UFO - Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: UFO - Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

Post autor: janusz » 04 grudnia 2011, 22:59

Kosmiczne smoki, przypinane skrzydła i boskie sandały

Obrazek

Loty w przestworzach, loty międzyplanetarne… Wydaje się nam, że to osiągnięcia naszego dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku. Tymczasem ten temat przewija się w pradawnych tekstach literackich. I nie chodzi tu wcale o dzieła fantastyczne.

Temat podróży gwiezdnych i lotów po orbicie okołoziemskiej jest potraktowany z całą powagą w utworach, które powstały u zarania dziejów ludzkości, a także trochę później. ”Epos o Gilgameszu,” „Iliada” i „Odyseja” Homera, „Siakuntala” Kalidasa, Traktaty Inków, Tora, Księgi Hare Kriszna i niektóre Apokryfy – na przykład Księga Henocha.

W wielu starych księgach opisy podróży kosmicznych są dokładne, a nawet drobiazgowe. Jednak z jakichś powodów bywają najczęściej interpretowane jako przenośnie, symbole, przejawy ekstazy religijnej. Jeżeli przeczytamy te opisy, nie biorąc pod uwagę ich dotychczasowej interpretacji – wtedy mamy szansę na to, że zwrócimy uwagę na wiele zawartych w nich szczegółów technicznych.

Zacznijmy od apokryficznej Księgi Henocha, która dotyczy czasów najdawniejszych, bo przedpotopowych. Henoch, podobnie jak mezopotamski król Emmeduranna należał do siódmego pokolenia po Adamie i nauczał boskich tajemnic. A oto wypowiedź Henocha (Księga I rozdział 17):

„Zabrali mnie i zanieśli na miejsce, gdzie istoty wyglądały jak płonący ogień, ale gdy zechciały, przybierały wygląd ludzi. Zaprowadzono mnie na miejsce burzy i na górę, której najwyższy szczyt dotykał nieba. I w najbardziej odległych krańcach ujrzałem miejsca świateł i gromów, na ich głębokościach łuki ognia i strzały, ich kołczany, ognisty miecz i wszystkie odblaski błyskawic.”

Henoch opisuje dokładnie wszystko, co widzi, nie szczędząc nam szczegółów. W czternastym rozdziale Księgi I opisuje wielki obiekt otoczony ogniem, który przyrównuje do domu, a który jest prawdopodobnie stacją kosmiczną

„(…) Ściany jego otaczało morze ognia,
A drzwi jego płonęły ogniem.
I wstąpiłem do owego domu, który był palący jak ogień
I zimny jak śnieg.”

W Księdze II znajdujemy zapis mówiący o sposobie przemieszczania się istot, które autor uznał za anioły:

„Ujrzałem jak dano aniołom długie powrozy. Przypięli sobie skrzydła i polecieli na północ.” (…) Udali się aby dokonać pomiarów.”

Z zapisków Henocha wynika więc, że istniały w tamtych czasach różne sposoby latania. Loty na duże odległości w samolotach, w statkach kosmicznych i loty na mniejsze odległości do których służył pewien rodzaj skrzydeł – lotni – a może były to lekkie szybowce?

Tropiąc dalej interesujący nas temat – powinniśmy zapoznać się z najwcześniejszym dziełem literackim, jakie powstało na Ziemi – z sumeryjskim „Eposem o Gilgameszu”. Znajdujemy w nim następujący, niepokojący fragment:

„Trzeci sen zobaczyłem i widziany przeze mnie sen cały straszny, w drżenie wprawiający. Niebo krzyczało, Ziemia grzmiała, dzień zamarł i nastała ciemność, lśniła błyskawica i promień tryskał, chmury były gęste, śmierć z nich siekła ulewą. Wygasł ogień, pioruny pogasły, z walącej się góry pozostał popiół. (…) ludzie przerażeni nie mogli oddychać, zły wiatr schwytał ich w objęcia (…) miasta opustoszały, domy zostały opuszczone (…)popłynęła woda, która jest gorzka, (…) rośliny uwiędły.”

Z fragmentu tego wynika, że narrator był świadkiem eksplozji nuklearnej. Usłyszał grzmot gdy nadleciała rakieta balistyczna. Rakieta uderzyła w cel. Wybuch spowodował wzniesienie się olbrzymiej ilości pyłów, które zasnuły niebo. W ciemności widać było słup ognia. Następnie fala uderzeniowa słabła, ogień powoli wygasał. Gdy opadł pył okazał się, że z wielkiej góry w którą uderzyła rakieta, została garstka popiołu. Dalej opisane są skutki opadu radioaktywnego – skażenie Ziemi, choroba popromienna… Dowiadujemy się, że powodem tych straszliwych wydarzeń była wojna rozgrywająca się wśród istot pozaziemskich, uważanych przez ludzi za bogów. Bogowie ci walczyli o władzę posługując się bronią masowej zagłady. Ludzie ponosili konsekwencje bitew przegrywanych przez bogów, których czcili. Tłumaczy to nagły i niespodziewany upadek wspaniałej cywilizacji sumeryjskiej. Miasta Sumerów zostały zniszczone, teren skażony, ludzie, którzy nie zginęli od razu musieli opuścić swoje domostwa, wielu zachorowało i zmarło na chorobę popromienną. To był koniec wielkości Sumerów. Puste miejsce na arenie światowej zajęły Egipt, Babilon i Asyria, które przejęły w pewnej mierze sumeryjski dorobek cywilizacyjny, kulturę i wierzenia.

Ze starożytnego tekstu zwanego „Poematem Erry” możemy się dowiedzieć całego, zapoczątkowanego kłótnią, przebiegu wojny między bogami, podczas której została użyta broń jądrowa. Zniszczeniu uległy miasta Sodoma, Gomora oraz centrum kosmiczne na Synaju. Zagładzie uległy też liczne zwierzęta żyjące wcześniej w Morzu Martwym.

„Erra podąża królewską Drogą,
Zniszczył miasta
Zamienił je w pustkowie (…)
Przekopał się przez morze (…)
Zwierzęta spalił jak ogniem
Rozwiał ich popioły, aby stały się jak piasek”.

Współcześni badacze Morza Martwego i jego okolic uważają, że jest wiele dowodów na potwierdzenie faktu wielkiej eksplozji jaka miała miejsce na tych terenach w dalekiej przeszłości. Eksplozja ta spowodowała między innymi zwiększony poziom radioaktywności w źródłach wody przy południowych krańcach Morza Martwego, który utrzymuje się do dnia dzisiejszego.

Nazwa, którą Sumerowie określali swoich bogów DIN.GIR znaczy dosłownie „Szlachetni z Rakiet”. E.DIN znaczy „Dom Szlachetnych”. Edin – Eden – siedziba bogów? Sumerowie wierzyli, że Ziemią władają bogowie Enki (Pan Ziemi) i Enlil (Pan Rozkazu) – synowie boga Niebios Anu i jego małżonki Antu. W poemacie „Enki i porządek świata” czytamy wypowiedź boga Enki, relacjonującą jego powrót na Ziemię po potopie:

„Kiedy zbliżyłem się do ziemi,
Była tam wielka powódź,
Kiedy zbliżyłem się do jej zielonych łąk,
Wzgórza i góry wypiętrzyły się na mój rozkaz.”

W sumeryjskim panteonie znajdujemy boga gór, burzy i piorunów, najmłodszego syna boga Enlila – nazywanego ISZ.KUR. W pewnym czasie był on bogiem obu Ameryk. Intrygującym i zastanawiającym faktem jest, że wysoko w Andach istnieje świątynia podobna do tej, opisanej drobiazgowo przez proroka Ezechiela. Czyżby była to ta sama świątynia??? W tym miejscu można by postawić bardzo wiele pytań. – intrygujących, niezręcznych, niewygodnych. Ponieważ nie chcę wyzywać losu ani też urazić niczyich uczuć – ograniczę się do tego zwielokrotnionego znaku zapytania. W przypadku odpowiedzi twierdzącej, należałoby uznać, że wizja Ezechiela dotyczyła przeniesienia go przy pomocy jakiegoś superszybkiego urządzenia latającego z Jerozolimy w wysokie Andy. A co zanotował sam Ezechiel? (księga Ezechiela rozdział I):

„Oto gwałtowny wiatr powiał z północy i pojawił się wielki obłok, płomienny ogień i blask dookoła niego, a z jego środka spośród ognia lśniło coś jakby błysk polerowanego kruszcu (…) I było słychać szum znad sklepienia”.

Czy nie tak właśnie wygląda start rakiety kosmicznej? W książce Ericha von Danikena „Scheda po bogach” autor opisuje swoje wrażenia z wizji lokalnej podczas prac konserwatorskich kompleksu świątynnego na indyjskiej wyżynie Dekan. Budowla ta, podobnie jak świątynia w Andach, w zadziwiający sposób przypominała sanktuarium opisane w wizji Ezechiela. Von Daniken przytacza zaskakującą opinię na ten temat:

„Kompleks świątynny (…) według obliczeń inżyniera Hansa Herberta Beiera mógł być stacją naprawczą statków kosmicznych typu „Ezechiel”.

Egipt – hieroglify – rysunki na których znajdujemy rzeczy zastanawiające i zdumiewające. Jeden z Tekstów Piramid z papirusu ANI (Księgi Umarłych) przedstawia zmarłego faraona w trakcie przygotowań do podróży. Niedaleko faraona znajduje się pojazd o kształcie nowoczesnej rakiety kosmicznej. Teksty Piramid opisywały szereg pomieszczeń, przez które musiał przejść faraon, zanim dotarł do nieba, między innymi długi tunel i jaskinię. Po drodze mijał on różne istoty, między innymi bogów brzęczących jak pszczoły, a także dostarczających płomieni i ognia do „niebiańskiej łodzi milionów lat” boga Re oraz innych kierujących ruchem gwiazd. Kiedy faraon dociera w końcu do Góry Wniebowstąpienia Re widzi obiekt nazywający się „Wstępujący do Nieba”. Wchodzi do łodzi, której długość wynosi 400m. Po różnych procedurach „usta góry” otwierają się i łódź zaczyna się unosić.

„Drzwi Nieba są otwarte!
Drzwi Ziemi są otwarte!
Niebiańskie okna są otwarte!
Schody do Nieba są otwarte;
Schody światła zostały odsłonięte (…)
Niebo przemawia, ziemia się trzęsie;
Ziemia drży…(…)
Kiedy król wznosi się na sklepienie…

Czy ten opis sprzed czterech tysięcy lat, zachowany na ścianach piramid, nie przypomina nam odliczania przed startem rakiety w centrum dowodzenia NASA?

Piramidy egipskie znajdują się w niewielkiej stosunkowo odległości od Kairu. Czy to przypadek, że słowo Kair oznacza podobno w języku sumeryjskim planetę Mars? Idąc tym śladem kliknęłam w mojej wyszukiwarce internetowej hasło „Mars – piramidy”. Otworzyła się strona ze zdjęciami wykonanymi na Marsie. Zdjęciom towarzyszyły informacje.

8 lutego 1972 roku „Marines 9”, podczas penetracji Marsa utrwalił na klatkach fotograficznych dwie pary „czworościennych obiektów w kształcie piramidy”,. Wszystkie cztery piramidy są rozstawione na planie rombu. (jak to określono w naukowym żargonie).
„25 lipca 1975 roku z orbity „Vikinga” sfotografowano następną ilość piramid oraz obiekt położony na wschód od nich, nazwany ”marsjańskim Sfinksem”. Obiekt ten ma kształt ludzkiej twarzy w hełmie na głowie z lekka otwartymi ustami i oczami”.

Historię odkryć na Marsie opisał Zecharia Sitchin w swojej książce „Genesis jeszcze raz”. Porównuje on rolę Sfinksa w Gizie i Sfinksa marsjańskiego –

„Wzmianka o roli Sfinksa w Gizie jako przekaźnika wiadomości prowokuje pytanie jaką funkcję spełnia twarz na Marsie. (…) czy jej rola była podobna do tej, jaką sugerują teksty egipskie: wysłana < wiadomość z nieba> dociera do Sfinksa na Ziemi. Rozkaz, zgodnie z którym działają bogowie, przesłany z jednej twarzy do drugiej twarzy?”

Sitchin, na podstawie wieloletnich badań, doszedł do wniosku, że budowa Wielkiej Piramidy, zwanej Piramidą Heopsa łączy się logicznie z wytyczeniem przez istoty pozaziemskie nowego korytarza powietrznego, wkrótce po potopie. Przed potopem Port Kosmiczny Anunnaki znajdował się w Mezopotamii w Sippar (Miasto – Ptak). Po Potopie sytuacja uległa zmianie i piramidy miały pełnić rolę punktów nawigacyjnych na drodze lądowania kończącej się w centrum Kosmicznym na Synaju.

W książce „Dwunasta planeta” Zecharia Sitchin zamieścił reprodukcję rysunku z grobowca egipskiego wicekróla Hay, zarządcy Nubii i półwyspu Synaj za czasów faraona Tutanchamona.

„(…)znaleziono rysunek przedstawiający głowicę rakiety wystającą z Ziemi w miejscu, gdzie rosną daktylowce. Korpus rakiety jest najwyraźniej schowany pod ziemią, w silosie zbudowanym z rurowych segmentów (…) rakieta miała pewną ilość sektorów. W niższej dostrzegamy dwóch ludzi (…) nad nimi (…) trzy koliste tablice (…)”.

Do sprawy tego tajemniczego rysunku wrócił Sitchin w książce „Genesis”:

„Rysunek ten (…) przyciągnął uwagę Stuarta W. Greenwooda – inżyniera specjalizującego się w technice lotniczej i kosmonautycznej, prowadzącego (…) badania dla NASA. Wypowiadając się na łamach „Ancien Skies” nr 7/8 1977, periodyku „Ancien Astronaut Society”, Greenwood stwierdził, że ten starożytny rysunek zdradza znajomość zaawansowanej technologii kosmicznej (…)podczas startu (…) fala uderzeniowa idąca od głowicy rakiety dosięgłaby krawędzi kanału w prędkością 3 Mach (trzykrotną prędkością dźwięku)”.

Na hipotezy Sitchina powołuje się w swojej książce Alain F. Alford, autor „Bogów nowego tysiąclecia”. Jego zdaniem piramidy miały być i były wielkimi wyrzutniami, z których bogowie startowali w swych rakietach w przestrzeń gwiezdną. Alain F. Alford zwraca uwagę na fakt, że starożytni historycy, tacy jak Herodot i Diodor Sycylijski twierdzili, że Egipt istniał od wielu tysięcy lat, a rządzili nim najpierw bogowie, a dopiero potem faraonowie. Może jest to wskazówka, którą należałoby uwzględnić przy badaniu wielkiej piramidy Heopsa. Piramida ta poraża swym ogromem, jednak to nie wielkość ani nie zakodowane w niej prawa matematyczne, stanowią główną zagadkę. Wewnątrz piramidy istnieje cała sieć korytarzy, szybów wentylacyjnych, komór, pochylni i wiele elementów precyzyjnych urządzeń, które dla jakichś ważnych powodów zostały zaprojektowane i precyzyjnie wykonane.

Alain F. Alford powołuje się w swej książce na prace prowadzone w latach 1995-96 przez angielskiego inżyniera Chrisa Dunna, który przybył do Egiptu w celu zbadania w jaki sposób starożytni Egipcjanie obrabiali elementy z granitu. Dunn wykazał na podstawie pomiarów skoku wiertła, że istoty, które wybudowały piramidę Heopsa potrafiły dokonywać wierceń w granicie z prędkością pięćset razy większą niż czyni się to obecnie, przy zastosowaniu nowoczesnej technologii.

Interesujący napis odkryto, w latach pięćdziesiątych, na Stelli w okolicach Wielkiej Piramidy:

„ Oby żył wiecznie Horus Madżedu
Król Górnego i Dolnego Egiptu (…)
On założył Dom Izydy
Pani Piramidy
Obok Domu Sfinksa”.

Dom Izydy, Dom Sfinksa – są, istnieją, dają świadectwo Wielkości, której od tysiącleci nie potrafimy zgłębić….

Faktem jest, że człowiek od dawien dawna usiłuje rozwiązać tajemnice piramid. Było już wiele przeróżnych hipotez. Żadna z nich nie tłumaczyła jednak tego przy pomocy jakiej technologii i w jaki sposób człowiek mógł tysiące lat temu, wykonać tak wielką i precyzyjną pracę, niemożliwą do wykonania w czasach nam współczesnych. Laurencje Gardner próbował stworzyć teorię opartą na mocy monoatomowego złota (egipskiego mfkt), określanego dzisiaj przez naukowców jako ORME (Orbitalny Rearranged Monoatomic Element). Jednak źródeł technologii jego produkcji należałoby również szukać u istot pozaziemskich czyli bogów przez małe b.

Cywilizacja i kultura starożytnej Grecji. Dzieła Homera. W jego eposach czyny ludzi przeplatają się z czynami bogów olimpijskich. Bogowie ci przemieszczają się błyskawicznie po całej Ziemi w zależności od swoich potrzeb lub kaprysów. Przez cały okres tułaczki Odysa opiekuje się nim córa Zeusa, sowiooka Atena. Homer opisuje dokładnie przy pomocy jakich narzędzi pokonuje ona przestrzeń (pieśń I i VII). –

„To rzekłszy podwiązała złociste sandały
Pod stopki sobie; nimi ponad morskie wały.
Ponad bezbrzeżne stepy buja z wiatru wiewem”

„ …córa Zeusa z oczyma sowiemi
Rzuciła smugi Scherii rozkosznej i lotem
Minąwszy mórz pustkowia i Maraton potem,
Przebiegając w Atenach ulice i place,
Weszła w Erechteusza zamczyste pałace”.

W „Odysei” przewija się cała plejada bogów olimpijskich. Homer jest za każdym razem dokładny i podaje nam konkretne, interesujące nas szczegóły ( pieśń V) –

„ zwinny Hermes wnet się puścił w czwały:
Już sobie stopy opiął w niebiańskie sandały
Złotolśniące; on nimi ponad wód rozlewem,
Ponad lądów ogromem buja z wiatru wiewem”.

A więc bogowie olimpijscy dysponują „boskimi sandałami” z napędem umożliwiającym pokonywanie wielkich odległości w krótkim czasie. Poza tym są zmiennokształtni. W razie potrzeby mogą przybierać postać jaskółki, byka, deszczu, chmury, łabędzia… Dysponują więc różnymi metodami działania.
Homer opisał loty bogów olimpijskich nad Ziemią. Nie wiemy nic na temat ich ewentualnych podróży gwiezdnych. Możliwe, że ich teren ograniczał się wyłącznie do Ziemi. Ziemia – Geja była wszak pramatką Kronidów.

A co z bogami innych ludów? Czy też odbywali niezwykłe podróże? W dramacie „Siakuntala” Kalidasa w akcie siódmym na scenie pojawia się król Duszjanta, który mknie na wozie przez przestworza, wracając z pałacu boga Indry, gdzie był uroczyście podejmowany po oswobodzeniu niebios od demonów.

„Jadąc wczoraj do nieba myślałem tylko o walce z demonami, nie zważając na drogę do pałacu Indry. Na jakiej ścieżce wiatrów znajdujemy się teraz?” – pyta Duszjanta swego pilota Matali.

Pytanie jest istotne, bowiem według wiedzy zawartej w naukach hinduskich – przestworza niebieskie składają się z siedmiu „szlaków”, na których wieje siedem różnych wiatrów. Są to: szlak obłoków, słońca, miesiąca, gwiezdny, planet wędrownych, Wielkiej niedźwiedzicy i Gwiazdy Polarnej.

W staroindyjskim Eposie „Bhagawata Purana” opisano walkę króla demonów Salwy prowadzoną z latającego obiektu bojowego. Celem tego ataku było miasto księcia Kriszny.

„Oblegał Salwa Dwarakę ze swoją potężną armią (…)
Przeniósł swoją bazę w powietrze nad miastem i walczył.(…)
Niszcząca broń spadała niczym deszcz
Z tego straszliwego powietrznego wozu (wimana).”

W hinduskiej „Rigwedzie” przeznaczonej pierwotnie wyłącznie dla kapłanów, są opisy komfortowego statku kosmicznego. Podane są szczegóły techniczne – statek był trójkątny, obsługiwało go trzech pilotów, miał kilka poziomów. Kiedy statek wracał na ziemię witały go tłumy. („Podobnie jak dzisiaj” – zauważa Erich von Daniken w swojej książce „Szok po przybyciu bogów”). Ze starych ksiąg hinduskich wynika, że ludziom wolno było latać nad Ziemią, kosmos jednak był zastrzeżony dla bogów.
W księdze staroindyjskiej „Wanaparwa’ jako siedziby bogów wymienia się kosmiczne miasta, krążące po orbicie okołoziemskiej. Statki transportowe wlatywały do nich przez potężne luki. Bogowie prowadzili walki z użyciem broni powszechnej zagłady. Z zapisków w księdze wynikało, że użycie techniki ograniczało się do elity i nie rozpowszechniano jej wśród ogółu obywateli.

Wyznawcy Hare Kriszny dowiadują się z dzieła „Srimad Bhagawatan”, że wśród istniejących 14 systemów planetarnych istnieje 7 niższych, mogą przeczytać opisy planet Waikuntha, Satratoka i innych, dowiedzieć się, że król nieba Indra i inni bogowie poruszali się różnymi rodzajami pojazdów kosmicznych.

Temat lotów kosmicznych będących udziałem bogów, czyli istot pozaziemskich, i ludzi jest jednym z tematów jakie porusza w swoich książkach Erich von Daniken. W książce „Dzień w którym przybyli bogowie” opisuje on między innymi wyniki swoich badań nad prakulturą Azteków, Majów i Indian Hopi. Otóż według wiarygodnych przekazów – Indianie Hopi mieszkali przed tysiącami lat na kontynencie Kasskara w rejonie Oceanu Spokojnego. Po międzykontynentalnej wojnie ich ląd zaczął się zapadać. Hopi zostali wtedy przeniesieni do Ameryki Południowej przez Kaczynów – istoty pozaziemskie, które przybyły z planety Toonaotekha, oddalonej od Układu Słonecznego. Kaczynowie wywieźli Indian Hopi niebiańskimi pojazdami przypominającymi z kształtu połówki dyni. Indianie Hopi pozostawili rysunki postaci siedzących na tarczach, których brzegi są wygięte ku górze. Pod spodem widoczne są wyryte pierzaste strzały, symbolizujące latanie.

Podobne rysunki sporządzali starożytni Egipcjanie. Całe eskadry tych pojazdów kosmicznych, nazywanych niebiańskimi barkami, można zobaczyć na tak zwanym astronomicznym stropie komory grobowej architekta Senenmuta i w świątyni grobowej Ramzesa II w Tebach Zachodnich.
Według mieszkańców Wysp Mikronezji – prabóg Nareau latał w łupinie orzecha kokosowego, a bóg mieszkańców przestworzy Makemake w skorupie jaja.
Według Indian Hopi kolejną grupę ich przodków ewakuowano na grzbietach wielkich ptaków. Podobnie w mitologii indyjskiej – wierzchowcem boga Wisznu jest istota o ciele człowieka, a skrzydłach ptaka. Ciało czerwone, biała twarz, złote skrzydła.

Smoki szybujące w przestworzach, latające węże – motyw mitów Egipcjan, Babilończyków, Indian, Germanów, Tybetańczyków, Hindusów i Chińczyków.

Według tradycyjnych przekazów indiańskich Tolteków – bóg Quetzalcoatl, uważany za stwórcę człowieka i posłańca bogów – przebywał wśród ludzi przez pięćdziesiąt dwa lata. Imię Quetzalcoatl znaczy „wąż o zielonym upierzeniu”. Wąż ten umiał latać.

Z pradawnych dzieł Majów ocalały zaledwie trzy księgi, tak zwane „Kodeksy” Reszta padła ofiarą praktyk charakterystycznych swego czasu dla inkwizycji. W „Kodeksie Drezdeńskim” znajdujemy zadziwiająco precyzyjne dane o zaćmieniach ciał niebieskich w przeszłości i przyszłości., dane na temat orbit księżyca i planet i na temat kalendarza. Cykl kalendarza Majów składał się z 52 lat ziemskich po 365 dni i 73 lat boskich po 260 dni. Powstaje pytanie – gdzie jest boska planeta mająca rok składający się z 260 dni? Okazuje się, że jest to planeta X, która okrąża Słońce w czasie 5,2 lat ziemskich i przybliża się do Ziemi raz na 52 lata (co dziesięć okrążeń). I właśnie raz na 52 lata Majowie spodziewali się przybycia bogów, którzy w tym czasie mogli być na swojej planecie w odpowiedniej odległości od Ziemi.

Problem ten porusza też Alan F. Alford w swojej książce „Bogowie nowego tysiąclecia” Ustali on, że bóg Quetzalcoatl opuścił Majów około 550 roku p.n.e. Wrócił prawdopodobnie na boską planetę X, będącą jednocześnie sumeryjską planetą Mardok (Nibiru – planeta skrzyżowania).

Temat lotów kosmicznych jakie miały miejsce tysiące lat temu omawiany jest też w książce Ericha von Danikena „Szok po przybyciu bogów”. Autor analizuje sumeryjsko-babiloński epos „Lugalbanda”. Opisany w nim jest, stworzony przez boga Enlila ptak Anzu – „wielofunkcyjny orzeł”, określany też jako „dom”. Autor wyciąga wniosek, że orzeł Anzu był prawdopodobnie orłem w tym samym sensie, co amerykański lądownik księżycowy. Von Daniken zwrócił uwagę na fakt, że rytualne stroje Indian Kanapo w Brazylii przypominają skafandry kosmiczne. Mit o Ben-Kororoti przekazuje obraz starożytnego przybysza z kosmosu, który miał szczelne ubranie i bezgłośną broń masowego rażenia. W końcu przybysz zniknął otoczony płomienną chmurą i dymem. Tajemnicze i nagłe zniknięcia wielkich nauczycieli – wysłanników gwiezdnych jest bardzo podobne w różnych systemach religijnych. Tybetański wielki nauczyciel Padmasambhawa pożegnał się ze swymi uczniami i odleciał na srebrnozłotym koniu w przestworza. Ben-Kororoti, Eliasz, Padmasambhawa, Henoch – wszyscy oni zniknęli w tajemniczych okolicznościach.

W książkach Ericha won Danikena możemy obejrzeć wiele ciekawych ilustracji – reprodukcji starożytnych dzieł sztuki. Niektóre szczegóły są czasami zadziwiające i zastanawiające. Na przykład wizerunek jawajskiego boga Ganesi ma wielką trąbę. Jest nawet nazywany „bóg Ganesi z trąbą”. Tymczasem, kiedy przyjrzeć się uważniej „trąba„ ta jest podobna raczej do gumowej elastycznej rury łączącej butlę z powietrzem z elementami skafandra. Możemy też obejrzeć zdjęcia licznych świątyń, miedzy innymi indyjskich. Ich kształty coś nam przypominają, z czymś się kojarzą. Tak, to są przecież linie kształtów pojazdów kosmicznych.
Starożytna mądrość uwieczniona w kamiennych budowlach – indyjskich, azteckich, egipskich, greckich… Mądrość zaklęta w sfinksach, piramidach, ukryta w ponadczasowych prawach arytmetyki i geometrii.

W 1968 roku została po raz pierwszy wydana książka Ericha von Danikena „Rydwany bogów”. Główny inżynier NASA Josef Blumrich, konstruktor stacji Skylab i promów kosmicznych, postanowił wtedy obalić tezę autora „Rydwanów” na temat wizji Ezechiela. Teza ta polegała na wyciągnięciu wniosku , że prorok opisał po prostu napotkany statek kosmiczny. Josef Blumrich napisał potem:

„Czytałem „Rydwany bogów” z wyższością człowieka, który z góry wie, że wszystko to bzdury”.

W 1972 roku Josef Blumrich opublikował swoją książkę „Statki kosmiczne Ezechiela”. Po przestudiowaniu problemu Blumrich odtworzył wygląd i wielkość pojazdów z wizji Ezechiela. Zidentyfikował wiele elementów, takich jak łopaty wirnika, profilowane osłony i wciągane koła. Sporządzony przez naukowca rysunek pojazdu jest podobny do kapsuły Gemini z wirnikowymi urządzeniami pozwalającymi na start i lot w atmosferze. Blumrich wyraził następującą opinię na temat pojazdu opisanego przez Ezechiela:

„ Wszystkie elementy pasują do siebie, nie pozostawiając żadnych nie rozwiązanych kwestii, (…) stanowią świadectwo dobrze przemyślanego i wyrafinowanego projektu”.

Opinia ta ma swoją wagę, ponieważ Blumrich był poważnym naukowcem, odznaczonym przez NASA za wybitny udział w projektach Saturn i Apollo.

Prawdopodobnie ludzie w różnych okresach czasu widywali dziwne obiekty latające. Nazywali je różnie – Hebrajczycy – rydwanami, Izmaelici – latającymi dywanami, Egipcjanie – łodziami niebios, Chińczycy – smokami. Teraz mówimy o takich obiektach – UFO. Wolimy nie wiedzieć o co tu naprawdę chodzi. Wolimy wierzyć w baśnie. Baśnie Tysiąca i jednej nocy? Latający dywan?

Znalazłam w Internecie informację mówiącą o tym, że w kwietniu bieżącego roku amerykański uczony – Rudolf Meyer z Uniwersytetu w Kalifornii opublikował wyniki swoich badań nad skonstruowaniem współczesnego „latającego dywanu”. Miałby on ważyć 200 kg, mierzyć 3.125 m kw i poruszać się z prędkością 660 km na godzinę dzięki bateriom słonecznym. Budowa będzie możliwa jednak dopiero wtedy, kiedy zostaną opracowane odpowiednio lekkie baterie słoneczne, co jest tylko kwestią czasu.

Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, ale nadal, wiemy bardzo niewiele. Czym na przykład były i czemu służyły Linie na płaskowyżu Nazca? Fakty są bezsporne – Linie z Nazca pokrywają niemal pięćdziesięciokilometrowy pas u podnóża Andów. Znanych jest około trzystu wizerunków, określanych mianem „geoglifów”, Największy z nich – stylizowana czapla o zygzakowatej szyi – mierzy około 270 m. Czemu służyły te linie i geoglify, które są widoczne tylko z wysokości co najmniej 300 m nad Ziemią? Kto je wykonał i dla kogo były przeznaczone? Lud Nazca nie znał funkcji i znaczenia linii i geoglifów ale czcił je jako święte znaki bogów, którzy umieli latać.

Loty w przestworzach, loty międzyplanetarne… Wydaje się nam, że to osiągnięcia naszego dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku. Być może tak się nam tylko wydaje…

Jurata Bogna Serafińska

Tekst był opublikowany w 2006r. w miesięczniku „Akant''

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: UFO - Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

Post autor: chanell » 08 grudnia 2011, 15:26

Bardzo dobre:) Dzięki Janusz :)
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1178
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: UFO - Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

Post autor: janusz » 07 lutego 2012, 21:05

Serial dokumentalny „Starożytni kosmici" bada najbardziej wiarygodne dowody odwiedzin Ziemi przez przybyszów z kosmosu na przestrzeni wieków a nawet tysięcy lat. Jest to olbrzymia dawka argumentów dla zaznajomionych z tematem, ale również niezłe wyzwanie dla Sceptyków.









Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: UFO - Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

Post autor: chanell » 04 czerwca 2012, 09:44

Czy w pobliżu miejscowości Gać doszło do katastrofy UFO?

W ostatnim czasie do Projektu NPN dotarło kilka zgłoszeń dotyczących domniemanego rozbicia się niezidentyfikowanego obiektu latającego na terenie Puszczy Kampinoskiej.

Przebieg wydarzeń miał być następujący (wg informacji z dnia 29 maja 2012 roku):

24 maja jakieś walcowaty obiekt (wg szacunków mógł mieć ok. 30 metrów wielkości) uległ katastrofie lub lądował awaryjnie na terenie Puszczy Kampinoskiej w pobliżu miejscowości Gać. Do zdarzenia miało dojść w godzinach porannych. Mieszkańcy obserwowali podobno jak obiekt wykonywał dziwne manewry na niebie, po czym runął na pobliski las. Wg relacji pojazd „lądując” miał ściąć czubki kilku drzew znajdujących się na terenie dwóch gospodarstw.

Co więcej, w doniesieniach jest również mowa o tym, że świadkowie (upadek obiektu miało obserwować wielu mieszkańców wsi) po zdarzeniu mieli znaleźć rozrzucone po lesie dziwne metalowe części, a na pobliskich polach pojawiło się metaliczna substancja przypominająca puch.
Oto przebieg incydentu wg relacji świadków:

„Dziś (24.05.2012 – przyp. NPN) o 9 rano dużo ludzi z Leoncina było świadkami przelotu dużego obiektu w kształcie cylindra. Był metaliczny, lekko matowy, miał zmienną różnokolorową poświatę. Nad drogą przy wsi Gać (tego momentu byłem świadkiem, ja plus 8 innych ludzi) obiekt zaczął dymić, odbił się od ziemi kilka razy, po czym wzniósł się wysoko nad ziemię i uderzył w teren puszczy. Ten cylinder był naprawdę duży… Nie wiem, co to było, ale może warto zebrać ludzi, którzy to widzieli, bo świadków musiało być naprawdę dużo.”

Z kolei, inny mieszkaniec utrzymuje iż:

„Na polu moich 2 sąsiadów znaleziono drobny, metaliczny pył, który wysypywał się z tego czegoś. Mojemu sąsiadowi udało się zrobić temu zdjęcie.”

„Już rozmawiałem z jedną gazetą i zostałem wyśmiany… We wsi Gać jest człowiek, który był blisko tego zdarzenia, zrobił zdjęcia i podobno coś z nim zrobiło się nie tak. Trzeba może się dowiedzieć, kto to. Ja nie chce wyjść na oszołoma. To mała miejscowość.” – dowiadujemy się z relacji innej osoby.

Wiemy także, że informacja o rzekomej katastrofie UFO dotarło także do funkcjonariuszy Policji.

- „Obecnie ustalamy potencjalnych świadków zdarzenia” – informuje Szymon Koźniewski z nowodworskiej policji. Zdarzeniem podobno zainteresowało się także wojsko.

Parę godzin temu zgłosiła się do nas również osoba, która twierdzi, iż nie tylko obserwowała upadek nieznanego obiektu, ale również jest w posiadaniu kilku dziwnych metalowych części pochodzących z katastrofy. Jesteśmy w stałym kontakcie z tym człowiekiem, poprosiliśmy go o staranne ukrycie tych być może niezwykle cennych znalezisk i nie kontaktowanie się z nikim aż do czasu przybycia na miejsce zespołu NPN.

Ustalimy ile w tym wszystkim prawdy. Projekt NPN rozpoczął już szeroko zakrojone poszukiwania nowych informacji w tej sprawie. Uruchomiliśmy nasze kontakty, a dzisiaj (tj. 29 maja br.) razem z ekipą telewizyjną zaprzyjaźnionej stacji w godzinach popołudniowych wybieramy się na miejsce zdarzenia.

Jesteśmy bardzo ciekawi spotkania z tym świadkiem i tego co też udało mu się odnaleźć… Jeżeli części z autentycznego obiektu UFO trafiły by w nasze ręce, to oznaczałoby prawdziwy przełom! Przypadek bez precedensu w polskiej historii badań nad tym zjawiskiem! No cóż… już za kilkanaście godzin wszystko – mamy nadzieję – będzie jasne…
cd.
W odpowiedzi na liczne pytania odnośnie „Zdarzenia w Leoncinie”, bo tak nazwaliśmy ten przypadek publikujemy parę najnowszych informacji.

Ciągle jesteśmy w trakcie zbierania danych. Jak już wiecie, byliśmy na miejscu zdarzenia i mamy kontakt ze świadkami. Za wcześnie jednak na publikowanie szczegółów, możemy jedynie dodać, że mamy tutaj do czynienia z autentycznym zdarzeniem, które wielu celowo chciało ośmieszyć poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zdjęć. Wg naszych ustaleń podjęta została zakrojona na olbrzymią skalę akcja dezinformacyjna, której celem jest zdyskredytowanie tej sprawy i ludzi, którzy się nią zajmują. W te działania wciągnięte zostały także osoby z polskiego „świata zjawisk niewyjaśnionych”, które – świadomie – lub nie również odegrały w tym wszystkim pewną rolę przyczyniając się pośrednio do zatajenia prawdy o tym wydarzeniu.
Obrazek
Wiemy także, że miało dochodzić nawet do zastraszania świadków. Udało nam się dotrzeć do wiele ciekawych wątków tej sprawy, ale zanim cokolwiek zaczniemy publikować, najpierw chcemy to solidnie sprawdzić. Pośpiech i sensacja jest zbędna w tego typu przypadkach. Robimy wszystko, aby uniknąć szumy medialnego i dlatego też poprosiliśmy świadków o nie rozmawianie z mediami. Przynajmniej przez jakiś czas. To wszystko, co na razie możemy ujawnić.
Oczywiście, aby była jasność, pisząc o tym, że zdarzenie jest autentyczne mamy na myśli, tylko i wyłącznie fakt katastrofy jakiegoś niezidentyfikowanego obiektu latającego. Czy był to pojazd przedstawicieli obcej cywilizacji czy np. obiekt wojskowy? To już osobna kwestia…

Czekamy również na Wasze sygnały dot. tego wydarzenia.
Piszcie do nas na: redakcja@npn.org.pl
Serwis NPN
Wiadomość z ostatniej chwili :

„Zdarzenie w Leoncinie” – ciąg dalszy…

W dniu 3 czerwca br. zbieraliśmy dodatkowe informacje w sprawie domniemanej katastrofy UFO w Puszczy Kampinoskiej. Odwiedziliśmy w tym celu miejscowości Gać i Leoncin. Rozmowy z mieszkańcami potwierdziły wcześniejsze doniesienia o tym, że cała sprawa – mimo wszystko – może być prawdziwa.

Większość z napotkanych przez nas osób (więc nieprawdą jest twierdzenie jakoby „nikt we wsi” o niczym nie wiedział) słyszała o tym, że coś miało ulec katastrofie gdzieś w pobliżu Leoncina. Zetknęliśmy się tylko z paroma przypadkami, w których mieszkańcy mówili, iż nic nie wiedzą o całej sprawie lub też kategorycznie stwierdzali, że to wszystko to bzdura. Tak jak nadmieniliśmy wcześniej, przeważająca większość naszych rozmówców znała temat.
Jeden z mieszkańców zaprezentował nam dwa zdjęcia wykonane przez kolegę jego ojca przedstawiające dziwny cylindryczny obiekt na niebie. (fot. Projekt NPN)

Jeden z mieszkańców zaprezentował nam dwa zdjęcia wykonane przez kolegę jego ojca przedstawiające dziwny cylindryczny obiekt na niebie. (fot. Projekt NPN)

Jeden z mieszkańców zapytany o rzekomy upadek nietypowego obiektu powiedział nam, iż z tego, co mu wiadomo istotnie 24 maja w pobliżu miejscowości Gać obserwowane było coś na niebie. Oto fragment jego relacji:
- Wiem, że jest człowiek, który utrzymuje, iż tego dnia obserwował w tej okolicy – jak to określa – katastrofę samolotu. O tym, że nie był to żart czy wyssana z palca bzdura świadczy fakt, iż osoba ta poinformowała o tym zdarzeniu wójta, który z kolei przekazał informację Policji, a ta wojsku. – stwierdził.
Nasz rozmówca dodał także, że 25 maja na miejsce przyjechał oddział wojska, pojawiły się także nieoznakowane, cywilne terenowe samochody. – wojskowi dokładnie przeszukiwali cały teren, ale – podobno – niczego nie znaleźli – mówi.
Na nasze pytanie o dokładną lokalizację miejsca upadku obiektu człowiek ten wskazał nam teren znajdujący się parę kilometrów dalej mówiąc: „to było gdzieś tam”. Oczywiście ktoś powie, że są to tylko słowa, zgoda, ale co musimy podkreślić osoba ta zrobił na nas wrażenie jak najbardziej wiarygodnej.

Kolejny mieszkaniec, z którym rozmawialiśmy przekazał nam jednak o wiele bardziej szokujące i bulwersujące informacje…
Otóż, człowiek ten (chce pozostać anonimowy) twierdzi, iż nie tylko słyszał o rzekomej katastrofie UFO, ale 24 maja także jego mama była świadkiem obserwacji jakiegoś dziwnego obiektu latającego. Niestety, nie udało nam się dotrzeć do tej Pani, ale na pewno zrobimy to w najbliższych dniach. To jednak nie wszystko. Mieszkaniec potwierdził, że 24/25 maja po okolicy kręciły się jakieś dziwne terenowe samochody i był duży niespotykany ruch. W toku rozmowy dowiedzieliśmy się, iż kolega ojca naszego rozmówcy również obserwował przelatujące na niebie UFO. Udało mu się nawet wykonać dwie fotografie. Sytuacja miała miejsce w Leoncinie rano, 24 maja. Z przekazanych nam informacji wynika, iż osoba ta wykonywała wówczas zdjęcia m.in. budynków oraz innych punktów znajdujących się w tej miejscowości. Obiekt miał pojawić się zupełnie przypadkowo i przelecieć na niskiej wysokości nad fotografującym. Ten właśnie moment udało się uchwycić w kadrze. Z kolei, na drugim zdjęciu widzimy już jak ten sam obiekt znajduje się miedzy chmurami, wysoko na niebie. Fotografie robią wrażenie, niestety, w chwili obecnej nie mamy zgody na ich publikację. Zapewniamy jednak, że znajdą się one w naszym serwisie najdalej do czwartku. Do tego dnia planujemy, bowiem spotkać się z ich autorem. Opublikujemy je już z jego pełną relacją, którą – mamy nadzieję – uda się nam uzyskać. Dodamy, iż wg danych exif, te dwa zdjęcia wykonane zostały 24 maja dokładnie o godzinie 9:07 rano, czyli data i godzina zgadza się ze wcześniejszymi doniesieniami, które do nas dotarły.

Wcześniej dotarło do nas inne zdjęcie tego samego obiektu. Publikujemy je poniżej. Niestety, nic nie wiemy o autorze i okolicznościach, w jakich zostało wykonane. Fakt, iż jak twierdzi nasz informator kolega jego ojca wykonał tylko dwa zdjęcia świadczy, iż autorem prezentowanej przez nas fotografii jest jakaś inna osoba.
Obrazek
Zostawmy jednak na razie sprawę zdjęć. Wrócimy do niej za parę dni, gdy uda się nam dotrzeć do bezpośredniego świadka i autora dwóch fotografii, o których pisaliśmy wcześniej.
Następnym elementem, który świadczy o tym, iż „Zdarzenie w Leoncinie” może być autentyczne jest publikacja, która 2 czerwca br. pojawiała się w „Tygodniku Nowodworskim”. Artykuł nie jest dostępny w Internecie. Otrzymaliśmy go od jednego z mieszkańców miejscowości Gać. Warto się z nim zapoznać.
Obrazek
Kilku z mieszkańców przekazała nam także informację o tym jakby 25 maja obowiązywał zakaz wstępu do lasu w rejonie miejsce gdzie miało dojść do upadku obiektu. W rozmowach często przewijał się także wątek obecności wojska w tym dniu. Nie udało się nam jednak potwierdzić doniesień mówiących o domniemanej interwencji Straży Pożarnej.
Dzisiejszy wyjazd pozwolił nam ustalić ponad wszelką wątpliwość, że Ci, którzy mówią, że „UFO w Leoncinie” to wierutna bzdura, którą nie warto się zajmować się mylą. Wyniki naszego dochodzenia pokazują wyraźnie, że ta sprawa nie jest wcale tak jednoznaczna. Tak naprawdę nic tutaj nie zostało wyjaśnione, a pytania ciągle się mnożą. Może się okazać, że jest to jedno z najważniejszych i najbardziej spektakularnych polskich „zdarzeń z UFO” ostatnich lat.
Ta sprawa stała się obecnie dla nas priorytetem. Dołożymy wszelkich starań, aby w pełni wyjaśnić wszystkie związane z nią okoliczności. Mamy już zaplanowany program działań na najbliższe dni. Odwiedzimy m.in. redakcję „Tygodnika Nowodworskiego” oraz Komendę Policji. Sprawdzimy wszelkie możliwe wątki i tropy. Skontaktujemy się także z Panem Wójtem Gminy Leoncin.

Czeka nas naprawdę ogrom pracy. Więcej napiszemy jak tylko będzie to możliwe.

Serwis NPN

ciąg dalszy nastąpi :)
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: UFO - Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

Post autor: chanell » 23 sierpnia 2012, 23:11

Wczoraj zrobiłam zdjęcie chmury która wygląda jak statek kosmiczny lub samolot.Przypadkowo coś jeszcze znalazło się w kadrze.

Obrazek

Obrazek
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

ODPOWIEDZ