już ich problem.
W każdym razie od koronacji Władysława Łokietka miecz nazwany Szczerbcem stał się, poza
warszawskimi intronizacjami Stanisława Leszczyńskiego i Mikołaja I, koronacyjnym mieczem wszystkich
polskich królów. Kiedy 15 czerwca 1794 roku, po trzecim rozbiorze Polski, wojska pruskie wkroczyły do Krakowa, natychmiast rozpoczęły poszukiwania skarbca koronnego ukrytego niemal w przeddzień zajęcia przez nich Wawelu. Kiedy okazało się, że skarbiec jest pusty, pruski komendant Krakowa generał Leopold von Reuts wyznaczył nagrodę za wskazanie miejsca ukrycia polskich regaliów. Zgłosił się po nią pracownik skarbca nazwiskiem Zubrzycki, uczestniczący w przeniesieniu insygniów, i doprowadził Prusaków do kościoła uznanego przez Polaków za najbardziej bezpieczną kryjówkę. Czwartego października 1795 roku korony, jabłka i berła oraz miecz koronacyjny Szczerbiec zostały wywiezione przez tajnego radcę
Ludwika Antoniego von Hoyma do Koźla, a stamtąd, via Wrocław, wszystkie polskie akcesoria
koronacyjne przewieziono do Berlina. Czy Zubrzycki otrzymał obiecaną przez Prusaków nagrodę – nie
wiadomo. Niestety, wiadomo natomiast na pewno, że król pruski Fryderyk Wilhelm III w 1809 roku, po przegranej wojnie z Napoleonem, rozkazał wydobyć z polskich regaliów wszystkie szlachetne kamienie i perły, aby spłacić nimi dług dworu królewskiego wobec berlińskiej Dyrekcji Handlu Morskiego. Pozostały złoty i srebrny złom, o wadze 25 funtów i 27 łutów (ponad 11,5 kilograma) złota oraz 9 funtów i 77,8 łuta
srebra, został z polecenia tego króla przetopiony w 1811 roku w królewieckiej mennicy na pruskie
obiegowe monety. Potwierdza to list księcia Wilhelma Wittgensteina do pruskiego ministra wojny Karla
H. Witzlebena. Niektóre ze szlachetnych kamieni wydobytych z polskich regaliów miały ozdobić
naszyjnik ofiarowany żonie Luizie przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III. Ostatni widział nasze
insygnia koronacyjne na dworze króla Fryderyka Wilhelma III w Berlinie, jeszcze przed zniszczeniem,
książę August Fryderyk de Sussex, o czym wspomina w swojej korespondencji z Niemcewiczem.
Szczerbiec podzielił losy polskich regaliów, ale o dziwo, w odróżnieniu od nich ocalał. Jako stalowy
złom, po oderwaniu bogatych zdobień, a szczególnie złotej tabliczki z imieniem Bolesława, nie
przedstawiał już dla Prusaków żadnej wartości. Po kongresie wiedeńskim, w nieznanych dokładnie okolicznościach, miecz ten znalazł się w posiadaniu ambasadora rosyjskiego w Paryżu, Carla Osipowicza Pozzo di Borgo, kolekcjonera dawnej broni, i wraz z nim trafił później do Petersburga. Ambasador podarował go carowi Mikołajowi I jako polskiemu królowi, a ten przekazał do zasobu naszych regaliów gromadzonych wtedy w Ermitażu. Do Polski miecz koronacyjny wrócił w 1920 roku wraz ze zbiorami poloników oddanymi nam przez ówczesną Rosję Radziecką zgodnie z zapisami traktatu ryskiego. We wrześniu 1939 roku został wywieziony wraz z innymi skarbami polskiej kultury do Rumunii, skąd trafił ostatecznie do Kanady. Odzyskaliśmy go wraz z innymi tak zwanymi kanadyjskimi skarbami wawelskimi w 1961 roku. Nieprawdziwa okazała się zatem legenda o polskim władcy i Złotej Bramie w Kijowie, nie zachował się szczerbiec należący do Bolesława Chrobrego, swoisty bohater tej samej legendy. Z całego przekazu Galla Anonima o wydarzeniach w Kijowie prawdziwa była tylko owa nieszczęsna ich bohaterka, piękna i młodziutka kijowska księżniczka Predsława, najpierw brutalnie, niemal publicznie, zgwałcona, a potem jako nałożnica uprowadzona do obcego kraju przez polskiego chrześcijańskiego władcę.

ODPOWIEDZ