Skrzaty ,gnomy ,czy kosmici ?

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Skrzaty ,gnomy ,czy kosmici ?

Post autor: chanell » 02 listopada 2014, 22:59

DUENDE REAL! en Santa fe-Argentina 2014



https://www.youtube.com/watch?v=rrnU0-Gsczs

czyżby bajki o skrzatach okazały się prawdą ? :D
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Skrzaty ,gnomy ,czy kosmici ?

Post autor: chanell » 02 listopada 2014, 23:05

Współczesne ''skrzaty'' - bliskie spotkania z nieznanymi istotami.
Najbardziej egzotycznymi zdarzeniami związanymi ze zjawiskiem UFO są spotkania z nieznanymi postaciami. Tutaj jednak byłbym ostrożny i daleko idący aby każdą postać przypisywać do zjawiska UFO co było moim zdaniem błędnie interpretowane przez wielu badaczy. Historia spotkań z przedziwnymi postaciami sięga wieków wstecz i najwyraźniej cały czas znajduje swoje potwierdzenie w współczesnych czasach.



Jakiś czas temu opublikowałem na blogu apel do Czytelników, którzy byli świadkami spotkań z dziwnymi postaciami bez obecności UFO. Takie zdarzenia zwane CE-0 faktycznie mają miejsce o czym przekonałem się choćby w czasie mojej pracy w Gliniku gdzie na przestrzeni lat doszło do pięciu tego typu zdarzeń. Dziś opiszę dwie relacje jakie otrzymałem od moich Czytelników, którzy z dużymi oporami zgodzili się na opisanie przeżytych zdarzeń. Aby zapewnić im całkowitą dyskrecję i anonimowość nie podaję żadnych nazwisk imion, co z reguły robie od ponad 17 lat. Zacznę od pierwszego zdarzenia jakie miało miejsce na terenie Podkarpacia w północnej jego części w małej wsi Huta Komorowska k/ Nowej Dęby. Zdarzenie wg. świadka miało miejsce w okresie maj/czerwiec 1991 roku, kiedy to jako 10 latek z ponad 30 uczniami w tym nauczycielkami zauważył przedziwną wręcz demoniczną istotę przy ognisku. Oddajmy głos świadkowi.

‘’ historia zdarzyła się we wsi Huta Komorowska w maju bądź w czerwcu 1991 roku, niedaleko Nowej Dęby. Uczęszczałem do trzeciej klasy szkoły podstawowej. To była wycieczka klasowa dwudniowa. Mieszkaliśmy na terenie należącym do straży pożarnej. Nocleg mięliśmy w murowanej sporej remizie, niedaleko były drewniane zabudowania w których stały bardzo stare wozy strażackie. Na tym terenie było sporo drzew i krzaków. Po środku była zadaszona weranda rozmiarów szkolnej sali gimnastycznej, studnia, cały teren był ogrodzony. Pierwszego dnia pobytu rozpaliliśmy pod okiem nauczycieli ognisko. W godzinach popołudniowych nadeszła mocna ulewa. Wszystkie dzieciaki łącznie ze mną schowały się do murowanej remizy i z wielką niecierpliwością wyglądaliśmy kiedy ulewa przejdzie. Gdy ulewa zamieniła się w lekko kapiący deszcz ja i dwóch kolegów pobiegliśmy sprawdzić za krawędź budynku czy ognisko całkiem nie zgasło. Gdy wybiegliśmy za krawędź ujrzeliśmy jakieś czarne zwierze, mocno owłosione, przygarbione, siedzące przy ognisku. Mieliśmy wrażenie że coś przy nim robi. Przebiegliśmy jeszcze ok. 10 metrów i w tedy to coś siedząc bokiem odwróciło się w naszą stronę. Stanęliśmy jak wryci i z mocnym przerażeniem zaczęliśmy biec z powrotem. Jak tylko wbiegliśmy zza krawędź budynku zaczęliśmy mocno krzyczeć, że coś jest przy ognisku! W tedy już całą zgrają ok. 30 dzieciaków plus dwie panie nauczycielki z ambarasem rzuciliśmy się w stronę ogniska. To coś siedziało tam jeszcze przez kilka sekund i w momencie gdy tak wybiegliśmy zza budynku spojrzało na nas, i uciekło w stronę drzew. Drzewa i krzewy były dosyć gęste, chcieliśmy za tym czymś pobiec, ale strach był większy. Bardzo dobrze pamiętam, że zwierze to miało dosyć duże czerwone oczy, sylwetkę przygarbioną, gdy siedziało przypominało niedużą małpę, natomiast gdy uciekało zauważyliśmy, że było korpulentne. Bardzo nas wszystkich zdziwiła pewna sytuacja otóż deszcz padał bardzo mocno, ognisko nie miało wielkich szans na to by się dalej palić żywym płomieniem, ponieważ było na terenie odsłoniętym i deszcz padał na nie bezpośrednio. Natomiast gdy zza krawędzi budynku wychylaliśmy się najpierw ja i dwóch kolegów a później całą zgrają, ognisko paliło się dosyć żywo, natomiast od razu gdy to coś odbiegło od ogniska, ognisko na tyle zaczęło przygasać, że gdy do niego dobiegliśmy w ogóle na nim nie było ognia i musieliśmy je znów rozpalać. Pamiętam, że dopytywaliśmy się nauczycielek co to mogło być, ale nie były nam w stanie odpowiedzieć. Wieczorem natomiast kładąc się spać wszyscy mięliśmy delikatnego stracha. Nie wiem ile osób oprócz nas trzech mogło się temu czemuś w miarę dobrze przyjrzeć. Odległość jaka nas dzieliła to było ok 70 metrów. Nawet jeśli to było jakieś udomowione zwierze, ile zwierząt nie boi się ognia i jest w stanie coś przy nim zrobić?’
Obrazek
Rysunek świadka, ukazujący wygląd istoty przy ognisku.

W dalszej korespondencji ustaliłem inne dodatkowe szczegóły zdarzenia w oparciu o relację świadka.

‘’Wysokość istoty nie jest łatwo określić, gdyż nie widziałem jej wyprostowanej. Najpierw siedziała przygarbiona przy ognisku, a gdy uciekała robiła to niby na dwóch tylnych nogach ale w mocnym opadzie tułowia i jak by dalej przygarbiona, tak jak by się wspierała na przednich rękach ale pewien nie jestem. Wyglądało to tak jakby jedną ręką coś robiła przy ognisku. Jedna ręka prawa ta od naszej strony była wyprostowana. Śladów na gruncie raczej nie stwierdziliśmy, pamiętam, że mówiłem że tu siedziała, ale tyle dzieci to też spory harmider i wszystko momentalnie było zadeptane. Najkrócej musiały widzieć tą istotę Panie nauczycielki dla tego że nie biegły w tak oszalałym tępię jak dzieciaki. Najbardziej zastanawiają mnie oczy, wielkie mocno czerwone, kolor był tak żywy i mocny. Gdy na nas popatrzyła tymi oczyma od razu miałem wrażenie że jest to istota niebezpieczna. Gdy siedziała i uciekała można też było zauważyć ze jest dobrze zbudowana, na pewno bardziej niż szympansy.’’

Do dziś dnia świadek nie umie sobie wytłumaczyć co tak naprawdę widział zwierzę czy zupełnie coś innego ? Swoją drogą żadne znane nam zwierzęta nie posiadają czerwonych oczu. Podobne przypadki z czerwonymi intensywnymi oczami znamy m.in. z Meksyku czy USA, które terroryzowały okoliczną ludność.
Kolejny przypadek pochodzi z Podlasia a dokładniej z Drohiczyna. Tam w lecie 2002 roku pewne małżeństwo napotkało nad brzegiem Bugu istotę, która przypomina współczesną odmianę ‘’obcego’’.

‘’ W 2002 roku mieszkałem w małym miasteczku na południowym Podlasiu. Z moją żoną, szliśmy do znajomych na ognisko w umówione miejsce. Miejsce to znajduje się poza miasteczkiem, jest tam droga gruntowa, trochę drzew, trochę krzaków, kawałek pola ornego teren nad rzeką Bug, trochę zarośnięty, bardzo dobrze mi znany. Był lipcowy ciepły wieczór było już ciemno. Jest tam takie miejsce gdzie teren na długości ok. 10-15 metrów delikatnie się obniża i z obydwu stron jest mocno zarośnięty krzakami. Przechodząc przez to zarośnięte miejsce usłyszeliśmy szelest krzaków z lewej strony, czyli bliżej mnie, żona mocno ścisnęła mnie za rękę była pewna zresztą tak samo jak ja, że jest tam jakiś bezpański pies. Było słychać, że nie jest to jakieś malutkie zwierzątko typu np. wiewiórka tylko coś rozmiarami przypominające psa, takie odnieśliśmy wrażenie. Obejrzałem się w lewo i zauważyłem jakieś delikatne zarysy czegoś co przedzierało się przez zarośla w naszą stronę więc 2,3 kroki przeszliśmy szybciej i w tedy usłyszałem, że to coś wyszło z krzaków. Odwróciłem się i zobaczyłem metr za mną coś naprawdę dziwnego i przez to przerażającego. Ciężko jest mi nawet opisać to co widziałem. Ale spróbuje. Istota ta była wzrostu indyka, porównuje tu do drobiu, ponieważ poruszała się tzw. chodem kogucim, jest to jakby podniesienie kolana do góry i dopiero wyrzut goleni, podobnie chodzą np. piłkarze. Była wyprostowana, poruszała się na tylnych nogach, miała okrągłą małą głowę (wielkości głowy kota) i krótkie ręce. Po wyjściu z krzaków otrzepała się i spojrzała w naszą stronę mi wydawało się, że prosto w moje oczy, trwało to ok. jednej do dwóch sekund. W tym momencie przebiegł mi po karku zimny dreszcz. Po chwili tak jakby z obojętnością odwróciła się i odeszła w swoją prawą stronę czyli w przeciwną do nas. Nie było to stworzenie które znałem. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że czułem i widziałem, że jest to postać jak najbardziej rozumna, inteligentna, zachowywała się jak człowiek, w skórze czegoś dziwnego. Przez tyle lat od czasu do czasu zastanawiam się co to mogło być. Wszelkie porównania, że mógł by to być np. kogut, indyk, są wielce nietrafione. Nie potrafię do niczego tej postaci porównać, ponieważ niczego takiego w życiu nie widziałem. Było dosyć ciemno by móc widzieć każdy szczegół tej postaci. Cała sytuacja była bardzo irracjonalna.’’

Poprosiłem świadka o dokładniejsze opisanie zauważonej istoty, otrzymując poniżej dokładniejsze informacje z rysunkiem.
Obrazek
‘’Istota ta była bardzo chuda wzrostu ok. metra. Mimo małej głowy stosunkowo duże oczy, patrzące przenikliwie jak u człowieka, kolor skóry mniej więcej ciemno szary. Dosyć dziwny był chód tego czegoś. To było takie wyrzucanie przed siebie nóg. Sprawiało to wraże zupełnie nie naturalnego chodu tej istoty. Nie widziałem wszystkich konturów jak stopy, dłonie. Istotę tą ktoś mógłby próbować porównywać do typowego szaraka, ale to zupełnie co innego zbyt dużo różnic: malutka głowa, krótkie a na pewno krótsze ręce, dziwny chód, tylko ta szczupłość i kolor skóry mógłby się zgadzać. Najbardziej w tym wszystkim dotknęła mnie - wstrząsnęła mną ta chwila gdy patrzyliśmy sobie w oczy. To było coś co ciężko wyrazić, fascynacja i zarazem strach co się za chwilę wydarzy. Ale chyba nie byliśmy zbyt interesujący dla tego czegoś. Przed chwilą naszła mnie myśl jak bym się zachował gdybym na coś takiego naszedł wtedy sam, a często samemu tamtędy się chodziło, chyba strach uszami by się wylał.’’

Nie wielka istota, o wyglądzie humanoidalnym zdecydowanie nie pasuje do ‘’człowieka’’ a nic nie wskazuje aby świadek zmyślał lub ubarwiał zaistniałe zdarzenie. Jego żona była tak tym przerażona iż dokładnie nie przyjrzała się postaci. Jeśli przełamiemy stereotypy pojmowania naszego obrazu świata może okazać się, że wcale tu nie o ‘’kosmitów’’ chodzi lecz coś co istnieje obok nas być może w tej lub innej rzeczywistości. Istota opisana przez świadka nie wykazywała agresywnych skłonności, acz nie wiadomo jakie miała intencje ? Zupełnie innych charakter przybrało inne zdarzenie opisane przez świadka w miejscowości Maniowo w Pieninach.

W 2004 roku w porze jesiennej świadek wracał do domu ze swoim już nie żyjącym bratem do Maniowy k/Czorsztyna w Pieninach. Była około 22:00 bardzo ciemna acz gwieździsta noc będąc na jakiejś polnej drodze leżącej w jarze zauważyli jakieś dwie postacie jak dzieci około 1 metra lub nieco więcej wysokich. Niestety z powodu ciemności było widać tylko ich ciemne kontury. Bracia zbliżywszy się do ‘’dzieci’’ zostali dosłownie agresywnie zaatakowani przez istoty, które jak się okazało nie były dziećmi ! Świadek twierdził, że istoty dziwnie podskakiwały i łapały za ręce nogi skakały na plecy bardzo trudno było się uwolnić od tych natrętów. W pewnym momencie świadek podczas ‘’walki’’ złapał za dłoń istotę jak twierdzi jest pewny, że miała trzy długie palce około 20 cm długości. Istoty były dość silne nie wydawały żadnych dźwięków. Z powodu ciemności nie zauważono jak istoty wyglądają i jak były ubrane ? Pytałem o ich dokładniejszy wygląd świadka, ale ten powiedział ‘’nie chcę Pana kłamać ponieważ nie widziałem ich wyglądu było za ciemno a nie chcę ubarwiać’’ Wg. Świadka po około 2 minutach istoty odpuściły a bracia rzucili się do ucieczki przez okoliczne pola i rowy. Gdy zaszli do domu ich żony pytały się co się stało ponieważ byli tak ubłoceni i zmęczeni jak się można było spodziewać w ich relacje nie bardzo uwierzyły. Jedynym szczegółem jaki podał ten starszy Pan był opis ‘’istoty jakby nie miały szyi głowy wychodziły bezpośrednio z tułowia.''

W swoim archiwum dysponuję jeszcze inną relacją nietypowej postaci jaka została zauważona przed 1980 rokiem w miejscowości Strzeszyn k/Biecza. Co prawda informacja pochodzi od krewnego świadka więc z drugiej ręki, ale publikuję ją jako ciekawostkę ponieważ w tej okolicy ludzie widywali nad polami dziwne świetliste kule i ‘’zjawy’’.

‘’ Opowiadała mi o tym moja ciotka, że koło mostka, na strumieniu około 500 metrów od naszego domu, pojawiła się zjawa, postać olbrzymiej około 2 metrów wysokości kobiety stojącej za świetlistym stołem-pulpitem. Na pulpicie tym paliła się świeca i leżała duża otwarta książka.’’


Wręcz sensacyjną informację podała znana amerykańska badaczka Linda Moulton Howe, o rejestracji kamerą dziwnej istoty, która wypisz wymaluj pasuje do starych podań ludowych o spotkaniach ze skrzatami czy gnomami.
http://www.earthfiles.com/news.php?ID=2 ... nvironment



Do zdarzenia doszło 2 lipca 2014 roku w Pittsburgu w Pensylwani. Autorka listu opisała badaczce to co zarejestrowała jej kamera, którą nagrywa i wykonuje zdjęcia okolicznej zwierzynie. W czasie oglądania zdjęć zauważyła na trzech z nich niezwykłą istotę, która ni jak nie pasuje do znanych nam zwierząt. Zdjęcia zostały wykonane w odstępie sekundowym na których widoczna jest postać pochodząca wypisz wymaluj z dawnych legend o trolach czy leśnych skrzatach. Kobieta wraz ze swoim ojcem będąc na miejscu ustaliła, iż istota miała około 44 cm wysokości. Na zdjęciach wyraźnie widać twarz istoty z dużymi ciemnymi oczami, na głowie zauważalny jest rodzaj czapki/kapelusza, czerwone odzienie oraz szczupłe nogi i ręce.
Obrazek
Zdjęcia z poruszającym się ''skrzatem'' zarejestrowane kamerą

Oryginalne pliki zostały poddane analizie przez Daniela Drasin, który wykluczył mistyfikację lub manipulację programami graficznymi. O kamerze zamontowanej na drzewie wiedziała tylko sama właścicielka więc można wykluczyć jakiś żartownisiów tym bardziej, że okolica położona jest w odludnym miejscu. Patrząc na istotę nie sposób nie dojrzeć kapelusza na którym widnieje biała kulka, szara twarz i dość uwypuklone czarne oczy, oraz ewidentne czerwone ubranie. Istotę charakteryzują cienkie nogi i ręce w porównaniu do reszty ciała. Ewidentnie mamy tutaj istotę, którą niegdyś nasi odlegli przodkowie zaliczali do skrzatów co stawia ten problem do dalszych analiz niż lekceważenia i wyśmiewania.


Zwracam się z apelem do świadków, którzy zauważyli lub słyszeli o podobnych istotach na terenie Polski. Wszystkim zapewniam anonimowość arekmiazga@gmail.com

Autor: Arek Miazga
http://arekmiazga.blogspot.com/2014/11/ ... nia-z.html
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

ODPOWIEDZ