Instynkt, umiejętność czy urządzenie?

Awatar użytkownika
Maat
Posty: 129
Rejestracja: 25 stycznia 2011, 23:23

Instynkt, umiejętność czy urządzenie?

Post autor: Maat » 31 stycznia 2011, 20:42

GPS to urządzenie skonstruowane przez ewolucje czy instytuty militarne USA?

Kto pierwszy skonstruował urządzenie, które odczytuje dane precyzyjnego namierzania położenia geograficznego Departament Obrony Stanów Zjednoczonych czy ptaki, ssaki, ryby wędrowne? System pozycjonowania geograficznego od milionów lat wykorzystywany był przez podróżników, ze świata zwierząt. Współczesna cywilizacja wymyśliła go dopiero na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Powszechne zastosowanie GPS do celów cywilnych nastąpiło na początku dwudziestego pierwszego wieku. Skutkiem ubocznym tego wynalazku są miliony ton odpadów urządzeń potrzebnych do namierzania i odczytu oraz bałagan w kosmosie.

Z jakich źródeł korzystają ptaki, ssaki, ryby i owady wędrowne by określić aktualne położenie geograficzne potrzebne do ustalenia trasy corocznych emigracji?

Czy mechanizmy w mózgach i częściach ciała podróżników świata zwierząt mogą przetwarzać i odczytywać dane z impulsów energii, którą odczuwają i działać na identycznej zasadzie co GPS.

W energii, która nas otacza zakodowana jest cała sieć informacji, z których wszystkie zwierzęta wędrowne odczytują dane i współrzędne geograficzne najbardziej korzystnej i ekonomicznej trasy przelotu, przejścia czy przepłynięcia.

Prądy morskie i powietrzne, wyże i niże baryczne, energia Ziemi i energia emitowana z przestrzeni kosmicznej, jest naturalnym satelitą, danych i współrzędnych całej sieci map, wytyczonych szlaków i „autostrad” oraz korytarzy morskich i powietrznych.
Obrazek

Segment kosmiczny GPS składa się z 24 satelitów, w tym 3 aktywnych satelitów zapasowych.

Czy mózgi ptaków, ssaków, ryb i owadów wędrownych maja funkcje, dzięki której mogą odczytać współrzędne potrzebne do określenia położenia geograficznego? Czy dane odczytywane z prądów morskich, powietrznych, energii Ziemi i energii ciał niebieskich mogą kreślić mapy i trasy emigracji?

Instynkt, umiejętność czy urządzenie?

Wszystkie urządzenia, które kiedykolwiek wymyślił człowiek skonstruowała wcześniej natura?

Mechanizmy, które skonstruowała natura w trakcie milionów lat ewolucji.

Echosonda czy sonar to urządzenia skopiowane od nietoperzy, waleni, ptaków.
Kamery termowizyjne to urządzenie skopiowane od nocnych wędrowców i myśliwych.
Jakie zmysły i urządzenia skonstruowane przez ewolucje pozwalają na zlokalizowanie w czasie rzeczywistym pozycji współrzędnych lądowych, morskich, lotniczych i kosmicznych?
Skopiowane z Wikipedia - Trasy migracyjne śledzonych satelitarne szlamników, najwytrwalszych wędrujących ptaków.

Obrazek

Ptaki wędrowne potrafią zlokalizować współrzędne trasy przelotu liczącej tysiące kilometrów nad oceanem gdzie nie ma żadnego punktu orientacyjnego. Skrzydlaci podróżnicy potrafią zlokalizować wysepkę o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych gdzie od tysięcy lat corocznie zatrzymują się na odpoczynek. Niektóre wyspy będące przystankami na trasie corocznych wędrówek przez ocean od kilkunastu lat są zatopione jednak ptaki zatrzymują się w tym właśnie miejscu i toną, dlatego że w sowich mapach nawigacyjnych mają zapisane współrzędne tej wyspy jako jeden z punktów odpoczynku. Gdyby instynkt odpowiadał i kierował tak ściśle precyzyjnymi współrzędnymi zatopionej wyspy to czy właśnie on nie powinien ostrzec przed niebezpieczeństwem. Identyczne sytuacje możemy obserwować u kierowców, którzy patrząc ślepo w nieaktualną mapę na ekranie GPS lub błędnie odczytują instrukcje lektora wjeżdżają do rzeki lub zbaczają z obranej trasy w polną drogę. Jeżeli instynkt odpowiedzialny jest za pokonanie tras liczących setki kilometrów to, dlaczego np. gołębie pocztowe mogą wrócić do swojego gniazda tylko w okresie od pojawienia się pąków na drzewach do czasu, gdy nie opadną z nich liście? Dlaczego późną jesienią i zimą na powietrznych listonoszy nie działa instynkt i nie mogą oni powtórzyć wiosennych i letnich maratonów.


Zdaniem naukowców to instynkt kieruje systemem pozycjonowania geograficznego,
wszystkich podróżników ze świata zwierząt wytyczając trasę wędrówki. To przekonanie oraz mylenie instynktu z wiedzą, funkcjami, mechanizmami, możliwościami i umiejętnościami mózgu, narządów i zmysłów, jakimi natura obdarzyła żywe istoty w trakcie milionów lat ewolucji doprowadziło do, tego, że nie umiemy wykorzystać wszechotaczającej nas energii. Mylenie instynktu z wiedzą, urządzeniami i mechanizmami, którymi dysponują żywe istoty spowodowało, że zatraciliśmy nie tylko umiejętność nawigacji, ale również wykorzystania energii ziemskiej i kosmicznej do wytwarzania ciepła, elektryczności, prognozowania w meteorologii i sejsmologii. Zatrąciliśmy również umiejętność emitowania informacji za pomocą fal emitowanych przez mózg na odpowiednich częstotliwościach. Dziś umiejętność tą lub raczej resztki, które po niej zostały nazywamy telepatią.

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Instynkt, umiejętność czy urządzenie?

Post autor: Blad » 01 lutego 2011, 16:47

Temat, który poruszyłaś jest bardzo ciekawy i zapewne jak wszystkie tego typu tematy, bardzo tajemniczy. Tajemnica ukryta jest w określaniu swojej pozycji przez człowieka. Jak uczy nas historia człowiek od zawsze zmuszony byl do określenia swojego położenia względem charakterystycznych punktów swojego otoczenia. Jedynie w chwilach kiedy nie zadawał sobie pytania dokąd zmierza przestawał zastanawiać się gdzie się znajduje.
Najwcześniejsze mapy znanego świata były mapami schematycznymi. Np Babilońska mapa znanego w tamtym czasie świata wykuta w kamieniu i datowana jest na VI w pne

Obrazek

Co na niej możemy znaleźć, a właściwie co na niej znaleźli naukowcy?

Obrazek

1. "Góry" (w języku akadyjskim: šá-du-ú)
2. "Miasto" (w języku akadyjskim: uru)
3. Urartu (w języku akadyjskim: ú-ra-áš-tu)
4. Assyria (w języku akadyjskim: kuraš+šurki)
5. Der (w języku akadyjskim: dēr)
6. ?
7. Bagna (w języku akadyjskim: ap-pa-ru)
8. Elam (w języku akadyjskim: šuša)
9. Canal (w języku akadyjskim: bit-qu)
10. Bit Yakin (w języku akadyjskim: bῑt-ia-᾿-ki-nu)
11. "Miasto" (w języku akadyjskim: uru)
12. Habban (w języku akadyjskim: ha-ab-ban)
13. Babylon (w języku akadyjskim: tin.tirki), podzielony przez Eufrat

14 — 17. Ocean (słona woda, w języku akadyjskim: idmar-ra-tum)

18 — 22. Obiekty mitologiczne


Mapy były niezbędne do bezpiecznego powrotu do domu, lecz do ich sporządzenia niezbędne było określenie kierunków świata. Te określono za pomocą słońca.

Następnym, który pokusił się o sporządzenie mapy świata był Anaximander. Grek który żył w latach 610-546 pne. Mapa którą on sporządził wyglądała już zupełnie inaczej

Obrazek
Tak prawdopodobnie wyglądała jego mapa świata.

Najciekawsza jednak z nawigacji jest nawigacja morska, bo właśnie tam teren jest pozbawiony charakterystycznych wzniesień, pagórków czy choćby znanego lasu. Jak tam określić swoje położenie?
Wyprawy handlowe i wojenne, a co za tym idzie i nawigowanie, były bezpośrednim motorem rozwoju cywilizacji. Starożytne eposy i legendy zawsze opisują jakieś podróże. Co ciekawe, ich bohaterowie z reguły docierali tam, gdzie chcieli dotrzeć. Wszystkie znaczniejsze narody basenu morza Śródziemnego dobrze żeglowały, i wiedziały dlaczego: transport morski jest szybszy, a nawet jeśli akurat nie, to tańszy i wymagający mniej wysiłku.

Starożytni rzadko oddalali się od brzegów. W położeniu orientowali się według charakterystycznych punktów wybrzeża, a na noc kotwiczyli. Ich zasługą są pierwsze pomoce nawigacyjne w postaci przekazywanych z pokolenia na pokolenie opisów tras i punktów orientacyjnych. Zobaczmy na jaką odległość mogli się oddalić. nie wiem czy zdajecie sobie sprawę co to jest HORYZONT?
Horyzont – koło powstałe w wyniku przecięcia sfery niebieskiej na dwie części, wyznaczające granicę pomiędzy przestrzenią widoczną dla obserwacji i zasłoniętą przez Ziemię.
Płaszczyzna horyzontu jest zawsze prostopadła do lokalnej osi pionu. Ze względu na odchylenie kształtu Ziemi od kuli, oś pionu nie pokrywa się z osią łączącą środek Ziemi z obserwatorem, z wyjątkiem równika i biegunów ziemskich.
Horyzont.JPG
Horyzont.JPG (18.71 KiB) Przejrzano 420 razy
A więc przy żałożeniu że nic nie stoi na przeszkodzie i powierzchnia jest gładka dla człowieka którego oczy są na wysokości ok 1,7 m npm linia horyzontu oddalona jest o 4,7 km od człowieka. (oczywiście przy założeniu że jest dobra przejrzystość powietrza a nie zanieczyszczona smogiem :D ) W miarę wzrostu wysokości ponad poziom morza odległość ta wzrasta. Spójrzmy teraz na tą sprawę z pozycji statku i Latarni morskiej (czy jakiegokolwiek innego charasterystycznego punktu umieszczonego na lądzie i to na dodatek na wzniesieniu. Sprawa wygląda w ten sposób.
HorizonDistance.JPG
Odległość widzialna latarni morskiej z "Bocianiego gniazda"
HorizonDistance.JPG (67.77 KiB) Przejrzano 420 razy
Jak widzicie odległość ta drastycznie wzrasta. Od czasu kiedy ludzie zaczeli żeglować doskonale sobie zdawali z tego sprawę, dlatego też, punkty orientacyjne starano się umieszczać na najwyższych wzniesieniach wybrzeża. Dotyczy to również sposobów komunikacji. Np Jeżeli dwie wieże wznisiemy na wysokość 25 mnp to z każdej odległość z jakiej będą widoczne wynosi ok 37,5 km.
Dawno temu ludzie mieli lepszy wzrok niż my teraz a i powietrze nie było tak skażone cywilizacją. Co może zobaczyć ludzkie oko?

50m – widać oczy i usta
100m – oczy wydają się punktami
200m – odróżnia się dobrze wszystkie części ludzkiego ciała oraz szczegóły ubrania
300m – widać jeszcze trochę twarz
400m – dostrzega się ruchy nóg
500m – odróżnia się przy odpowiednim świetle, kolor ubrania, głowę i kapelusz od reszty ciała
600m – głowa staje się punktem
700m – jest bardzo trudno odróżnić głowę od reszty ciała
800m – głowa już nie odróżnia się od reszty ciała
1000m – można jeszcze dostrzec ruchy ramion i nóg
1200m – odróżnia się dobrze człowieka na koniu, od człowieka stojącego
1500m – odróżnia się jeszcze słup telegraficzny
3000m – odróżnia się pnie pojedynczych, dużych drzew
10 000m – można odróżnić tylko wieże kościołów.

Wiem wiem zaraz ktoś mi zarzuci że miarę metryczną ludzi znają od niedawna. To prawda, ale odległość można określić w każdej jednostce bo to się nie zmienia.

Wróćmy więc do podróży. Sami widzicie na ile człowiek, który nie znał celu swojej podróży mógł się oddalić od rozpoznawalnych punktów. Wtedy też pewnie w sobie tylko znany sposób zaznaczał trasę, aby swobodnie i bez przeszkód wrócić.
Takim jednym z najbardziej znanych starożytnych kartografów był Ptolemeusz.
Klaudiusz Ptolemeusz bo tak się nazywał ów człowiekurodził się w 100 ne i zmarł 68 lat później. Był to grecki uczony pochodzący z Tebaidy, który kształcił się i działał w Aleksandrii. Napisał wiele dzieł z dziedziny matematyki, astronomii, geografii i muzyki.
To on jako pierwszy znany nam kartograf sporządził mapę wszechświata
Obrazek
Cellarius_ptolemaic_system.jpg
Mapa wszechświata Ptolemeusza według Andreasa Cellariusa
Cellarius_ptolemaic_system.jpg (4.82 MiB) Przejrzano 420 razy
Jak się dobrze przyjrzycie rysunkom dookoła mapy w trzech miejscach możecie zauważyć że ludzie trzymają taki potrójny krzyż. Czy jest to trójramienny krzyż papieski, symbol jego władzy??
Obrazek

Nic bardziej mylnego. Ten trójramienny krzyż trzymany przez astrologów to prawdopodobnie ... Laska Jakuba (ew. Laska św. Jakuba). Był to przyrząd nawigacyjny w postaci prostej listwy z ruchomą poprzeczką, stosowany w żeglarstwie służący do mierzenia wysokości ciał niebieskich nad horyzontem, a także kątów poziomych i pionowych pomiędzy obiektami widocznymi na Ziemi. Wyparta przez astrolab a następnie przez sekstant.
Jak działał Astrolab? zapraszam na wykład Toma Wujca http://tedafrica.org/talks/lang/pol/tom ... olabe.html

Ale wróćmy do Ptolemeusza.
By ułatwić sporządzenie map Ptolemeusz zestawił tabele współrzędnych ok. 8100 najbardziej znanych miejscowości, gór i rzek. W sposób dokładniejszy niż jego poprzednicy opisał m.in. Brytanię i kraje pomiędzy Dunajem a Bałtykiem. Na tym terenie wymienił m.in. Kalisię (Καλισία), identyfikowaną przez niektórych[potrzebne źródło] z Kaliszem, Karrodunon (Καρρόδουνον) łączony dawniej, np. przez J. Lelewela z Krakowem, Skurgon (Σκοῦργον), Askaukalis (ἀσκαυκαλίς) utożsamiany ze Żninem. Podał także nazwy i siedziby takich plemion, jak Wenedowie, Gythonowie, Galindowie, Souobenoi i Sudinowie (Sudinoi) - ci ostatni są uważani za Jaćwingów (Sudawia to jedna z nazw Jaćwieży). Oprócz wiarygodnych i rzetelnych źródeł wykorzystywał też materiały z drugiej ręki i legendy, przez co jego obraz uzyskany z jego danych, szczególnie w odniesieniu do nazw plemion, jest często niedokładny lub wręcz mylny.

Wszytko byłoby fajnie, gdyby nie jedno ALE (nie mylić z angielskim piwem proszę :) )
Mapa świata Ptolemeusza może być kopią jakichś dawnych map, ponieważ ukazuje prawdopodobnie w niektórych rejonach topografię z czasów ostatniego zlodowacenia. Charakterystyczna dla mapy Ptolemeusza jest duże przewiększenie wyspy Cejlon (na mapie zaznaczona jako Trapobane) na Oceanie Indyjskim (Indicum Pelagus). Zaś sam Ocean Indyjski jest otoczony ze wszystkich stron lądem, m.in. tzw. Złotym Chersonezem (Aurea Chersonesus), dużym półwyspem, położonym w miejscu obecnego Półwyspu Malajskiego, Sumatry i Borneo. Taki pomost lądowy istniał tu podczas ostatniego zlodowacenia i przez naukowców jest zwany Sundalandem.
A kiedy było ostatnie zlodowacenie?
Ostatnie zlodowacenie zakończyło się ok 10000 pne. To jestem ciekaw z czyich map korzystał nasz ukochany Ptolemeusz?

W innym poście postaram się opracować astronawigację, może te informacje Wam się do czegoś przydadzą :)
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Instynkt, umiejętność czy urządzenie?

Post autor: Blad » 02 lutego 2011, 21:33

„Per aspera ad Astra”
Przez trudy do gwiazd.

Jak to było z tą astronawigacją?
Od zarania dziejów człowiek interesował się tym co się dzieje nad jego głową. Zadawał sobie pytanie dlaczego te punkty na ciemnym niebie tak świecą, czym bądź kim one są. Ludzie wiedzieli że bogowie pochodzą z nieba, i ci dobrzy i ci źli. Głównym Bogiem, po Bogini - Księżycu, stało się Słońce. Skoro niebo to siedziba Bogów, to wiedza o bogach stała się wiedzą tylko dla wybranych, dla tych najlepszych bo czyż zwykły człowiek może przebywać i komunikować się z bogami? Tutaj musiałbym poruszyć wątki socjologiczne i rozwój społeczeństw, ale chyba pominiemy ten etap bo na ten temat napisano już wielkie księgi a ja nie mam zamiaru tego robić. W każdym bądź razie układy plemienne, które obowiązywały w plemionach wędrownych przerodziły się w duże aglomeracje miejskie, gdzie już znacznie większa władza skupiała się w rękach jednego człowieka - króla, od spraw ludzkich i kapłana - od spraw boskich. Ja, za waszym pozwoleniem zajmę się tym małym wycinkiem spraw boskich jakim jest astronawigacja. Wiedza wykradziona kapłanom przez ludzi nauki.
Żeby zacząć opowiadać o jakiejkolwiek nawigacji musimy zacząć od systemu nawigacyjnego który jest … w nas samych. Takim systemem jest zmysł równowagi, który jako pierwszy rozwija się w człowieku. Narząd zmysłu równowagi znajduje się w błędniku, czyli w uchu wewnętrznym. Błędnik osiąga dojrzałość jako pierwszy ze wszystkich narządów zmysłów, w szóstym miesiącu rozwoju płodu. Zmysł równowagi jest odtąd systematycznie ćwiczony, ponieważ dziecko często zmienia pozycję w łonie matki. Polskie słowo błędnik jest odpowiednikiem łacińskiego określenia labyrinthus, czyli labirynt. Nazwa ta oddaje skomplikowaną budowę narządu równowagi, składającego się z tzw. woreczka i łagiewki oraz trzech półkolistych przewodów.
Wnętrze tych organów wypełnia galaretowata śródchłonka. Woreczek i łagiewka zawierają ponadto ziarenka soli wapnia zwane statolitami (otolitami). Podczas ruchów głowy, statolity pod wpływem siły bezwładności, przetaczają się po rzęsatych włoskach komórek zmysłowych. Równocześnie ta sama siła bezwładności powoduje odchylanie się zastawek w tzw. bańkach przewodów półkolistych, a ruch ten uaktywnia tamtejsze komórki zmysłowe.
Pobudzane w ten sposób komórki zmysłowe przekazują odpowiednie sygnały do zakończeń tzw. nerwu przedsionkowego. Nerwem tym informacje z błędnika przesyłane są dalej do ośrodka równowagi w mózgu. Tam porównywane są z doznaniami narządów innych zmysłów, zwłaszcza tzw. proprioreceptorów. Wspominane proprioreceptory są narządami zmysłu zwanego kinestetycznym, o którym warto napisać kilka słów więcej. Wrażenia kinestetyczne pochodzą z zakończeń nerwowych rozmieszczonych m.in. w mięśniach i stawach. Dzięki nim możliwa jest orientacja w położeniu ciała. I ta właśnie orientacja pozwala np. z zamkniętymi oczami dotknąć palcem czubka nosa. Z dzieciństwa wiemy, że kiedy zakręcimy się parę razy w miejscu z zamkniętymi oczyma, to po zatrzymaniu się i otwarciu oczu, wszystko wokół przez chwilę wiruje. To wzrok bezwładnie podąża za zmysłem równowagi, a ten nie odnotował jeszcze zaprzestania ruchu. Zsynchronizowanie pracy błędnika i oczu ma czasami nieoczekiwane skutki dla funkcjonowania układu autonomicznego, który uwzględnia informacje ośrodka równowagi w mózgu. Silne kołysanie statku na morzu lub gwałtowne zmiany prędkości samochodu powodują docieranie do mózgu intensywnych i sprzecznych z sobą sygnałów. Szybciej reagujące na bodźce oczy przekazują coś innego, niż nie nadążający z podawaniem informacji błędnik.
A gdyby tak oddzielić pracę obu zmysłów i używać ich oddzielnie, albo wyćwiczyć zmysł równowagi do tego stopnia żeby zastąpił nam zmysł wzroku, który w wielu sytuacjach nas zawodzi?
Nie na darmo „dzisiejszy człowiek” stworzył żyrokompas, który jest w stanie pokazać nam każde zmiany kierunku. Wszystko więc jest kwestią zapamiętania „ustawień”.
Tylko tym jestem w stanie wytłumaczyć podróże aborygenów, czy nomadów poprzez morza pustynnych piasków, gdzie obraz potrafi zmienić się z minuty na minutę. Raz zapamiętany kierunek jest utrzymywany tak długo aż człowiek nie osiągnie celu. Ten zmysł, przez nasz osiadły tryb życia, został zepchnięty do roli podrzędnej narządu wzroku. Szkiełko i oko.
Skoro już potrafimy wyczuwać kierunki następną kwestią, niezbędną w astronawigacji jest określenie czasu. Daty i godziny. Kiedy nie było jeszcze przyrządów odmierzających czas w astrologii czas określano na podstawie zdarzeń na niebie. Kapłani wiedzieli że w życiu człowieka wszystko ma swoją cykliczność. Palec wskazujący wzniesiony przez budowniczego w kierunku nieba mówi nam : „Jako na ziemi tak i w niebie”.
astrologowie.jpg
astrologowie.jpg (133 KiB) Przejrzano 406 razy
Rysunek 1 Fragment mapy Cellariusa
Zauważyli sprawy dzisiaj tak dla nas oczywiste jak to że słońce rano wschodzi, dochodzi do pewnego punku - południa (czyli połowy swojej drogi) i zaczyna chylić się ku zachodowi, aby w końcu ustąpić miejsca na niebie księżycowi. I zawsze się to dzieje w tych samych kierunkach. Skoro „Jako na Ziemi tak i w Niebie” kierunki w których było widziane słońce to jest półkolem dnia, a ta reszta musi być półkolem nocy. Środek tego półkola nazwano Północą. I w ten właśnie prosty sposób określiliśmy cztery podstawowe kierunki ziemi. Wschód, Zachód, Północ i Południe. Kierunki te po przeniesieniu na formę graficzną wielkiego koła Życia utworzyły krzyż.
Czy to wszystko? Oczywiście że nie. Równocześnie z tym „odkryciem” człowiek zauważył że i księżyc ma swój rytm, który powtarza się co 28 dni (28 wschodów i zachodów słońca). Najpierw pokazuje się jego malutki łuk potem rozrasta się aby pokazać całe swoje oblicze i zaczyna zanikać aby w końcu nie pokazać się przez trzy kolejne noce. Ten cykl został nazwany miesiącem. Rytm księżyca wskazał im rytm organizmu kobiety jakże zbieżny z jej ciałem (i stąd też tak bardzo niepopularny dzisiaj zwrot TYCH WŁAŚNIE kobiecych dni).
Jednak kapłani wiedzieli znacznie więcej niż to co mogli zaobserwować „normalni” ludzie. Wiedzieli że księżyc pomimo tego że go nie widać w dzień nie zaprzestaje swojej wędrówki i czasami pokazuje się w dzień goniąc słońce. Goni je tak długo aż się z nim spotka. Po wiekach obserwacji i nauk, przekazywania wiedzy pokolenia na pokolenie kapłani potrafili z wielką dokładnością określić ten dzień, dzięki właśnie cykliczności. Dzięki „jako w niebie tak i na ziemi”. Wyobraźmy sobie jaka wielką moc miała ta wiedza. Ludzie uznawali Słońce jako boga, dzięki któremu (co z reszta jest najprawdziwszą prawdą) mogą żyć, dzięki któremu wszystko na tej planecie zwanej ziemią rośnie i dojrzewa. A co by się stało gdyby ten bóg, obraził się na ludzi i odszedł sobie? Odszedł sobie na stałe? Ludzie nie mogli na to pozwolić i zrobiliby wszystko aby tylko nie odchodził. Wystarczyło pokazać ich „winy” i sposób zadośćuczynienia, który spodobałby się „BOGU”.
Ale, ale, temat religii i wierzeń to następny bardzo obszerny temat, na który tutaj nie mamy czasu.
Od czasu wynalezienia pisma i sposobu przekazywania wiedzy na dłużej niż jedno pokolenie, przybywało informacji na temat cykli występujących na niebie. Zauważono że w ciągu jakiegoś jednego okresu czasu Słońce dzieli swój okres panowania na niebie równo pół na pół z księżycem. Taka sytuacja zdarza się dwa razy , a przez resztę tego okresu na niebie dłużej panuje księżyc albo dłużej panuje słońce. Czas jednego takiego cyklu ludzie nazwali rokiem. I tak właśnie powstały dni równonocy i przesileń. Kapłani byli w stanie obliczyć te dni, a że były związane z Bogiem były to bardzo ważne dni.
Dzięki tym wszystkim obserwacjom nagle stworzyła się możliwość zlokalizowania nas w jakimś czasie. Najczęściej LATA (bardzo ciekawe słowo w języku polskim, dlaczego właśnie porą roku odmierza się okres 365 dni, ale pewnie do tego dojdziemy) było odmierzane od jakiegoś wydarzenia. Taką odmianą jest kalendarz Chiński który obowiązuje do dnia dzisiejszego od roku 2637 p.n.e. kiedy to według podań został wynaleziony i ustanowiony przez Huang Di.
. Co takiego specjalnego jest w kalendarzu chińskim? 60-cio letnia Cykliczność nie numerów poszczególnych lat a ich nazw.
Chiński kalendarz – używany w Chinach od II wieku p.n.e. kalendarz księżycowo-słoneczny, który dzieli rok na 12 miesięcy po 29 i 30 dni. Co pewien czas - 7 razy w ciągu 19-letniego cyklu - dodaje się 13 miesiąc. Jest to tzw. cykl Metona z Aten (analogicznie jak w kalendarzu babilońskim).
Miesiące nie maja nazw a jedynie numery i podzielone są na dekady. Z czasem kalendarz chiński, księżycowo-słoneczny, ewoluował w kierunku kalendarza słonecznego.

Chiński kalendarz składa się z sześćdziesięcioletnich cykli, które stanowią kombinację dwunastu Ziemskich Gałęzi (Ziemskich Konarów) reprezentowanych przez 12 zwierząt i pięciu Niebiańskich Pni ukazywanych przez 5 żywiołów: woda, ziemia, drewno, ogień, metal – każdy w wariancie yin lub yang. Opiera się na precyzyjnej obserwacji wysokości słońca oraz faz księżyca.
Chiński Nowy Rok jest ruchomą datą, przypadającą na styczeń lub luty. Według kalendarza gregoriańskiego 26 stycznia 2009 jest obchodzony rok krowy (bawołu), następne lata po nim będą: tygrys, królik, smok, wąż, koń, owca (koza), pies, małpa, kogut, świnia i szczur.
Pewnie przynudzam ale chciałbym wam wyjaśnić jak do tego wszystkiego doszło, więc wiedza teoretyczna, chociaż o rzeczach oczywistych, jest potrzebna.
Skoro ustaliliśmy że wszystko jest cykliczne, i praktycznie ciężko ustalić gdzie jest początek a gdzie koniec tego koła życia człowiek postanowił sam określić początek tego cyklu. W astrologii a więc w nauce, która zajmuje się badaniem sfery niebieskiej i jej wpływu na życie człowieka jest punkt Barana. Wielu z was pewnie zapyta co to jest za punkt barana. Odpowiem krótko, najkrócej jak tylko mogę, jest to punkt (a także czas) od którego ludzie zaczęli obserwować zmiany na niebie. Słońce w swojej wędrówce po równiku słonecznym pokonuje przez okres 25920 lat ziemskich budzi się co jakiś czas w innym znaku zodiaku. Znaków tych jest 12. Jest to 12 gwiazdozbiorów które stoją na drodze słońca. Jednak starożytni astrologowie nie uznali 13-ego gwiazdozbioru - Wężownika. W ciągu jednego roku słońce znajduje się w nim „tylko” siedem dni. Droga słońca po nieboskłonie przez 25920 lat nazywana jest Cyklem Precesyjnym.
Cykl precesyjny został odkryty w II wieku p.n.e. przez greckiego uczonego Hipparschosa z Nikei.
słońce obieg.JPG
Ruch słońca po ekliptyce
słońce obieg.JPG (23.85 KiB) Przejrzano 407 razy

Jak widać na powyższym rysunku punkt Barana znajduje się w miejscu przecięcia koła obiegowego słońca z równikiem ziemskim, a więc równonoc, w dniu 23 marca. 23 marca nie jest stałą datą i waha się to w zależności od roku od 21 do 23 marca. W tym dniu, w II wieku p.n.e. wschód słońca następował w gwiazdozbiorze Barana i tak też nazwa został do dziś chociaż dzięki precesji Ziemi słońce już wschodzi w tym dniu w następnym gwiazdozbiorze. A jest nim gwiazdozbiór Ryb. Od gwiazdozbiorów w których wschodzi słońce w punkcie Barana nazwane są ERY. Była więc era BARANA, teraz jest era Ryb a następną po erze Ryb będzie era WODNIKA.
No dobrze, ale co to w końcu ma za znaczenie w astronawigacji? No ma wielkie bo jak widzicie patrząc tylko z jednego punku na ziemi ile się dzieje zmian w zależności od czasu. A co dopiero jak zaczniemy zmieniać swoje położenie?
Zanim jednak przejdziemy do podróży zajmijmy się układem gwiazd w jednym miejscu, kiedyś świętym i dostępnym tylko dla wtajemniczonych, dla kapłanów. Były to obserwatoria astronomiczne, położone na wzniesieniach aby poszerzyć sobie linię horyzontu.
Zastanówmy się ile i jakie dane są nam potrzebne aby określić położenie ciała niebieskiego na nieboskłonie? Są nam potrzebne dwie dane, wysokość i szerokość. Czym jednak tak naprawdę są te dane? Te dane są wynikiem podziału koła na 360 równych części. Proces ten występujący na nieboskłonie jest analogiczny do procesu na kuli ziemskiej, z tą tylko różnicą że siatka (bo tak nazywany ten układ linii wynikających z podziału koła) geograficzna jest nałożona na glob ziemski a siatka na nieboskłonie nałożona jest na widzialną część nieba.
Jak mówiłem wcześniej, jako że koło nie ma początku ani końca, człowiek sam określił ten początek i na nieboskłonie takim początkiem i zarazem końcem jest kierunek północny, początkiem natomiast drugiego wylicznika czyli punktem zerowym drugiej danej jest … HORYZONT.
Już wiemy jakie dane są nam potrzebne do określenia położenia ciała niebieskiego na nieboskłonie, ale jak je uzyskać? Człowiek wiele takich narzędzi wykonał żeby zaznaczyć te miejsca. Jednymi z nich, takimi najprostszymi, są menhiry. Cóż to takiego te menhiry?
Jak już wspomniałem wcześniej miejsce w którym badało się miejsce przebywania BOGA musiało być święte. Menhiry to w kulturze celtyckiej nieociosany lub częściowo obrobiony głaz (najczęściej zaostrzony od góry) ustawiony pionowo na grobie zmarłego, pełniący rolę pomnika ale nie tylko.
Spotykany jest w Anglii, Irlandii, Bretanii, Skandynawii, Francji, na Korsyce ale znany jest także w Afryce, Azji i Ameryce, gdzie pełnił prawdopodobnie funkcje kultowe.
położenie.JPG
Menhir
położenie.JPG (22.83 KiB) Przejrzano 407 razy
Menhiry posiadały rozmiary od 4 do 20 m wysokości oraz do 300 ton wagi. Występują pojedynczo, ustawione w szereg (tzw. alignment) lub w formie kręgów kamiennych.
Menhiry pochodzą głównie z neolitu (od IV tysiąclecia p.n.e.) i wczesnej epoki brązu .
W jaki sposób mogły one służyć do określania położenia ciał niebieskich? W tym przypadku niestety liczba mnoga jest nieodpowiednia. Jeden menhir w danym czasie mógł wskazywać tylko jedno ciało niebieskie. Ważne i święte dla danej grupy. Jednak już ciąg menhirów ustawionych w rzędzie lub w kole mógł określić tych ciał znacznie więcej, w zależności od miejsca położenia obserwatora, lub, jeżeli obserwator nie zmieniał swojego położenia, mógł określić czas. Przecież ten sam widok nieba powtarza się co 25920 lat.
Wielokrotnie stałem w centrum kamiennych kręgów i zastanawiałem się co też obserwator stojący tysiące lat temu w tym samym miejscu co ja mógł zobaczyć? Niestety, dzięki Precesji i olbrzymich brakach w mojej wiedzy nie udało mi się zobaczyć tego samego. Myślę że do tego samego służyły słupy w egipskim mieście Słońca. Można było po ich położeniu odczytać położnie słońca oczywiście stojąc w odpowiednim miejscu. Ale to ciągle były tylko markery, czyli znaczniki a nie przyrządy pomiarowe.
A więc jak zmierzyć? Czym zmierzyć?
Takim pierwszym znanym przyrządem do pomiaru, umożliwiającego zapis położenia była Laska Jakuba. O niej pisałem już wcześniej, ale ją wam pokażę.
Obrazek
Rysunek ten obrazuje w jaki sposób dokonywano pomiarów. To krótsze ramię było przesuwne i przesuwało się po dłuższym na którym znajdowała się podziałka. Ten przyrząd już precyzyjniej pokazuje nam jeden po potrzebnych nam danych, drugi niestety ciągle trzeba było wyszukiwać. Greccy matematycy jednak poradzili sobie i z tym problemem i stworzyli coś tak przepięknego i cudownego jak Astrolabium. Jak na tamte czasy to był cud myśli technicznej zapomniany na całe wieki. Wynalezienie astrolabium przypisuje się Hypatii, filozofce i matematyczce greckiej żyjącej w IV wieku naszej ery lub też Hipparchowi, greckiemu matematykowi, geografowi i astronomowi żyjącemu w II wieku p.n.e. Instrument ten służył żeglarzom do określania szerokości geograficznej, a także do pomiaru czasu.
Podstawową częścią astrolabium była mosiężna płyta, na której wyryto linie wysokości ciała niebieskiego nad horyzontem, linie azymutu i koła godzinne. Przez środek płyty przechodziła linia oznaczająca północny biegun nieba.
W innej wersji astrolabium składało się z okrągłej płyty z brązu lub cyny z ruchomą, zamocowaną w jej środku wskazówką zaopatrzoną na obu końcach w przezierniki. Po ustawieniu płyty w pozycji pionowej i po ustawieniu wskazówki na wybrane ciało niebieskie, odczytywano kąt na podziałce widocznej na górnej ćwiartce płyty.
Na płycie podstawowej była umocowana druga, obrotowa ażurowa płyta, zwana rete, której ostro zakończone wskaźniki określały położenia jasnych gwiazd. W rete było umieszczone niecentrycznie ażurowe koło ekliptyki.
Astrolabium używał m.in. Mikołaj Kopernik. Jako pierwsi stosowali je żeglarze arabscy od VIII wieku. W Europie pojawiło się dopiero w XIV wieku, a szerokie zastosowanie znalazło w XV wieku. Dopiero wynalezienie w XVIII wieku sekstantu i chronometru pozwoliło Europejczykom zrewolucjonizować nawigację i otworzyć całkiem nowy rozdział w żegludze światowej.
Jakąż to wiedzę i umiejętności musieli posiadać greccy naukowcy, matematycy i astronomowie, skoro stworzyli takie urządzenia?
Najwspanialszym jednak urządzeniem wykonanym przed tysiącami lat był mechanizm z Antykithiery. Nazwa została mu nadana od miejsca w którym go w roku 1900 roku odnalazł grecki nurek Elias Stadiatos. Odkrył on wrak starożytnego statku handlowego na głębokości 42 m obok wyspy Antykithiry. Nurkowie wydobyli szereg posągów i innych artefaktów. Sam mechanizm został odkryty 17 maja 1902, kiedy archeolog Valerios Stais odkrył, że skorodowana bryła brązu wydobyta z wraku zawiera koło zębate. Okazało się, że jest to składnik większego mechanizmu rozbitego na trzy duże części i kilkadziesiąt mniejszych kawałków. Początkowo myślano, że to średniowieczny zegar, który przypadkiem spadł na starożytny wrak, gdyż nie były znane tak złożone urządzenia z tamtych czasów. Dalsze badania potwierdziły jednak wiek artefaktu.
Mechanizm jest zniszczony, jednak na podstawie ocalałych fragmentów badaczom udają się coraz dokładniejsze rekonstrukcje. Derek J. de Solla Price z Uniwersytetu Yale po 20 latach badań w 1974 odkrył jego przeznaczenie i uznał, że całość składa się z 31 kół (zobacz schemat obok). Najnowsza rekonstrukcja została wykonana przy zastosowaniu rentgenowskiego tomografu komputerowego dającego trójwymiarowy obraz i przedstawiona w "Nature" w 2006 roku przez zespół badaczy pod kierunkiem Mike'a G. Edmundsa z uniwersytetu w Cardiff. Badacze odczytali między innymi wszystkie inskrypcje pokrywające mechanizm (z 2000 znaków tylko 1000 było odczytanych wcześniej) oraz policzyli zęby wszystkich kół zębatych. Mechanizm składa się 37 kół zębatych z brązu, o średnicy od 1 do 17 cm. Koła były napędzane za pomocą korby z boku i poruszały kilkoma wskazówkami. Tarcza z przodu pokazywała ruch Słońca i Księżyca na tle zodiaku oraz używanego wówczas w Grecji kalendarza egipskiego z uwzględnieniem roku przestępnego co cztery lata. Ukazywała też fazy Księżyca (za pomocą cykli odkrytych przez Metona i Kallipposa). Tarcze z tyłu pozwalały synchronizować kalendarz słoneczny z księżycowym oraz przewidywać zaćmienia Słońca i Księżyca (cykl Saros). Poprzez niewspółśrodkowe połączenie dwóch kół mechanizm odtwarzał nawet takie szczegóły, jak nierównomierny ruch Księżyca na niebie (zgodnie z teorią starożytnego astronoma Hipparcha). Mechanizm pozwalał też przewidywać momenty wschodów i zachodów ważniejszych gwiazd i gwiazdozbiorów oraz prawdopodobnie także pozycje pięciu znanych wówczas planet. Odpowiednie tarcze nie zachowały się, jednak odczytano nazwę planety Wenus z przodu urządzenia.
Mechanizm zbudowano prawdopodobnie na wyspie Rodos, skupiającej wówczas obok Aleksandrii najlepszych astronomów. Jedna z teorii mówi, że konstruktorem mógł być Hipparch (ok. 190-120 p.n.e.), mieszkający wówczas na Rodos astronom, którego idee znalazły zastosowanie w konstrukcji mechanizmu.
Cyceron wspomina, że jego nauczyciel Posejdonios z Rodos (130-50 p.n.e.) zbudował urządzenie pokazujące ruch Słońca, Księżyca i planet.
Nieco bardziej egzotyczna teoria przypisuje konstrukcję Archimedesowi (III wiek p.n.e.). Jego planetarium było również wzmiankowane przez Cycerona, który widział je osobiście. Miało ono być przewiezione do Rzymu przez generała Marcellusa. Pisali o nim także Laktancjusz, Klaudian i Prokles w IV i V wieku. Wszystkie te wzmianki zostały jednak przez późniejszych badaczy uznane za nieprawdziwe.
Jeśli jednak nawet Cyceron pisał prawdę, i planetaria Posejdonisa i Archimedesa istniały, to według tego samego źródła powinny znaleźć się w Rzymie około 50 lat po zatonięciu statku obok Antykithiry. Zapewne więc chodzi o jeszcze inne urządzenie.
Odkrycie mechanizmu kazało zrewidować naszą wiedzę o możliwościach technicznych starożytnych Greków. Umiejętności te pod rządami Rzymian zanikły, ich szczątki przetrwały w o wiele prostszych konstrukcjach Arabów i Bizantyjczyków. W muzeum w Oksfordzie zachowany jest XIII-wieczny mechanizm z Iranu mający jednak tylko 8 kół. Dopiero w okresie renesansu pojawiły się mechanizmy o podobnej złożoności, a pierwsze przenośne planetarium zbudował George Graham w 1704 roku .
To, że te wszystkie odkrycia poszły na marne i zostały zapomniane przez tyle wieków w Europie zawdzięczmy rozwojowi religii chrześcijańskiej, która nawet nie dopuszczała myśli o heliocentralnej budowie naszego układu słonecznego i takie „rewelacje” traktowane były jako herezje.
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

ODPOWIEDZ