Gwiezdne Kamienie.

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Gwiezdne Kamienie.

Post autor: chanell » 12 czerwca 2012, 18:50

janusz pisze:Dorotko :D Kamienne kręgi to tak naprawdę gwiezdne kamienie, czyli jesteśmy w temacie. ;)
Ale jeśli masz ciekawe materiały na ich temat to oczywiście utwórz nowy wątek. :D
Janusz ,skoro jesteśmy w temacie to nie ma sensu tworzyć nowego ;) , a materiały mam i to bardzo ciekawe ,ale teraz pilnuję wnuczka i nie dam rady pisać.Może jutro,ale mogę zdradzic ze o megalitach :D
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Gwiezdne Kamienie.

Post autor: chanell » 14 czerwca 2012, 11:56

Kamienni wojownicy z Koryski

Niesamowite kamienne kolosy o bezzębnych ustach,pozbawionych wyrazu oczach w wielkiej liczbie występują na górzystej śródziemnomorskiej wyspie Korsyce. Z niewyjaśnionych powodów menhiry , kamienni świadkowie okresu megalitycznego sprzed 3200 lat ,przybrały tutaj formę ciężkozbrojnych wojowników. Co się wtedy wydarzyło ? Czy pokojowo dotychczas nastawieni prehistoryczni mieszkańcy wyspy zostali przez kogoś zaatakowani ? Czy demoniczne posągi miały przedstawiać ich wrogów ? Kim byli najeźdźcy - odbywającymi łupieżcze wyprawy żeglarzami ,czy może mieszkańcami zaginionego kontynentu Atlantydy ?

Obrazek
Obrazek
foto;STANTARI @ JF
Obrazek
foto; R.Czejarek

Wąska i pełna zakrętów droga o niezbyt dobrej asfaltowej nawierzchni wije się przez poprzecinany urwiskami górski krajobraz północnej Korsyki. (..)Gdzieś tutaj ma być menhirowy posąg ,wysoka na ponad dwa metry prehistoryczna postać.(..) W półmroku nieco wyższego tutaj lasu sprawia niesamowite ,demoniczne wrażenie.Głębokie cienie modelują surowy kamienny słup,podkreślając górną część stylizowanej twarzy.Ponad masywnym podbródkiem widnieje ciemne zagłębienie pozbawionych warg i zębów ust.Nos jest ledwie zaznaczony .Nad nim oczy: dwa puste,pozbawione wyrazu otwory.
Ten menhir nie jest jedyny na Korscyce.Archeolodzy znaleźli dziesiątki takich figur. (..) Prastare korsykańskie opowieści o tych kamiennych posągach mają w sobie coś bajkowego i przerażającego.(..)
Obrazek
foto;R.Czejrak
Około roku 1500 roku p.Chrystusem pojawiły się jedynie z grubsza ociosane głowy,początkowo o kształcie kulistym,jajowatym albo cylindrycznym,spoczywające na kamiennych barkach.Niewiele później zaczęto zaznaczać oczy,usta,podbródek i wreszcie dochodzi wydatny często niemal kartoflany nos.Lecz potem wydarzyło się coś dziwnego.Mniej więcej około roku 1200 p.Chr. menhirowe posągi zaczynają nosić broń !!
Na kamiennych piersiach widać zawieszone sztylety i długie miecze. (..)
Wszystko to jest nader niezwykłe ,ponieważ przez tysiące lat budowniczowie menhirów byli zdecydowanie pokojowym ludem,uprawiali ziemię i zajmowali się hodowlą.Skoro nagle zaczęli tworzyć posągi wojowników,mogło to oznaczać ,że zostali napadnięci.Ponieważ Korsyka jest wyspą ,wróg musiał przybyć morzem. I rzeczywiście w południowej części wyspy mozna odnaleźć swiadectwa zbrojnej napaści(..)

Kim byli owi wojownicy ,którzy przybyli z morza? Prehistorycy nazywają ich " torrierami " , od rzucających się w oczy kamiennych wież ,które budowali.Nic to jednak nie mówi o ich pochodzeniu.Tutaj pomocne okazują się uzbrojone menhirowe posągi.Starożytna ludność Korsyki w czasach napaści była jeszcze na etapie epoki kamiennej.Nie znała ani brązu ani żelaza.Ich bronią były kamienne oszczepy ,kiedy rzeźbiarze owego czasu zaczynają tworzyć posągi wojowników z metalowymi sztyletami i mieczami ,nie mogło zatem chodzić o podobizny ich własnych wojowników.Posągi przedstawiają ich wrogów. (..)
Wojownicze hordy około roku 1190p.Chr. atakowały w tym samym czasie rozległe obszary basenu Morza Śródziemnego i one to prawdopodobnie napadły na Korsykę. Badacze starożytności nadali im nazwę "ludów morza " .Nadal jednak nie bardzo wiadomo co to naprawdę były za ludy i skąd przybyły.Nie mogły pochodzić z obszaru Morza Śródziemnego ,ponieważ żaden lud,nawet nie wiedzieć jak wojowniczy ,nie będzie przecież pustoszył własnej ojczyzny.Dlatego przypuszczenia niektórych historyków ,jakoby ludy te pochodziły z Palestyny,Wysp Egejskich ,Krety, Grecji czy Macedonii są z pewnością błedne.Wszystkie te obszary bowiem zostały okołoroku1200 p.Chr. zaatakowane i spustoszone. Gdzie zatem leżała prawdziwa ojczyzna zagadkowych" ludów morza " ??
A może morscy wojownicy byli mieszkańcami legendarnego zaginionego kontynentu - Atlantydy ?

źródło:Felix R.Paturi " Wielkie zagadki świata "

Znalazłam jeszcze ciekawy artykuł w Rzeczpospolitej" z 2000 roku. Oto on :


Kobieta stała obok samochodu ze szwajcarską rejestracją, prawie na samym środku drogi. Na mój widok wyraźnie się ucieszyła. - Czy wie Pan jak trafić do posągów Pallagiu ? - zapytała z nadzieją po angielsku. - Podobno to gdzieś obok ale razem z mężem od ponad godziny nie możemy tam trafić...

Przekonany, że łatwo mogę Jej pomóc otworzyłem przewodnik i szczegółową mapę południowej Korsyki. - Zgodnie z opisem menhiry muszą być gdzieś za tą bramą - wyjaśniłem. Ale kobieta tylko zerknęła na mają książkę i zrezygnowana oświadczyła - Pan ma ten sam "Praktyczny Przewodnik Pascala" co my, tylko w innej wersji językowej. To znaczy, że teraz razem będziemy błądzić !
Jeszcze raz zerknąłem do instrukcji. "Jedź drogą D48 na południe. Wypatruj polany z prawej strony po przejechaniu 3 km od skrzyżowania z drogą do Cauri. Należy przejechać przez bramę bez oznakowania i zmierzać prosto aż do menhirów" - tak napisano w przewodniku. I brama rzeczywiście była. Zamknięta na grubą kłódkę prowadziła na zaorane pole. Z przodu miała przyczepioną deseczką na której ręcznie czerwoną farbą namalowano po niemiecku: "Tu NIE MA żadnych menhirów".

Położone niedaleko siebie, liczne posągi zgromadzone w grupy zwane Palaggiu, Stantari i Renaggiu od wielu lat przyciągają poszukiwaczy tajemnic sprzed tysięcy lat. Do dziś nie wyjaśniono ostatecznie po co zostały zbudowane. Na dodatek stoją w miejscu, które samym swoim wyglądem stwarza nastrój grozy i niepokoju. Daleko od siedzib ludzkich, blisko niebezpiecznego i urwistego wybrzeża pełnego małych zatoczek oraz podwodnych jaskiń. Najważniejszy jest jednak kształt menhirów. Kto podziwiał podobne kamienne figury w Bretanii lub Irlandii po przyjeździe na Korsykę będzie zaskoczony. Tutejsze menhiry mają bowiem coś niepowtarzalnego, coś co stwarza, że obserwując je myślimy od razu o słynnych posągach z położonej tysiące kilometrów dalej Wyspy Wielkanocnej. Ważące nawet do 3 ton menhiry na Korsyce mają ludzkie twarze!
Obrazek
Kamienie z twarzami. Korsyka. Francja.

Szwajcarka stała zmartwiona. Ślady kół wskazywały, że pod bramą z deseczką zawracało w minionych dniach sporo samochodów. - Przed Panem byli tu dziś turyści z Niemiec - zaczęła opowiadać. - Sprawdzili wszystkie okoliczne pola w promieniu kilometra w każdą stronę od bramy. Nic nie znaleźli. I oczywiście też mieli ten sam przewodnik. Zwykle informując o Korsyce przewodniki piszą tylko o wspaniałych plażach. Kto szuka czegoś więcej kupuje więc słynącego z drobiazgowych danych "Pascala". Niestety w tym przypadku zawód jest ogromny. Najwyraźniej zrobiony w oryginalnym angielskim wydaniu błąd został bezkrytycznie przetłumaczony na różne języki. Również na polski i niemiecki. Najgorsze, że w tak odludnym miejscu jak Cauria po prostu nie ma kogo spytać o drogę.

- Jedziemy dalej - oświadczyli mi zrezygnowani Szwajcarzy. - Może chociaż inne dane będą się zgadzać - dodali z nadzieją. Z duszą na ramieniu, aby mieć pewność, że wszystko sprawdziłem, pokonałem bramę z napisem. Ale prawie godzinna wędrówka po prywatnym polu i okolicznych wzgórzach też nie dała żadnych rezultatów. Oczywiście nie licząc ubłoconych nóg.

Dużo prostsze okazało się odnalezienie posągów Stantari i Renaggiu. Choć i w tym przypadku droga jest inna niż w przewodnikowych opisach. Na dodatek drogowskaz przy szosie ma tak zniszczony napis, że być może za kilkanaście miesięcy będzie już zupełnie nieczytelny. Warto jednak szukać bo kilkanaście stojących posągów Stantari robi olbrzymie wrażenie. Prawie wszystkie mają około 2 metrów wysokości. Ustawione są blisko siebie dokładnie tak jak oddział prezentujących broń starożytnych wojowników. Liczą kilka tysięcy lat (podobno powstały ok. 1800 r p.n.e.) lecz mimo upływu czasu wszędzie doskonale widać rysy twarzy i wykutą w kamieniu broń. Dwa posągi mają dodatkowo wyryte otwory w głowach. Po co ? Zgodnie z badaniami naukowców umieszczano tam kiedyś drewniane rogi, dokładnie tak jak u wikingów.
Obrazek
Kamienie z twarzami. Korsyka. Francja.

Tuż obok Alignement de Stantari podziwiać można Dolmen de Fontanaccia. Choć Korsykańczycy przypisują mu magiczne znaczenie i nazywają Diabelską Kuźnią, jest to typowa, bardzo dobrze zachowana kamienna komora grobowa, podobna do tych jakie spotkać można na północy Francji. Zaledwie po kilku minutach marszu od dolmenu docieramy do następnego ciągu kamiennych posągów. Alignement de Renaggiu składa się z kilkudziesięciu menhirów. Są jednak w dużo gorszym stanie niż te z Stantari. Część leży wywróconych na ziemi. Nie można dostrzec twarzy ani wyrytych elementów uzbrojenia. Renaggiu, Stantari i Fontanaccia położone są tak, że z jednego miejsca widać pozostałe.

Poważnym problemem przy zwiedzaniu są jednak... zwierzęta. Wygląda na to, że Korsykańczykom nie zależy na reklamie. Brak mapek, jedyny zniszczony drogowskaz i liczne ogrodzenia przeszkadzające w wędrówce. Skąd ogrodzenia ? Ponieważ menhiry stoją dziś na prywatnych polach rolników wypasających obok swoje zwierzęta. Pół biedy jeżeli są to krowy. Czasami spotkać można konie, wyraźnie zaniepokojone przechodzącymi obok turystami. Pamiętać trzeba, że w czasie wędrówki po ogrodzonych polach nie używa się furtek, lecz specjalnych przejść w kształcie schodko-drabinek po obu stronach płotu.

Ja chyba miałem mniej szczęścia bo w moim przypadku, obok Renaggiu stał wielki, groźnie wyglądający byk. I właśnie bardziej on, niż nadciągający przelotny deszcz sprawił, że szybko pojechałem dalej. Po kilku kilometrach zobaczyłem na poboczu znajomy samochód Szwajcarów. - Już wiemy gdzie jest Pallagiu - poinformowała mnie kobieta. - Właśnie stamtąd wracamy. Można podjechać boczną gruntową drogą, ale jest w tak fatalnym stanie, że lepiej zostawić pojazd przy szosie niż ryzykować, iż zawiśnie na kamieniach. Idzie się dwadzieścia minut w jedną stronę.
Obrazek
Stacja Filitosa na Korsyce. Francja.

Alignement de Pallagiu to największe na Korsyce i w całym basenie Morza Śródziemnego skupisko menhirów. W kilku rzędach stoi dokładnie 258 kamiennych słupów. Zaledwie trzy z nich mają wyryte oczy, nosy, usta oraz zarysy trzymanej w dłoniach broni. Mimo obaw, jak na tak dużej przestrzeni trafić właśnie na trzy najważniejsze menhiry, zadanie zaskakująco okazuje się dość łatwe. Statuy są obok siebie i na dodatek w pierwszym rzędzie.

Naukowcy zwracają uwagę na kilka faktów. Po pierwsze wiele kamiennych posągów stoi w liniach tak, że ich twarze zwrócone są z północy na południe. Po drugie ustawiono je dość blisko morza, prawie równolegle do (niewidocznego) brzegu. Jedna z hipotez mówi, że menhiry miały - jak uzbrojeni po zęby wojownicy - odstraszać najeźdźców. Inna, że powodem ich powstania była religia i kult słońca.

Prawdziwych badaczy tajemnic przyciąga na południu Korsyki jeszcze jedna megalityczna atrakcja. To Filitosa. Od menhirów w Caurii dzieli Filitosę niecała godzina drogi. Problemem może być to, że po bardzo krętych i wąskich drogach jeździ się wolno. Kto zaś nie ma samochodu zdany jest na rower lub wycieczkę autobusową, najlepiej z Propriano (tylko w czasie lata, trwa kilka godzin). Normalnej komunikacji w tym miejscu Korsyki po prostu nie ma. Filitosa jest ogrodzona. Za wstęp trzeba zapłacić. Bilet uprawnia do zwiedzenia megalitycznych budowli i małego, lecz ciekawego muzeum.

Choć historia Filitosy liczy sobie imponujące 8000 lat, miejsce odkryto dla współczesnych przypadkiem dopiero w 1946 roku. Zaraz po wojnie jeden z rolników natknął się na leżące na ziemi u stóp wzgórza tajemnicze posągi z twarzami. Kamienne figury-menhiry ustawiono w dolince obok małej rzeczki i nadano im numery. Niektóre przetransportowano i dziś można podziwiać je u wejścia do muzeum. Posąg Filitosa V to według znawców "najlepiej uzbrojony korsykański menhir". Oprócz imponującego miecza ma jeszcze mniejszy nóż. Kiedy obejdziemy go dookoła, z tyłu zobaczyć można wyryte w kamieniu kości i ramiona. Figury Filitosa VI i Filitosa IX mają kanciaste nosy i wyraźne podbródki.

Groźne wrażenie robi ustawiona wewnątrz muzeum, statua zwana Scalsa Murta. Tu do jednego z otworów wyrytych w głowie włożono, jak za dawnych czasów, drewniany róg. Do całej kolekcji kilkunastu menhirów-postaci nie pasuje tylko Filitosa III. Wzbudza jednak wielkie zainteresowanie turystów, zaś prawie wszystkie panie robią sobie obok Filitosy III pamiątkowe zdjęcie. Dlaczego ? Ponieważ Filitosa III to według przypuszczeń opieranych na obecnym wyglądzie, dwumetrowy, kamienny falliczny symbol w kształcie... olbrzymiego męskiego członka sprzed tysięcy lat. Oprócz posągów w okolicy zobaczyć można resztki innych budowli. Coś w rodzaju położonej na wzgórzu świątyni albo warowni, w której rzeźbiarze menhirów kryli się w czasie licznych najazdów.

Naukowcy twierdzą, że właśnie podczas wojen wiele figur zostało bezpowrotnie zniszczonych. Niektóre z menhirów rozbito celowo aby zbudować kamienne wieże podobne do tych, które pokrywają niedaleką włoską Sardynię. W sumie na Korsyce stoją dziś dokładnie 73 rzadkie kamienne figury z wyrytymi twarzami, ramionami lub bronią. Do tego doliczyć trzeba setki "zwykłych" menhirów położonych zwykle tuż obok. Fascynująca, tajemnicza kolekcja zgromadzona na bardzo małym obszarze. Trzeba tylko pamiętać, że odnalezienie niektórych figur sprawia kłopoty. Ale może na tym również polega ich wyjątkowy urok?


Rzeczpospolita on line

Tekst opublikowany w dzienniku "Rzeczpospolita"
Dodatek "Moje Podróże", nr 35, piątek 11.02.2000.
Szczegóły: patrz archiwum "Rzeczpospolitej"
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

ODPOWIEDZ