W Polsce...

Muszin
Posty: 7
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 18:26

Re: W Polsce...

Post autor: Muszin » 02 lutego 2011, 00:07

Dzięki januszu może na wiosnę się wybiorę przed maturą podładować akumulatory a co do książki da się ja nabyć w empiku może? :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1165
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: W Polsce...

Post autor: janusz » 02 lutego 2011, 00:10

Witaj Michale.
Warto podładować akumulatorki przed tak stresującym wydarzeniem. Książka przedstawia w sposób popularno-naukowy wiedzę z dziedziny magnetyzmu powszechnie występującego w Przyrodzie i niezbędnego do życia na naszej Planecie.Ja mam jej II wydanie z 1997 roku. Na stronach internetowych można kupić I i II wydanie.

http://archiwum.allegro.pl/oferta/magne ... 80450.html

Na przestrzeni minionych 500 lat Ziemia straciła znaczną część (ok. 50%) swego potencjału magnetycznego. Naukowcy przewidują, że jeżeli spadku tego nie da się powstrzymać, to pole geomagnetyczne może zaniknąć zupełnie w drugiej dekadzie trzeciego milenium (2011 r.).
"Nie przechwyci ono wówczas cząstek wiatru słonecznego, których penetracja w dolnych warstwach atmosfery ziemskiej spowoduje mutacje i wyginięcie całych gatunków flory i fauny oraz znaczne zmiany klimatyczne."
Z datą tą, zbieżna jest też inna katastroficzna przepowiednia o zmianie biegunowości Ziemi w efekcie zaniku pola magnetycznego; z odwróceniem jej biegunów magnetycznych /północ - południe/ o 180', która w historii Wszechświata miała już ponoć swoje miejsce, około pół miliona lat temu, powodując kataklizmy i totalne zniszczenia. Czyżby się wszechświat "dopalał" chcąc spłatać nam figla - dobijając daty granicznej kalendarza Majów?

/prof. R. Gunst, dr Kyoichi Nakagawa i inni/
"Magnetyzm i aura ludzka" S. Zawistowski/ 1997

Tak pisał polski autor książki wydanej w 1997 roku.Patryk Geryl i jego ''Proroctwo Oriona na rok 2012 ukazało się na świecie w 2001 r a w Polsce dopiero 2002. Książka jest warta kupienia,gdyż autor dokładnie wyjaśnia w niej istotę ziemskich czakramów oraz energetyczną budowę człowieka. Ukazuje,także w jaki sposób tą wiedzę wykorzystywali praktycznie starożytni egipcjanie/kapłani/.Przedłużali oni swoją młodość i długość życia za pomocą aktywatorów magnetycznych noszonych jako codziennych osobistych,''emanujących życiem'' wzmacniaczy aury. Wiedza o tzw.''miejscach energetycznych'' była im znana. :)

Bardzo ciekawym energetycznie miejscem jest Grzybnica koło Koszalina. Nie badałem tego miejsca, trafiłem tam "przypadkowo" bez przygotowania. Promieniowanie jest bardzo silne, porównywalne do Węsiorów, ale trochę inaczej "działające". W tym roku zajrzę również, bedąc na szlaku Odry - Węsiory, do wsi Owśnice (k. Kościerzyny), gdzie znajduje się ogromny głaz o silnym promieniowaniu. Zdam wam relację z tej wycieczki.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/grzy ... 48255.html

Awatar użytkownika
arlson
Posty: 8
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 20:58
Lokalizacja: Zduńska Wola

Re: W Polsce...

Post autor: arlson » 02 lutego 2011, 00:12

janusz napisał:

wyjaśnione na przełomie marca-kwietnia.



Januszu, i wyjaśniło się coś już? :)
Świadomość, że nastaną wielkie zmiany nie jest negatywna- to jest ewolucja.

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1165
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: W Polsce...

Post autor: janusz » 02 lutego 2011, 00:13

Witaj Arlson.
Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi na temat tajemnic związanych z górą Radunią.Jedynie co wiem, to miały tam powstawać niewidzialne do pewnego czasu, energetyczne struktury, budowle, przygotowane do zamieszkania dla ''Obcych''. 31 lipca byłem osobiście na Raduni i niczego podejrzanego nie widziałem. :oops:

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1165
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: W Polsce...

Post autor: janusz » 02 lutego 2011, 00:14

ŚCIEŻKI SMOKA
Ziemię oplatają tajemnicze linie, którymi płynie życiodajna energia
Na powierzchni naszego globu rozciągają się pozostałości gigantycznego, naukowego instrumentu, zainstalowanego co najmniej 6 tysięcy lat temu.
Ziemia została w tych czasach odwiedzona przez grupę wtajemniczonych, podróżujących ze specjalną misją. Za pomocą potężnej siły (dźwięku? telekinezy?) wycinali ze skał i ustawiali pionowo olbrzymie, kamienne bloki - menhiry. Konstruowali z nich komputery astronomiczne, pozwalające przewidywać zaćmienia Słońca i Księżyca. Budowali kręgi i kolumnady, piramidy, podziemne komory i tunele, cyklopowe mury i platformy, obserwatoria gwiazd. Wszystkie te budowle umieszczali w specjalnie wybranych miejscach mocy, połączonych siecią szlaków i linii, którymi przebiegały energetyczne prądy.
Misjonarze nieznanej idei
Niezliczone ruiny megalitycznych budowli ciągną się od wysp Pacyfiku przez obie Ameryki, wyspy na Atlantyku, Irlandię i Wielką Brytanię, Afrykę, Europę, Bliski Wschód i Azję. Wykonanie tych konstrukcji zajęło prawdopodobnie kilkaset lat i wymagało olbrzymiego wysiłku - nie wiemy: jednej grupy czy rasy, czy też wszystkich ludów poddających się potężnej fali inspiracji płynącej z lądu na ląd, może przenoszonej przez prehistorycznych misjonarzy nieznanej nam idei.
Nikt nie wie, jak to ogólnoświatowe zadanie zostało wykonane. Znamy tylko niektóre fakty, między innymi taki, że budową kamiennego kręgu Stonehenge w Anglii kierowali eksperci z Malty, a kręgów w Polinezji - tajemniczy przybysze zza morza.
Przez długi czas nawet nie domyślaliśmy się, w jakim celu ludzie żyjący w czasach przedpiśmiennych poświęcili swój talent, umiejętności i środki na realizację projektu obejmującego Ziemię i Niebiosa. Klucz do zrozumienia tej sprawy został odnaleziony w Chinach. Okazała się nim prastara chińska wiedza geomantyczna, z którą około 100 lat temu zetknęli się europejscy inżynierowie i przedsiębiorcy. Pracując w Chinach, napotykali opór miejscowych społeczności, kiedy przedstawiali swoje plany. Tłumaczono im, na przykład, że linia kolejowa nie może przebiegać przez jakieś wzgórza, ponieważ są one "ziemskim smokiem" i nie wolno przecinać jego ogona. Niedopuszczalne było także przebijanie tuneli przez "smocze wzgórza" i prowadzenie torów przez otwarte równiny, ponieważ psułoby to harmonię krajobrazu, a przez to zakłócałoby "równowagę energetyczną".
W ten sposób Europejczycy usłyszeli po raz pierwszy o zasadach feng shui, czyli wiatru i wody.
Chińczycy, Aborygeni i Indianie myślą tak samo...
Ponieważ w Europie jest mnóstwo miejsc, z którymi związane są legendy o smokach, badacze angielscy, chcący zrozumieć ich genezę, zainteresowali się chińską tradycją. Okazało się, że według jej najdawniejszych przekazów cała kula ziemska jest pokryta liniami, zwanymi lung-mei (ścieżkami smoka), wytyczonymi przez bogów stworzycieli i wielkiego pierwotnego węża-smoka, strażnika życia. Razem tworzyły one sieć energetyczną obejmującą Ziemię, a jej ważnymi punktami były niektóre wzgórza i miejsca mocy oznaczane budowlami ze skał.
Jedno z takich wzgórz znajduje się pod Pekinem. Cesarz wspinał się na nie co roku z dworem, astronomami i kapłanami, aby dokonać tam rytualnego wyznaczenia przecinającego cesarstwo południka, od którego zależała święta geometria kraju. System linii był ściśle związany z pozycjami Słońca, Księżyca i gwiazd. W efekcie cały krajobraz Chin był jakby zdrenowany siecią niewidzialnych kanałów, wzdłuż których płynął "prąd smoka", będący połączeniem prądów emanowanych przez Ziemię i ciała niebieskie.
Niebawem odkryto, że podobną wiedzę pielęgnują Aborygeni australijscy. Pamiętają oni i wskazują ścieżki, po których poruszali się bogowie, kiedy stwarzali wzgórza, góry, rzeki i doliny. Są przekonani, że i dzisiaj ożywia te trakty przepływająca nimi energia, budząca do życia rośliny i zwierzęta. Każdego roku odprawiają rytuały, aby zapewnić jej powrót: rysują lub rzeźbią mapy tych linii i kontemplują je - potrafią dzięki temu przewidzieć przybycie z daleka obcych czy burzę.
Potem okazało się, że również amerykańscy Indianie Hopi używają niewidzialnych, ale stałych linii jako przewodów mentalnej komunikacji między grupami plemiennymi. Także we Francji i Irlandii ludowe przekazy mówią o czarodziejskich szlakach, pokrywających się czasem z odcinkami starych dróg. W niektóre dni podobno przebiega nimi niewidzialna siła. Wówczas każdy, kto znajdzie się na jej drodze, może być śmiertelnie porażony lub zniknąć bez śladu.
Jak pszczoły trafiają do ula
Wiedząc już tyle, badacze zajęli się przedhistorycznym krajobrazem Wielkiej Brytanii. Badając zdjęcia lotnicze, spostrzegli olbrzymią ilość regularnych, geometrycznych linii, wytyczonych przez dawne trakty i granice probostw, a także przez struktury liczące wiele tysięcy lat. Linie łączyły kamienne kręgi, których na wyspach brytyjskich jest ponad 500, smocze kopce, stare głazy i menhiry oraz olbrzymie figury uskrzydlonych dysków, smoków-węży, koni, ludzi (utworzone, wyrysowane na ziemi z uwzględnieniem naturalnego ukształtowania terenu), a także święte studnie wężowe, legendarne drzewa, fosy, skrzyżowania dróg, niektóre wzgórza i wierzchołki górskie oraz wysokie klify nadmorskie.
Podobne sieci prostych linii znaleziono w Norwegii, Palestynie, Afryce i Ameryce. Być może zaliczają się do nich także słynne linie-pasy na pustyni Nazca w Peru oraz idealnie proste sacbe, czyli rytualne drogi łączące sanktuaria Majów, biegnące czasem setki kilometrów przez dżunglę (co ciekawe, drogi te nigdy nie były używane do transportu ludzi czy towarów).
W wielu miejscach spostrzeżono, że liniami tymi przepływa niewidzialny prąd. Wzdłuż niektórych odbywają się przeloty ptaków. Poza tym kierują się nimi roje pszczele - wypuszczone daleko od ula, zataczają w powietrzu coraz szersze kręgi, aż nagle, jakby trafiwszy na prąd prowadzący wzdłuż niewidzialnej linii, bez wahania lecą za nim i wracają do domu.
Nie wiadomo, skąd się bierze owa tajemnicza energia. Mogą ją wytwarzać miejsca mocy, a także wielkie głazy umieszczane przez ludzi na wyżynnych wrzosowiskach i nadmorskich klifach.
Niektórzy przypuszczają, że potężnymi kondensatorami energii mogły być umieszczane na skrzyżowaniu linii, przemyślnie skonstruowane komory, obudowane głazami, okryte torfem i - na przemian - warstwami różnokolorowej gliny oraz darni. Ponieważ materiały, z których były zbudowane, transportowano z daleka, mimo że nie brakowało miejscowych, należy sądzić, że ważny był ich skład mineralogiczny, zapewniający odpowiednie właściwości elektromagnetyczne.
Gromadzonej w komorach energii używano zapewne w celach leczniczych lub do kontaktowania się z inną rzeczywistością, a rozmieszczone wzdłuż linii menhiry i kamienne kręgi wytyczały sieć przesyłową tego tajemniczego prądu.
W pewnych okresach roku liniami przesuwał się "smok" i budził zapładniające siły przyrody. Czasem podróżowały nimi także duchy i demony.
Inżynieria duchowa
Powstanie sieci świadczy o istnieniu cywilizacji, która stosowała szczególny rodzaj duchowej inżynierii. Według niektórych wskazań, centrum tej ogólnoświatowej sieci mogła być egipska Wielka Piramida w Gizie, a kierowane przez nią przepływy energii służyły pobudzeniu płodności ziemi.
Sahara była niegdyś zieloną krainą, obfitującą w roślinność i zwierzynę. Zmiana klimatu, która z Sahary zrobiła pustynię, mogła być następstwem utracenia przez Wielką Piramidę jej ostrego wierzchołka, pierwotnie wykonanego z kryształu. Prawdopodobnie piramida ostatecznie straciła moc, kiedy zdarto z niej polerowaną marmurową okładzinę, której użyto potem do budowy kairskich meczetów i pałaców.
Pozostałości prehistorycznej sieci znajdują się także w Polsce. Są to przede wszystkim miejsca związane z legendami o smokach, a także kościoły wzniesione na starych kopcach, święte wzgórza oraz kamienne kręgi (między innymi na Kaszubach, w miejscowościach Odry i Węsiory). Najważniejszym miejscem tego rodzaju jest u nas Wawel ze Smoczą Jamą. Wawelskiego smoka uważano dotychczas za stwora z legend, ale obecnie nie ulega wątpliwości, że należy go wiązać z siecią ścieżek smoka. Jej odtworzenie zapewne jest jeszcze możliwe, mimo zacierania tropów przez chaotyczną zabudowę kraju, prowadzoną wbrew wszelkim zasadom geomancji, i bezsensownie wytyczane trasy komunikacyjne...
Owo dawne przedsięwzięcie o globalnym zasięgu jest z pewnością największym zrealizowanym pomysłem ludzkości. Wraz z jego poniechaniem ludzie być może stracili szansę uczynienia z Ziemi pokojowej, mlekiem i miodem płynącej krainy.
http://gwiazdy.com.pl/component/content ... ieki-smoka

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: W Polsce...

Post autor: chanell » 02 lutego 2011, 00:17

Dzięki Janusz Czytając ten tekst ,wzruszyłam się i ogarnęła mnie nostalgia Gdzie ty znajdujesz takie perełki :shock:
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1165
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: W Polsce...

Post autor: janusz » 02 lutego 2011, 00:18

To prawda, z tą nostalgią. :)
Dzisiaj młodzi ludzie w pędzie do poszukiwania złych obcych na Ziemi,
ukrytych za maską smoków, gadów, zapomnieli o tzw. rozwoju duchowym.
Materia jest dla nich ważniejsza od tego co nazywa się duszą,duchem,
energią.Dlatego od czasu do czasu warto wrócić do starych znawców
prawdziwej ''wiedzy tajemnej'' jakim jest na przykład Maciej Kuczyński autor artykułu,
który tutaj zamieściłem.Pisarz napisał dwie książki, w których zwraca uwagę na to, że życie
pochodzi z kosmosu i istnieją inne nieba - rozumiane jako sfery zamieszkałe przez istoty duchowe.
Wiedza o DNA, chromosomach, energiach, czakramach została przekazana
w odległej przeszłości naszym przodkom i jest zapisana na kamiennych
wizerunkach bogów dawnego Meksyku.Węże Azteków, Majów ,Olmeków
Misteków i innych ludów tego rejonu, to symbole życia i jego dawców.''Bogowie'' pozostawili
nam instrukcję dotyczącą naszego istnienia oraz dalszego rozwoju i od nas zależy jej poznanie.
http://www.racjonalista.pl/ks.php?s=11& ... p396imf0n1

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: W Polsce...

Post autor: chanell » 02 lutego 2011, 00:19

CZAKRAMY NA WAWELU
Czakram to pewien rodzaj promieniowania ziemskiego z pewnymi uwarunkowaniami kosmicznymi. Słowo to pochodzi od pierwiastka „czar” oraz „kri”, a jego podstawowym znaczeniem jest „koło”, kojarzone z kołem astralnym lub mistycznym. Generalnie zrozumienia czakry należy się doszukiwać w filozofii indyjskiej, w połączeniu z jogą, gdzie istnieje teoria łącząca się z otwieraniem i zamykaniem czakramów człowieka. Energia jest podstawowym składnikiem ludzkiego ciała, dlatego tak ważna jest znajomość jej funkcjonowania. System energetyczny Ziemi również jest oparty na czakramach. Zgodnie z wierzeniami czakram mający oddziaływać na ludzi, a pochodzący z głębi ziemi, znajduje się w obrębie starych ruin kościoła, w kaplicy świętego Gereona, budowli pochodzącej z XI wieku, a zbudowanej z różnych elementów kamiennych. Energia, jaka ma z niego płynąć, jest w kształcie wirującego krzyża, czy też czteroramiennego wiatraka, którego ramiona się zwiększają lub zmniejszają w zależności od sytuacji. Wiruje ona lewoskrętnie, co mistycy uznają za korzystne dla człowieka. Ma powodować pewną harmonię w umyśle człowieka, wzrost wiedzy, większą jej kumulację oraz poprawność myślenia. Radiesteci twierdzą, że jest to miejsce o niezwykłych właściwościach koncentracji energii – kamienia, kryształu czy pierwiastka – który powoduje pewien rodzaj działania skupiającego i wysyłającego wiązkę promieni, falującą i zmienną w czasie, oraz wykonującą obrót wokół osi. Promienie, które są obecne w różnych punktach Wawelu, wychodzą z jednego miejsca w kaplicy Gereona lub miejsca, znajdującego się pod nią. W jaki sposób czakram wpływa na ludzi? Otóż powoduje poczucie przypływu energii, podwyższonej temperatury, wzrost ciśnienia tętniczego i przyśpieszenie bicia serca. Dlatego też jest przydatne przy silnym zmęczeniu. Ponadto u niektórych osób wzmaga wizje, których rodzaj jest uzależniony od sposobu zadawania pytań i rozluźnienia – wtedy wizje są przypadkowe, mogą mieć charakter twórczy. Obserwatorzy odczuwali różne objawy, przykładowo pocenie się, mrowienie czy nagły przypływ energii, dlatego też poza zmierzeniem ciśnienia trudno zweryfikować badania. Ze względu na moc czakramu, od wielu lat na Wawel przybywają ludzie, aby skorzystać z energii i napromieniować się pozytywnie lub nawet wyleczyć z wielu chorób. Pod względem geologicznym Wawel jest zrębem, otoczonym rowami, znajdującym się na kulminacji skały wapiennej. W dużej mierze został zasypany sztucznymi nasypami, aż do wyrównania powierzchni – na dziedzińcu różnica powierzchni wynosi aż 10 metrów. Na dodatek należy podkreślić istnienie jaskiń, co daje bardzo złożone podłoże. Wzdłuż pęknięć jurajskich wydostają się na powierzchnię słone wody, które powinny występować normalnie na głębokości 400 metrów. Kraków powstał na węźle hydrograficznym, gdzie skały stykają się bezpośrednio z Karpatami, a bardzo stare struktury krzyżują się z młodszymi alpejskimi. Ruchy górotwórcze trwają w ich obrębie do dziś. To wszystko sprawia, że można powiedzieć, że to obszar niepokoju geologicznego, którego centralne miejsce znajduje się na Wawelu.Najwcześniejsze ślady człowieka na wzgórzu pochodzą z okresu paleolitu, czyli 250 tysięcy lat p.n.e. Wykopaliska wskazały na to, że wiele ociosanych narzędzi kamiennych, zostało wtórnie umieszczonych w lejach krasowych. Następne znaleziska w postaci glinianych naczyń datowane są na 1,8 tysiąca lat p.n.e. oraz pozostałości obiektów mieszkalnych z 750 roku p.n.e. Odkopano również wyroby z brązu i żelaza sprzed 400 lat p.n.e. oraz pozostałości wpływów celtyckich i rzymskich z naszego wieku. Teoretycznie więc wiele różnych kultur mogło mieć tu swoje miejsce kultu. Badacze spierają się o to, kto mógł przynieść kamień na tereny obecnej Polski, o ile w ogóle został on przyniesiony. Jedna z hipotez głosi, że zrobił to Apolloniusz z Tiany, szerzący religię wśród arystokracji. W pierwszych latach życia Jezusa miała powstać na wschodzie nowa religia – Mitracyzm – która zaczęła zagrażać innym, głównie Buddyzmowi.



Ten, aby zapobiec rozpowszechnianiu się nowego nurtu, zaczął współdziałać z wczesnym chrześcijanizmem. Miało to doprowadzić Jezusa do podróży do Indii pomiędzy 12 a 30 rokiem życia, z którego to okresu nie ma obecnie żadnych informacji. Kapłani buddyjscy, rozszerzając wiarę, mieli dotrzeć na tereny Polski i zbudować na wzgórzu maleńką świątynię, która stała na miejscu obecnej świątyni Feliksa i Adaukta. Na podwalinach tej świątyni mnisi mieli wbudować kamień przywieziony z Indii. Kamień mógł przywieźć sam Apolloniusz, którego nauki pokrywały się z naukami Jezusa z tym, że nie miał daru uzdrawiania, korzystał z okultyzmu i nauczał bogatych ludzi. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób pielgrzym przybyłby w te strony. W I wieku nasze ery nastąpił schyłek kultury celtyckiej i poza kupcami, którzy prawdopodobnie przemierzali tędy Bursztynowy Szlak, trudno mówić o wędrówce uczonych. Podobnie Filostratos z Lemnos, który opisał potem biografię Apolloniusza, nie wspomina o talizmanach, czy kamieniach, jakie ten posiadał. Pisze natomiast o siedmiu pierścieniach, jakie nauczyciel dostał od brahina indyjskiego, a które nosiły imiona planet. Apolloniusz miał je nosić w zależności od tego, jaka planeta działała w danym dniu tygodnia. Po raz pierwszy o talizmanach wspomina się na przełomie IV i V wieku podkreślając ich moc wobec świata natury. Talizmany miały być stworzone przez Apolloniusza na podstawie jego wiedzy i współgrać z boską mądrością, jaka rządzi światem, by służyć pomocą ludziom. Według historyków, nauczyciel miał stworzyć kilka talizmanów, w tym przeciw wiatrowi północnemu, skorpionom, komarom. Miał też stworzyć trzy kamienne figury bocianów do Bizancjum, co miało odstraszać bociany, wrzucające węże do studni, skażające pitną wodę. Apolloniusz miał posiadać wiedzę tajemną, opartą na okultyzmie, dlatego też artyści twierdzą, że odczuwalna energia na Wawelu pochodzi od kamienia, umieszczonego przez mistrza. Ponadto w jego biografii istnieje luka po 93r. kiedy to mógł odbyć pielgrzymkę na tereny obecnej Polski. Inna legenda związana jest jednym ze świętych ludzi – riszi – który miał dotrzeć tu przed wiekami, nauczając. Riszi miał pisać święte księgi Wedy (objawienia) i znaleźć wzgórze sterczące ponad wodą. Stąd ten etymologia Wawelu, wywodząca się od słowa Wąwelnia, Wąwelnica, oznaczającego suche miejsce położone na wodzie lub otoczone wodą. Czyżby wykorzystywał je do medytacji lub obrad? Wiele hipotez skłania się ku Celtom, którzy mieli na terenie obecnej Polski kilka ośrodków życia duchowego. Jeden z nich miał być związany z czakrą wawelską. Być może mieli oni na miejscu dzisiejszej kaplicy Gereona cos na kształt celtyckiej chrzcielnicy. Tam właśnie miała się odbywać inicjacja, czyli nadawanie uprawnień do wiedzy przez starszych druidów młodszym. W czasach późniejszych dynastia Jagiellonów – która prawdopodobnie wywodziła się od Celtów i od nich przejęła wiedzę – składała ciała swych zmarłych w tej kaplicy. Istnieje wiele zagadek architektonicznych, kryjących się na Wawelu, przykładowo załamanie katedry tak, że oś korpusu pochylona jest ku wschodowi, różnorodność postawionych niesymetrycznie filarów, czy wreszcie umiejscowienie katedry tuż nad północnym brzegiem góry – co groziło niebezpieczeństwem osunięcia się kościoła. Czyżby to wszystko związane było z magicznym miejscem Celtów? Do dzisiaj odnajdywane są pierścienie wykonane przez celtyckich druidów z brązu. Jak dotąd, nie wytłumaczono ich znaczenia, uznając je za magiczno-obrzędowe. Nie wykluczone jest jednak, że zostały złożone w tym miejscu ze względu na przedziwne właściwości czakramu. Istnieje również legenda z czasów Bolesława Chrobrego, która również może pomóc wyjaśnić tajemnicę czakramu. Otóż na polecenie Bolesława, jego syn, Mieszko ze swym potomkiem Kazimierzem, odwiedził wówczas prowincjonalne miasto Kraków. Podczas zabawy, Kazimierz znudzony stałą opieką wojowników, strzegących jego bezpieczeństwa, postanowił pozbyć się ochrony. Zszedł po skale i wszedł do ciemnego podziemnego korytarza. W pewnej chwili zgubił drogę, a zauważywszy w oddali światło, podążył za nim. Chłopiec dotarł do oświetlonej w naturalny sposób jaskini. Tam usłyszał głos, który powiedział, że jest kamieniem, ukrytym od wieków i nakazującym mu i jego następcom osiąść na wzgórzu, by stworzyć potężne państwo. Chłopiec wyszedł z jaskini i powrócił z ojcem do stolicy. Po śmierci Bolesława Chrobrego i Mieszka II, Kazimierz musiał uciekać z Polski. Nie zapomniał jednak o swoich prawach do tronu i w odpowiedniej chwili powrócił do kraju, osiadł – zgodnie z głosem kamienia – na Wawelu. Od tamtej pory tworzył podwaliny potężnego i wielkiego państwa polskiego, a jego samego nazwano Odnowicielem. Co ciekawe, Kraków należał w okresie Odrodzenia do głównych ośrodków okultyzmu w Europie, skupiając na uniwersytecie adeptów sztuk tajemnych. Z pozoru informacja nie mająca związku z czakramem, jednak dalsze przypuszczenia nasuwają się po przeczytaniu słów zamieszczonych w Przeglądzie Teozoficznym w 1932r. Dr George Arundal odwiedzając miasto miał powiedzieć, że Kraków, jako ośrodek duchowy, założony przez Apoloniusza z Tiany, istniał ponad 2000 lat. Ponadto energia płynąca z czakramu, nie zużyta lub nie przełożona na inną energię twórcą, miała paraliżować twórcze działanie. Uznając podróż mistrza za prawdziwą, być może szerzenie okultyzmu w Krakowie miało inne podłoże i związane było z wawelskim czakramem. Niestety nie istnieją żadne zapiski dotyczące czakramu i jego właściwości poza ustnym przekazem, co utrudnia analizę tego problemu. Rozpoznanie radiestezyjne przyjmuje powstanie osadnictwa na terenie Krakowa na 232r. p.n.e. kiedy przypuszczalnie założono pierwszą osadę Wiślan na terenie Płaszowa, oraz na 121r. p.n.e. na terenie Wawelu. Ocena radiestezyjna zlokalizowała prehistoryczne budowle w centrum radiacji czakramu, prawie w centrum dużego pierścienia wodorowego promieniowania kosmicznego. Co więcej, poza promieniowaniem różowym, występuje tu również promieniowanie kolorem białym, co może przyciągać ludzi – pielgrzymów i turystów – z całego świata. Zaskakującym zdaje się być odkrycie ks. Dr Andrzeja Bardeckiego, który przeprowadził badania w kaplicy Batorego, znajdującej się około 15 metrów od kaplicy Gereona. Otóż stwierdził on istniejące tam bardzo silne promieniowanie negatywne, szkodliwe, na co wskazywało wirujące w prawą stronę wahadełko. Również fizycy zajmowali się tajemnicą czakramu. Marek Lemberger badał rozkład pola magnetycznego. Gdyby znajdowały się tam kamienie pochodzenia kosmicznego, jego istnienie powodowałoby lokalną zmianę pola magnetycznego. Przebadali również metodą radiometryczną promieniowanie naturalne licznikiem Geigera-Millera. Gdyby zawierało pierwiastki promieniotwórcze, w jego otoczeniu wystąpiłyby anomalie rozkładu natężenia promieniowania. W trakcje badań nie zarejestrowali jednak żadnych zmian wskazujących na działanie czakramu. Paweł Hachaj zrobił badania widma gamma i rentgenowskiego oraz widmo fal radiowych. Badania również odrzuciły hipotezę o istnieniu niezwykłego źródła na Wawelu. Fizyk wysunął jednak teorię, że winą za niewyjaśnione zdarzenia może być transformator, wprowadzający zakłócenia pola elektromagnetycznego, znajdujący się w pobliżu sali św. Gereona. Ze względu na brak możliwości odłączenia transformatora, nie można było zweryfikować tej teorii. Jednak warto zauważyć, że 25 lat temu koło tej kaplicy znajdowała się stacja niskiego napięcia, która została zlikwidowana. Od tamtej pory w pobliżu kaplicy nie ma żadnych przewodów energetycznych ani telefonicznych, a najbliższa odgrodzona jest dwumetrowym murem, co zdaje się zaprzeczać wysuniętej teorii. Zastanawiające jest samo zachowanie przybyszów z Indii. Przykładowo podczas przyjazdu premiera Indii – Nehru, sam premier przeszedł koło zamku obojętnie, nie pytając nawet o czakram, natomiast Hindusi, którzy mu towarzyszyli, poprosili o otworzenie skrzydła zachodniego i pozostawienie ich samych w „świętym miejscu”. Wskazali też, że u zbiegu północnego skrzydła transeptu z prezbiterium, w głębi znajduje się święty kamień. Podobnie inni, którzy prosili o pozostawienie ich samych, aby w ciszy mogli „wdychać pranę”. Ludzie z Indii przyjeżdżają na Wawel, aby doładować się energią i wzmóc możliwości wejścia w wyższe stany świadomości i możliwości złączenia się z Bogiem. Jeden z polskich dyplomatów poleciał kiedyś do hinduskiego maharadży, a zapytany o to, czy wie, jaka jest stolica jego państwa usłyszał, że Wawel, nie Warszawa. Wśród hindusów panuje przekonanie, że w ziemi znajdują się czakramy, będące gruczołami ziemi, czyli skumulowaną energią pochodzącą z ziemi i z kosmosu. Przy nich właśnie ludzkie życie rozwija się najlepiej. Przypuszczalnie są one rozmieszczone u podnóża piramid egipskich, w pasie gór między Eufratem i Tygrysem i innych miejscach, dotąd nie znanych. Jeden z nich ma być umiejscowiony na wzgórzu wawelskim. Inna teoria mówi, że świętych miejsc jest siedem tak, jak pierwotnych planet. Miejsca te miały wyrażać wpływ każdego z ciał niebieskich: Delhi (Księżyc), Mekka (Merkury), Delfy (Wenus), Jerozolima (Słońce), Rzym (Mars), Wawel (Jowisz), Velehrad – obecnie Stare Mesle na Morawach – (Saturn). Zastanawiające jest jednak, czy liczba siedem to przypadek, czy też jest w jakimś stopniu powiązana z tajemniczymi pierścieniami Apolloniusza, które również miały odpowiadać owym siedmiu planetom. Czy możliwe jest, że mistyk podróżując po świecie, umieścił swoje pierścienie tak, aby płynęła ich dobroczynna moc na ludzi? Inna teoria głosi, że czakram wawelski przejął swoją funkcję od czakramu Palata – tybetańskiego, który przez dwa tysiące lat wpływał na ludzi i kierunek ich świadomości. Przejęcie funkcji przez wawelski wpłynęło na rozwój Europy oraz na zniszczenie kultury Tybetańczyków przez Chiny. Po upływie następnych dwóch tysięcy lat rolę czakramu ma przejąć Machu Pichu, jednak określenie, kiedy to nastąpi, jest bardzo trudne. Obecnie rola czakramu zanika, na co mają prawdopodobnie wpływ wybuchy Słońca oraz pewne układy konstelacji. Ponadto energoterapeuci uważają, że system energetyczny półkuli północnej oparty jest na czakramach, zbudowanych zgodnie ze strukturą, przypominającą kryształ, na siatce trójkątów i głównych liniach przesyłowych. Obecnie głównym generatorem ma być czakram wawelski, z punktami w kościele na Salwatorze oraz w klasztorze częstochowskim. Ów trójkąt ma jednak ulegać stałemu zmniejszeniu, tracąc na swoich właściwościach. Osłabieniu uległ również wpływ na ludzi, którzy coraz częściej są zmęczeni i zestresowani. Ten objaw znowu może być wpływem działania negatywnej energii, nazywanej antyczakramem. Wzmaga ona destrukcyjne myśli i działania człowieka – która ma mieć swoje ujście w Pychowicach, Skandynawii i Oceanii – oraz co jakiś czas usiłuje się podpiąć pod siatkę energetyczną czakramu. Zastanawiającym zjawiskiem mają też być wahania mocy promieniowania czakramu wawelskiego. Występują one pod wpływem oddziaływania Księżyca oraz różnych uroczystości, odbywających się w tym miejscu. Przykładowo, kiedy w dniach 25-30 kwietnia 1988r. odbył się zjazd mistrzów różnych kierunków duchowych, nastąpił wzrost aktywności czakramu o 60%. Żeby było ciekawiej, w języku wtajemniczonych kamień oznacza „świątynia”, co oznaczałoby trudności w określeniu konkretnego miejsca, z którego roznosi się promieniowanie. Owym miejscem miałby być najwyższy punkt wzgórza pomiędzy katedrą a zamkiem, na zapleczu kaplicy Batorego, gdzie sterczy z ziemi skalisty występ. Tam mają się znajdować ametysty, przez niektórych uznane za kapłańskie i związane z siłami promieniującymi z ziemi. Słowo kamień tłumaczone jest przez niektórych jako świątynia, a może powinno być raczej uznane jako „wieża”? Niektórzy uważają, że to właśnie na Wawelu miała być lokalizacja legendarnej wieży Babel i to niekoniecznie ze względu na podobieństwo w nazwie. W Księdze Rodzaju czytamy: „A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie i rzekł: Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.” W przypadku doświadczeń związanych z jogą, słowa te nabierają większego znaczenia i prowadzą do ustalenia celu, a następnie wspólnym jego realizowaniu, w ciszy, w głębokim skupieniu – medytacji. Akt budowania wieży Babel porównano do tworzenia systemu energetycznego związanego z czakramem, a obejmującym swoim zasięgiem jak największy teren. Ponadto kilka lat temu próbowano powtórzyć projekt wybudowania wieży w oparciu o energetykę czakramu na Wawelu. Nie wiadomo jednak, jak zakończyły się owe próby. Jak dotąd, nikł nie wskazał na konkretny kamień, z którego ma płynąć zbawienna energia. Nadal przyjeżdżają tu nie tylko turyści, ale ludzie spragnieni tajemniczej mocy, pochodzącej z natury ziemi. Niezależnie od tego, czy czakram wawelski istnieje, czy nie, nie należy wydłubywać poszczególnym elementów ze ścian -badając ich zawartość i właściwości – tylko pozostawić Wawel wraz ze swoimi tajemnicami przyszłym pokoleniom.
Bardzo ciekawy artykuł.Polecam,niestety nie zmieścił się cały.Reszta pod tym adresem
http://oroasor.wordpress.com/zaklamana- ... na-wawelu/
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: W Polsce...

Post autor: chanell » 02 lutego 2011, 00:21

Skradziono czakram wawelski!
7 września 2009, 09:49
Autor: Dopler

Czy to prawda że skradziono źródło wawelskiej energii? Czy czakram ma postać kryształowego jaja? Czy jest to pozostałość obcej cywilizacji? Takie pytania cisną się na usta po przeczytaniu tego artykułu.

Nasi reporterzy odkryli że od ponad dwóch lat trwają prace - rzekomo archeologiczne - na wzgórzu wawelskim w odsłoniętej krypcie pomiędzy tyłem obecnej katedry a komnatami królewskimi. Wg najstarszych planów owo miejsce jest ukazywane jako biała plama, rodzaj ogródka. Zastanawiające jest jednak że do owego malutkiego zakątka nie prowadziły już w średniowieczu żadne drzwi. Dane architektoniczne mówią jasno - było to miejsce prezbiterium najstarszej katedry św. Gereona. Zbudowanej być może na ruinach druidzkiej świątyni pogańskiej.

Okazuje się w okół objętych tajemnicą prac wykopaliskowych panuje zmowa milczenia. Jednak nasi reporterzy (nazwisk nie podajemy z przyczyn oczywistych) w nocy z piątku/sobotę dostali się do środka, przez zamknięte na 3 kłódki, ciężkie drzwi. Już sam fakt tylu zabezpieczeń powinien wzbudzić podejrzenia. Lecz to co zobaczyli w środku przerosło ich oczekiwania.

W środku sklepionego pomieszczenia zbudowanego ze średniowiecznego kamienia, ale o idealnie zachowanych ostrych krawędziach spostrzegli głęboki wykop, którego dno kryła ciemność. Nad otworem zamontowane było proste urządzenie, podobne do kołowrotów od studni. "Zejście na dół okazało się dużo bardziej niebezpieczne niż przypuszczaliśmy - mówi K.L. - jeden z dwóch reporterów - osypujące się ściany pionowej studni, i niepewny ogromny kołowrót na gorze".

W miarę posuwania się w dół czuć było w powietrzu jakieś niesamowite drżenie i gorąco, inne niż w przypadku ciepła zwykłej temperatury. Po zejściu ujrzeli na dnie zakryty materiałem przedmiot wielkości piłki footbolowej. Przedmiot jednak okazał się niesamowicie ciężki. Waga tak małego przedmiotu powodowała że nie dało się go podnieść. Przedmiot niemal parzył przez materiał.

Po zdjęciu materiału okazało się że jest to bryła wygładzonego metalu w kształcie jaja. Materiał jednak nie był lśniący. Był to raczej czarny przedmiot o niezwykłej strukturze i w pewnym stopniu przeźroczysty. W zasadzie trudno było określić czy to co reporterzy widzą przed sobą jest metalem czy kryształem.

Zostawiwszy wszystko jak zastali wyszli na górę stwierdziwszy że przedmiot ów przygotowano do transportu. Całą noc ukrywawszy się na dziedzińcu wawelskim doczekali się świtu. Wtedy to ku ich przerażeniu byli świadkami dokonania całej operacji. Jajo było na tyle ciężkie że musiało być niesione przez 6 osób utrzymujących je za pomocą szczypców podobnych do tych stosowanych w kamieniołomach do transportu kamieni. Po załadowaniu na ciężarówkę, drzwi zamknięto.

Niestety nie udało się ustalić w jakim kierunku odjechała ciężarówka. Reporterzy są pewni co do tego co widzieli. Obaj są ludźmi trzeźwo oceniającym fakty i od lat pracującymi na swoim stanowisku. Na ich oczach dokonano odkrycia, wydobycia i przetransportowania wawelskiego czakramu. Jest jasnym że oto usunięto i przeniesiono w nieznane miejsce źródło, a może tylko zwornik tajemniczej energii kosmicznej, który dawał temu miejscu niewyobrażalną moc.

Może więc prawdą są wywody w piśmie "Kobieta i Styl" że pod zamkiem warszawskim energia jest większa niż pod wawelskim, bo może to tam został przewieziony dziwny obiekt. Żadnego ziemskiego czakramu nigdy nie znaleziono i dlatego zwykło się mówić że czakram to jest tylko punkt zworny energii. A może nie znaleziono bo niedobrze szukano. Może to owa nie wykonana z pewnością ludzkimi rękami osobliwość, pozostałość po innej cywilizacji, od milionów lat skrywana w głębi ziemi teraz została naruszona?

Co znaleziono w wawelskich murach, czy odnaleziono prawdziwy czakram, czy tylko przekaźnik, czy naruszono delikatną siatkę energetyczną ziemi, kto odpowiedzialny jest za ów tajemniczy zabieg, kto był na tyle pewien znalezienia czakramu że podjął trwające dwa lata wykopaliska ? Te pytania pozostaną na razie bez odpowiedzi.



oprac. Zygmunt Libed-Atoidi

http://www.infotuba.pl/wydarzenia/Cieka ... _a6793.xml
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: W Polsce...

Post autor: Blad » 02 lutego 2011, 00:23

Quantcast
Ciało ludzkie w swojej konstrukcji energetycznej zawiera 12 zbiorników energetycznych zwanych czakramami. Są to inaczej centra mocy, które pobierają, magazynują i emitują energię konieczną do życia organizmu. Czakramy, które są wirującymi skupiskami energii usytuowane są wzdłuż kręgosłupa. Od jego podstawy aż do czubka głowy. Najczęściej przekazywana jest informacja o siedmiu podstawowych czakramach. Rzadko jednak mówi się o 5 usytuowanych w mózgu, które odpowiedzialne są za nasze zmysły. Są to zbiorniki energii anty materialnej – sensory duszy. Skutkiem ich nieczynności jest zablokowanie 9/10 mózgu, a tym samym odcięcie od możliwości postrzegania pozamaterialnego. Wraz z odblokowaniem pięciu czakramów uaktywnia się prawa półkula mózgowa i poszerza percepcja, odczuwanie świata energii.
Dzięki czakramom wszystkie ciała człowieka mogą pobierać energię zarówno z Ziemi i kosmosu. W czakramach zgromadzona jest informacja (ślady) wszystkich naszych doświadczeń. Ich stan energetyczny jest zależny od poziomu naszej świadomości, sposobu myślenia i jakości życia. Im szybciej czakramy wirują tym mogą więcej pobrać i przekazać energii i tym ciała człowieka ( mentalne, emocjonalne, fizyczne) są w lepszej kondycji. Gdy czakramy działają prawidłowo ciało jest zdrowe, a nasze życie przebiega zgodnie z naszymi zamierzeniami. Zakłócenie ich pracy doprowadza do zaburzeń czynności układu energetycznego, a tym samym umysłu, psychiki i ciała. Zaburzenia w czakramach są wynikiem stresu, traumatycznych doświadczeń, często blokady powstałej na skutek doświadczeń z poprzednich wcieleń.
Każdy czakram drga z określoną częstotliwością, a więc emituje też charakterystyczną dla siebie barwę. Ogólnie panuje przekonanie, że czakramy mają stałą barwę i wibrację. Różne filozofie podają różne barwy czakramów. Trzeba pamiętać, że czakramy są strukturami żywymi i ich wibracja, a więc i barwa nie jest stała. Wraz z rozwojem ludzkiej świadomości kolorystyka czakramów ulega zmianie. Ten proces zachodzi obecnie intensywnie u wielu osób. Zmiany te są spowodowane przejściem człowieka i planety w nowy etap istnienia. Dlatego coraz częściej czakramy będą odbierane jako świetlisto-białe kule wirującej energii. Podobny proces dotyczy planety, która w swojej budowie energetycznej również posiada 12 podstawowych zbiorników energetycznych. Mało znanym faktem jest, że w Masywie Ślęży istnieje pięć sensorów duszy Ziemi. Ponadto w Polsce znajdują się jeszcze dwa czakramy w Krakowie i we Wrocławiu.
Zakłócenie pracy poszczególnych czakramów prowadzi do wielu dolegliwości i chorób. Dlatego ważne jest ich codzienne oczyszczanie. Podaję krótkie ćwiczenie: Siadamy wygodnie z prostym kręgosłupem. Zamykamy oczy i bierzemy trzy spokojne oddechy. Odcinamy się od wszystkich zewnętrznych bodźców i przystępujemy do rozluźnienia ciała. Przez chwilę skupiamy uwagę na mięśniach głowy, twarzy, szyi, karku, klatki piersiowej brzucha, rąk i nóg. Kodujemy w myślach: mięśnie ciała są dokładnie rozluźnione. Skupiamy uwagę na czakramie podstawy kręgosłupa i tworzymy połączenie z jądrem planety. Możemy wyobrazić sobie kanał energii odchodzący od podstawy kręgosłupa lub linę, sznur, łączący nasze ciało z Ziemią. Przenosimy uwagę w głąb Ziemi, schodzimy myślą coraz niżej, aż połączymy się z jej centrum. Chwilę „zakorzeniamy” się w jądrze Ziemi, a następnie przenosimy uwagę na czakram korony, znajdujący się na czubku głowy. Wraz z wydechem będziemy usuwać wszelkie „zanieczyszczenia z obrębu czakramu.” Bierzemy wdech i wraz z wydechem wzdłuż kręgosłupa wypychamy energię do jądra Ziemi. Powtarzamy tę czynność trzy razy i przechodzimy do kolejnego czakramu – świadomości, znajdującego się na czole. Po oczyszczeniu tego zbiornika przechodzimy do kolejnych: gardłowego, sercowego, splotu słonecznego, pępkowego i podstawy kręgosłupa i postępujemy tak samo. Po oczyszczeniu 7 czakramów, przechodzimy ponownie do głowy i oczyszczamy równocześnie pięć czakramów energii anty materialnej, znajdujących się w mózgu (w jego centralnej części). Następnie skupiamy się przez chwilę na oddechu, odczuwamy ciało i kończymy ćwiczenie.

Czakramy Ziemi
Od lat osiemdziesiątych Ziemia i jej mieszkańcy weszli w okres burzliwych przemian, które dotyczą wszystkich dziedzin naszego życia. Są one wynikiem zakończenia procesu , w którym człowiek utożsamiał się z fizyczną formą przejawu i postrzegał jedynie materialny aspekt Wszechświata. Przed nami kolejny etap istnienia, w którym człowiek staje się świadomą swojej wielowymiarowości istotą, gotową do współtworzenia wraz z innymi, nowego kształtu Całości. Zmiany wibracji ludzkiej świadomości, tym samym myślenia odwzorowują się w budowie energetycznej ciała ludzkiego, jak i planety. Wszystkie zjawiska na planie fizycznym, które obecnie obserwujemy są wynikiem zmian w polu energetycznym naszej planety. Gwałtowne oczyszczanie ciała mentalnego i emocjonalnego Ziemi dotyczy wszystkich poziomów istnienia. Rozpad starych programów, wedle których funkcjonował człowiek na Ziemi, przyczynia się do chaosu, mentalnego, emocjonalnego i fizycznego, jaki odczuwa w sobie wiele osób, a także łatwo zauważalnego chaosu w świecie zewnętrznym – rozpadają się struktury społeczne, gospodarcze, kulturowe. To, co wydawało się być nienaruszalnym fundamentem dotychczasowego życia na Ziemi, tzw. wartości moralne, normy życia społecznego, autorytety religijne i naukowe tracą wszelką swoją wartość. Człowiek zaczyna inaczej postrzegać drugiego i otaczającą rzeczywistość. Wiele osób staje się świadoma pozoru, w jakim żyliśmy przez długie wieki i manipulacji, jakiej podlegało nasze myślenie i życie. Spadają kolejne zasłony niewiedzy i coraz więcej z nas uświadamia sobie , że brak nam podstawowej wiedzy o człowieku i świecie, a bez niej człowiek nie radzi sobie w zmieniającej się w szybkim tempie rzeczywistości. Budzenie się z głębokiego snu części ludzkości odwzorowuje się w budowie energetycznej czakramów Ziemi. Planeta, podobnie, jak człowiek zmienia swoją wibrację i przygotowuje się do przestrojeń. Ziemia wraca do tzw. pierwowzoru, zmiany ruchu: obrotu osią i wokół osi. Przygotowuje się również do zmiany biegunowości, która dotyczy nie tylko planety, ale każdej formy materialnej. Nie jest to jednak akt jednorazowy, a proces, który trwa od wielu lat.

Przyjrzyjmy się dotychczasowym zbiornikom energetycznym Ziemi, ich funkcji w mijającym procesie. Trzeba zaznaczyć, że obecnie następuje zmiana także w samych centrach energetycznych planety. Wiąże się z tym także zmiana funkcji poszczególnych czakramów. Wielu jasnowidzących dostrzega zmiany kształtu i barwy, jednak niewielu o tym wspomina.

Każdy ze czakramów Ziemi, podobnie jak te w ciele człowieka, spełniał ściśle określone zadanie, które zapewniało planecie i wszystkim formom (ciałom ludzkim, zwierzętom, roślinom, minerałom) łączność z energią Wszechświata, jak również wymianę energetyczną pomiędzy sobą. Czakramy są żywymi strukturami energetycznymi, skupiskami energii o różnej częstotliwości, każda z nich wywołuje ściśle określone procesy i reakcje we wszystkich istotach.

Podobnie, jak w ciele ludzkim w planecie znajduje się 12 zbiorników energetycznych:

Wrocław – czakram świadomości planetarnej (kolor błękitny 24 drg/sek)- energia pobudzająca procesy myślowe człowieka, ułatwiała wyciąganie wniosków, budowała świadomość każdej istoty

Podnóże Tybetu – ( kolor fioletowy 18drg/sek) – energia gwarantująca każdej istocie ochronę i opiekę, jeżeli ta postępowała zgodnie z prawami uniwersalnymi.

Indie – ( jasnozielony, 15drg/sek) – energia tworzenia, aktywności życiowej. Ten zbiornik to potencjał twórczy Ziemi, dzisiaj jednak już na wyczerpaniu. Resztki energii można odczuć jeszcze w rzece Ganges, jednak podobnie jak sama rzeka – wibracja ta jest bardzo zanieczyszczona.

Kraków – (kolor żółty, 12 drg/sek) – energia pobudzała rozumienie człowieka, utrzymywała równowagę pomiędzy dwoma elementami żeńskim i męskim. To energia łagodząca kontrasty. Jednak może przyczynić się do utrwalania postaw konserwatywnych, utrzymywać skostniałe struktury religijne i społeczne. To energia Serca Planety !

Jezioro Bajkał – czakram koloru brązowego – 4 drg/sek. Miał za zadanie pobudzenie rozwoju człowieka, zwierząt, roślin i minerałów. Stałe drganie tego czakramu gwarantowała rozwój na Ziemi. Widocznym skutkiem wyczerpania energii tego zbiornika jest obumieranie jeziora Bajkał.

Jezioro Titicaca – czakram o barwie czerwonej (2drg/) – przede wszystkim oddziaływał na sferę emocjonalną. Obecnie jego aktywność jest bardzo duża, co jest związane ze wzrostem emocjonalności całej ludzkości i neutralizacją programów kształtujących przez wieki nasze ciało emocjonalne. Energia czerwona w nadmiarze pobudza do zachowań agresywnych i emocji wszelkiego rodzaju.

Tasmania – czakram o częstotliwości czarnej ( 1 drg/sek) – energia, która wprawiała w ruch, pobudzała wszystko, co żywe. Podstawowa energia budulcowa form materialnych. Częstotliwość ta działa jak czarna dziura – przyciągając energię o różnych wibracjach i je neutralizując. W jądrze planety ta częstotliwość obecnie jest bardzo aktywna, bowiem centrum planety ściąga i neutralizuje wszelkiego rodzaju „śmieci” starego procesu. Podobnie, jak w układzie energetycznym człowieka, także planeta musi się oczyścić. Podwyższenie jej wibracji wiąże się z usunięciem blokad energetycznych, a następnie ze zmianą budowy energetycznej – planeta powiększy swoją objętość trzykrotnie.

Oprócz zbiorników energii materialnych, związanych z ciałem fizycznym, podobnie jak w ciele człowieka istnieje 5 zbiorników anty materialnych – sensorów duszy planety. Znajdują się one w Masywie Ślęży:

Będkowice – czakram energii cytrynowej

Wieżyca – czakram energii ciemnozielonej

Ślęża – czakram energii granatowej

Radunia – czakram energii karminowej

Tąpadła – czakram energii pomarańczowej.

Dziś oddziaływanie tych czakramów słabnie


Edward Mielnik
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

ODPOWIEDZ