Kto wybudował piramidy w Gizie?

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: janusz » 25 stycznia 2011, 22:03

O Wielkiej Piramidzie i jej pomiarach

Księga Izajasza 19, 19 (łatwo zapamiętać, gdyż wejście do piramidy jest na 19 warstwie):

"W on dzień będzie ołtarz dla Jahwe pośród krainy egipskiej i monument Jahwe opodal jej granicy i będzie to znakiem i świadectwem dla Jahwe zastępów na ziemi egipskiej. Kiedy wśród klęsk wołać będą do Jahwe, pośle im wybawcę, który ich będzie bronił i ratował"

Edgar Cayce (Proszę zwrócić szczególną uwagę na pojawiające się kilka razy sformułowanie "ta istota" !!!)

"...w Atlantydzie, w okresie przed pierwszymi niszczycielskimi siłami, istota ta budowała to, co służyło do działania tych destrukcyjnych maszyn zarówno w powietrzu, jak i pod wodą"

według Cayce'a Atlantyda rozpadła się na wyspy, które następnie przez dłuższy czas kolejno zatapiały się w wodach Atlantyku. Ostatnie wyspy zatonęły około 10500 lat p.n.e. W tym okresie plemiona zamieszkujące Egipt utrzymywały się z rolnictwa i pasterstwa. Ponieważ ziemia w Egipcie była bardzo urodzajna, a klimat łagodny, kraj ten został podbity, a właściwie zagarnięty około 12000 - 13000 lat temu przez plemiona kaukaskie pod przywództwem króla Ararta. Mniej więcej w tym samym czasie przybyli również do Egiptu uciekinierzy z Atlantydy, którzy zaludnili w tym czasie także inne kontynenty. Wraz z najeźdźcami z Atlantydy przybył ich wybitny kapłan RA-TA. Pod jego wpływem, z pomocą Atlantydów, rozpoczął się w Egipcie okres duchowego i materialnego rozwoju.

Budowę piramidy podjęto w czasie panowania Araaraarta, który był synem Ararta, architektem był tajemniczy Hermes, a doradcą Isis.

"Następnie Hermes i Ra-Ta rozpoczęli budowlę zwaną teraz Gizeh, w której umieszczono przepowiednie i kroniki zawarte w Świątyni Zapisu i Świątyni piękna"
"Nie było to tylko rejestrowanie historii do tego momentu, Atlantydzi pomagali swoją działalnością w tworzeniu piramidy z zapisem wydarzeń na Ziemi aż do czasu, gdy nastąpi nowe zrządzenie opatrzności"
"Istota ta zyskała doświadczenie, ponieważ była między tymi, którzy później nadzorowali budowę piramidy, która jest tajemnicą po dzień dzisiejszy"
"Istota ta wybudowała następnie pierwszą piramidę, która nie została jeszcze odkryta, a także przekazała ludziom pojęcie o kwadracie i kompasie, umożliwiło to ludziom poznanie historii budowy piramid i sposobu, w jaki je wykonywano. W części tego co zostało wybudowane ciągle można odnaleźć działalność tej istoty, która wtedy nazywała się Pa Rizla"
W tym zapisie Cayce sugeruje, że istnieje piramida znacznie wcześniejsza od egipskich, do dzisiaj (przynajmniej do jego czasów) nie odkryta, która stanowi niejako pierwowzór Wielkiej Piramidy, która:

"Posiada wszystkie od początku zapisy, które sporządzili kapłani, Arart, Araaraart i Ra, do tego okresu, kiedy ma być zmiana w pozycji Ziemi i powrót Wielkiego Wtajemniczonego do tego i innych krajów i zamknięcie tych przepowiedni, które są tam opisane. Wszystkie zmiany, jakie następowały w religijnych zamysłach na świecie są tam pokazane, w zmienności, tak samo, jak i w przejściach, od podstawy do szczytu - albo do otwartego sarkofagu i do szczytu. Wyrażone jest to zarówno przez układ, jak i kolor, oraz w którym kierunku wykonany jest zakręt"
"Te kolory przedstawiają albo reprezentują różne okresy, a także interpretację On, Ra-Ta i Hermesa i innych mędrców tego okresu i umieszczono je w porządku ustalonym przez istotę zwaną Ajax-Ol"
Na pytania o sposób budowy piramidy Cayce odpowiada:

"Przez użycie tych sił natury, które sprawiają, że żelazo pływa. Kamień unosi się w powietrzu w ten sam sposób."
"Przez energie tych gazów, które są już stopniowo używane przez obecną cywilizację i przez zdolności i działalność tych specjalistów, którzy potrafili czerpać ze źródła, z którego pochodzi wszelka moc.
"Na budowę potrzeba było 100 lat. Rozpoczęta i zakończona została w okresie panowania Araaraata razem z Hermesem i Ra (10490 - 10390 p.n.e.)"
"Ta istota była wśród budowniczych owego okresu. Były tam dyskusje pomiędzy nimi, które dotyczyły astrologii i numerologii. Omawiano także tematy związane z warunkami atmosferycznymi, ciśnieniem atmosferycznym i jeszcze wiele innych, mających na stan świątyń i monumentalnych budowli. Było to w czasie, kiedy zaczynano niektóre z piramid, prowadzono wówczas także badania archeologiczne"
"Ta istota była tam pośrodku jako towarzysz budowniczego piramid i nadzorca piramidy, która nie była budowana jako grobowiec, ale jako dom dla tych, którzy byli wyznaczeni do specjalnej służby. Był to raczej dom lub droga, w którym ci, którzy oddziaływali moralnym przykładem, otrzymywali błogosławieństwo nie tylko od kapłanów, ale też Mocy na Wysokości, jak to jest przedstawione nie tylko w komnatach, lecz też przez sposoby, w jakich to historia, czy też wydarzenia w czasie zostały odnotowane"
"w informacji, gdzie uznaje się piramidy jako cel w nabywaniu doświadczenia przez ludzi, w okresie kiedy odnawiano kapłaństwo, w czasie powrotu do tej ziemi, około 10500 lat przed wejściem Chrystusa na ten ląd - podjęto pierwsze wysiłki w odrestaurowaniu i rozbudowaniu tego, co już było, a co nazywano Sfinks, i był magazyn skarbu, pomiędzy nim a Nilem, gdzie w tym czasie były trzymane przez Ararta i Araaraarta spisane kroniki"
W przekazach Cayce'go pojawia się kilka zastanawiających wątków:

Pierwotna piramida - za czasów jasnowidza (początek XX w.) jeszcze nie odkryta. Nasuwa się tutaj skojarzenie z piramidą odkrytą w 1970 roku w wodach oceanu u wybrzeży Bimini (w obrębie "trójkąta bermudzkiego"). Piramida ta nie została nigdy gruntownie zbadana, gdyż przeważnie przykryta jest grubą warstwą piasku. Jedynie od czasu do czasu piaski te są odsuwane przez burze. Przy takiej właśnie okazji została odkryta i wydobyto wtedy z niej idealną kwarcową kulę, wewnątrz której - pod pewnym kątem - zaobserwować można kompleks trzech piramid. Opis tej piramidy, jak i zjawisk towarzyszących jej odktyciu wymaga osobnego opisu, więc odsyłam zainteresowanych do artykułu poświęconego wyspom Bimini.
"Ta istota" - sformułowanie to pojawia się dość często w opisach jasnowidza. Kim, lub czym była ? Posiadała olbrzymią wiedzę niezbędną przy budowie piramid. Wspomnieć tutaj należy o dwóch ważnych elementach przepowiedni Cayce'go: po pierwsze nigdy się nie mylił, po drugie - zawsze nazywał rzeczy tak, jak je widział, nawet jeśli ich nie rozumiał. Zatem w tym przypadku mamy do czynienia z czymś, co nie kojarzyło mu się z niczym znanym. Nie mógł to być żaden człowiek. Pozostają inne możliwośći: UFOk, istota stricte niematerialna, duchowa, czy wreszcie (co nie jest wykluczone) - komputer.
Osobiście skłaniałbym się ku pierwszej możliwości. Jasnowidz podaje bowiem, że w różnych momentach różnie się owa istota nazywała (raz Ajax-Ol, innym razem Pa Rizla), co sugeruje, ze mogły to być różne istoty tej samej rasy (traktowane jako jedna ze względu na podobieństwo do siebie)

Po nieudanej próbie zbudowania niewielkiej piramidki według techniki propagowanej przez egiptologów Japończycy przystąpili w roku 1987 do badania wnętrza piramidy. Z pomocą elektronicznych urządzeń prześwietlili na wskroś tę gigantyczną budowlę i orzekli, że piramida posiada wiele wewnętrznych komór, co zresztą pokrywa się z przekazami starożytnych historyków. Potwierdza to też wynik próby dotarcia do końca jednego z "kanałów wentylacyjnych", gdzie specjalnie skonstruowany robot odkrył tajemnicze drzwiczki zasłaniające przejście do być może jeszcze jednej komory. Może to właśnie w niej znajdują się owe tajemnicze zapiski, o których wielokrotnie wspomina Cayce ?
http://bogowie.org.pl/baza.php3?ido=20&poz=1

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: chanell » 25 stycznia 2011, 22:11

Janusz ,a może to piramida w Bosni ? Bardzo ciekawy tekst " Ta istota " kto to mógł być ?
No i wreszcie ten tajemniczy fragment "...w Atlantydzie, w okresie przed pierwszymi niszczycielskimi siłami, istota ta budowała to, co służyło do działania tych destrukcyjnych maszyn zarówno w powietrzu, jak i pod wodą". Czyżby wyrzutnie lub generatory ? niesamowite ! :shock:
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: janusz » 25 stycznia 2011, 22:13

Witaj Chanell. :P
Egipcjanie nazywali Starożytnych Bogów Złotego Wieku Zep Tepi, stanowili Oni Panteon egipskich Bogów: Ptah, Ra, Su, Seb, Set, Ozyrys [połączony z Orionem był bogiem odrodzenia i zmartwychwstania], Horus, Ma i Thoth. Konstelacja Oriona była uznawana przez starożytnych Egipcjan za najbardziej znaczącą konstelację, w czasie Zep Tepi była w swej najniższej pozycji na południowym niebie.
Bogowie Stworzenia, "Zep Tepi" wyruszyli aby stworzyć nową rzeczywistość. Zep Tepi jest miejscem budzącej się pamięci i początkiem i końcem wszystkiego. Zep [znaczy Czas], Tepi [znaczy Pierwszy], razem znaczą Pierwszy Czas albo Złoty Wiek.Od czasu Zep Tepi w wyniku precesji zrównań dnia z nocą stopniowo przewodzi Orion [Ozyrys] i jest coraz wyżej na niebie.Zgodnie z podaniami Egipcjan Zep Tepi zbudowali Wielkiego Sfinksa i kompleks Piramid w Giza.

Sfinks został zbudowany w czasie Zep Tepi, w czasie, gdy Słońce umieszcza się w konstelacji Oriona i Lwa [Leo].
Symbolem boga Aker jest horyzont, punkt przesilenia i zrównania dnia z nocą. Punkt Zerowy - [Zep Tepi], który przedstawiano jako dwa lwy siedzące na zadach, odwrócone nawzajem i patrzące w dal, nazywano ich “Wczoraj” i “Jutro”. Oblicze jednego lwa zwrócone jest ku wschodowi, gdzie słońce wschodzi i rozpoczyna się nowy dzień, zaś drugi patrzy na zachód gdzie słońce zachodzi, schodząc do Zaświatów.
Obszar pomiędzy zadami lwów często pokazywano z kołem słońca jako, że unosi się pomiędzy dwoma wzgórzami. Oznacza to też podróż słońca przez niebiosa podczas dnia, oznacza również, że zapewni bezpieczeństwo Akera podczas jego niebezpiecznej podróży każdej nocy w Zaświatach. Aker ochrania również bramę do Zaświatów i otwiera ją aby przepuścić zmarłego Króla. Aker był czczony w świątyniach jako Netjer, przypuszczalnie był połączony z pradawnym pojęciem sił Ziemi.
Zgodnie z mitami Starożytnego Egiptu, legendarne Bramy Zaświatów były chronione przez dwa gigantyczne lwy albo sfinksy nazywane Aker. W grobach Nowego Państwa przedstawiano Sfinksa Aker jako wychodzącego z bramy i siedzącego na zadzie w pustym miejscu. Poniżej widać ciekawy podziemny strumień albo kanał. Za stelami lwów umieszczony jest ogromny kopiec lub piramida i pod nim znajdowała się wielka, owalna komora, która zdaje się być zapieczętowana. Opowiadano o tej tajemniczej komorze, że tam była ukryta jakaś wielka tajemnica, niewątpliwie tych co rządzili ziemią Egiptu podczas odległej epoki Zep Tepi. Ta dziwna izba była nazywana Sokar w Rostau. Podobieństwo z Sfinksem i kompleksem w Giza jest uderzające, w starożytności Giza nazywano Rostau. Jastrząb lub sokół Sokar, był naczelnym bóstwem Giza i był identyfikowany z Horusem.
Gdy Ziemia zatrzęsła się i wszystko zostało zatracone w oceanie tworzenia, nastąpił czas Zep Tepi, wtedy Tehuti przypuszczalnie opuścił ojczyznę i wraz z innymi uchodźcami czekał dopóki wody morza nie wycofały się z Ziemi, mieli osiedlić się aby zapoczątkować następny program ludzkości.
W wyobrażeniach graficznych przedstawiano, że Tehuti [Thoth - Czas] zaczynał następny program ludzkości, wschodziło słońce, wieki Lew ryczał i zaczynało się nowe tworzenie, symbolizowane przez Lwa [Sfinksa] - [mężczyzna, kobieta], który siedzi obok Wielkiej Piramidy, przypuszczalnie byli z nim ci co przeżyli Wielki Potop.
Gdy Bogowie i Boginie powracali na planetę to przeprowadzany był już inny program, lub nowa wersja rzeczywistości. Nazywano tą grupę bogów kreatorami istnień lub Zep Tepi [Pierwszy Czas]. Tehuti miał przybywać na Ziemię przez portal, w jego piramidzie, którą Egipcjanie nazywali Khem i zaczynał budowę nowej rzeczywistości. Powyżej była piramida, w której zamieszkiwali Tehuti i Zep Tepi, poniżej była jej kopia, inna Wielka Piramida z projektem zakodowanym i umieszczonym w jej wnętrzu.
Zep Tepi przypuszczalnie pozostawali na Ziemi wystarczająco długo, żeby stworzyć nową rasę ludzi. Zep Tepi pozostawili po sobie wiele pamiątek o siłach stworzenia ludzi. Zgodnie z zapisami na kamieniach Wielkiej Piramidy, które opisują tak zwany Cykl Feniksa [Phoenix], wędrówkę systemu słonecznego na galaktycznej orbicie. Początek obecnego cyklu Feniksa, wg astronomów nastąpił 3 lipca 14 000 pne o godz. 23:57 GMT, co być może stanowi datę powstania Wielkich Piramid. Okres cyklu Feniksa wynosi 16.011 lat, zatem zakończenie aktualnego Cyklu Feniksa wg naszego obecnego kalendarza nastąpi w roku 2 012.
Na planecie było 12 obszarów [punktów siatki], przez które bogowie Zep Tepi wyruszali, aby stworzyć 12 narodów - Tehuti powołał do istnienia wszystkie narody w tym samym czasie. Prawdę o stworzeniu Tehuti zapisał w Sali Zapisów, [Amenti] na Kryształowej Tabliczce, którą zakopano w ziemi, nieopodal Wielkiej Piramidy, której towarzyszy Sfinks. Zep Tepi pozostawili kryształowy rdzeń, który pokazuje rzeczywistość stworzenia ludzkości i ukryli te informacje w Sali Amenti i w Złotym Nakryciu Wielkiej Piramidy.
We wszystkich legendach, Zep Tepi przekazał wiadomość, że powrócą przy końcu tego Cyklu Czasu i przyniosą ze sobą tajne klucze do bram Ziemi Świętej albo Złotego Wieku - znaczącej spiralną świadomość. W roli Zep Tepi, Henoch zakodował wiadomości i ukrył w starożytnym języku symboli, znanym w starożytności jako Hiburu [dźwięki lubią Nibiru], co jest pierwotnym źródłem języka, który wprowadzili Zep Tepi na początku
Przypuszczalnie wiele tysięcy lat temu na Ziemi wykonano wielki genetyczny eksperyment, w poszukiwaniu nieśmiertelności, próbowano stworzyć wyższą rasę ludzkości.
Greckie słowo Feniks pochodziło od egipskiego słowa Taty - Hanok, znaczy "Dom Henocha". Wiedza Henocha sugeruje, że regularne kataklizmy działają jak ewolucyjny bodziec, w następnej fazie ewolucyjnej ożywiają nowe formy życia,, które przybyły po ucieczce z matecznika planet.
Zgodnie z wieloma legendami, Zep Tepi będą regularnie powracać na Ziemię, na początku i przy końcu oraz w połowie każdego czasu cyklu co 13 000 lat, bowiem rok zodiakalny orbity wokół środka galaktyk wynosi ca 26 tys. lat. Uwarunkowania naszej galaktycznej orbity powodują, że te 13 tys. letnie okresy poprzedzają wielkie kataklizmy.
Egipcjanie zarejestrowali historie Gwiezdnych Podróżników, takich jak Henoch, którzy podróżowali poza Wielkim Okiem Oriona i powrócił, aby chodzić jak bogowie wśród ludzi. Starożytne teksty sugerują, że jesteśmy przeznaczeni aby stać się bogami, a wielka Wiedza Thotha [Henocha] dana ludziom mogła się rozwijać poza obecną ziemską postacią.
Podczas Pierwszego Czasu, Zep Tepi, gdy bogowie panowali na Ziemi, nazywano ten czas Złotym Wiekiem, podczas którego wody otchłani wycofały się i pierwotna ciemność została wypędzona, a ludzkości ofiarowano dar cywilizacji. Opowiadano również o Urshu, pośrednikach pomiędzy bogami i ludźmi, kategoria o mniejszej boskości, ten tytuł oznaczał Nadzorców, ich działania zarejestrowały starożytne teksty hieroglificzne i święte pomniki. Szczególnie żywe wspomnienia zachowano o potężnych bogach, nazywali się Neteru i żyli na ziemi razem z rodzajem ludzkim i wykonywali najwyższą władzę w Heliopolis i w innych sanktuariach nad Nilem w Górnym i Dolnym Egipcie.
Niektórzy z tych Neteru byli rodzaju męskiego, inne zaś były rodzaju żeńskiego, lecz wszyscy posiadali siły nadprzyrodzone, włącznie ze zdolnością ukazywania się dowolnie w postaci mężczyzny lub kobiety, albo jako zwierzę, ptak, gad, drzewo lub roślina i zawsze przedstawiano ich jako silniejszych i bardziej rozumnych od ludzi, jednak wierzono, że w pewnych okolicznościach mogą zachorować, umrzeć albo nawet zostać zabici.
Starożytni Egipcjanie pozostawili zapisy opisujące Zep Tepi jako faktycznie historycznych ludzi, którzy nadeszli z południa i zaczęli cywilizować i panować nad tubylczym ludem. Ta grupa ludzi znana jako Zep Tepi, byli to uciekinierzy, których spotkało wielkie nieszczęście w ich poprzedniej ojczyźnie i szukali bezpieczeństwa i nowego życia w dolinie Nilu.Święta wiedza została zarejestrowana na Tabliczkach Thotha, który jako Bóg Tehuti był ponoć przez nieznany okres czasu władcą Atlantydy. Szmaragdowe Tabliczki napisał Król-Kapłan, Thoth z Atlantydy, który założył kolonię w starożytnym Egipcie [Khem} po zatopieniu ojczystej Atlantydy.
Ponoć Thoth, przedstawił na tych tabliczkach całą starodawną wiedzę zatopionej Atlantydy. Według tych tabliczek Thoth przez 16 tys. lat rządził starożytnym Egiptem, ca 52 tys. ÷ 36 tys. lat pne. W tym czasie, starożytna barbarzyńska rasa Egipcjan, wśród której się osiedlił On i jego towarzysze, została podniesiona na wysoki stopień rozwoju cywilizacji. Thoth był nieśmiertelny, pokonał śmierć i mógł przybywać, kiedy tylko chciał. Jego rozległa mądrość dawała mu władzę nad różnymi koloniami Atlantydy, włącznie z tymi w Południowej i w Środkowej Ameryce, a gdy nadszedł jego czas opuścił Egipt, choć przedtem złożył ślubowanie, że powróci na Ziemię.
Wzniósł Wielką Piramidę ponad wejściem do Wielkich Sal Amenti, które stały się zaświatami, Salami Bogów, gdzie duchy zmarłych przechodziły na osądzenie. Umieścił tam swoje zapisy i mianował strażników swych tajemnic wśród najdostojniejszych Egipcjan. Według tej relacji Thoth był budowniczym Wielkiej Piramidy w Giza, przypisywanej mylnie Cheopsowi.
Zewnętrzne ściany świątyni Edfu określają datę początku Zep Tepi, lub Pierwszego Czasu Bogów, czyli królów Neteru [Bogów]. Wielka Piramida przedstawia początek cyklu Feniksa, [wg astronomów wystąpił 3 lipca 14 000 pne g. 23:57 GMT]. Tehuti występuje jako Pan, twórca religii, potrafiący uginać światło, tworzący złudzenia naszej rzeczywistości [magia i złudzenie]. Znany jest on w Egipcie jako Thoth, "Pan Magii i Czasu".
Pierwotnie Egipcjanie identyfikowali Feniksa z bocianem lub czaplą, który jako ptak nazywał się "Benu", znamy jest z opisów w Księdze Zmarłych i innych egipskich tekstach i był czczony w Heliopolis, był jednym z najświętszych symboli połączonym ze wschodzącym słońcem i Egipskim bogiem Ra [Słońca]. Przedstawiał "odradzającą się duszę Ra" lub "serce odradzającego się Słońca", wszystkie mistyczne symbole Cyklu Feniksa szczególnie są związane ze zmartwychwstaniem.Te i inne wątki przewijają się później, w religiach opartych na teologii Egiptu.
Jednym słowem: dawno, dawno temu, w czasach, o których nie śniło się najstarszym, i najbardziej wysuszonym słońcem Sahary beduinom, przyleciały istoty z innej planety i dały tutaj początek cywilizacji egipskiej, a nawet wszystkim innym na naszej planecie. :)
Najciekawsze jest to, że Edgar Cayce jako jasnowidz dotarł do tej wiedzy
nie znając nauk i mitologii Egiptu łącząc się poprostu z ''kroniką Akaszy''.
http://parapedia.pl/polish/Kategorie/KronikaAkaszy

Awatar użytkownika
chanell
Posty: 453
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 23:54
Lokalizacja: Kraków - PL

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: chanell » 25 stycznia 2011, 22:14

Janusz czy masz coś jeszcze ? bo mnie wciągnęlo może zamieść to też na PCH ,może ktoś coś jeszcze doda.
Lubię śpiewać ,lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: janusz » 25 stycznia 2011, 22:17

Materiałem źródłowym jest świetna książka Roberta Bauvala i Grahama
Hancocka pt.''Strażnik Tajemnic''- polecam
http://www.wysylkowo.pl/product_info.ph ... s_id=22013

Z tej książki można dowiedzieć się o starych zapisach egipskich mówiących o czasach dotyczących okresów predynastycznych w historii tego kraju.Jedynym problemem jest to, że nikt ze świata współczesnej nauki nie traktuje ich poważnie, dlatego czytelnik sam musi zadecydować czy ma do czynienia z prawdą.Faktem jest, że mimo to współczesna
chronologia starożytnego Egiptu opiera się na ''Historii Egiptu Manethona'', kapłana, uczonego opierającego się na bardzo starych dokumentach do, których miał on dostęp jako wtajemniczony.Michael Hoffman, główny ekspert w sprawach Egiptu przed faraonami mówi o odkryciu pięciu list chronologicznych, potwierdzających prawdziwość informacji Manethona.
Patrząc na wszystkie zachowane źródła, zobaczymy wyraźnie, że zostały w nich upamiętnione trzy główne epoki królestwa:
W pierwszej epoce Egiptem rządzili Neczeru/bogowie/-jej ukoronowaniem
było panowanie Horusa, syna Ozyrysa i Izydy.
Następnie nadeszła epoka ''Towarzyszy Horusa''-Szemesu Hor/znanych
rówież pod wieloma innymi nazwami/, którzy po wiekach przekazali boskie
dziedzctwo Horusa człowiekowi - faraonowi imieniem Menes/Narmer/,lege-
ndarnemu ''zjednoczycielowi obu krajów Górnego i Dolnego Egiptu''.
Po Menesie nastapili tak zwani dynastyczni królowie, których imiona są
skatalogowane w listach królów.
Manethon (III wiek pne) - zhellenizowany egipski kapłan, w spisanej historii Egiptu, zatytułowanej Aegyptiaca podał, że bogowie rządzili w Egipcie przez 13900 lat.Po nich ''Półbogowie i Duchy Zmarłych'',prawdopodobnie ''Towarzysze Horusa'', przez kolejne 11025 lat.Później zaczeły się rządy śmiertelnych królów.Tekst, który umieściłem w poprzedni poście pochodzi z tzw. ''Tekstów Budowlanych'' z Edfu.

Edfu, jako miejsce o znaczeniu sakralnym, bylo nieustannie rozbudowywane przez ponad 2000 lat, od co najmniej III tysiaclecia p.n.e. do przelomu er. Te dowody potwierdza niesłychana dokładność wielkiej "biblioteki" zapisanych informacji, ktora przetrwala do naszych czasow w postaci wielu metrow kwadratowych hieroglificznych inskrypcji na wapiennych murach samej świątyni. Teksty Budowlane z Edfu wielokrotnie nazywają świątynie kopią wcześniejszego, doskonałego oryginału oraz wspominają o różnych etapach budowy i przebudowy, poprzedzajacych obecną konstrukcję. Teksty te odbiegają od danych archeologicznych pod jednym wzgledem ram czasowych, które wykraczają poza znaną nam historię i cofają się do zapomnianej epoki, tysiące lat przed tym, jak pierwszy faraon pierwszej dynastii zasiadł na tronie Egiptu. Jak dowiodła dr. Eva Reymond z uniwersytetu w Liverpoolu, Egipcjanie wierzyli, ze: "(...) Ksztalt historycznej świątyni był zdeterminowany przez wcześniej istniejacą konstrukcję o mitycznym charakterze (). Świątynia ta jest, w ścisłym sensie, ucieleśnieniem swojej poprzedniczki (...), uczyniona na wzor tego, co bylo w jej planach z poczatku".
Teksty nazywaja sanktuarium historycznej światyni prawdziwą boską "Wielką Siedzibą Pierwszego Razu" i wielokrotnie nawiazują do starożytnych ksiąg i pism, na których podobno opierali sie budowniczowie, projektując świątynie. Dokumenty te, jak się wydaje, Egipcjanie otrzymali jako dziedzictwo legendarnej epoki, którą nazywali ,"Pierwszym Razem" (albo "epoką pierwotną", "czasami Ozyrysa", lub ,"czasami Horusa" itd.). Była to epoka, w zamierzchłej przeszłości, kiedy grupa boskich istot, niekiedy nazywanych "siedmioma medrcami", niekiedy "bogami-budowniczymi", osiedliła sie w Egipcie i założyła "święte wzgórza" w różnych miejscach nad Nilem. Wzgórza te miały służyć jako podstawa i wyznaczać orientacje zbudowanych w przyszłosci swiątyń. Jak wynika z tekstów w Edfu, rozwój tych miejsc miał doprowadzić do "wskrzeszenia dawnego świata bogow" świata, który został doszczętnie zniszczony. Dowiadujemy sie też, że ta zaginiona kraina, "ojczyzna pierwotnych", była "wyspą, którą częściowo pokrywały trzciny, stojące w ciemności pośród pierwotnych wód (...)". Możemy też przeczytać, że "stworzenie świata zaczeło sie na tej wyspie" i że wlaśnie tam "zostały założone pierwsze domy bogów". Jednak w pewnym momencie w czasie owej pierwotnej epoki ten błogosławiony "dawny swiat" został zatopiony, nieoczekiwanie i całkowicie, przez wielką powodź, większość jego "boskich mieszkańcow" utoneła, a "domy bogów" znalazły się pod wodą.
Stwierdzenie, że świątynia - czy też dawny świat może się odrodzić, dzisiaj brzmi dla nas dziwnie ponieważ nasza cywilizacja zwykla myśleć o czasie jako o zjawisku liniowym, a nie cyklicznym. Lecz w starożytnym Egipcie wizerunek czasu jako odwiecznego węża, nieustannie połykajacego własny ogon, warunkował wszelkie myśli o przeszłosci, teraźniejszości i przyszłości. Dlatego też Egipcjanom nie było trudno uwierzyć, że każde życie, świadoma dusza, i każda charakterystyczna ,,epoka" Ziemi będzie bez końca powracać do istnienia. Co wiecej, same świątynie również uważano za żywe istoty, pochodzące od wspólnego przodka jak pisze Reymond "światyni, ktora istniala w zamierzchłej przeszłości predynastycznego Egiptu". Dodaje również: "()Tradycja Edfu, a prawdopodobnie także tradycje wielu innych światyń, najwyraźniej uważały te odległą w czasie swiątynie za dzieło samych bogów, w którym dokonało się stworzenie Ziemi".
Zgodnie z cyklicznymi ramami czasowymi tekstów z Edfu ta "odległa w czasie świątynia" powinna być kopią jeszcze starszego archetypu. Z inskrypcji dowiadujemy sie, że kiedy bogowie zaczeli ją budować, wzorowali sie na "miejscu, istniejacym zanim świat zostal stworzony". Miejsce to nazywano "Duat en-Ba", czyli "zaświaty duszy". Na jego położenie na niebie wskazuje pewien dziwny szczegół dotyczący orientacji świątyni w Edfu, który dotarl do nas za pośrednictwem "Tekstów Budowlanych". Inskrypcja ta głosi, ze światynia nie została zorientowana na punkt wschodu czy też zachodu słońca, lecz że jest zorientowana "od Oriona na południu do Wielkiej Niedźwiedzicy na północy". Inna inskrypcja wydaje się potwierdzać to przypuszczenie gdyż zapisano tam, że świątynie zbudowano zgodnie z planem, "który spadł z nieba".
W dokładnym określonym i ''zapisanym w gwiazdach'' momencie historii ''Towarzysze Horusa'' podjeli działania mające na celu zmobilizowanie rdzennych mieszkańców Egiptu do utworzenia państwa, którego energię wykorzystano do wypełnienia kosmicznego planu, w którym wielkie piramidy na zachodnim brzegu Nilu miały odgrywać istotną role.Czym był ten plan i na czym, polegał dokładnie opisali autorzy książki ''Strażnik Tajemnic''. :)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: janusz » 25 stycznia 2011, 22:19

MAGIA W STAROŻYTNYM EGIPCIE

''W podziemiach piramid Wielki Set śpi zwinięty;
W cieniu grobowców pełza jego lud przeklęty...
Z bezdennych otchłani wznoszę swe wołanie:
Ześlij mi sługę gniewu, o łuskowaty Panie!'' - Robert E. Howard- „Feniks na mieczu”

Wielu klasycznych pisarzy uważało Egipt za źródło powstania wiedzy magicznej. Starożytność jego cywilizacji, ogrom świątyń i piramid, tajemniczy bogowie ze zwierzęcymi głowami, zagadkowe hieroglify, rytuały przeznaczone dla zmarłych i boska aura faraonów, stworzyły mamiącą i cudowną atmosferę Egiptu, która dla wyznawców okultyzmu nigdy nie znikła w pomroce zapomnienia.
Termin magia pochodzi najprawdopodobniej od perskiego słowa oznaczającego siłę, władzę albo wielkość - co wedle innych zbliżonych definicji można pojmować także jako aktywność zmierzającą do osiągnięcia celów, a które to czynności nie są wyjaśnialne na zasadzie związku przyczynowo-skutkowego - zaś innymi słowami mówiąc w znaczeniu praktycznym - jest to działalność człowieka na poza-fizycznym poziomie. Taką też definicję będziemy mieli w pamięci, kiedy będziemy mówić o magii praktykowanej w starożytnym Egipcie od czasów najdawniejszych, ginących w pomroce dziejów, aż do czasów hellenistycznych, tj. od roku 3000 do roku 30 p. n. Chrystusa.

Przesłanie z państwa Ozyrysa
O, sędziowie i uczeni, urodzeni i sławni i wszyscy ostatni ludzie, którzy wstąpicie kiedykolwiek do tego grobu, podejdźcie bliżej i słuchajcie mojej opowieści! - czytamy z napisu na grobowcu żony Taimhotepa w Aleksandrii. 30-letnia małżonka Wielkiego Księcia Memfisu, która w 42 r. p.n.e. odeszła na tamten świat, mówi o cierpieniu w ciemnym państwie wiecznego zapomnienia i smutek emanujący z jej słów dobiega do nas nawet po tylu stuleciach:

Na co zdają się lata, przez które nie żyjemy na Ziemi? Kraj Zachodu jest krainą snu i ciemność ciężko spoczywa na tych, którzy się tam dostali. Cienie ich cierpią i nie mogą liczyć na to, by ujrzeli swych braci. Nie widzą swych ojców, ani swych matek, daremnie rozglądają się za swymi małżonkami i dziećmi.

Woda życia, która jest na ziemi, należy się każdemu, ale moim udziałem tutaj jest pragnienie. Woda sama przypływa do tego, który jest na ziemi, ja jestem spragniona, choć woda jest tuż obok mnie, dlatego nie wiem, gdzie ona jest, odkąd przybyłam do tego smutnego ustronia. Daj mi cieknącą wodę, albo wskaż drogę wiodącą ku wodzie, nadstaw ma twarz ku północnemu wiewowi wiatru nad brzegiem rzeki, proszę, abyś wybawił moje serce od tego utrapienia.

Śmierć woła każdego. „Chodź do mnie” - to imię śmierci. Wszyscy, których do siebie woła, idą ku niej, choć serca ich pełne są strachu. Nie ma ani boga, ani człowieka, który odważyłby się na nią spojrzeć. Ma ona w swych rękach to co wzniosłe i proste, a nikt jej nie może się oprzeć. Jej ręka spocznie na każdym, na kim zechce: odbiera dzieci matce, na próżno chce uciec jej starzec. Wszyscy proszą ją o litość, ale ona nikomu nie odpuści - nie przychodzi do tego, który ją wzywa, nie słucha tego, kto się do niej modli, ani tego, który ją wielbi.

„Pieśń harfiarza”, która powstała na dwadzieścia stuleci przed napisem na grobie Taimhotepa, mówi nam jeszcze, że:

Z tamtego świata jeszcze nikt nie wrócił. Nikt nie może powiedzieć, jak martwi wyglądają i czego im trzeba. Pamiętaj, że nikomu nie jest dane zabrać ze sobą swój majątek. A z tych, którzy tam odeszli - nikt już nie powraca.

Te słowa wydają się szczególnie dziwne w porównaniu z kultem zmarłych, który rozwinął się w starożytnym Egipcie. W kulturze, w której dobro osób zmarłych było stawiane na pierwszym miejscu, o przemijającym ziemskim życiu musimy poszukać prawdy w magicznych tekstach, a nie w zapisanych pieśniach żałobników.

Powrót z tamtego świata
Jak to wynika z różnych cytatów ze staroegipskich magicznych papirusów, dusze osób zmarłych nie tylko wracały z zaświatów, ale istniały konkretne wyobrażenia o ich wyglądzie. Sprawiedliwy i szlachetny człowiek stawał się po swej śmierci Promieniującym duchem przebywającym w towarzystwie bogów i zapewniał on ich pomoc i opiekę nad swymi żyjącymi bliskimi, a także tym, którzy odpowiednimi rytuałami zyskali jego przychylność. Duch złego człowieka nazywany martwym duchem był wykluczony z obiegu pośmiertnego życia i przebywał na skraju pustyni, gdzie jako złowroga istota wkraczał do ludzkich siedzib i tam się na ludziach srodze mścił - wchodząc w ciała żywych powodował padaczkę, szaleństwo czy choroby zakaźne

O możliwości spontanicznego powrotu zmarłych bogów i duchów mówi znana historia o faraonie Tutmozisie IV władającym w latach 1413-1405 p.n.e. Granitowa stela znaleziona między łapami Sfinksa mówi, że kiedy faraon zdrzemnął się w południe pod tą ogromną rzeźbą zmęczony polowaniem, objawił mu się we śnie bóg Haremachet, który rozkazał mu oczyszczenie Sfinksa z pokrywających go warstw piasku, co Tutmozis bez wahania rozkazał wykonać.

W opowiadaniu o cudownym uzdrowieniu księżniczki Bentreshe, faraon Ramzes II z XIX Dynastii zwany Ramzesem Wielkim (ok. 1290-1224 r. p.n.e) udał się ze swoją prośbą do posągu tebańskiego boga Księżyca Chonsa, który odpowiedział mu skinieniami głowy i słowami. W staroegipskich hieroglificznych inskrypcjach bardzo często pojawia się tematyka kontaktów faraonów z bogami, co najlepiej udowadnia opowiadanie o narodzinach, młodości i koronacji królowej Hatshepsut z XVIII Dynastii (1490-1468 r. p.n Chr.) z rozbudowanej przestrzennie świątyni w Der el-Bahr

Tajemnice nekromancji
Wywoływanie duchów zmarłych, ściślej zwane nekromancją, jest dokładnie opisane w demotycznych, magicznych księgach z muzeów Londynu, Leidy i Luwru. Znajdziemy tam całe przepisy, w jaki sposób przywoływać nie tylko bogów i świetliste duchy, ale także złe i demoniczne istoty, dusze zatracone. Nekromancja powstała dzięki chęci poznania rzeczy ukrytych, teraźniejszych, przeszłych i przyszłych - co wynika z samej jej nazwy. Nekromancja pozwala na przyjmowanie rozkazów z innego świata i wydawanie rozkazów istotom w nim przebywającym. Wszystkie te czynności, oczywiście, były głęboko zrytualizowane.

Wiedza starożytnych Egipcjan o istnieniu, wyglądzie i działalności demonów była o wiele bardziej złożoną, niż wiedza europejskich magów na przełomie Średniowiecza i Odrodzenia. Z pisemnych i rzeczowych źródeł wiemy, że było ich ponad 200. Imion wielu z nich zapomniano, bowiem ich imion nie można było zapisywać i wymawiać, na zasadzie „nie wywołuj wilka z lasu”

Wszystkie demoniczne istoty były obdarzone nadprzyrodzoną siłą i poza czarodziejskimi różdżkami, amuletami i inną magiczną bronią, można je było przegonić przy pomocy ognia. Z pomiędzy tych, które złowrogich stworów można wspomnieć te, których imiona związane są z ich fizycznymi właściwościami: Czerwonooki, Ślepogłowy, Białozęby, Dalekokroczący, Czaszkogłowy, itp. Osobną podgrupę stanowią demony towarzyszące bogini wojny Sachmet, którzy w każdym roku rozsiewali w Egipcie mór. Jednak najwięcej informacji zostało na temat podziemnych demonów opisanych w tekstach „Księgi zmarłych”. Niektóre z nich strzegły bram podziemnego królestwa przed „nieczystymi”, inne zaś krążyły po podziemnym państwie Ozyrysa i w tej ciemnej krainie jedzeniem ich były ciała zmarłych, zaś napojem - ich krew.

Ze złymi duchami zazwyczaj egipski mag się nie zadawał, a kiedy się zbliżyły, to używał zwierciadła by je odegnać, zaś kiedy weszły do ciała jakiejś osoby, wypędzał je - co nie było prostą i łatwą czynnością.

Magiczne teksty i zaklęcia
Podstawową czynnością w magicznej działalności (i to nie tylko w Egipcie) było zaklinanie służące przywołaniu, opanowaniu i odwołaniu z powrotem na plan astralny istot z zaświatów. Najstarszym i najprostszym czarodziejskim środkiem, który zrodził się wraz z językiem mówionym, było zaklęcie. Wygłaszanie jego tekstu, już to z pamięci, już to z zapisu miało zawsze brzmienie rozkazujące, wzmacniane jeszcze dodatkowo odpowiednią wokalizacją i gestykulacją. I tak najstarsze zaklęcia występowały tylko w formie rozkazu - nakazu czy zakazu - później łączono je z innymi tekstami i używano także do innych celów. Czarodziejskie zaklęcia były często ściśle utajniane i tak poza ich właścicielem nikt nie mógł ich używać, czy nawet przeczytać, inaczej traciły moc.

Bolesław Prus w swej powieści, niejednokrotnie podaje przykłady takich magicznych formuł:

Ojcze niebieski, łaskawy i miłosierny, oczyść duszę moją... Ześlij na niegodnego sługę swoje błogosławieństwa i wyciągnij wszechmocne ramię na duchy buntownicze, abym mógł okazać moc Twoją...

Oto znak, którego dotykam w waszej obecności. Otom jest - ja - oparty na pomocy bożej, przewidujący i nieustraszony... Otom jest potężny i wywołuję was i zaklinam... Przyjdźcie tu, posłuszne w imię Aye Saraye, Aye Saraye...[...]

W imię wszechmocnego i wiekuistego Boga... Amorul, Tanecha, Rabur, Latisten... […]

W imię prawdziwego I wiecznie żyjącego Eloy, Archima, Rabur, zaklinam was i wzywam... Przez imię gwiazdy, która jest słońcem, przez ten jej znak, przez chwalebne i straszne imię Boga żywego...

„Faraon”, tom 1, rozdz. XX

Ta księga, to jedna wielka tajemnica. Nie dopuść do tego, by widziało ją oko człowieka , ponieważ to jest szkodliwe dla niej, kiedy przeczyta ja ktoś obcy. Ukrywaj tę księgę! - czytamy w siódmym ustępie XII rozdziału „Księgi zmarłych”. W jej tekstach są opisane wszystkie efekty, które można osiągnąć stosując jej zaklęcia, mówi się o pochodzeniu i znalezieniu czarodziejskich papirusów - jak to ukazuje np. fragment z Papirusu Londyńskiego z przełomu XIII/XII wieku p.n.e.:

Księgę tę objawiono w sali świątyni w Chebjete, a dostała się ona tajemną mocą bogini do rąk bibliotekarza świątynnego. Ziemia była pogrążona w ciemnościach, a Księżyc świecił na tą księgę, gdziekolwiek by ona nie była.

Imperatywny charakter zaklęcia wzmagał się wraz z upływem czasu. Wydaje się być czymś naturalnym, że faraon będący zastępcą jedynego Boga na ziemi, nakazuje pomniejszym bogom w czasie rytuału pogrzebowego, by odstąpili część swej mocy duchowi jego zmarłego ojca - co Bolesław Prus opisał bardzo dokładnie w trzecim tomie „Faraona”, w rozdziałach IV i V, jednakże o znacznym upadku religijności świadczy fakt, że czarodzieje z czasów rzymskich zwracał się do bogów już tylko w sprawach dotyczących marnego żywota ziemskiego. Przyczyny tego stanu rzeczy możemy jednak widzieć w procesach, które zgubnie wpłynęły na egipskie życie religijne: obce kulty, rywalizacja pomiędzy faraonami a kapłanami, napływ mniejszości narodowych, zakulisowe walki o władzę i niezrozumiałe dla prostego ludu rytuały religijne. Do tego należałoby dodać jeszcze rozwój czarodziejskich i nekromantycznych praktyk, czarnej magii i negatywistycznych kultów bogini Amemait - postrachu wszystkich zmarłych, demona Apopa, wroga Słońca w kształcie ogromnego węża Sutecha (Seta, Setha) znanego jako „ucieleśnienie wszelkiego zła”, „złoczyńcy pomiędzy bogami”, Kuka - boga ciemności „którego władza już się skończyła”, itd

[bPowstanie kultu Seta][/b]
Kult Seta istniał rzeczywiście, nie tylko na papirusach. Jeden z przyczynków do jego powstania opisuje Bolesław Prus w roku 1895, który w „Faraonie” tak opisuje dramatyczny przełom w życiu kapłana Samentu, który spowodowany był znalezionym przezeń szkieletem prawiekowego gada w podziemnych jaskiniach półwyspu Synaj:

Kiedy miałem dwadzieścia pięć lat, byłem kapłanem Ozyrysa...

- Ty?... - zdziwił się Ramzes.

- Ja, i zaraz powiem, dlaczego wstąpiłem do służby Seta. Wyprawiono mnie na półwysep Synaj, aby tam wybudować małą kaplicę dla górników. Budowa ciągnęła się sześć lat, a ja zaś mając dużo wolnego czasu włóczyłem się między górami i zwiedzałem tamtejsze pieczary.

Czego ja tam nie widziałem! ... Korytarze długie na kilka godzin; ciasne wejścia, przez które trzeba było pełzać na brzuchu; izby tak ogromne, że w każdej zmieściłaby się świątynia. Oglądałem podziemne rzeki i jeziora, gmachy z kryształów, jaskinie zupełnie ciemne, w których nie było widać własnej ręki, albo znowu tak widne, jakby w nich świeciło drugie słońce...

Ile razy zbłąkałem się w niezliczonych przejściach, ile razy zgasła mi pochodnia, ile razy stoczyłem się w niewidzialną przepaść!... Bywało, żem po kilka dni spędzał w podziemiach żywiąc się prażonym jęczmieniem, liżąc wilgoć z mokrych skał, niepewny, czy wrócę na świat.

Za to nabrałem doświadczenia, wzrok zaostrzył mi się i polubiłem te piekielne krainy. [...] Gmachy ludzkie są kretowiskami wobec niezmiernych budowli wzniesionych przez ciche i niewidzialne duchy ziemi.

Raz jednak spotkałem rzecz straszną, która wpłynęła na zmianę mojego stanowiska.

Na zachód od kopalni Synaj leży węzeł wąwozów i gór, wśród których często odzywają się podziemne grzmoty, ziemia drży, a niekiedy widać płomienie. Zaciekawiony wybrałem się tam na czas dłuższy, szukałem i dzięki niepozornej szczelinie odkryłem cały łańcuch olbrzymich pieczar, pod których sklepieniami mogłaby się pomieścić najwyższa piramida.

Kiedy się tam błąkałem, doleciał do mnie silny zapach zgnilizny, tak przykry, że chciałem uciec. Przemógłszy się jednak wszedłem do pieczary, skąd pochodził, i zobaczyłem...

Racz wyobrazić sobie, panie, człowieka, który ma nogi i ręce o połowę krótsze niż my, ale grube, niezgrabne i zakończone pazurami. Dodaj temu kształtowi szeroki, z boków spłaszczony ogon, na wierzchu powycinany jak grzebień koguci; dodaj do tego bardzo długą szyję, a na niej - ptasią głowę. Nareszcie ubierz tego potwora w zbroję pokrytą na grzbiecie zagiętymi kolcami..

Teraz pomyśl, że figura ta stoi na nogach, rękoma i piersiami oparta o skałę...

- To coś bardzo brzydkiego - wtrącił faraon - Zaraz bym to zabił...

- To nie było brzydkie - mówił kapłan wstrząsając się. - Bo pomyśl panie, że ten potwór był wysoki jak obelisk...

Ramzes XIII zrobił gest niezadowolenia.

- Samentu - rzekł - zdaje mi się, żeś swoje pieczary zwiedzał we śnie...

- Przysięgam ci, panie, że mówię prawdę. - Tak jest, ten potwór w skórze gada, okryty kolczastą zbroją, gdyby leżał na ziemi, miałby wraz z ogonem z pięćdziesiąt kroków długości... Pomimo trwogi i odrazy kilkakrotnie wracałem do jego jaskini i obejrzałem go sobie najuważniej...

Wybacz mi Czytelniku tę dygresję, ale muszę tutaj dodać coś od siebie, a mianowicie - Bolesław Prus z niesamowitą intuicją przewidział to (a może miał po temu jakieś konkretne dane - kto wie? - to kolejna tajemnica XIX wieku), iż zostanie udowodniony w XX wieku fakt kontaktów ludów z basenu Morza Śródziemnego z dinozaurami. Prof. dr Bernard Huevelmans w swej biblii kryptozoologów pt. „Na tropie nieznanych zwierząt” (Warszawa 1963) w pełni potwierdza istnienie niektórych dinozaurów w czasach rozkwitu Egiptu, Babilonu czy Asyrii.

NB, słynny fiński pisarz Mika Valtari w swej kultowej powieści „Egipcjanin Sinuhe” także opisuje spotkanie głównego bohatera z tajemniczym gadem morskim, w podziemiach minojskiej Krety, którą to scenę literalnie zerżnął z „Faraona”. Za Bolesławem Prusem poszedł cały legion autorów powieści, nowel i opowiadań grozy, że wspomnę tylko H. Ph. Lovecrafta czy jego następcę R. E. Howarda oraz E. A. Poë, a na japońskich twórcach potworów z filmów Inoshiro Hondy i Takao Okawary skończywszy. Powróćmy jednak do opowieści Samentu

Więc on żył?

- Nie. To był już trup, bardzo dawny, ale tak zachowany, jak nasze mumie. Utrzymała go wielka suchość powietrza, a może i nieznane sole ziemi

Było to moje ostatnie odkrycie - ciągnął Samentu. Nie wchodziłem już do jaskiń, alem dużo rozmyślał. Ozyrys - mówiłem - tworzy wielkie istoty: lwy, słonie, konie... - zaś Set rodzi węża, nietoperza, krokodyla... Potwór, którego spotkałem, jest na pewno tworem Seta, a ponieważ przerasta wszystko, co znamy pod słońcem, więc Set jest mocniejszym bogiem, niż Ozyrys...

„Faraon” tom 3, rozdz. VIII

Tak więc wygląda na to, że właśnie wtedy Ozyrys przegrał swoją walkę z Setem...

Kult Voodoo w krainie piramid
Szczególną kategorię czarodziejskich praktyk tworzyła kreacja zastępczego ciała, która służyła zwłaszcza w praktykach czarnej magii. Starożytni Egipcjanie sądzili, że jak czarownik stworzy woskową podobiznę człowieka, to na zasadzie pars pro toto jest w stanie przenosić swe oddziaływanie poprzez woskową podobiznę na konkretnego człowieka.

Jedna z najstarszych z dotychczas odkrytych wzmianek o magicznych rytuałach z woskowymi laleczkami, mających na celu uśmiercenie ofiary, pochodzi z inskrypcji na trumnach z okresu Średniego Państwa. Charakterystyczne przykłady pochodzą także z okresu Nowego Państwa, oraz epoki króla Aleksandra II (323-310 p. Chr.).

Zabrał się do czarowania, aby wywołać i sprowadzić nieszczęście - czytamy w papirusie Rollina - Sporządził kilka figurek bogów i ludzi z wosku, aby potem tych ludzi przyprawić o zeschnięcie członków i dał je Rabbekameowi, którego boski Re nie dopuścił do ustanowienia naczelnikiem domu.

Ten cytat jest niezmiernie ważnym dla naszych dalszych rozważań, bowiem należy do grupy zabytków piśmiennych informujących nas o haremowym spisku wymierzonym przeciwko Ramzesowi III (1188-1157 p.n.e.), ostatniemu wspaniałemu władcy Nowego państwa. Przeciwko niemu wystąpili wtedy niektórzy magowie, którzy zwrócili przeciwko niemu i jego pretorianom swą czarnomagiczną sztukę.

Pentiboon, który był zarządcą majątku, tak mu powiedział: <<Przynieś mi księgę, która dodałaby mi czarodziejskiej siły i władzy>> - czytamy w Papirusie Lee - I on przyniósł mu czarodziejską księgę z biblioteki faraona Vesermaat-Re-meri-Amona, wielkiego boga, swego pana, i poszedł on zastosować boską siłę dla ludu swego. Urzędnik El-rem wykonał ludzkie figurki z wosku i odprawiał nad nimi różne czary i zaklęcia. I spuścili obaj na ludzi chorobę i mór i inne nieszczęścia.

Magowie przeciwko faraonowi
Jak to wiadomo z sądowego Papirusu Turyńskiego, sprzysiężenie to zostało ujawnione i śledztwo zostało przeprowadzone przez sąd. Jednego czarownika stracono w okrutny sposób, zaś drugiego zmuszono do popełnienia samobójstwa:

Prawdą było to, że zamierzał on wykonać te wszystkie zbrodnie i inne niegodziwości, o które go posądzano. Prawdą było to, co zamierzał dokonać wraz z innymi winowajcami, wzbudzając gniew i odrazę wszystkich bogów i wszystkich bogiń. Wykonano na nim najcięższą karę śmierci, o którym zadecydowali bogowie.

Były to ciężkie śmiertelne grzechy i zbrodnie na cały świat, których on się dopuścił - to było na temat drugiego maga - kiedy zaś mu udowodniono, że to on się ich dopuścił, sam podniósł na siebie rękę i się uśmiercił.

Sprawa ma jeszcze drugie dno, bo jak można było panującemu czarami zaszkodzić, czy nawet go czarami uśmiercić, to z drugiej strony czarami można go było także chronić.

Zrobiono z wosku figurki wszystkich żywych lub nieżywych przeciwników i wrogów faraona i ich imiona wypisano na nich zieloną farbą - pisze o tym w księdze poświęconej demonowi Apopowi - potem wkłada się je do skrzynki, pluje na nie, a następnie depce lewą „nieczystą” nogą, kłuje nożem, a potem wrzuca do płonącej słomy, którą potem gasi się moczem dojrzałej kobiety. A potem napisane imiona demona Apopa i wszystkich nieprzyjaciół faraona - oby żył wiecznie! - czy to żywych czy to martwych rzuć na ziemię i depcz po nich lewą nogą!

Amulety i rytuały
Do następnej grupy czarodziejskich środków należały amulety - które noszone były po to, by chroniły swego właściciela przed nieprzyjaznymi i szkodliwymi wpływami. Użycie amuletów w starożytnym Egipcie było dość rzadkie do Drugiego Okresu Przejściowego (1790-1580 r. p. Chr.), a znane były w tym sensie, jako środek ochronny, o czym czytamy u Pliniusza (z łac. amuletum = ochronny lub leczniczy przedmiot), w okresie Nowego Państwa staje się powszechne i amulety pojawiają się w niewiarygodnym bogactwie form i kształtów oraz przeznaczeń. Staja się one wszechobecne w czasie rozkładu tradycyjnej egipskiej religii i kultury. Można je podzielić według formy na amulety wieczne - drobne przedmioty wykonane z ceramiki, kamienia, metalu czy szkła; pisane - kawałki papirusu lub płótna z tekstami zaklęć, lub rysunkami ochronnych symboli oraz amulety węzłowe - pasy tkaniny z węzłami, czasami dodatkowo wyposażonymi w drobne przedmioty umieszczonymi w węzłach.

Jak dotąd mówiliśmy o magicznych przedmiotach, a teraz powiemy o tym, w jaki sposób je wykorzystywano w magicznych obrzędach. Sam proces użycia tych magicznych środków można - według współczesnych poglądów - porównać do algorytmu, w tym sensie, że przepisuje konkretne procedury i operacje, które muszą być wykonane, by zaklinanie odniosło swój skutek. Zazwyczaj nie było przy tym ważnym to, kto wypowiadał zaklęcie - przy zamawianiu choroby wypowiadał je sam pacjent, albo jego lekarz, zaś przy skomplikowanych operacjach nekromantycznych był to sam mag czy jego pomocnik, który spełniał określone warunki.

Ten, który czarował, musiał przejść określoną procedurę oczyszczenia - jak to robił doktor Sinuhe z powieści Miki Valtari’ego - [Zaklęcie] ma być wypowiedziane przez oczyszczonego człowieka - czytamy w czarodziejskiej księdze demona Apopa. Medialnym pośrednikiem - medium - przy przywoływaniu bogów miała być młoda osoba płci męskiej, jak to ujmuje czarodziejska Księga Londyńska i Leideńska: Przywiedź czystego chłopca, który jeszcze nie był z kobietą.

Młodzieniec musiał wedle księgi wykazywać zdolności medialne, bowiem nie każdy był dostatecznie podatny na sugestię i hipnozę, które - jak sądzę - grały kluczową rolę przy wywoływaniu bogów, świetlistych duchów, demonów i nekromancji. (NB, doskonale przedstawił właśnie taką operację wielokrotnie już tu wspomniany Bolesław Prus, który w „Faraonie”, [tom 2, rozdz. XXIII], pokazuje nam, jak to babilońsko-cheldejski mag i kapłan Beroes ukazuje konającemu Ramzesowi XII człowieka - właśnie nieletniego chłopca, którego modły docierają do uszu Przedwiecznego Amona...) Jeżeli przeszedł on przez ten egzamin, otrzymywał od swego mistrza magiczną ochronę, która mu miała zapewnić bezpieczeństwo w czasie nekromantycznych operacji magicznych.

Amulet sporządzano z pasków z czterech białych, czerwonych, zielonych i niebieskich nici powiązanych w węzły, skropionych krwią dudka. Na ten pasek, dostatecznie długi, by można nim opasać ciało chłopca, nawlekało się mały woreczek ze skarabeuszem utopionym w mleku od czarnej krowy. Poza amuletami, które w różnych kombinacjach służyły magowi do obrony przed złymi duchami i zapewniały powodzenie, przeciwko złym duchom i demonom służyła także magiczna różdżka, która w okresie Starego i Średniego Państwa miała kształt bumerangu z wyrzeźbionymi nań hieroglifami, które zapewniały jej magiczną siłę.

Wróżby i proroctwa
Każdy rytuał mag zaczynał od wypowiedzenia tekstu magicznej formuły - inwokacji, w którym prosił bogów o przychylność dla swych zamiarów. Kiedy już dokonał wszystkich przygotowań, hipnotyzował pomocnika w następujący sposób:

Czarownik zapalał lampę w ciemnym pomieszczeniu i sadzał chłopca naprzeciw niej tak, aby jego zamknięte oczy były zwrócone ku płomykowi lampy. Potem stawał przed nim, skłonił się i wymawiał odpowiednie zaklęcie i pukał palcem w głowę chłopca. Następnie go pytał, czy widzi światło. Jak chłopiec potwierdzał, to pytał go o wszystko, co go interesowało.

Inny sposób polegał na tym, że chłopiec kładł się na brzuchu przed miską pełną oliwy tak, by jego głowa znajdowała się nad jej powierzchnią. Potem chłopiec zamykał oczy, zaś czarodziej schylony ku jego głowie wymawiał po siedemkroć zaklęcie, a potem wzywał chłopca do otwarcia oczu. Hipnotyzujące działanie światła lampy lub świetlistej powierzchni oliwy wzmagał ciężki aromat palonego kadzidła a także spojrzenie w krąg wschodzącego słońca lub księżycowej pełni. Kiedy pomocnik odpowiedział na wszystkie pytania, które zajmowały jego mistrza, czarodziej wybudzał go ze stanu hipnozy zaklęciami i czynnościami, które doprowadzały go do normalnego stanu umysłu. Kiedy mag sam na sam porozmawiać z bogami, czy innymi istotami z zaświatów bez użycia medium, wykonywał wyżej opisane czynności sam na sobie.

Taka metoda była używana w czasie wróżenia na potrzeby życia codziennego. Przy stawianiu długookresowych proroctw istniały bardziej złożone procedury, o których jednak współcześnie niewiele wiadomo. Niekiedy te proroctwa ogarniały nieprawdopodobnie daleki horyzont czasowy, jeżeli - oczywiście - wyłączymy możliwość antydatowania tych wyroczni. Typowym przykładem takiego dalekosiężnego w czasie proroctwa jest przepowiednia przypisywana jasnowidzowi Nefertiemu, który żył u końca XXVII w. p.n.e. - a dotycząca władzy założyciela XII dynastii faraona Amenemheta I (2000-1970 r. p.n.Chr.):

Faraon nazywany Ameni, syn kobiety z Południa, przybędzie do Górnego Egiptu.. Radujcie się wy, którzy będziecie żyli w jego czasach! Syn szlachetnego męża uczyni swe imię nieśmiertelnym. Ci, którzy wywołują swary i niepokoje, stracą swe sandały ze strachu przed nim... I dobro przybędzie do kraju, a zło będzie pognębione.

Dziwne możliwości Cherihebów
Jak osoba mająca przeprowadzać operacje czarodziejskie, takoż i miejsce powinno być nienagannie czyste. Procedurę oczyszczenia powinny przejść wszystkie osoby i przedmioty w niej uczestniczące. Zaklęcia i rysunki ochronnych znaków powinny być wyrysowane świeżym atramentem na nowych kartach papirusu. Ze względu na ryzyko, że glina mogła być wyrabiana przez człowieka nieczystego czy dotknięta przez nieczyste zwierzę, magowie używali do sporządzania swych magicznych figurek tylko i wyłącznie „czystego” wosku pszczelego.

Co zaś się tyczy samego miejsca operacji magicznych, to przywoływanie bogów miało się odbywać w czystym i ciemnym miejscu, najlepiej jakimś skrytym pomieszczeniu umytym lodowatą wodą, którego drzwi znajdują się na wschodniej ścianie. Zwracając się do Słońca (symbolizującego boga Ra [Re]) mag winien stać na wolnej przestrzeni, by mógł patrzeć na wschodzący okrąg słoneczny, zaś zwracając się do Księżyca (bogowie Chonsu i Thot [Tot]), powinien stać na dachu domu.

Zaklęcia mające za zadanie przywołanie nadprzyrodzonych istot i mocy miało być wypowiadane głosem cichym, syczącym, ale zrozumiale. W starszych czasach wypowiadano je normalnie, głośno, czterokrotnie - zaś w czasach panowania Ptolmeuszy aż siedemkroć, albo - niezmiernie rzadko - trzykrotnie bądź aż dziewięciokrotnie!

Należy do tego jeszcze dodać to, że bogów przywoływało się wonią kadzidła, która odganiała demony i „martwych” - tj. dusze zmarłych niesprawiedliwych: zbrodniarzy, świętokradców, itd. Woń aromatycznych kadzideł przywoływała bogów, zaś fetor i smród ich odganiał. I tak, kiedy czarownik (albo po prostu lekarz) chciał wygonić demony z ciała chorego wraz z bogami, spalał kadzidło - ewentualnie kiedy chciał demony z ciała pacjenta wyciągnąć, wtedy spalał nie kadzidło, ale małpie ekskrementy...

Magia była samodzielną dziedziną egipskiej wiedzy już w Starym Państwie, jak to można odczytać z napisów na grobie ówczesnego wielmoży Herchufa, który żył za panowania faraonów VI dynastii: Piopeusza I i Merenrea I w latach 2390-2370 p.n.Chr. W tych tekstach magowie są określani jako mędrcy uprawiający magiczne obrzędy: Jestem cherichebem, znanym ze swych zaklęć, jak to dosłownie czytamy.

Poważanie, jakim cieszyli się cherichebowie ilustrują teksty na hieratycznym papirusie, który darowała pani Westcar w 1839 roku niemieckiemu egiptologowi Richardowi Lepsi, a potem stał się on jednym z zabytkowych papirusów z berlińskiego Pergamon Museum. Cherichebowie potrafili ożywiać posągi, zaczarować wodę by się rozstępowała, okiełznać lwy, czy ożywić ściętego mieczem człowieka poprzez przyłożenie głowy do ciała...

W poszukiwaniu zwoju Thota
Jeden z najznamienitszych tekstów o możliwościach staroegipskich czarnoksiężników znajduje się w demotycznym rękopisie z III wieku przed Chrystusem, a który znaleziono w grobie w Tebach, zaś w 1865 roku zakupił go August Mariette dla Muzeum Egipskiego w Kairze. Mówi on o Wielkim Księciu Memfisu Setnie Chamusie, który usiłuje uzyskać wiadomosci od swego zmarłego poprzednika - słynnego maga Neferkeptaha. Wreszcie dowiaduje się, że w grobie Neferkeptaha znajduje się czarodziejski rulon pergaminu, który został napisany przez samego egipskiego boga mądrości i patrona czarnoksiężników - Thota (Thovt, Tot). Książę wraz ze swym bratem Jenhorurem weszli do grobowca, gdzie ostrzegły ich duchy osób zabitych przez Thota w trakcie poszukiwań czarodziejskiego zwoju za to, że ukradli ten dokument z trumny ukrytej na dnie morza. Setna jednak nie rezygnuje - przy użyciu amuletów i zaklęć pokonuje wszelkie złe zaklęcia Thota i uzyskuje bezcenny papirus. W zakończeniu jego przygód pod ziemią czytamy:

Kiedy Setna wychodził z grobowca, to światło szło przed nim, a ciemność szła za nim.

To jeszcze nie wszystko, bo nasz bohater w pustyni natknął się na nieznajomą piękność, która przedstawiła mu się imieniem Tabubu. I oczywiście Setna zakochał się w niej bez pamięci, ale ona powiedziała mu, ze nie będzie jego, zanim nie zabije on swej żony i dzieci, a jej odda cały majątek. Setna w zaćmieniu umysłu zgodził się to zrobić, jednakże po chwili, kiedy wziął tajemniczą kobietę w ramiona, ocknął się nagi i opuszczony na jakiejś drodze

Po powrocie do domu jednak Setna znalazł swych bliskich żywych i zdrowych. Nieznajoma pięknotka była tylko duchem, a on postanowił zwrócić zwój Thota, by nie narażać się na straszliwy gniew bogów.

Jak się wydaje, opowiadanie to nie jest tylko legendą. Ów książę jest znany w historii jako syn faraona Ramzesa II, który pełnił funkcję arcykapłana boga Ptaha. Z tytułu swego urzędu mógł on zwiedzać i penetrować piramidy oraz nekropolie przy Gizie. Czarodziejska „Księga Thota” pojawia się w staroegipskich tekstach tak często, że z całą pewnością nie może ona być li tylko legendą. Według jednej z wersji, była ona przechowywana w pewnej świątynnej bibliotece, zaś według innej - została ona wrzucona na dno Morza Czerwonego i jest strzeżona przez zastępy skorpionów i jadowitych gadów. Jedna z najstarszych wzmianek o niej można znaleźć w papirusie pani Westcar, gdzie faraon Chufu (Cheops) rozmawia o tej księdze z czarodziejem Zedim, którego przyprowadził doń jego syn - książę Hardedeph.

W ślady swego ojca poszedł syn Setny - Siusireph, którego urodziła mu jego małżonka Mehveschet (Mehvesket). O jego losach dowiadujemy się z demotycznego tekstu, napisanego na dwóch zwojach greckiego papirusu, na których znajduje się notatka urzędowa z siódmego roku panowania cezara Klaudiusza (Tiberius Claudius Nero Germanikus), tj. z lat 46-47 n.e. Syn Setniego przed swoim zniknięciem oświadcza, że jest wcieleniem Hora syna Panehsiego, który za zezwoleniem boga Ozyrysa, władcy państwa umarłych, powrócił znowu na świat po to, by zniszczyć wielkiego maga, z którym już był walczył w swym pierwszym wcieleniu.

Ocknąłem się znów [w świecie żywych] i stałem się zarodkiem po to, bym znalazł Setniego, syna faraona, na pustyni przy On czy Memfisie. Wrosłem w pęd melona, abym mógł znów powrócić do świata i swego ciała, odrodzić się na Ziemi i czarować przeciwko temu egipskiemu nieprzyjacielowi - czytamy w tej staroegipskiej wariacji na temat reinkarnacji.

Magiczna walka dobra ze złem
Z tego papirusu dalej dowiadujemy się, jak to nubijski wódz poprosił faraona, by w swej krainie znalazł człowieka, który przeczytałby ten list, bez jego otwierania. Syn Setniego podjął wyzwanie i zgodził się na próbę głośnego odczytania listu. Kiedyś, dawno temu, nubijski czarnoksiężnik Hor (syn Murzynki) ożywił cztery woskowe figury, które porwały egipskiego faraona, a zanim przyniosły go do jego pałacu - wymierzyły mu pięćset kijów na gołe plecy. W ramach rewanżu dokładnie to samo zrobił egipski mag władcy Nubii, następnie pokonał nubijskiego maga i wygnał go na 1500 lat z Egiptu. Teraz, jak to przeczytał Susireph, wódz Nubijczyków przedstawił się jako ten sam czarodziej, który po stuleciach wrócił do Egiptu by się zemścić I wybuchła magiczna wojna z wzmożoną siłą:

Hor, syn Panehsiego powiedział: <<Jakoż że żyje Atum, pan Onu, bogowie egipscy cię tutaj przywiedli, bym cię pokarał w swej władzy. Bój się - idę do ciebie!>>

Kiedy to Hor, syn Panehsiego, powiedział - Hor, syn Murzynki, takoż mu odrzekł: <<To jest zatem ten, który czarował przeciwko mnie, a którego nauczę mowy szakali!>> - i zaczął czarować, i posłał ogień na pałac przeciwnika.

Faraon i książęta widząc co się dzieje, wielkimi głosami zawołali, by szybko przybył Hor syn Panehsiego.

Hor, syn Panehsiego, szybko przeczytał stronę księgi i spowodował to, że spadł deszcz i ogień ugasił w jednej chwili.

Tymczasem w odpowiedzi na to Nubijczyk spowodował, że powstała wielka chmura nad pałacem, tak że nikt nie mógł widzieć ani swego brata czy przyjaciela.

Hor, syn Panehsiego, przeczytał znów czarnoksięskie zaklęcia i oczyścił niebo z chmury i złego powietrza, którym było nasycone.

Zakończenie magicznego pojedynku wedle egipskiego papirusu wyglądało tak:

Hor, syn Panehsiego, mający postać Siusira odprawił czary przeciwko etiopskiemu władcy i otoczył go ogniem, który go strawił przed pałacem. Faraon patrzył na to i książęta i egipskie wojsko, a potem znikł sprzed oczu faraona i swego ojca tak, że go już nigdy nie widzieli.

Bogowie, magowie i uczeni.
Reasumując, można stwierdzić, że staroegipskie teksty o czarownikach i czarowaniu dają nam wiedzę o egipskiej magii, a dzisiaj są traktowane jako utwory stricte beletrystyczne.

Czarodziej Bata, którego czyny opiewane są w „papirusie pani d’Orbiney” z British Museum, rozumie mowę zwierząt. Aby uniemożliwić swemu bratu zbliżenie się do rzeki, wytworzył pomiędzy nim a rzeką stado groźnych krokodyli i rozkazywał żywiołom przyrody tak, jak mag Zezemonech, który według „papirusu Westcar” kazał rozstąpić się wodom jeziora tysiąc lat wcześniej. Podobnej rzeczy dokonał także Neferkaptach, który zstąpił na dno morza, by wydobyć tajemniczy, czarodziejski „papirus Thota”. Tak samo chwalili się nubijscy czarownicy, że mogą zesłać na Egipt nieurodzaj i jasny dzień przemienić w noc - jednakże te czary ich egipscy przeciwnicy byli w stanie powstrzymać, jak to wiemy z poprzedniego ustępu.

Nieprawdopodobne możliwości magów staroegipskich udowadniają dalsze przykłady: Kiedy Neferkaptach był otoczony przez węże i skorpiony, zamroził je swym wzrokiem i dowiódł, że na odległość jest w stanie zabić gada, który strzegł „Księgi Thota”. Siusirev poraził nieprzyjaciela tym, że zesłał na niego ogień, którego płomienie strawiły go na oczach faraona i jego ludu. Czarnoksiężnik czy mag doskonały był bardzo rzadko widywany. Hor syn Panehsiego, narodził się ponownie po 1500 latach, aby dać wycisk wrogowi zagrażającemu Egiptowi. Póki czaromistrz mógł wskrzesić sam siebie, póty mógł przywracać do życia i innych. Chericheb Zedi przywrócił życie gęsi i bykowi, którym ucięto głowy, Neferkaptach wyciągnął swą magiczną siłą swą utopioną żonę i syna z dna Nilu na pokład statku po to, by się dowiedzieć, dlaczego zmarli.

W późniejszym okresie magia była powszechnie uważana za naukę stosowaną, którą uprawiała tylko wąska garstka specjalistów. Czarodziejskie obrzędy odbywały się w Domach Życia, w świątynnych szkołach, i w prywatnej bibliotece faraona można było znaleźć poza traktatami z zakresu historii, matematyki, fizyki czy astronomii także dzieła z zakresu magii i czarodziejstwa.

W starożytnym Egipcie magia była najbardziej jednak związana z medycyną i farmacją. Podzielałem ten pogląd w czasie, kiedy zajmowałem się profesjonalnie historią medycyny. W swoich referatach i w publicznych wystąpieniach ilustrowałem swe słowa życiorysem staroegipskiego lekarza Thessalosa, który szukał drogi ku staroegipskiej medycynie wśród bogów egipskich świątyń.

Tenże to Thessalos stał się z biegiem wieku osobą mi bliską, a ja starałem się śledzić jego kroki w historii. Człowiek ten żył w okresie panowania cezara Oktawiana Augusta (27 r. p.Chr. - 14 r. n.e.) stał mi się bliskim nie tylko przez usiłowania rozszerzenia swego poznania, ale także dzięki mojej słabości do wszelkich tajemnic historii i to tym bardziej, że w historii starożytnej medycyny nie znalazło się dlań miejsce obok Hipokratesa, Galena, Awicenny czy Gebera...

A teraz pozwólmy wypowiedzieć się samemu Thessalosowi, który odwiedził Egipt w czasie, kiedy był on rzymską prowincją:

Opowieść Thessalosa.
[Przebywając] w Azji opanowałem gramatykę i rozumiałem ją lepiej, niż tameczni nauczyciele. Doszedłem do wniosku, że mogę wyciągnąć jakieś korzyści z tej znajomości. Popłynąłem zatem do miasta, które wabi i przyciąga wszystkich, do Aleksandrii. Pieniędzy miałem w bród, i zatem chodziłem przysłuchiwać się dysputom filozoficznym, a każdy ze znamienitych filozofów chwalił moje zainteresowania i lekkość, z jaką opanowywałem wiadomości.

Najbardziej interesowały mnie tajemnice dialektycznej medycyny - dosłownie paliłem się chęcią poznania tej dziedziny wiedzy. I kiedy zbliżała się pora powrotu do domu, zacząłem szukać w bibliotekach dalszych ksiąg traktujących o medycynie, bowiem ta dziedzina wiedzy nie była mi już obca. Wreszcie natknąłem się na dzieło, które napisał faraon Necheps. Mówiło ono o 24 sposobach leczenia ciała z choroby przy pomocy kamieni i roślin, ze szczególnym uwzględnieniem znaku Zodiaku. Wielkość tego sposobu myślenia o chorobie, literalnie mnie przytłoczyła. Wkrótce jednak doszedłem do wniosku, że dzieło to można było nazwać pomnikiem faraońskich omyłek. Po prostu użyłem jego przepisów leczenia mych pacjentów i za każdym razem wskazówki te były nic nie warte!

Ten fakt stał się dla mnie gorszym od śmierci. Stało się tak, że w ślepej wierze w mądrości zawarte w dziele Nechepsa, napisałem do rodziców, że poznam dzięki niemu niezwykłe leki i dodałem, że jak powrócę, to wypróbuję je, jak działają. Wyszła z tego taka sytuacja: w Aleksandrii nie mogłem zostać ze względu na intrygi zawistników (jakież to ludzkie - jak ktoś chce się wybić, to rzuca mu się kłody pod nogi), a z drugiej strony nie śpieszyło mi się do domu, gdzie musiałbym spełnić moją obietnicę daną rodzicom...

W takim stanie rzeczy, zdecydowałem się na odbycie podróży po Egipcie, poganiany cierniem w mym sercu. Szukałem sposobu, jak spełnić te nadzieje, które zacząłem tak lekkomyślnie żywić w związku z faraońskim traktatem - gdyby się to nie udało, byłem gotów nawet popełnić samobójstwo. Posłyszałem wewnętrzny głos, który mi powiedział, że nawiążę kontakt z bogami. Dlatego też nieustannie podnosiłem ręce ku niebiosom i prosiłem nieśmiertelnych bogów, aby dali mi znak - sen, wizję, czy w jakiś inny sposób dali znać o sobie, bym mógł wrócić z twarzą do Aleksandrii i do domu.

Wywiad w świątyni.
Na chwilę przerwę opowiadanie mojego przyjaciela Thessalosa, abym mógł dodać, że w czasie swej podróży po Egipcie w górę Nilu, odwiedził on Teby, najpiękniejsze miasto, które w czasie Średniego i Nowego Państwa było stolicą kraju faraonów. Możemy przypuszczać, że w tym czasie ogromne ruiny świątyń Amona jeszcze stały ponad ubogimi chatkami dzielnicy nędzarzy, świadcząc o niegdysiejszej chwale. W czasie tysiącletniej historii na Teby spadło wiele niszczących ciosów, ale wciąż jeszcze znajdowała się tam wielka ilość kapłanów i pątników. Oddaję teraz głos Thessalosowi:

I tak wróciłem znów do Teb, gdzie zamierzałem spędzić czas dłuższy, zwłaszcza licząc na spotkania z medykami i innymi uczonymi w różnych innych dziedzinach kapłanami. Czas płynął i zacieśniały się więzy przyjaźni pomiędzy mną a kapłanami. I tak pewnego razu ośmieliłem się ich zapytać, czy uprawiają jakieś magiczne praktyki. Większość z nich się zgorszyła słysząc to pytanie. Ale jeden z nich, człowiek wysoko urodzony i już starszy, nie zawiódł moich nadziei. Stwierdził on, że może wywołać widzenie w misce napełnionej wodą.

Pewnego dnia poprosiłem tego kapłana, by wybrał się zemną na spacer po najbardziej opuszczonych dzielnicach tego miasta. Doszliśmy aż do gaju, w którym panowała głęboka cisza. Tam padłem przed nim na kolana, obejmując jego nogi. Zamarł na chwilę i zapytał, o co mi chodzi. Powiedziałem mu:

<<Moje życie jest w twoich rękach. Musimy szybko nawiązać łączność z bogami! Jak się to moje życzenie nie spełni, skończę z sobą!>>

kapłan podźwignął mnie z ziemi i serdecznie pocieszył. Przyrzekł mi, że wysłucha mojej prośby. Potem dodał, że muszę pościć od tej chwili przez trzy dni. Wzruszony dogłębnie jego zgodą, ucałowałem mu ręce i łzy płynęły mi z oczu z wdzięczności i wzruszenia. Takie jest już prawo przyrody, że nieoczekiwana radość daje więcej łez, aniżeli smutek...

Niecierpliwość mojego oczekiwania spowodowała, że te trzy dni postu wydawały mi się trzema latami. Wreszcie czas nadszedł. Wyszedłem z domu o świtaniu i udałem się, by powitać kapłana - ten zaś zaprowadził mnie do czystego pomieszczenia, w którym znajdowało się wszystko, co było potrzebne do próby. Ja miałem ze sobą trzcinę, papirus i atrament, aby wszystko spisać, co czułbym, widziałbym i słyszałbym w trakcie eksperymentu, ale zachowałbym to w tajemnicy.

I zapytał mnie kapłan, z kim chciałbym rozmawiać: z cieniem martwego człowieka czy z bogiem? Odpowiedziałem:

- Z bogiem Asklepiosem
I zaraz dodałem, żeby ukoronował swoja dobroć pozwalając mi pozostać z bogiem sam na sam. Zgodził się z tym, chociaż był niezadowolonym - co dało się poznać po wyrazie jego twarzy. Potem polecił mi siąść twarzą do tronu, na którym miało pojawić się bóstwo i przywołał Asklepiosa przy pomocy tajemnego zaklęcia, poczym odszedł zamykając drzwi. A ja zupełnie zaniemówiłem - tak cudowny obraz zobaczyłem. Nie ma żadnej możliwości wysłowić tego w żadnym ludzkim języku piękności jego twarzy i światła bijącego z boskiej postaci.

Asklepios poniósł prawą rękę, pozdrowił mnie i w te ozwał się słowa:

-Szczęsny Thessalosie! Dzisiaj bóg okazuje ci swą łaskawość, ale zanim ludzie czcić cię będą jako boga, niechaj pierwej dowiedzą się o twym bohaterstwie! Pytaj mnie o co tylko chcesz. Odpowiem ci na każde twe pytanie...

Z początku nie mogłem wydobyć z siebie głosu, tak olśniło mnie piękno boga, wreszcie się przemogłem i zapytałem:

- Dlaczego nie miałem dobrych rezultatów leczenia, kiedy posługiwałem się metodami faraona Nechepsa?

- Necheps był mądrym człowiekiem, który opanował wszelką magiczną moc, ale nie otrzymał z ust żadnego boga tego, co ty teraz ode mnie usłyszysz. Necheps dzięki wrodzonej bystrości szybko powiązał lecznicze właściwości kamieni i roślin z gwiazdami, ale nie potrafił przewidzieć czasu i miejsca, w którym trzeba zbierać te zioła. A przecież wzrost i dojrzewanie owoców roślin zależy właśnie od wpływu gwiazd!

Pojawienie się Immhotepa.
Ścisły związek pomiędzy medycyną a magią można najlepiej dowieść na przykładzie Immhotepa (Imhotepa), wysokiego dostojnika za czasów faraona Dżosera i jego następcy Sechmechta z III dynastii, konstruktora pierwszej piramidy w Sakkara, którego w czasie rządów Ptolemeuszy ogłoszono bogiem lekarzy.

Historyk Manethon w swych „Osobliwościach egipskich” twierdzi dosłownie, ze Egipcjanie utożsamiali go nawet z bogiem Asklepiosem. Od niedawna ukazało się kilka popularnych opracowań na temat Immhotepa, w których pisze się, jak to cudownym sposobem leczył swych pacjentów i to takich, którzy byli w stanie terminalnym i stracili wszelką nadzieję. (!) Niestety, papirusy, na których opisane były te jego dokonania i wyczyny, ulotniły się w dziwnych okolicznościach. Wyjatek stanowi papirus oznaczony numerem 1381, znaleziony w nekropolii w Oxyrhynchu, w którym pewien Grek zamieszkały w Memfis przełożył teks egipski do greki, chociaż - jak sam przyznaje - szło o wcale nielekkie zadanie:

Niejeden raz zabierałem się do przetłumaczenia [tego tekstu]. Działo się jednak tak już podczas pisania, że wielkość tego zadania przekraczała me siły, bowiem tylko bogowie mogą opiewać czyny bogów.

I tak przez trzy lata odkładał spełnienie swego zamiaru, aż zaczęły się tam dziać niezwyczajne rzeczy:

Przez te trzy lata niezmiernie cierpiała moja matka na gorączkę, którą na nią zesłał bóg. Kiedy zorientowaliśmy się, choć trochę późno, co trzeba zrobić - stanęliśmy przed nim, prosząc o ochronę. A on, jako że jest niezmiernie łaskawy, nawiedził chorą we śnie i uzdrowił ją prostymi lekami. Podziękowaliśmy mu za zdrowie składając wielkie ofiary. Wkrótce potem dostałem boleści w prawym boku - i znów zwróciłem się ku dobroczyńcy ludzkości, a on znów się zlitował i raz jeszcze ukazał swe miłosierdzie.

Była noc. Wszystko, co żyje spało, poza cierpiącymi. Miałem gorączkę i zwijałem się w skurczach, męczył mnie kaszel i trudno mi było oddychać. Bolało mnie w prawym boku. Głowa moja była ciężka: śmiertelnie zmordowany padłem na łóżko. Moja matka siedziała koło mnie, bez odrobiny odpoczynku. Cierpiała razem ze swym dziecięciem, bo miała z przyrodzenia miękkie serce. Naraz - kiedy padłem kompletnie wyczerpany - miała widzenie: to nie był ani sen, ani nocna mara - bowiem oczy miała otwarte, ale nie mogła widzieć wszystkiego, co się wokół niej działo, z pełną jasnością, a pojawienie się boga napełniło ją przerażeniem. Widziała ona albo samego boga, albo jego posłańca. Była to postać wzrostem przewyższająca człowieka, odzianego w gładkie powiewne szaty, w lewej ręce trzymająca zapisany zwój. Spojrzała na mnie od stóp do głów dwukrotnie lub trzykrotnie, poczym znikła.

Kiedy matka ponownie wróciła do siebie, zaczęła mnie budzić, wciąż nie przestając się chwiać na nogach. Ku swemu zdumieniu stwierdziła, że gorączka całkiem opadła, a ja jestem zlany potem. Wtedy złożyła hołd bogowi, który się jej był zjawił. Następnie otarła mi z twarzy pot i poczułem się znacznie lepiej.

Po pewnym czasie opowiedziała mi o cudownym zdarzeniu, a ja jej dodałem pewne szczegóły, bowiem to, co ona widziała na jawie, ja widziałem w formie snu...

Sarkofag na RMS Titanic.
Ostatnim, ale za to najszczytniejszym zadaniem staroegipskich magów, było strzec tajemnic i spokoju umarłych, którym służyli za życia. Ci święci i mocą magii silni mężowie z krainy Khem potrafili wiele za życia i potrafili jeszcze więcej po śmierci. O złowieszczym działaniu klątwy wymierzonej przeciwko bezcześcicielom grobów i hienom cmentarnym mieliśmy się przekonać jeszcze w dzisiejszych czasach, ot np. dzięki serii do dziś dnia niewyjaśnionych zgonów, które nastąpiły po otwarciu grobowca faraona Tutenchamona. Na zakończenie można by jeszcze wspomnieć tutaj o wydarzeniach związanych z rozpętaniem negatywnych i okrutnych sił, jakie miały miejsce po złamaniu pieczęci do grobowca kapłanki Amona-Ra, która żyła w Veset na 1600 lat przed narodzeniem Chrystusa. Miejsce jej wiecznego spoczynku odkryła arabska banda hien cmentarnych w latach 60. XIX wieku w Dolinie Królów przy Biban el-Muluku. Mumia kapłanki gdzieś zaginęła - prawdopodobnie została zniszczona - ale za to została tylko trumna z wyobrażoną na niej żeńska twarzą o demonicznej urodzie. Jak mówi tradycja - każdy, kto miał do czynienia z tą trumną - umierał przedwcześnie. Jej właściciele wraz ze swymi najbliższymi umierali jedni za drugimi. Legenda mówi, że fotograf, który zrobił zdjęcie wieka trumny demonicznej kapłanki, na pozytywie ujrzał ludzka twarz Egipcjanki z okrutnym i złowieszczym uśmiechem na wargach...

Ostatnia właścicielka tego artefaktu uratowała się tym, że przekazała go do zbiorów British Museum. Klątwa jednak działała dalej. Tragarz, który dostarczył ją do magazynu muzealnego, zginał w wypadku drogowym, a jego pomocnik został poważnie ranny.

Cień kapłanki Amona-Ra nie dał ani chwili za wygraną - kiedy ilość zmarłych strażników i pracowników muzeum dosięgła niepokojącego pułapu - postanowiono dać trumnę do podziemnego magazynu, zaś wystawić w zamian kopię na witrynie.

Trumna nieoczekiwanie zainteresowali się Amerykanie, i w roku 1912 został zorganizowany tajny transfer trumny do USA. Zapakowano ją w zwykłą skrzynię z napisem „Książki”, a w konosamencie ładunkowym i manifeście celnym także wpisano ją jako: „skrzynię z książkami” i w dniu 10 kwietnia 1912 roku załadowano ją w Southampton. Wszyscy wiemy na j a k i statek, i czym się to skończyło...

Brytyjski parowiec Poczty Królewskiej - Royal Mail Ship - potężny i uchodzący za niezatapialny s/s Titanic uderzył w czasie swego dziewiczego rejsu w nocy 14/15 kwietnia 1912 roku w górę lodową - NB, j e d y n ą w promieniu kilkudziesięciu mil! Konstruktorzy i załoga tego gigantycznego transatlantyku nadęcie mówili: „Tego statku nie może zatopić nawet sam Bóg!” Nie musiał to być od razu Bóg, wystarczyła zwykła góra lodowa, która z woli od tysięcy lat martwej kapłanki Amona-Ra przecięła drogę ogromnego parowca. Z całkowitej liczby 2227 pasażerów uratowało się tylko 705 ludzi. Pozostali znaleźli swoją zbiorową mogiłę na dnie Atlantyku, gdzie teraz tylko głębinowe ryby w chłodnym i dziwnym świetle swych latarek, w milczeniu kreślą koła nad pośmiertną maską z groźnym i szyderczym uśmiechem kapłanki Amona-Ra...
Przekład i opracowanie - Robert K. Leśniakiewicz

Awatar użytkownika
Blad
Posty: 550
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 20:33
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: Blad » 25 stycznia 2011, 22:21

Ostatnio chodzi po internecie post takiej treści
Szokujące oświadczenie- Dr Ala Shaheen-a szefa departamentu archeologi na uniwersytecie w Kairze- stwierdził publicznie, że teoria o tym że obcy pomagali zbudować najstarszą piramidę w Giza może być prawdziwa.



Później pytany przez pana Marka Nowaka delegata z Polski, czy w piramidzie może nadal znajdować się obca technologia, lub nawet statek obcych,

Dr Shaheen niejasno odpowiadał że nie może ani zaprzeczyć, ani potwierdzić, ale coś znajduje się w piramidzie i to nie pochodzi z tego świata.


Delegaci konferencji o pradawnym Egipcie opuszczali zebranie w szoku, choć sam Dr Shaheen odmówił dalszych komentarzy do swoich wcześniejszych wypowiedzi nt. UFO.

Zamieściłem ten art na http://www.przyszloscwprzeszlosci.info/ ... zez-obcych ale z tego co udało mi się sprawdzić treść tego posta jest sprefabrykowana. Wiele forum i stron internetowych związanych z UFO powołuje sie tylko na jedną stronę - blog, z którego pochodzi ta informacja
Wszystko jest trudne dopóki nie stanie się proste
Wędzonki, kiełbasa, szynka
http://www.smokedsausage.uk

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: janusz » 22 marca 2011, 23:53

Wśród notatek arabskich kronikarzy (Ibrahim Ben Wasif Al-Katib “Wiadomości o Egipcie i jego cudach”), znajdujemy informacje o Sauridzie jednym z przedpotopowych królów Egiptu z siedzibą w mieści Amsus który wiedząc o zbliżającym się globalnym kataklizmie kazał wybudować piramidy.
Celem tej budowy było zachowanie całej ówczesnej wiedzy ludzkiej dla potomności. Również możemy się z nich dowiedzieć, że budowa ich trwała sześć lat, co w sobie zawierają i jak są wewnątrz zbudowane. Informacje te zostały oryginalnie spisane w języku koptyjskim i później przetłumaczone na arabski.
W księdze Chitat też znajdujemy informacje na temat Króla Saurida, mówi ona że został on powiadomiony o zbliżającej się katastrofie ale również i o tym że część ludzkości ocaleje i będzie jej potrzebna wiedza. W tej samej książce dowiadujemy się że król Saurid to ta sama osoba co: Hermes, Idrys oraz Henoch (ze Starego Testamentu). W ruinach świątyni Izydy która znajdowała się w pobliżu Wielkiej Piramidy w 1850 roku znaleziono stele na której znajdował się napis, że Cheops zbudował “dom Izydy, Pani Piramidy, obok domu Sfinksa”, znaczyłoby to, że Wielka Piramida jak i Sfinks już stały gdy w Egipcie panował Cheops.
W miejscu tym należy wspomnieć że wszyscy następcy po faraonie Cheopsie są dokładnie katalogowani i żaden z nich nie mógł być budowniczym Wielkiej Piramidy. Wiemy więc że jeżeli nikt po nim to ktoś przed nim.
Można więc w stu procentach stwierdzić, że na dzień dzisiejszy nie jest znana żadna teoria która potrafiłaby logicznie wyjaśnić, kto wybudował Wielką Piramidę, kiedy powstała, ani czemu miała w rzeczywistości służyć. ;)

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: janusz » 28 marca 2012, 21:43

Kto nie był ma teraz okazję znaleźć się w samym centrum Gizy, do tego przy ciekawej muzyce. :D
http://www.airpano.ru/files/Egypt-Cairo ... art_e.html

Awatar użytkownika
janusz
Posty: 1171
Rejestracja: 18 stycznia 2011, 01:38

Re: Kto wybudował piramidy w Gizie?

Post autor: janusz » 26 listopada 2016, 23:38

Kraina Piramid - Zagadki Starożytnego Egiptu


https://www.youtube.com/watch?v=5_9cM3PgHkY

ODPOWIEDZ